Nienawidzę poniedziałków...

i wtorków, i śród, i czwartków, i piątków, i niedziel. soboty ujdą

18. kwietnia i pseudopsychologia grupy

,

AAAAaaaA! czyli Immigrant Song by Led Zeppelin. Usłyszałem to i wiedziałem, że ktoś dzwoni. No patrzę - Lech.
- No co jest?
- Cześć Miś. Do kiedy trzeba plan prezentacji oddać?
- To gówno na polski?
- Nom.
- NA OSIEMNASTEGO KURWA JEGO MAĆ KWIETNIA.
- [jeszcze spokojnym i opanowanym tonem] A... który jest dzisiaj?
- Jedenasty kwietnia.
- [ułamki sekund na obliczenia] CO???!!!
- Hehe. To mon. Mamy siedem dni. Siedem, kurwa, jebanych, dni.

Wraz z kolegą Krzysztofem udaliśmy się dzisiaj do Pani Dyrektor aby delikatnie zasugerować zmianę terminu, do którego należy oddać plan prezentacji na maturę ustną.
Bo widzicie - do niedawna było tak, że dobrym zwyczajem było przyniesienie tegoż planu na tydzień przed egzaminem. Czyli nie było to obowiązkiem.
Teraz okazuje się, że weszło rozporządzenie, że _trzeba_ oddać plan na tydzień przed maturą ustną. Ale to nie wszystko. Dyrekcja szkoły może zarządzić dowolny termin oddania konspektu. Więc Jaśnie Oświecona Panująca Nam Ku Chwale Chuj Wie Czego Pani Dyr zarządziła, że badziew oddajemy w najbliższy piątek. I żeby CHUJ JĄ STRZELIŁ. Z CAŁYM KURWA SZACUNKIEM.

Maturę ustną z przedmiotu 'język polski' to ja zdaję 20 maja. Czyli zamiast siedmiu, miałbym 38 dni na przygotowanie prezentacji... Dodajmy - nie tylko ja, ale także inne osoby, którym matura z polaka jest potrzebna jak czyste CeDeki ludności wschodniej Kambodży. Są ludzie, którzy muszą zakuć do geografii, biologii, chemii, historii etc. I to jest im NAPRAWDĘ KURWA potrzebne. A nie prezentacja, którą można kupić za 20 Polskich Nowych Złotych.

Bo generalnie z maturą ustną to jest tak:
- albo robisz ją gdzieśtam kawałek po kawałku od początku roku
- albo ją kupujesz
- albo idziesz na korki i właściwie ktoś robi ją w dużej mierze za Ciebie
- albo bierzesz czyjąś [np. brata]
- albo robisz ją na ok. miesiąc przed egzaminem

Znam przypadki, gdzie ludzie naprawdę chcieli się do tej matury przygotować [mimo że albo w ogóle, albo średnio jest im potrzebna do życia]. Wiecie - przeczytać lektury a nie streszczenia, pobiedzić się nad tym, pomyśleć, pokombinować... AAALEEE NIEEE!

Ale zamiast tego ci sami ludzie w ciągu najbliższego tygodnia oddadzą bydle jaki plan, nie wiedząc nawet do końca o czym mają mówić. Może na tempo przejrzą kurwa mać bryki czy inne streszczenia i PIERDOLNĄ BUBEL.

Mamy w szkole polonistek sztuk 4 bodaj. Ciekawe, czy którakolwiek ZAPROTESTOWAŁA przeciwko temu AKTOWI DEBILIZMU I KRETYNIZMU. Że co? Że nie będą za nami potem ganiać? NOSZ KURWA. W dniu oddania bibliografii maturzyści ZAPIERDALALI JAK STADO KOTÓW Z PĘCHERZEM, bo wiedzieli że muszą to gówno oddać.

To jest właśnie piękno państwowowści i biurokracji. Jak do pierdla, to jesteśmy już dorośli. Jak coś załatwić w urzędzie, to dowodzik poproszę. Nie ma dowodziku? Ojeeej... to przechujane, panie petencie.
Ale jak pojawia się sytuacja, w której to my mamy zadbać o to, żeby nas dopuścili do matury to od razu stawiane jest założenie, że jesteśmy gównażeria, która o siebie zadbać nie potrafi. Panie i panowie... pierdolcie się z łaski swojej z takim rozumowaniem. XOXO...

Suma sumarum - matura ustna z języka polskiego jest największą pomyłką maturalną ostatnich lat. A data oddania planów prezentacji w naszej szkole to zwyczajnie znak, że komuś się popierdoliło we łbie.



Pseudopsychologia grupy.
Czy ktoś mógłby mi, z łaski swojej, wyjaśnić jak to jest...
Gościu łamie regulaminy obozów, więc nie pozwala mu się jechać na kolejny obóz. A za nim murem stają panienki, bo on jest przecież taki cudowny i zajebisty i w ogóle, no kurde, no on w ogóle wypierdolony w kosmos jest, chryste panie. I jak dużo w powyższym mojej złośliwości, tak nie mogę zrozumieć tego, że te same panienki podejmują działania zniechęcające innych do wyjazdu na dany obóz. A jak to argumentują? 'Mało osób jedzie'. Ciekawe tylko czy zdają sobie sprawę z idiotyzmu i geniuszu tego, że tymi działaniami tworzą podwaliny pod argumentację tych działań.
No bo jeśli mówią paru osobom 'nie jedźcie, bo mało osób nie jedzie' i te osoby się nie zgłaszają, no to nie dziwota, że kolejne osoby widzą, że mało osób nie jedzie.

Głupota czy zwykłe chamstwo?

Mały apel do niektórych moich koleżanek - zamknąć pyszczki z łaski swojej.
Mały apel do tych, których powyższe usiłują przekonać do pozostania w Lublinie - jedźcie. Dobrze wiecie, że będziecie się świetnie bawić. Chyba, że do dobrej zabawy potrzebujecie D., S. i paru innych osób. Ale to bardziej paranoiczne jak stwierdzenie 'Nie można się dobrze bawić bez alkoholu'.


btw: Wiem, że Magda tego nie przeczyta, ale... dzięki niej mamy [my=Dragon] reklamę w W-wie smile

PS. GG:
15:56 ::: [pewien gościu]/******* (niedostępny: Mam dosyć, FAK! Sięgam po opracowania i streszczenia :/ Ja też mam życie...)
smile

Dragon 2008 - plakatPrzyjedź mamo na przysięgę

Comments

Althalth Friday, April 11, 2008 3:53:19 PM

Jest jeszcze jeden sposób na ustną z polskiego:
oddać bibliografię i źródła na długo przed, zapomnieć, dzień przed egzaminem napisać sobie tą pracę, przemyśleć i zdać na 100%

Prosty, przetestowany sposób. A co ci Misiek zrobią/grozi jak nie zdasz?

Unregistered user Friday, April 11, 2008 4:03:06 PM

Jarek writes: Jak nie zda to obleje całą maturę. Inna sprawa, że ten egzamin zdaje się nawet z gównianą prezentacją, więc nie wiem po co cały raban. I nie wiem po co rozdmuchiwanie na publicznym forum problemu z ostatnich akapitów. Ale cóż. Ale za to wiem, czyj to opis z gg ;p

MonaVillain Friday, April 11, 2008 4:18:54 PM

Było tylko jedno streszczenie, jakie przeczytałam - ten, no, Sienkiewicz i jego Potop. Nawet Chłopów dwa sezony przeczytałam po łebkach smile A za najbardziej odkrywczą lekturę uważam Wesele Wyspiańskiego, bo jest genialne!
No i poezje Młodej Polski są świetne smile Gdyby nie lekcje polskiego, nie odkryłabym Micińskiego - a to byłaby spora strata, niepoznanie pierwszego polskiego satanisty, który zresztą zginął w straszliwy sposób...
Co wy robicie, że nie macie czasu na przeczytanie nie-opracowań? Inne przedmioty? My też mieliśmy, historii uczyliśmy się na ten przykład ze skryptów, więc robienie notatek i nauka z nich były naszym pierwszym krokiem w studenckie życie (ech, łza się w oku kręci, mój brat się uczył z moich 'karteczek', takie były wypasione;p), jako humaniści mieliśmy naturalnie matematyka-kosę, a geografii ludzie uczyli się samodzielnie ze względu na ksywę naszej nauczycielki, trafnie nazwanej Pamelą smile Nie mówiąc o tym, że nasza babka z angielskiego zwiała ze szkoły dwa tygodnie przed maturą, więc nie byliśmy zbyt szczęśliwi smile
Ale nie przypominam sobie, żebym kiedyś miała takiego wqrwa na szkołę. MiHu miewał, co było zarówno dla mnie, jak i dla Morta (który jest rok starszy ode mnie, a chodził do tego samego LO, co MiHu) bardzo dużym zdziwieniem. Ogólnie, myślę, że my mieliśmy dużo większego funa w szkole.
Nie jestem jakąś fanką mojego LO, bo to dziwne miejsce jest smile ale ludzi wspominam niezwykle miło, mimo iż można było tam spotkać prawdziwych ewenementów, np. Matrixa ;P

Wracając do tematu - was zbawia weekend? Poważnie? Robilibyście prezentację w weekend? Reeeeh, dla mnie weekend był święty smile I, sry, macie, jak chcieliście. Czekaliście, to voila - róbcie na szybko. Jakoś wam nie współczuję, macie czysty banał maturalny, a jeszcze psioczycie. To, że lataliście za bibliografią... MiHu, wspomnę, też latał za bibliografią, założenia swojej prezentacji miał takie, że mózg mi w poprzek stawał, bo akurat pisałam magisterkę z językoznastwa, a on pisał o słownictwie internetowym (i, naturalnie, założenia prezentacji miał totalnie, absolutnie, błędne) - a prezentację zrobił w jeden dzień. I wcale się nie dziwię, biorąc pod uwagę lamerskość wymagań.

MEN idzie uczniom na rękę w tak straszliwy sposób, że sobie tego nie wyobrażasz. Cięcie listy lektur chociażby jest barbarzyństwem utwierdzającym uczniów w indolencji, tym bardziej, że rzadko kto czyta jakieś książki poza lekturami. Skutkiem tego jest autentyczne uwstecznienie - zwłaszcza przez to durne gimnazjum. I mówię to nie tylko, jako nauczyciel, ale jako człowiek. Jest tak kolosalna różnica w rozmowie, że sama bym jej nawet nie podejrzewała, gdyby nie to, że na wsizie uczyłam dwa roczniki turystyki, bez- i po-gimnazjalny. Tak samo tępi ludzie, ale mimo wszystko inny poziom i inny styl nauki.

Dlaczego te twoje polonistki miałyby protestować? Powiedz mi, dlaczego? Co ine mają do powiedzenia? Im, myślisz, nie robią problemu, odgórne coroczne zmiany programowe i nie tylko?

I jeszcze a'propos traktowania jak gówniarzeria - osłabiasz mnie ździebko smile Ukończenie 18 lat nie gwarantuje dorosłości smile Najlepiej widać to na studentach pierwszego i drugiego roku. Ci pierwsi, to jeszcze ogólniak, dzieciaki. Dopiero z tymi drugimi można pobrykać na zajęciach.

Generalnie wiem, że twój blog poświęcony jest wqrwom, ale mnie zdumiewa, jak wiele wqrwów masz dzięki szkole... ja ostatnie pół roku w szkole wspominam jak jeden piękny słoneczny dzień i imprezowy wieczór smile
A nie jestem, do diabła, tak stara smile

Unregistered user Friday, April 11, 2008 10:28:51 PM

Jarek writes: To, że od matury zależy akces na studia, sporo zmienia, bo matura bardziej przypomina ganianie kota z przepełnionym pęcherzem niż lajtowe wygrzewanie sie w słonku i sączenie piwka wieczorami. Ale można do tego podejść spokojniej, z dystansem. Sam mam masę roboty, ale nie przekuwam tego w tak negatywne emocje. Lepiej spróbować się wyluzować i przyzwyczaić się do myśli "ej, ten miesiąc musi być wykreślony z biografii, żeby potem można było odetchnąć". A bibliografię można było robić od początku roku szkolnego, bo gdzieś wtedy pojawiły się tematy. Ale jak się zaniedbało to się ma teraz, choć można nie wylewać "nierzetelnych wkurwień" ;)

MisiekMisiek-TCBOO Saturday, April 12, 2008 12:13:42 AM

Najchętniej napisałbym Wam po prostu - to czemu czytacie? Przykład podam najbanalniejszy jaki mogę - nie podobają mi się kolejne blogaski Jarka, wiec je rzadko czytuję, albo w ogóle sobie to odpuszczam.
Nerwowy jestem i komentuję masę rzeczy tak a nie inaczej. Proste jak diabli.

Weekend zbawia? Bo ja wiem...

MEN idzie nam na rękę - Villain, toć własnie o to mnie idzie. Jak już mamy się miziać po pytkach, to może darujmy sobie otoczkę ważnego egzaminu, huh? I zawracanie dupy maturzystom.

Polonistki - matko jedyna, no jasne że każdy ma problemy. Ale u nas jest dość... hmmm... relacja nauczyciele - uczniowie nie jest do końca zgodna z 'normą' jaką słyszę z ust uczniów innych szkół. I one dobrze wiedzą, jaki jest stan przygotowania większości z ich uczniów. IMO.

18tka - e tam osłabiam, nie wierzę Ci p. Idzie mnie o to, że z jednej strony po osiemnastych urodzinach ludzi traktuje się np. w urzędach jak samodzielnych gości, którzy mają zapierniczać do pięciu innych urzędów po świstki A93 z załącznikiem D5 etc. zaś z drugiej strony w szkole wciąż funkcjonują jako małe dzieciaczki które nie potrafią zrozumieć, że MUSZĄ oddać jakieś papiery.

Wkurwy - oh, nie tylko dzięki szkole, ale wiem, że jest parę osób, których bawią tego tpu wpisy. A ja altruista jestem.

Villain - aż mi głupio tak skrótowo odpisywać na Twojego długiego komcia... jutro postaram się zerknąć, czy mógłbym jakoś szerzej się odnieść do Twojej wypowiedzi.

"I nie wiem po co rozdmuchiwanie na publicznym forum problemu z ostatnich akapitów. Ale cóż."
Bo może mi ktoś to, cholera jasna, wyjaśni...

"Ale za to wiem, czyj to opis z gg ;p"
Bo RPGowy półświatek mały jest... tak po prawdzie.


btw: Geez... Nawet sobie nie zdajecie sprawę ile materiałów [mniej lub bardziej normalnych] ma Lubelskie Stowarzyszenie Fantastyki... a ile toto waży... [czyt. wszystko spakowaliśmy i przenieśliśmy do pokoju obok, bo w tym standardowym dla klubu ma być remont...].

MonaVillain Saturday, April 12, 2008 8:11:11 AM

No no, Misiu... jak się prowadzi publicznego bloga, to zadawanie pytania 'to czemu czytacie' jest bez sensu ździebko smile Czytamy, bo piszesz smile
A jak ci się komcie nie podobają, to wyłącz opcję smile

MisiekMisiek-TCBOO Saturday, April 12, 2008 9:06:40 AM

Villain - nie zrozumieliśmy się... ździebko. Bo widzisz - ja nikomu nie wzbraniam czytać ni komentować. Ale przychodzę wczoraj lekko padnięty i czytam o tym, że ue że tak się wkurwiam. I tak myślę sobie... masochiści? wink
Pytanie 'to czemu czytacie' - jest masa publicznych blogów, których nie czytam smile

MonaVillain Saturday, April 12, 2008 9:15:50 AM

Dooh smile
Ale ja lubię czytać twojego bloga, bo tak śmiesznie się wqrwiasz smile Przypominasz mi ździebełko Jacka z 'Zakochanego kundla', który ma wąty do Trampa smile - nie zrozum mnie źle, nie, że porównuję cię do teriera szkockiego... choć to jedyna rasa psa, za którą przepadam smile
Tylko skomentowałam, bo to wqrwienie maturalne było IMHO bez sensu smile

A poza tym lubię czytać blogi smile

MisiekMisiek-TCBOO Saturday, April 12, 2008 9:24:08 AM

Villain - no widzisz, czyli dorzucam Cię do grupki 'ich bawi jak się wkurwiam' wink

Ty i te Twoje kreskówki... wink

"IMHO bez sensu"
Krótko i na temat - nie znam nikogo, kto pozytywnie wypowiadałby się o maturze ustnej z języka polskiego. To raz. Dwa, że uważam, że pewne decyzje powinno się ogłaszać ździebko wcześniej... I w zasadzie rzekłbym że dużo wkurwów jest bez sensu. Ale jak się człowiek emocjonuje, to niekoniecznie przeprowadza szybki proces myślowy, czy to ma sens. smile

MonaVillain Saturday, April 12, 2008 9:31:00 AM

Misiek, odpal se trójkę (w sensie radio), posłuchaj se audycji podzwrotnikowej i Cejrowskiego i relax smile

I nie dorzucaj mnie do grupki. Mnie nie bawi, jak się wqrwiasz, tylko sposób, w jaki to opisujesz smile a poza tym czytam twojego bloga, bo cię lubię smile

MisiekMisiek-TCBOO Saturday, April 12, 2008 9:55:59 AM

Uhm. jak widzę na stronce, audycja zaraz się kończy... Ale teraz to ja jestem 'relax' wink

smile

Write a comment

New comments have been disabled for this post.