Mort's Chronicles

The Lovely Bones

W ramach spontanicznego wypadu do kina przedłożyliśmy Petera Jacksona nad Tima Burtona.

The Lovely Bones, przełożone trochę z wnętrza odbytu na ładny choć nic nie znaczący w kontekście filmu tytuł, już dawno zachęciły nas obrazami, zwiastunami i osobami reżysera i scenarzystów.

Film od początku do końca trzymał mnie w fotelu. Jednym słowem można go określić jako niezwykły. Narracja 14-letniej Susie prowadzi nas przez jej nieżycie i losy jej bliskich. Jej opowieść trzyma w napięciu i kilkakrotnie potrafi wzruszyć.

Peter Jackson po Władku zasłużył sobie u mnie na duży kredyt zaufania którego w żadnym stopniu nie zawiódł, a obsada bardzo dobrze poradziła sobie granymi postaciami. Szczególnie Saoirse Ronan i nominowany do oskara Stanley Tucci.

Alicji nie widziałem i nie sądzę abym miał ją jeszcze zobaczyć w kinie, ale biorąc pod uwagę lekki przesyt zespołem Burton, Depp, Bohnam-Carter The Lovely Bones okazał się doskonałym pomysłem na niedzielny wieczór.

Jako ostatni wystąpi Yossa!Tysiąc Tronów - post factum

Comments

MonaVillain Monday, March 22, 2010 8:37:44 AM

Zgadzam się w zupełności ^^ To niezwykły film i ujęło mnie, jak Jackson, kojarzony z widowiskowym kinem, zrobił film, który z taką prostotą mówi o takich trudnych rzeczach.
Taki ładny film o takich brzydkich rzeczach...

Write a comment

New comments have been disabled for this post.