Nienawidzę poniedziałków...

i wtorków, i śród, i czwartków, i piątków, i niedziel. soboty ujdą

Sztampa, sztampa, sztampa.

Dziennikarze dziennika zrobili teścik, natomiast redaktorka Pardonu dodała komentarz. Cóż, Ameryki nie odkryła. Problem jednak polega na tym, że to samo mówią licealiści już gdy zaczynają przygodę z maturą. Ale ich się nie słucha, bo to banda zbuntowanych nastolatków. A nauczyciele, nawet jak jednak słuchają i się zgadzają, to mają związane ręce.

Matura jest sztampą. Nie jest chwilą do popisywania się swoimi odkrywczymi myślami. To po prostu moment, kiedy masz odpowiedzieć na zadane pytanie w taki sposób, w jaki przewidział to ktoś w CKE. Jasne, że klucze ulegają modyfikacjom podczas sprawdzania prac. Ale nowe możliwości odpowiedzi dorzuca się po którejś sprawdzonej pracy. Co mają więc zrobić ci, którzy trafili się egzaminatorowi na początku? Liczyć na to, że weryfikator wyłapie 'błąd' egzaminatora...

A poza tym, to matury w miarę. Polski jakoś poszedł, angielski - pierwszy arkusz słabizna, drugi bez większych problemów.

A już pojutrze geografia. Szlag...

No. Blogaffkowy obowiązek spełniony :-P

Przyjedź mamo na przysięgęDziwy, cuda

Comments

MonaVillain Wednesday, May 7, 2008 7:00:58 PM

W imieniu społeczności czytelniczej dziękujemy za notkę smile

Radek DrozdalskiDrozdal Thursday, May 8, 2008 2:35:24 PM

Mi pryzpomnialy sie czasy pisania "starej" matury i to jak moja polonistka po otryzmaniu przezemnie oceny niedostatecznej na maturze probnej (do dzisiaj nie wiem za co) postanowila mi obnizyc ocene koncowa z polskiego z 4 na 3. Uswiadomilem jej ze ocena koncowa to po czesci srednia z calych czterech lat spedzonych w tej szkole i jezeli chce ona obnizac ja bo dostalem niedostateczna z egzaminu, ktory nawet nie zalicza sie do sredniej koncowej to ja podziekuje za taka nauke i moze juz pojde do domu - bo w sumie jaki jest sens nauki [rzez 3 lata i jakiego takiego starania sie o oceny, skoro jeden test przekresla wszystko.

Sprawa zakonczyla sie tak, ze 4 na koncowym z polskiego zostalo i z matury pisemnej bylo 3.

I Misiek ja tez (jako w roku nie pamietam juz ktorym - 2000, 2001?) pisemna z Anglika zdawalem - w tamtych czasach bylo nas chya czworka na 15 klas maturalnych. Jezeli mnie pamiec nie myli dostalem 3 i bawilem sie swietnie - bo i atmosfera niezwykle kameralna. Pisalismy wspolie z ludzmi zdajacymi Niemiecki i Biologie. bigsmile

Czasy sie zmieniaja, a tak prawde mowiac to mi matura do niczego w zyciu sie nie przydala. Znaczy mam jeden semestr studiow (Ochrona Srodowiska - lol - czytaj Oczyszczanie Sciekow i budowa oczyszczalni) na wydziale budowlanym. Wszysto co wiem i czym zarabiam na zycie nauczylem sie samemu bigsmile Bo madrzy ludzie zatrudniaja pracownikow z doswiadczeniem a nie z dobrym papierkiem (a zdobycie dobrego doswiadczenia to juz temat na inna rozmowe).

PS. Nie wiedzialem, ze jestes taki mlody i wydaje mi sie ze nawet w realu w zeszlym roku sie spotkalismy w Kraku.

MisiekMisiek-TCBOO Thursday, May 8, 2008 3:05:04 PM

Dro - no ba że się spotkaliśmy ;] w grudniu w Krakau, jak chcesz, to mogę nawet wygrzebać datę [bo to było po koncertach Theriona i HEYa ;-)]
Bo wyglądam na 24-27 ;-)

Ostatnio jak byłem płacić za szkołę [przed weekendem majowym], w której robiliśmy Dragon, to jedna księgowa poleciała po podpis prezesa pod umową a z drugą gadałem - bla bla, gadka szmatka o pogodzie i maturach zbliżających się.
Ja: - Eh, i za chwilę trzeba się będzie wbić w garniak i pomaszerować na maturę.
Księgowa: - A, pan w komisji?
Ja: - Nie, jestem maturzystą.
Mina księgowej - bezcenna. Nie wiem co miała szerzej otwarte - oczy czy usta p

A co do maturki:
No cóż, w tej chwili jest tak, że każdy przedmiot zdawany jest innego dnia, jeśli jeszcze nie wiesz ;-) więc na sali miałem - i będę miał - tylko ludzi zdających to samo co ja bigsmile

Z ocenami to już kwestia szkoły i nauczyciela. U nas ze dwa chyba latka temu wprowadzili takie cudo co się nazywa 'średnia ważona' i dzięki temu niby wszystko miało być sprawiedliwsze. Nic bardziej mylnego, każde obliczenia matematyczne można 'nagiąć' dodając jakiś czynnik ;]


A tak btw: jak donoszą ludzie piszący WoS, arkusz rozszerzony był absolutnie przerąbany. Po tym i akcji z gimnazjalnym humanistycznym strach się bać co jutro zobaczę o 9.00... CKE szaleje.

Radek DrozdalskiDrozdal Thursday, May 8, 2008 3:11:27 PM

To jak to jest aktualnie z lewarami - zdaja moze mature z PO? (jest jeszcze cos takiego jak przysposobienie obronne wogole?). U nas jak mnie pamiec nie myli byl chyba jede ohotnik na taki wariant.

I wiem ,ze zdaje sie w osobnych klasach, ale nasza szkola miala dosc ograniczone miejsce - dlatego upychali tych, ktorzy zdawali mniej popularniejsze przedmioty razem.

A co do kraka w grudniu to bylo to gdzies okolo 20-stego. Seji i Nid beda wiedzieli lepiej.

A i studia ssa, bo na prawde majac 19, 20-sia lat i zero doswiadczenia zyciowego poza szkola tak na prawde nie wiesz co bedziesz chciec robic w przyszlosci i gdxie pracowac. Najczesciej uczysz sie tego co zasugeruja tobie rodzice, alebo to co jest pod reka (lub to co jes w miescie gdzie chcesz wyemigrowac na nauke smile).

Sa oczywista ludziska, ktorzy wiedza czego chca dalej sie uczyc, ale to najczesciej nie przeklada sie dobrze na prace zarobkowa wink

MonaVillain Thursday, May 8, 2008 4:00:44 PM

Matura maturą, nie wiem, jaki w niej sens, ale co by człowiek bez niej zrobił smile

Moją maturę wspominam z niezwykłym sentymentem, gdyż albowiem iż poszłam pisać polski z nastawieniem, że napiszę na 5 (co zrobiłam, pomijając fakt, że wśród szerokiego przekroju literackiego w mojej głęboko specyficznej pracy <zawsze miałam pamięć do cytatów, a właśnie miałam fazę na Micińskiego;p> znalazły się całe dwie lektury szkolne) - a temat miałam kapitalny, coś o człowieczeństwie i dramatach egzystencjalnych, marzenie dla wodziary, którą wtedy akurat kończyłam być smile W związku z powyższym z lektur wybrałam oczywiście Fausta i Makbet smile
Maturę z anglika wspominam równie mile jak Drozdal smile w ramach wypracowania szrajbnęłam opowiadanie s-f o zmutowanych dzieciach o imionach Eld i Ulver a także skynetowych robotach o dźwięcznej nazwie Children of Bodom (nadmienię, iż miałam szczęście nie znać wtedy Bodoma;p). Ku mojemu zdziwieniu, a radości przyszłych pokoleń, Grono postanowiło umieścić moją tfórczość w gazetce szkolnej celem uwypuklenia maturalnej kreatywności Mony ;P
A moja ustna matura z historii była najśmieszniejszym epizodem, jako że wylosowałam najprostsze tematy świata, czyli konsekwencje chrztu Polski, postanowienia Kongresu Wiedeńskiego (którą to tematykę wielbiłam) i polskie partie po 1949. Najbardziej pamiętam, że weszłam z maskotką, którą przedstawiłam komisji, a komisja z pełną powagą witała się z małą białą owieczką o imieniu Maurycy smile

Ach, matura smile

Co do studiów - częściowo zgadzam się z Drozdalem, licencjat niewiele mnie nauczył, choć ćwiczenia z literatury z niejakim profesorem Gladskym były rozkoszą intelektualną na którą czekałam cały tydzień, do dziś wspominam go z sentymentem, bo, podobnie jak moje polonistki, nie narzucał interpretacji, stawiając na dyskusję. Jak to w Polsce bywa, dyskusja nie należy do ulubionych metod studentów preferujących, niestety, pogadankę heurystyczną - ale ja swoje z tych zajęć wyniosłam. Najwięcej o tym, jak przekazywać wiedzę.
Magisterka zaś - to zupełnie inna para kaloszy. Mój promotor, opisu którego pozwolę sobie oszczędzić, sam nie nauczył mnie niczego. Wskazał mi jednakowoż książki, których sama bym nie znalazła, pokazał tok myślenia, na który sama bym nie wpadła, uwidocznił ogrom perspektyw badawczych, niesamowite sprzężenie dyscyplin naukowych... no i do dziś marzę o tym, że gdy już osiądę na stałe, zajmę się na serio pracą naukową nad aksjosemiotyką.

Najśmieszniejsze, że wcale nie chciałam iść na anglistykę. Wolałam psychologię, hah smile Poszłam, bo 'rodzice chcieli' - pomijając szok, jakim było to, że się dostałam smile
Powiem ci, że nie żałuję, bo znalazłam w filologii działy, które mnie fascynują.

Inna rzecz, że w ciągu trzech lat studiów na uczelni pedagogicznej nie nauczyłam się NIC o uczeniu. NIC. Zero. Gówienko na miękko, jak zwykł mawiać mój tata, nauczyciel.
Praktyki? Śmieszna rzecz, sama miałam praktykantkę i pamiętam, jak ugadywałam się z moimi uczniami, że będą dla niej milutcy, nie będą zadawali krępujących pytań itp. I byli, dzięki temu naiwne dziecko może poszło uczyć w podstawówce, hehe;p
Nikt mnie nie nauczył, że nauczyciel musi być showmanem i codziennie dokonywać cudów w stu różnych sprawach smile A jednak jakoś się nauczyłam, i to w trybie przyspieszonym;p

Anyways, kończąc ten przydługi komentarz nie oszczędzę morału: wyluzuj, rób to, co w chwili obecnej wydaje ci się OK, a może akurat będzie dobrze smile

Radek DrozdalskiDrozdal Thursday, May 8, 2008 4:15:42 PM

Anyways, kończąc ten przydługi komentarz nie oszczędzę morału: wyluzuj, rób to, co w chwili obecnej wydaje ci się OK, a może akurat będzie dobrze

Jasne Mona to powinno byc tez podsumowanie mojego komenta. I jezeli po semestrze czy dwoch nie czujesz tematu - trzeba zmienic kierunek, bo po co tracic kolejne lata na uczenie sie czegos co nie sprawa Ci najmniejszej w swiecie przyjemnosci.

Co do matur ustnych to posli i nagielski poszedl mi lekk, ale informatyka ustna (LOL) to dopiero byl odlot. Zdalem chyba na 5 bigsmile

Co do nauczycieli to wspominam bardzo milo moja pania od fizyki i pana od historii. Co do studiow - to nikt mi nie zapadl w pamiec - sami zmeczeni zyciem ludzie wykladali na budownictwie w koszalinie, ale w moim koledzu / studium informatycznym po liceum nie zapomne pana Kowalskiego wykladajac matematyke. Po raz pierwszy w zyciu czerpalem przyjemnosc z uczena sie rzeczy, do ktorych mam wrodzony wstret.

Ja zapewne widzicie - w robocie zycie oczy sie powolutku bigsmile

MonaVillain Thursday, May 8, 2008 4:25:50 PM

Tak to bywa smile Inna rzecz jest taka, że mnie, jako nauczyciela niesamowicie frustrowała mnogość bezcelowych zajęć, dlatego uczę w szkole prywatnej: tu mam tylko uczyć i nikt mi się nie wtrąca jak mam to robić, byleby uczniowie byli zadowoleni. A w państwówce: raporty, dzienniki, papiery, sprawozdania, plany i inne gówna. To bardzo zniechęca.
Na dodatek to nie ty decydujesz czego uczyć, tylko inni decydują za ciebie, wrrrrr :/
Jedyny państwowy wyjątek to NKJO w Rzeszowie - papierkowa robota, ale spoko studenci i duża dowolność wyboru materiałów (a ja kocham uczyć na podstawie materiałów autentycznych z neta ;p) smile

MisiekMisiek-TCBOO Thursday, May 8, 2008 6:27:38 PM

Drozdal:

To jak to jest aktualnie z lewarami - zdaja moze mature z PO?


Co?
A PO jest, ale matury z tego AFAIR nie ma.

nasza szkola miala dosc ograniczone miejsce


Tu nie chodzi o ilość miejsca, tylko o to, że cała Polska pisze jeden, ten sam arkusz, który jest dostarczany rano danego dnia.

Krakau - no jakoś tak, HEY był 19, jak głosi moja galeria ;-)


Anyways, kończąc ten przydługi komentarz nie oszczędzę morału: wyluzuj, rób to, co w chwili obecnej wydaje ci się OK, a może akurat będzie dobrze smile


Generalnie plan jest prosty - nie zdam teraz, zdam w sierpniu/za rok. Studia będą nie bałdzo, zrobię co się da, żeby je zmienić. Nie mam jakiegoś ciśnienia na dokładne liczby lat spędzanych w danym typie instytucji oświatowej ;-) mogę studiować dłużej niż 5 czy 6 latek :-P
Może to kwestia tego, że znam sporo osób:
a) nie pracujących w zawodzie
b) pracujących w zawodach nie uznawanych powszechnie za cool, trendi, wypas, wyczes etc.
a będących zadowolonymi smile

I jakoś tak... jeden jedyny słuszny sposób na życie? No nie da rady... smile

PeeS: Kurde, nasze wspomnienia z maturki jak na razie chyba będą ubogie... może ustne coś zmienią, ale specjalnie bym w to nie wierzył. Bo maskotek już mieć nie wolno :-P

Piotr WoykeWojewoda Friday, May 9, 2008 9:22:00 AM

Misiek: Slusznie donoszą, WOS byl potworny.

MisiekMisiek-TCBOO Friday, May 9, 2008 12:40:33 PM

Wojewoda - no cóż... dzisiaj nasz nauczyciel powątpiewał czy rozmawiałem z odpowiednimi osobami na temat trudności matury z WOSu ale widzę, że 'głosy z całej Polski' są jednakowe...

Cóż, geografia może być oceniana niekoniecznie jako trudna, ale na tle kilku(nastu?) poprzednich arkuszy... CKE nas nie lubi :-P
Zaskoczyli nas nieco... no cóż, zobaczymy jakie będą wyniki...

Write a comment

New comments have been disabled for this post.