Mort's Chronicles

Ulver w Krakowie

Poniedziałek. Klub Studio. Docieramy z Moną na miejsce około 20-tej. Tłumek ludzi kłębi się przed szatnią. Darujemy sobie zostawiania kurtek. Dołączamy do Sejiego i Ani. Krótko potem dołącza Nid i czekamy na Ulvera.
Czekanie umilają dwa zespoły, których twórczość nie zachwyca. W przypadku Void of Voices po 15 minutach zaczynam usypiać. Zastanawiam się czy nadaje się to na tło krwawych rytuałów na sesje ZC.
Ulver rozpoczyna o czasie. Spokojnie z Shadows of the sun, potem kilka dźwięków z Blood Inside. Nie jestem na tyle wielkim fanem by znać tytuły wszystkich utworów, ale cieszy mnie fakt wysłuchania tej muzyki na żywo. Odnoszę wrażenie, że brzmienie koncertowe zostało w nieznany mi sposób osuszone i nie niesie tyle emocji co wersja studyjna. Możliwe, że realizator nie pozwolił aby wszystkie instrumenty/dźwięki były słyszalne.

Szum wiatraka po prawej stronie galerii.

W końcu dostaję to na co czekałem. Perdition City. Szkoda że tak niewiele. Szkoda też, że zespół odszedł zupełnie od klimatów Kveldssangera, ale rozumiem - mogą nie chcieć wracać do odległej przeszłości.

Ogólnie koncert oceniam na dobry. Nie powalił mnie na deski, ale słuchało się przyjemnie. Gdyby znów zagrali w okolicy, chętnie bym się wybrał - byle nie za daleko.


ZahaczanieJako ostatni wystąpi Yossa!

Write a comment

New comments have been disabled for this post.