Sunday, April 30, 2006 2:48:16 AM
ads, browsers, english
Recently there have been quite a few campaigns encouraging people to switch their browsers. Unfortunately, many of them try to force users to make that change. I am not going to name them as you have likely heard about them anyway. I like the following two campaigns, though. They are
Browse Happy and
Any Browser. Maybe you know them.
And if I were to propose an advert, it would be as simple and quiet as this...
Wednesday, April 26, 2006 8:15:15 PM
fun, browsers, english, ads
Watching the others catch up with the leader?

Don't waste your time. Use the best now!
Sunday, April 23, 2006 11:00:17 PM
ads, corel, polish, translation

Tak wita nas
ulotka (corel.com, pdf, 1.6mb) reklamująca polską wersję programu Paint Shop Pro X, niegdyś firmowanego przez Jasc, a obecnie przez Corela. Nowości niestety niewiele, poza "przełomowym" Centrum edukacyjnym, które pozwala uzyskać "zdumiewające efekty już po kilku minutach od uruchomienia programu", "łatwego w użyciu, profesjonalnego narzędzia Kosmetyka" i (niepełnym) trybem szesnastobitowego koloru (cytaty z ulotki i
strony produktu).
Ja jednak nie o tym. Uważam za warty odnotowania fakt, że program w końcu doczekał się polskiej lokalizacji. Chciałoby się napisać dobrej. Jak jest? Nie sprawdzałem, ale poziom opracowania materiałów na wspomnianej już stronie Corela jest, hmmm, zaskakujący?
I naprawdę nie chcę się czepiać niezręcznego tłumaczenia typu: "Koryguj jaskrawość, kolory i usterki na zdjęciach" czy karkołomnych zdań w stylu:
Łącząc opcje automatycznej korekty zdjęć i precyzyjnej edycji w nowatorskim Centrum edukacyjnym z funkcjami organizacyjnymi, program Paint Shop Pro jest pierwszym tego rodzaju, łatwym w użyciu edytorem zdjęć — dostępnym dla każdego, kto chce kto chce, aby zdjęcia wyglądały doskonale... i to po kilku minutach od uruchomienia programu,
które to piszący te słowa byłby pewnie w stanie sam "wygenerować" w pośpiechu (choć brak korekty i edycji w tak dużej firmie zastanawia). Ale ten "kwiatek" był bezpośrednim prowodyrem tego wpisu:
Wszechstronny edytor zdjęć, łączący w sobie to, co najlepsze — funkcje jednokrokowej korekty zdjęć oraz zaawansowane narzędzia służące do dopasowywania ręcznego.
(wyróżnienia moje)
Chyba jednak nie zaskoczę bez udoskonalenia tego tłumaczenia, a tym bardziej nie kliknę po bezpłatną wersję próbną. Przynajmniej zlokalizowaną...
PS. Starsi (? -- czyli, że niby ja również) czytelnicy (hmm, brzmi poważnie) mogą pamiętać znacznie gorsze tłumaczenie reklam Corela z początku lat dziewięćdziesiątych w polskiej prasie komputerowej, przypominających skrzyżowanie automatycznej translacji z użyciem przestarzałych słów. Cały myk polegał na tym, że wtedy systemów w stylu English Translator chyba jeszcze nie było... Może ktoś ma w domu/pracy stare archiwum i mógłby zeskanować, a następnie opublikować gdzieś wspomniane reklamy? Są rzeczy bezcenne.