Blog operetkafan - nie ma przyszłości bez przeszłości

Cogito ergo sum

Subscribe to RSS feed

Idelny komentarz :/ dla tego co miało miejsce w Smoleńsku

Właśnie słucham sobie muzyki z komputera. Puściłam sobie U2 tak trochę ku pamięci i dlatego, że nikt jak Bono nie potrafi ładniej i lepiej wyrażać walki o "lepsze jutro", a sam jest dla mnie kimś podobnym w odgrywanej przez siebie roli jak śp. Lech Kaczyński. Oboje walczą/li o to samo tylko w inny sposób. Odsłuchując kolejno następne pozycje doszłam do jednej bardzo znanej z resztą piosenki U2 i znowu jakaś zbieżność tekstu do tego co się dzieje dziś w Polsce i co miało miejsce. Mam już szczerze dość tych zbieżności i "znaków Bożych" choć jak najbardziej wierzę w niego i wiem, że on ciągle do nas coś mówi tylko my go po prostu nie słuchamy, albo nie rozumiemy. Jak zresztą i teraz..., ale tyle "znaków" na raz to stanowczo za dużo jak na moją młodą jeszcze głowę. No tak, ale i z drugiej strony pewnie powinnam się z tego cieszyć, że mam szansę zobaczyć na własne oczy to wszystko i być świadkiem tak niecodziennych wydarzeń, że mogę mieć pewien wpływ na dalszy bieg tej historii... Tak jak niegdyś Lech Wałęsa, Kaczyńscy i Tusk w złotych czasach "Solidarności". Wzięli los w swoje ręce no i mamy to co mamy. Wracając do wspomnianego utworu, który tak bardzo mnie zaintrygował. Nosi tytuł: "Sunday Bloody Sudnay" Nie o Sobocie, ale blisko...

A i TEKST !!! Przeczytajcie sami...

U2 - Sunday, bloody Sunday
Tak

Nie mogę dziś uwierzyć wiadomościom
Och, nie mogę przegnać widoku, zamykając oczy
Jak długo, jak długo będzie trzeba śpiewać ten utwór?
Jak długo? Jak długo?
Bo dziś możemy być jednością, dzisiaj


Pod stopami dzieci potłuczone butelki
Ciała rozwleczone po ślepych zaułkach
Lecz to nie działa na wojenny zew
To stawia mnie plecami, to stawia mnie plecami ku ścianie

Niedziela, przeklęta niedziela
Niedziela, przeklęta niedziela
Niedziela, przeklęta niedziela

A wojna właśnie się zaczęła
Tak wiele strat, powiedzcie mi, kto wygrał
W sercach ryją nam okopy
A matki, dzieci, bracia, siostry rozdzieleni

Niedziela, przeklęta niedziela
Niedziela, przeklęta niedziela

Jak długo, jak długo będzie trzeba śpiewać ten utwór?
Jak długo? Jak długo?
Bo dziś możemy być jednością, dzisiaj
Dzisiaj, dzisiaj

Niedziela, przeklęta niedziela
Niedziela, przeklęta niedziela

Otrzyjcie z oczu łzy
Otrzyjcie łzy
Och, otrzyjcie łzy
Och, otrzyjcie łzy
Och, otrzyjcie krwią zbryzgane oczy

Niedziela, przeklęta niedziela
Niedziela, przeklęta niedziela

I faktycznie, jesteśmy obojętni, gdy fakt jest fikcją, rzeczywistą w telewizji
A dziś płaczą miliony
My jemy i pijemy, oni zginą jutro
Prawdziwa bitwa dopiero zaczęła zgarniać zwycięstwo, Jezus wygrał!

Niedziela, przeklęta niedziela
Niedziela, przeklęta niedziela

To nie wszystko co spotkało mnie dziś w Krakowie

Jednak potrzebuję to podzielić na mniejsze części. Myśli dotyczące innych rzeczy. Następna jest powiązana z poprzednią, ale jest bardziej współczesna i dotyczy osobistych wrażeń i odczuć na to co pokazują media z poziomu zwykłego przechodnia. I obaw dotyczących trwającej żałoby. Podczas umawiania wizyty w konsulacie USA w Krakowie tydzień temu nawet nie spodziewałam się, że odbędzie się ona w takiej morowej i przygnębiającej atmosferze jaka jest obecnie. Wizytę umawiałam dokładnie w czwartek tydzień temu. Katastrofa była w Sobotę i od tego czasu w całym naszym kraju mają miejsce przedziwne rzeczy. W pierwszych dniach tragedii w Sobotę i w Niedzielę wydawało się, że niebo dosłownie spadnie nam na głowę i nikt nie dowierzał, a media jak nigdy wcześniej stały się "normalne" i zamiast rywalizować ze sobą to widać było współprace dziennikarzy w celu zdobycia jak , najświeższych i najrzetelniejszych informacji o tym co się stało. Ja w tych dniach jak pewnie wszyscy spędziłam dzień na patrzeniu w ekran i przeżywaniu tego co się stało w czterech ścianach domu i z punktu widzenia dziennikarzy. Wierzenia w to co mówią i w to co nadchodzi z rządowych instytucji od marszałka sejmu i premiera. Od wszystkich tych co są na bieżąco w tych sprawach. Jak nigdy dotąd słuchaliśmy też i staramy się wierzyć w słowa prezydenta Miedwiediewa, premiera Putina i Rosjan i o dziwo dla nas wychodzi im to nadzwyczaj dobrze i życzliwie dla nas. Ja osobiście od jakiegoś czasu nawet bez tej pompy uważałam, że jak zwykle Polacy przesadzają i robią z Pana Putina jakiegoś tyrana, a już nieraz widziałam, ze i on ma całkiem ludzkie odruchy i uczucia. To że jest kim jest i ma "gębę" jaką ma no to co przecież nie zrobi sobie operacji jak Michale Jackson, specjalnie, aby małe Polaczki się go nie bały. To jest postawa przedszkolaka ze zerówki, a nie dojrzałego i świadomego obywatela. Ok, rozumiem też to, że jeszcze całkiem nie dawno straszyła nas "morda" Stalina i jego kolegi powachu Lenina, ale co za dużo to też nie zdrowo. Trzeba w końcu spasować i spróbować spojrzeć na świat z innej perspektywy niż wrogości i pokrzywdzonego to na dłużą metę nie jest wcale takie dobre. Czy nasza postawa nie jest w czasami po prostu odstraszająca ?? Jakim prawem oczekujemy od Rosjan miłych gestów jak sami pokazujemy im fake you !! Najpierw zacznijmy od siebie, a potem oczekujmy... Słowo kultura już dawno wyparowało z Polskich obyczajów, a szkoda. Rażący brak kultury i cennej umiejętności używania własnego mózgu widać także i na Polskich ulicach w tych niecodziennych dniach.

Dobra, ale ja nie o Putinie chciała i o Rosji wink więc wracam do tematu. o tym to może jeszcze gdzie indziej.
c.d.n.

Tyle chciała bym dzisiaj napisać ...

Tyle się wydarzyło i dużo myśli w głowie. Pierwsza informacja to taka, że dzisiejszy dzień upłyną mi bardzo, a to bardzo pracowicie i wszystkie moje zmysły musiały pracować na najwyższych obrotach, ale po takim dniu przynajmniej człowiek wie, że żyje wink . Byłam dzisiaj na wizycie w królewskim mieście Krakowie zawsze lubię tam zaglądać nie znam miasta piękniejszego i z większą liczbą absurdów, które nikomu nie przeszkadzają wink no może czasami ... prawdziwym Krakusom ..., ale i oni są nie jako zmuszeni do wykazania maximum cierpliwości i wyrozumiałości dla tego specyficznego miasta, na które patrzy przecież na pewno, bez wątpienia cały świat. Nie jest obecną stolicą Polski jednak jego tak zwana "magia" i efekt przyciągania no i oczywiście ranga jaką zdobywał przez wieki jest tak wielka, że i Warszawa w rywalizacji czasami jest zmuszona ustąpić co do miana pierwszeństwa. To nie znaczy, że naszej Wawki nie lubię wink , ba zawsze nie mogę się zdecydować, które jest "fajniejsze". W naszej obecnej stolicy także byłam i to nie raz można by nawet powiedzieć, że pomieszkiwałam przez jakiś tam czas i miałam okazję "zasmakować" warszawskiego życia. Też ma swoje czary i uroki no i oczywiście wady ... widoczne od razu. Jednak ze względu na to, że mieszkam w południowej części Polski bliżej mi jest do miasta Krakowa (prawie w tej samej linii). Nie jest to moje wojewódzkie miasto. Jednak są sprawy, które nie da się załatwić gdzie indziej niż tam. Tak jak ta dzisiejsza właśnie na przykład. Wiza do USA smile Przygotowania do tego toczyły się już dużo wcześniej jak to przy staraniach o wyjazd do innego kraju. Dzisiaj smile miałam umówioną wizytę w Konsulacie Stanów Zjednoczonych Ameryki. Co wynikło z tej wizyty wink jeszcze na razie nie teraz.
Ogólnie dzień dzisiejszy na przekór wydarzeniom w naszym kraju, był dla mnie osobiście szczęśliwy i udany.
O tym też mam zamiar napisać w tym poście. Nie wiem czy mi się uda wszystko napisać co mam na myśli, ale spróbuje może się uda. Jak zwykle nie wiem od czego zacząć ...
Może od tego, że miałam w dzisiejszym dniu niepowtarzalną okazję. Raz: uczestniczyć i poczuć bieg obecnych wydarzeń, zobaczyć rozemocjonowany Kraków w chwili nie wątpliwie historycznej. Przykra to "chwila" jednak nie jedna w trakcie istnienia naszego państwa i mury krakowskie nie jedną taką widziały, ba ! My to pewnie mało widzieliśmy ... trudno sobie nawet wyobrazić co się w tym działo za naszych królów i jak umierali :/ . W tedy to dopiero musiała być "droga impreza". Idąc dziś tak uliczkami starego Krakowa zastanawiałam się nawet nad tym ile to piękno musiało kosztować... nie tylko trudu i potu budujących..., a nieraz i krwi ... na pewno. I czy tamtejsi architekci co nadali temu wszystkiemu kształt i logikę mogą w jakimkolwiek równać się dzisiejszym... Posiadającym różne cuda techniki do pomocy... nie mówiąc już nawet o ciężkim sprzęcie, który odciążył nie jednego prostego chłopa... W tedy musiano radzić sobie bez tego. Jednak taki Mariacki np. do dziś stoi i cieszy oczy. I jaki wielki !! Dziś do tego celu używa się super ciężkich dźwigów !! I nie jestem specjalistkom od tego i ze wstydem przyznam, że nawet nie wiem czy w tym kolosie jest choćby deko metalu i zbrojenia. I stoi !! Jest więcej takich budynków z tam tych lat, które po mimo takich zawieruch nie ucierpiały zbyt poważnie i do dziś ludzie się dziwują jak oni to zrobili. I posądzają kosmitów o "pomoc". A może tyle trzeba wydać żeby coś na prawdę było trwałe i piękne ??? Może mimo, że nie tak jak my teraz "współcześni" królowie już w tedy zrozumieli, że jak się chce coś na wieki to i oszczędzać nie warto, nie wolno ?? Tak jesteśmy dziś źli jak ktoś coś postawi kosztownego budowle, czy rzeźbę i patrzymy, na każdą złotówkę, aby nie za dużo wydać na "zbytki". Sama w moim mieście miałam taką historię pewien sobie burmistrz zapragnął w końcu z robić w naszym mieście ratusz z prawdziwego zdarzenia. Do tego momentu urzędy wraz z burmistrzem "tułały" się po różnych wątpliwej urody budynkach, bo i im żal było wydawać na "zbytki". Jednak w końcu znalazł się taki co postanowił zgromadzić to wszystko w jednym miejscu i postawić normalny ratusz. Oczywiście jak to u nas do tej pory. Podniosły się wrogie pytania: "A po co nam to ???" I jakie było narzekanie jak już nieszczęsny ratusz stanął tam gdzie miał
stanąć. "A jaki on brzydki, a jaki wielki". No owszem to nie jest jakieś cudo tak jak Mariacki czy też podobnego typu budowle. Widoczne jest gołym okiem, że można było lepiej, ale i ... drożej niestety, a to by już nie przeszło ...
Tak więc jest jaki jest ten nasz ratusz, ani piękny, ani brzydki. Ot taki sobie, ale jest ... I jakoś zniknęły te gderania ludzi... ani widu ani słychu, a widać raczej jakieś tam zadowolenie ... ,że w jednym miejscu, że po całym mieście nie trzeba latać..., no i że nawet ładny! I jest gdzie różne "uroczystości" organizować ..., że godny miasta budynek reprezentujący nasze miasto, a i zauważalne zaczynają być braki ... Tak jest też z Mariackim. Kto zastanawia się dziś. Ile on kosztował ?? Każdy się cieszy, że jest... i jeszcze dokłada sam na jego renowację. Za to wtedy kiedy powstał nie ma takich rzeczy,żeby nie było nikogo, który podobnie by nie pytał.... i gadał. "Za drogi, za duży" "Poco on nam ???" a teraz nie ma nikogo kto by odważył by się takie słowa powiedzieć... Nawet pewnie są tacy co wręcz żałują, że nie jest WIĘKSZY!! I wspanialszy! Coś jak Notre Dame w Paryżu. Tak tylko teraz to już za późno.
I tak mamy co pokazywać na pocztówkach ... i dudki zdzierać od turystów zagranicznych...

Polish tragedy My tragedy







Żadnemu Polakowi dzisiaj chyba nie trzeba mówić co się stało sad Straszny czas dla Polski. Po prostu straszny... Nie ma kanału TV czy stacji rajdowej ani nawet portalu internetowego, na którym nie było by tych strasznych relacji o tragedii, która miała miejsce w Smoleńsku ;(
Lecąca na uroczystości delegacja polska nie dotarła do swego celu podróży ... Zakończyła ją nieopodal lotniska w Smoleńsku. Niestety nie jest to zakończenie z happy endem. Rządowy samolot z delegacją na pokładzie rozbił się podchodząc do lądowania na lotnisku w Smoleńsku ... Nikt nie przeżył worried
Jako obywatelka państwa polskiego jestem dosłownie wstrząsnęła tą wiadomością ... .Nikt nie lubi polityków i ich ciągłego jazgotu, ale w takich chwilach jest to bez jakiegokolwiek znaczenia. Bez jakiegokolwiek... Nikt przy zdrowych zmysłach nie życzy nikomu śmierci ... nawet politykowi ... Zwłaszcza TAKIEJ !! A przynajmniej ja nikomu śmierci nie życzę. To że jak każdy mam swoje przekonania polityczne i z jednym się zgadzam, a z drugim nie to nie znaczy że euforii debatowania na tematy polityczne życzę komuś śmierci ... Nikomu się jej nie powinno życzyć zwłaszcza strasznej śmierci w sytuacji beznadziejnej i z minimalnymi szansami na ratunek. Śmierci w lecącym z ogromną szybkością kupie złomu ... ten strach, to straszne uczucie. Choć ponoć w takich warunkach nic się nie czuje ... i jest się nie "ponoć" nieświadomym, ale to jest gdybanie ... nie wiemy ... tak naprawdę czy tak naprawdę nic ... Nawet nie potrafię ogarnąć tragedii tego zdarzenia ... to jest jakieś nie realne. Tyle słuchałam tych wszystkich list ofiar i jakoś nadal ta wiadomość do mnie nie dociera choć już powoli, powoli. Dosłownie wstrząs :/
I ci wszyscy ludzie co lecieli jako obsługa... i też należy się pamięć.
Robili co mogli ... pilot... cóż popełnił błąd... niewyobrażalny błąd... i on przypłacił go życiem jak wszyscy inni.

Teraz w głowie jedno pytanie: I co z tą naszą Polską dalej będzie ??

Tyle ludzi zginęło, tyle mądrych i ważnych dla naszego państwa ludzi ... i wśród nich nasz Prezydent z żoną...
Najszczersze kondolencje dla rodzin ... ;( Tak przykro ja nie wiem jak w tym momencie można się czuć worried
Najwyższy niech będzie z wami... i ludzie też. Cała POLSKA JEST Z WAMI !!!

Ehh... Kiedyś to mieli klasę...

Dziś kolejna notka w stylu "kiedyś było lepiej". Niestety, ale co jakiś czas nachodzi mnie takie "coś" jakiś taki stan i wrażenie, że na złą epokę chyba trafiłam ... a przynajmniej dzisiejsze czasy nie do końca są takie "The best" i "cool" jak to próbują nam wmówić dookoła :/ Mnie przynajmniej nie do końca przekonują "atuty" dzisiejszych czasów jakie niby są wymieniane i wyliczane przez różne "piękne" diwy w telewizji ... Owszem jest masa różnych rzeczy, które nie wątpliwie dzisiaj ułatwiają i rozweselają te nasze życie ( komputery, komórki, dużo lepszy transport szybszy, wygodniejszy itp.) , ale jest równie dużo innych, które po prostu,a wręcz dosłownie doprowadzają do (wielkiego) bólu głowy (media, prasa, dziennikarzyny wszelkiej maści, "znawcy" tematu, również komórki raz ułatwiają życie, a kiedy indziej chciało by się to wszystko wywalić przez okno), a wręcz czasami uniemożliwią "normalne" życie np. tzw. "gwiazd",polityków i innym (tu znowu media, paparazzi, "ciężki sprzęt" na drodze, autostrada wybudowana na środku chodnika ... i inne smaczki "naszych" czasów) albo sprawiają, że coraz bardziej oddalamy się od tej ludzkiej normalności, a życie co niektórych można nazwać czystą fikcją na jawie. Są jeszcze i tacy ludzie co przypatrują się temu "zjawisku" i mocno powątpiewają czy to na dłuższą metę "nas" ludzi, gdziekolwiek zaprowadzi. Czy nie doprowadzi to nas do ogromnej tragedii. Do samo destrukcji jakby nie było. I ja się nad tym zastanawiam nie od dziś ... :/ Powie ktoś po co sobie tym głowę zwracać. "Przecież nic nie zmienię". Może nie, a może tak doh Zależy od podejścia. Jak założymy, że nic nie zrobimy i nie kiwniemy nawet paluszkiem, aby "coś" zrobić to tak pewnie będzie, ale przecież nie ja pierwsza i nie ja ostatnia łamie sobie nad tym prozaicznym wydawało by się pytaniem głowę, a tak się składa, że jako przedstawicielka rodzaju jakim jest Homo sapiens sapiens posiadam coś takiego jak mózg, a że ja tej galaretowatej masy używam zgodnie z jej przeznaczeniem to i takie myśli mnie czasami nachodzą. Zwłaszcza w momencie, gdy zwiedzam lub zapoznaje się z dziełami powstałymi długo, długo przed naszą epoką komputerów, a nawet długo przed tzw. "rewolucją przemysłową", które przecież jakimś "cudem" do tej pory stoją ... !! no Po mimo tylu wojen i kataklizmów !! Współczesne "dzieła" wystarczy, że je mocniej "potrzepie" i ... no cóż faint Oczywiście te dzieła poprzednich epok stoją (Dzięki Bogu) jeszcze także dzięki niezliczonej liczbie konserwatorów, artystów no i jak wiadomo masy, a to masy pieniędzy włożonych w ich ratowanie i renowacji jak były dosłownie o włos zagrożone przejściem dosłownie do historii tylko do tej papierowej niestety historii ... awww No, ale dzięki (jak już wyżej napisałam) Bogu i ludziom poświęcających czas, pieniądze i chęci na ich ratowanie nadal możemy cieszyć oczy i duszę ich pięknem i być dumni robiąc im setki różnych zdjęć i pokazując światu jakie to my mamy piękne budowle, a oni nam swoje. Ino ja się pytam dlaczego ? dziś takich cudeniek i perełek nikt nie potrafi czy nie chce zrobić ?? Gdzie podziała się ten rozmach i klasa ?? Co ?

W tym momencie mego dzisiejszego wpisu dochodzę do paru istotnych powodów, które są ciągłym i nie przerwanym źródłem
mojego ciągłego "narzekania" na dzisiejsze czasy, na dzisiejsze "dzieła" i na dzisiejszych artystów.
Pierwszym jest nasz Polski narodowy skarb i chluba, gdziekolwiek się tylko nie pojawimy. KRAKÓW !!! love
Cud po prostu cud miasto !! Nie, nie jestem jego mieszkanką i nie chcę, być jego mieszkanką pomimo mojej niezaprzeczalnej "fascynacji" tym wielowiekowym miastem naszego jakby nie było równie wspaniałego kraju, dlaczego?
O tym nie teraz. Nie mogę powiedzieć też, że jest to mój jakiś bliski "sąsiad". Mam tyle szczęścia, że dane mi było urodzić się i żyć w miasteczku położonym ani za blisko, ani za daleko położonym od Miasta Krakowa. Nie grozi nam w każdym razie wchłonięcie przez ciągle rosnącą aglomerację Krakowa, ani też nie jest dla mnie czymś nadzwyczajnym i nie codziennym wyprawa do tego miasta. Wystarczy, że kupię bilet PKP i wsiądę do byle jakiego pociągu w tamtą stronę ^ ^ i już jestem Krakowie. W każdym bądź razie moje miasto dzieli bezpieczna jak i wygodna odległość drugiego (czy któregoś tam) co do wielkości i zaludnienia miasta Polski. Tu muszę się zgodzić z pewnymi opiniami PRAWDZIWYCH rdzennych wink "Krakusów", że Kraków nie jest miastem do mieszkania, a życie w nim nie pozwala na pewno w pełny sposób docenienia tego czym zachwycają się tak "nie tutejsi" i przybywający tylko w jednym celu do tego miasta. Jego nie powtarzalnych uroków
i piękna no i tego "czegoś" chociaż to "coś" ostatnio też coraz trudniej znaleźć awww . O tym też później.
Nie ma chyba osoby w Kraju, która choć raz w swym życiu nie była w Krakowie na jakiejś wycieczce.

"Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia"

"Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" tą mądrą maksymę zna każdy, a co powiecie na nową wersję ??
"Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ... i wykształcenia" rolleyes Jedno słowo, a tak wiele zmienia.
Nie twierdzę przez to, że człowiek nie wykształcony czy też niskim wykształceniem jest w czymś gorszy od profesora czy też innego uczonego "speca" na uczelni. Jest to wręcz przedmiot moich i nie tylko zresztą moich przemyśleń, rozważań i równie często jak każdy inny zadaję sobie jedno nurtujące pytanie "Po co w ogóle mi ta wiedza ?? Po co tyle w tej szkole, na uczelni siedzieć ??" Jak i tak nie widać, abym przez to urosła czy też żeby to coś zmieniło w moim życiu.
Oczywiście zmienia tylko nie tak od razu. To jest akurat jedna z tych rzeczy na której owoce trzeba trochę poczekać, a nawet bardzo, bardzo długo czekać. Nie którzy nie wytrzymują tego mozolnego ciągłego czekania i poddają się w połowie drogi, a nawet jeszcze na początku.

Ostatnio obie wersje tego samego przysłowia i tego nie przerobionego i tego własnego mam okazję odczuć dosłownie na własnej skórze irked .Dosłownie wczoraj udało mi się w końcu znać jeden z dwóch egzaminów przez którego no, ale niestety zawaliłam jeden rok awww cry Trochę z własnej winy trochę tak mi się tamtego roku nie fortunnie poukładało, że po prostu nie wyrobiłam na zakrętach ... i to ostrych zakrętach ... do tego jeszcze ekm ... rodzinka. Wiadomo zawsze jak ich trzeba to ich nie ma , a kiedy nie trzeba to nagle wszyscy się na głowę zwalają ... , a przynajmniej u mnie tak jest ... niestety ... furious Dodać jeszcze do tego trzeba by było humory jaśnie wielmożnego "kochanego" profesorstwa na uczelni, a zwłaszcza tego u którego wczoraj zdawałam egzamin. Człowiek z pierwszego widzenia wydaje się miłym starszym Panem z wąsikiem ala Piłsudski. W ogóle to chyba jakiś jego "fan" i do tego (kiepski) ... naśladowca irked knight Coś w stylu "fanek" Dody ubierze się taka w różowe ciuszki, nauczy jej "minek"
zafarbuje się na blond i mówi, że jest Doda bigsmile !! Nie żebym Dodę lubiła wink wręcz przeciwnie. To taki najprostszy przykład jaki mi przyszedł na myśl. Taki właśnie mniej więcej jest "człowiek" u którego zdawałam egzamin. Taki jest na pierwszy, a nawet drugi "rzut oka". Jednak pozory jak zwykle mylą ..., a czasami to bardzo irked . I tak jest w tym właśnie przypadku niby miły Pan, uśmiechnięty, żartuje, dowcipkuje.., No tak ... tylko żartować też trzeba umieć ... i wyczuć odpowiedni moment kiedy można i jak. Niestety ten "Pan" mimo tytułu jakim się szczyci czyli Profesor tej umiejętności do tej pory nie opanował ... i jak coś powie to aż czasami w piety ... idzie worried albo od razu człowiek sobie uświadamia z kim ma do czynienia ... . Jedno słowo jakim można go scharakteryzować jest słowo IGNORANT !!! Tak więc Pan Ignorant chcąc "rozweselić" atmosferę na zajęciach rzuca żartami i komplementami ... tylko jakoś zawsze tak wychodzi, że bardzo małą część osób to naprawdę bawi, albo po prostu nikogo ... Ja wiem może to taki jakiś specyficzny rodzaj żartów ... może się nie znam. Czarny żart to na pewno nie jest, bo ja akurat "czarny humor" lubię ani zwykły też nie to jest taki grubiański mało subtelny humor ... aha wiem to się chyba cynizm nazywa confused Specyficzny rodzaj żartu, który jednych bawi, a drugich ... rani i wnerwia furious .
Do tego wielki jak zauważyłam "miłośnik" kobiet. Maniery ma staroświeckie to też jedne to bawi i łapią się na to, a te na tych "młodszych" i "postępowych" nie robi to żadnego wrażenia wręcz czują się urażone i skutecznie je odstrasza... bo i te maniery są specyficzne nie takie przed wojenne, o których każda "dama" marzy, ale ... sowieckie. Tak SOWIECKIE i nawet "czuć" od tego pana taką specyficzną radziecką stęchlizną !! knockout faint Taki zabytek ... no. Oto ten "miłośnik kobiet" także w celu rozluźnienia atmosfery pewnego razu na jednych z zajęć chciał rzucić ... ekm
komplementa pewnej młodej studenckie , oczywiście koleżance z roku smile . Ta koleżanka cały czas odkąd zaczęły się
zajęcia na studiach no i tego dnia też nosi na głowie chustkę i nigdy jej nie zdejmuje ... Tylko "mało myślący" człowiek nie domyśli się powodu ... Pan Ignorant już miał z naszą grupą zajęcia więc miał tym więcej okazji i czasu na przemyślenia ... i obserwacje ... ale jak to Ignorant nie widzi i nie słyszy nic... Z znaczącym uśmieszkiem spytał jej się "Czemu Pani nie pokazuje włosów ???" knockout (tu zapadła kompletna cisza w grupie ...) a ona chcąc czy nie chcąc odpowiedziała ... "Bo ich nie mam" faint Wyczucie znakomite irked Do końca życia chyba tą scenę zapamiętam...
Tak więc mniej więcej opisałam osobę wykładowcy, u którego przyszło mi zdawać ... Człowiek jakby nie było
nieprzyjemny ... i patrzący na "studencinę" "z góry" zero jakiegokolwiek zrozumienia, szacunku ...
A potem się ludzie dziwią ... skąd taka młodzież ... dzisiaj irked Skąd ta ... agresja sad Jak tu człowieka ma nie trafić ... jak na takiego trafi furious , każdy ma granice ... i każdy chce choć odrobinę szacunku nawet ze strony ... takiego "ważniaka" . cdn.

Aktualizacja galerii

Nowe zdjęcia w galerii wink I będzie ich więcej bigsmile Wreszcie ... aktualizacja wink

Kolejna złota myśl własna

,

Dużo ich ostaniu tu. Co nie ?? Wiem, wiem. Cóż taka melancholia mnie jakoś wzięła po zimie ... Po za tym jeżeli nie mam tyle czasu aby pisać szczegółowe i opisowe posty to czemu nie zapisywać tego w postaci takich krótkich notatek ? Myśli, sentencji w krótkiej formie ?? To zawsze coś niż nic, a czasami nawet więcej niż milion słów ... Jak się tak pisze i pisze to w końcu po pierwsze gubi się najwalniejszą przewodnią myśl, a po drugie ktoś czytający to w połowie postu też się zniechęca i kończy ... a bardzo często jest tak, że najkrótsze wypowiedzi są najbardziej dla nas zrozumiałe.... Już Spartanie to zauważyli ...

Tak więc dziś mam kolejną ... myśl własną wink

Dla wyobraźni nie ma rzeczy niemożliwych.

Dziwny jest ten świat

Dzisiaj doszłam do wniosku, że: Dzisiejsi ludzie i ich świat jest śmieszny, nijaki i nudny... .

Złote myśli własne

,

Nienawiść i głupota zabijają...