Falkon
Sunday, 15. November 2009, 23:15:41
Dojechaliśmy bez przygód i z dużym zapasem czasu przed prelekcją Mony, co pozwoliło nam zajrzeć na prezentację nowej i rewolucyjnej gry Robotica RPG. Pomijając treść prelekcji, która polegała na prezentacji kluczowych założeń systemu (a o nich można poczytać tutaj), prowadzący nie bardzo potrafił udzielić konkretnych odpowiedzi na kluczowe dla potencjalnego czytelnika/klienta pytania. "Czym Robotica ma przyciągnąć do siebie rzesze nowych graczy?" dowiemy się jak na konwenty zacznie jeździć osoba odpowiedzialna za marketing przedsięwzięcia. Ciekawą odpowiedź otrzymał Duce na krytyczne spojrzenie na ilustrację z ulotki, która jest na dobrej drodze do zostania okładką podręcznika głównego: Zrób lepiej (w mniej lub bardziej dosłowny sposób). Ale czy trzeba być grafikiem aby oceniać okÅadkÄ? Kilka innych prezentowanych ilustracji spełniłoby tą funkcję dużo lepiej.
Robotica zrób to sam (pozdrowienia dla duce

Prowadzący nie do końca rozumiał ideę wydawania podręcznika skoro podstawową zasadą ma być Złota Zasada (Jak coś się nie podoba do sobie zmień albo wyrzuć).
Po Robotice przyszła kolej na Monę i jej Horror z Zielonego Wzgórza. Publika dopisała i wyglądała na zadowoloną . O samej prelekcji się nie wypowiem bo będę stronniczy, mi tam się podobało.
Prelekcję Jurzego o grach, graczach i kryzysie oceniam in plus, aczkolwiek ilość dygresji sprawiała, iż musiałem zerkać do informatora aby przypomnieć sobie o czym właściwie jest prelekcja. Po niej posłuchałem Thilnen i Ellentira, którzy opowiadali o możliwościach jakie daje prowadzenie sesji w postaci kroniki raczej niż kampanii, nawiązują c do szykowanego Poza Czasem 2ed., które ma wspierać granie kronik.
Na tym skończył się mój udział w zwyczajnych punktach programu. Resztę soboty spędziliśmy na plotkach i ogólnym socjalizowaniu się w oczekiwaniu na nocny pokaz mody gotyckiej.
Po pokazie nastąpiło uroczyste wniesienie tortu, odśpiewano sto lat i nastąpiła wielka-mała wyżerka ;P
Ogólnie 10-ty Falkon oceniam pozytywnie. Plusy przebiły minusy a ja bawiłem się przednio we wspaniałym towarzystwie. Nie jestem typem chodzą cym na prelekcje i mniemam że większość punktów programu prezentowała poziom odpowiedni falkonom. Do plusów zaliczam jeszcze ładny przenośny informator w formacie A6, który z powodzeniem mieścił się w kieszeni; bliskość konwentowej knajpy i logistyką w WYSPie (barek, szatnia, dużo stoisk).
Szklanką dziegciu jest tu traktowanie uczestników czekających na wyżej wymieniony pokaz (a nie mieli co ze sobą zrobić bo innych punktów programu nie było), odległość noclegowni (nie korzystaliśmy bo daleko - 45min z buta) i banda półgłówków trąbią ca na piszczałkach o czwartej nad ranem.
Kilkanaście zdjęć które udało mi się zrobić przed zgonem aparatu jest dostępnych w najnowszym albumie.
Dziękuję wszystkim obecnym za kawałek dobrej zabawy. Mam nadzieję, że grypsko które mnie właśnie usidla nie okaże się jakimś przebiegłym falkonowym szczepem A/H1N1.











