Mort's Chronicles

Tysiąc Tronów - post factum

, ,

Od ostatniej sesji w 1000 Tronów minął już ponad miesiąc i czas najwyższy zabrać się za podsumowania i ogólne recenzowanie największej kampanii do świętej pamięci WFRP 2ed. Nie żebym był specjalistą, bo nie jestem, ale kilku osobom obiecałem i postaram się wywiązać.

Kilka liczb na początek. Podręcznik można dostać już od ok.$30 na ebay'u. Niestety Copernicus nie zdążył wydać polskiej edycji przed śmiercią 2ed. Kampania to opasłe tomiszcze liczące 256 stron na których dostajemy wprowadzenie, 9 przygód i 9 stron materiałów dla graczy. W moim przypadku przełożyło się to na ok. 20, 4-5 godzinnych sesji i graliśmy od września do marca. Całość jest zaplanowana dla postaci na pierwszej profesji, aby potencjalnie ukończyć kampanię na trzeciej. Jednym słowem od zera do hochsztaplera.

Wprowadzenie zawiera krótki opis Marienburga, tło całej kampanii i kilka różnych pomysłów na wciągnięcie graczy w wir wydarzeń. Pomysły są na tyle ciekawe i znośne, że pozwoliłem sobie każdego gracza wprowadzić osobno i w trakcie przygody zlepiłem ich w drużynę. Wątki zleceniodawców są rozwijane w późniejszych przygodach aby, mniej więcej w połowie kampanii, rozwiać się i ulec zapomnieniu.

Przygody składowe kampanii są dość nierówne, a nawet jeśli są dobre to niektóre wątki zupełnie niepotrzebnie odciągają bohaterów na bok, gdy trzeba szybko brnąć naprzód, lub też zupełnie nic się nie zmieni jeśli bohaterowie za nimi nie podążą.

Najciekawsze wydały mi się przygody An Unquiet Place, przygoda wprowadzająca i ustalająca oś kampanii; Written in Blood, poszukiwanie tajemniczego Zorro w Altdorfie oraz Death do Us Part, wycieczka do Sylvanii i pobyt w opactwie Zakonu Całunu.

Konstrukcja każdej pozwala przeczytać streszczenia na początku przygód aby mieć obraz całej kampanii i stopniowo zgłębiać się w szczegóły w miarę przebiegu fabuły. Przyjazne MG, który nie dysponuje nadmiarem wolnego czasu.

W najbliższych postach postaram się przyjrzeć każdej przygodzie z osobna i opatrzyć ją komentarzami na podstawie naszych sesji.

Zarówno ta jak i kolejne notki około-RPGowe zamieszkają pod nowym adresem.

http://morcislaw.blogspot.com

my.opera pozostanie blogiem o wszystkim i o niczym.

The Lovely Bones

Comments

MonaVillain Thursday, May 6, 2010 9:56:25 PM

No, morryci z Zakonu Całunu byli wypasieni.
I koty mieli niezłe ^^

Unregistered user Friday, May 7, 2010 9:35:33 AM

Szczur writes: Fajnie, czekam na dalsze wpisy :)

MortMortimerek Friday, May 7, 2010 10:06:16 PM

A myślisz Szczurze, że dla kogo to piszę? p

Unregistered user Saturday, March 12, 2011 6:41:21 AM

Анонимно writes: I guess that to receive the personal loans from creditors you ought to have a great reason. Nevertheless, one time I've received a collateral loan, just because I was willing to buy a bike.

Write a comment

New comments have been disabled for this post.