Droga straceńca.

Niedługa i niezbyt intensywna

Subscribe to RSS feed

afa



Czas egzaminów nie jest łatwy. Jak to Ja zwykle mawiam "kiedy sesja tam perwersja". hehe hah a ja jebie.
Tym bardziej gdy kończą się studia.
Coś w człowieku wzbiera, pewnego rodzaju potrzeba sprawdzenia siebie z przed lat.
Zobaczmy, 3 lata temu dokonałem zabawnego wpisu w internet:

"Nieprzyjemna sprawa, ale ktoś musi wreszcie zareagować. Pewna Dzikuska, a
zasadzie dyrektor marketingowy ds. wciskania ludziom tandety połączonej z
kiłą rozszerza po Internecie kiłę, radzę mieć oczy szeroko otwarte. Z
informacji jakie udało mi się znaleźć, "Dzikuska" od lat współpracuje ona z
fundacją "nakarm głodne koty w Afryce" którą kieruje "Salceson", zbyt wiele
zbiegów okoliczności? Nie sądzę. To niestety nie koniec....

Dzikuska ma plan wymordować wszystkich w śpiworze o 22.00 w czasie kąpieli z
użyciem maty ozonowej (wiem robiłem jej tomografię mózgu, wynik: plan
pływający w kisielu). Co nam pozostaje? Wyboru wielkiego nie ma, ja już mam
swoja łyżeczkę, czy Ty masz już swoją?"

Ja w przeciągu 3 lat. Albo kiedyś byłem zabawny, albo kiedyś świat był zabawny.
Lepiej nie idź na studia.

ponieważ
I love me.

Bardzo brzydko.



Nie możecie tego przegapić!

Wczoraj spotkałem „Pannę z mokra głową”, tą zwykłą wydrę, co gdy przychodzi zajmujemy się przeciwnymi szpaletkami. Ja pierdziele! Co to było za widzenie! Co dzień, a dwa, gdy do rannej wracam przytomności brudem ścieram myślne fekalia. Jeśli widziano kiedyś zakrzep, to tak jak by widziano opakowanie zapałek, których wstrząs przenosi ludzi z powrotem, od tam. Mało widziano, a tam było niegrzeczne wszystko. Lilizmy, potulki, tantpale i... no i wszystko, według mojej pamięci po raz (co daje osiem). Nie wiem jak wy, ale ja od wczoraj datuje.

Nie szanuje jej, chodzi o sam fakt.

Stary cipciak.

Twój Stary.

Koniec

Nadeszła pora. Wiem już jak to prowadzić bloga. Robie zamach, zbieram go, ogarniam rękoma, lokuje na głowie.

Zapytany, wszystko o Was opowiem. Czytelnicy. Jak żeście się poodsłaniali, słowa pisali, a niż w internecie bardziej nie można.

Kończąc to, co w pierwszym słowie zamykało się rozwiąźle, pisane lapdogiem, lapsusem, boldem, łapą i serdakiem, wszystko o połowę skracane toporem. Nie żebym chciał, inaczej by się nie dało. Nie te palce.

Życzę sobie tu nie zaglądać, a Wam żebyście mnie nie przyłapali.

o szarościach.

Zająłem się rolnictwem. Pracą uczciwą i wartościową. Myślę… gdybym stał się kimś znanym, bogatym, acz nie rolnikiem, zastanawiał bym się tylko chwilę, by wrócić do tak pożytecznego zajęcia. Jako rolnik, mam wiele obowiązków, wypełniam ich większą cześć, pozostałą zastanawiam się jak ciężko ma rolnik bogatszy o żonę i dzieci…

…Bardziej dzieckiem rolnika jestem jednak, ale nie myślcie, że to fach łatwy i nie trudny. Ludzkie rolnika dzieci wypełniają większą cześć rolniczych obowiązków. Co takiego robią? By wymienić postoje w kolejkach rolniczych. Ostatnio miałem okazję w kolejce ciągnikiem stać.

To było trudne doświadczenie. Zachęcony opowieścią o rolniku dla którego kolejki zbożowe to sprawa tak małostkowa, że omija je łukiem trafiając na kolejki przód, że normy ma za niewiele, a papiery szpitalne zwalniają go z kar. W opowieści zawarta byłą instrukcja, co należało by z takim ignorantem – rolnikiem. Procedura nie prosta, należało by go smagać metalowa linką, rany zasypać solą, na koniec wykrzyczeć celowo kierowane słowa wulgarne. Soli w kabinie nie było. Nie wiedziałem też ile razy smagać, bałem się przedobrzyć ze słowami.

Zaczęło się, trafiam na koniec kolejki. Czekam z niecierpliwością pierwszego człowieka za mną.

Czekam 1,5 godziny. Ksiązki nie wyciągam gdyż, nie chcę zrobić wrażenia. Zastanawiam się, czy ostatniemu to ja powinienem powiedzieć, że jestem ostatni, czy on powinien zapytać który jest, czy wszystko lepiej nie nie gdyż kto ostatni zajeżdża to jasne kto przed nim.

Czekam.

Podchodzi pierwszy rolnik, z ciągnika o miejsce przede mną. Mówi szczęść Boże! I pyta czy jestem księdzem. Grzecznie odpowiadam, dementuje. Starczyło na 5 minut. Cisza… Rolnik wraca do swojej kabiny. Rozmawiało się miło.

By w kolejnym zapoznawczym momencie, okazać się człowiekiem bardziej przyjaznym. Samotnie generuje potęcjalne tematy. Wymyśliłem 3. W ich obrębie przygotowałem miejsca na spontaniczną aktywność rozmówcy.

Zaczyna się. Straciłem pozycję ostatniego. Teraz należy pamiętać by pytany dodawać „przed”. Pozatym decyduje testować tematy.

Śladem rolników, których obserwowałem przed sobą udałem się do kabiny ostatniego. Zacząłem o pszenicy.. że w tym roku… w tym roku… i o mrozach, słońcach i deszczach. Rozmówca potwierdzał i wymieniał nazwiska ludzi którym zmienności pogodowe niszczyły więcej niż przeciętnie. Udało się, myślę. Poszedłem za ciosem. Temat 2. Chlapnąłem „rzepaki to olej dają, a kruszwica w tym roku płaci jak za błoto”. Cisza. Cisza. Cisza. Jestem kretynem myślę. Jak za błoto? Cisza cisza cisza… myśl; smagaj go, a powiesz że chciał się wbić…. Cisza cisz cisza… pytam, ma Pan sól?

Jestem w swojej kabinie, dzwonię po tatę. Tata nie może… powiedział, że temat 1 jest doby temat 2 zły a 3… że valbon to serek a w puszkach bandiuell nie siedzi po uszy koncern Ursus.

Temat 2 to śmierć. 3 rezygnuję. Powtarzam mantrę; nie jestem trwale głupi tylko tymczasowo, jest szansa na zmianę, na pewno jest jest jest… źle źle źle.

niewiadomo

Ostatnio było o kotach to teraz będzie o kotach. Oglądałem dziś doskonałego Bennego Hilla, który wypowiada następującą kwestie (sprawa dotyczyła chyba mis Włoch): „Nie jest za bardzo inteligentna ale za to jest głupia”. To doby punkt wyjścia dla tego o czym tu prawić będę.

Kosiłem dziś siano…, albo nie trawę. Koszę, kosze i koszę i koszę. <kosi> <kosi> patrzę <pies na 2 łapach>, a tu kopiec kreta. Ja, kosiarka (wieszana nie pchana) w rękach, kopiec na mnie, ja na kopca, miedzy nami kosiarka. Przed oczami jak pokaz Delecty wszystkie te uśmiechnięte twarze, oblizane place. Siłą wyciągam z ust ręce i rozpędzoną tą kosiarką to łajno. Bo to łajno było się okazało. Łajno włącznik. Bo zaraz potem…


A przypomniało mi się. Miałem kiedyś sen, że muzułmanie atakowali klasztor benedyktynek a ja klasztoru broniłem. To był dobry sen. Zajmowałem jakieś czołowe stanowisko przy wyrzutni i wyrzucałem do samolotów muzułmańskich i ten, i okazało się że w Joanna Brodzik kupiła klasztor benedyktynek i nikt mi o tym nie powiedział. Ona przyleciała po odbiór tego klasztoru w czasie walki o której pisałem. I jej samolot zestrzeliłem. Naprawdę i później cała media: gazety, pudelek próbują się dowiedzieć jak Joanna brodzik zginęła. A się okazało, że to ja i się musiałem ukrywać. Już skończyłem.

Chociaż zastanawiałem się czy strzelać, bo ten jej samolot był jakiś inny.

Wejscie

~witam pierwszy wpis dotyczy psa...albo nie kota będzie dotyczył. Znam pewnego kota który rozwiązał test EPQR Eysenca i wyszło mu że (ali dla gatunku ludzi) jest neurotyczny, introwertyczny, a wogóle nie psychopatyczny. Jak mu to podliczyłem to się zdziwił naprawdę bardzo, bo ponoć wśród kotów to jest właśnie wszystko inaczej, tylko że bardziej. Musze jednak pamiętać… że skala kłamstwa… Cóż… adaptacje rodzajowe kwestionariuszy… ale komu się chce dla tych kilku kotów którym się cos w życiu chce.. Tak samo jak z całym tym SWPS, przez to niedostosowanie kart odpowiedzi moje znajome 3 koty poległy z psychologii różnic indywidualnych. (dużo pytań, rozlazłe pole do kodowania, małe łapki, i zawsze nienaostrzone ołówki) Chyba w czwartek mają termin Ż, jak obleją to katapulta. Na szczęście jest nadzieja, dzięki naszej interwencji zmieniono karty odpowiedzi, i teraz koty i ludzie maja równe szanse. A to ważne.