
Zająłem się rolnictwem. Pracą uczciwą i wartościową. Myślę… gdybym stał się kimś znanym, bogatym, acz nie rolnikiem, zastanawiał bym się tylko chwilę, by wrócić do tak pożytecznego zajęcia. Jako rolnik, mam wiele obowiązków, wypełniam ich większą cześć, pozostałą zastanawiam się jak ciężko ma rolnik bogatszy o żonę i dzieci…
…Bardziej dzieckiem rolnika jestem jednak, ale nie myślcie, że to fach łatwy i nie trudny. Ludzkie rolnika dzieci wypełniają większą cześć rolniczych obowiązków. Co takiego robią? By wymienić postoje w kolejkach rolniczych. Ostatnio miałem okazję w kolejce ciągnikiem stać.
To było trudne doświadczenie. Zachęcony opowieścią o rolniku dla którego kolejki zbożowe to sprawa tak małostkowa, że omija je łukiem trafiając na kolejki przód, że normy ma za niewiele, a papiery szpitalne zwalniają go z kar. W opowieści zawarta byłą instrukcja, co należało by z takim ignorantem – rolnikiem. Procedura nie prosta, należało by go smagać metalowa linką, rany zasypać solą, na koniec wykrzyczeć celowo kierowane słowa wulgarne. Soli w kabinie nie było. Nie wiedziałem też ile razy smagać, bałem się przedobrzyć ze słowami.
Zaczęło się, trafiam na koniec kolejki. Czekam z niecierpliwością pierwszego człowieka za mną.
Czekam 1,5 godziny. Ksiązki nie wyciągam gdyż, nie chcę zrobić wrażenia. Zastanawiam się, czy ostatniemu to ja powinienem powiedzieć, że jestem ostatni, czy on powinien zapytać który jest, czy wszystko lepiej nie nie gdyż kto ostatni zajeżdża to jasne kto przed nim.
Czekam.
Podchodzi pierwszy rolnik, z ciągnika o miejsce przede mną. Mówi szczęść Boże! I pyta czy jestem księdzem. Grzecznie odpowiadam, dementuje. Starczyło na 5 minut. Cisza… Rolnik wraca do swojej kabiny. Rozmawiało się miło.
By w kolejnym zapoznawczym momencie, okazać się człowiekiem bardziej przyjaznym. Samotnie generuje potęcjalne tematy. Wymyśliłem 3. W ich obrębie przygotowałem miejsca na spontaniczną aktywność rozmówcy.
Zaczyna się. Straciłem pozycję ostatniego. Teraz należy pamiętać by pytany dodawać „przed”. Pozatym decyduje testować tematy.
Śladem rolników, których obserwowałem przed sobą udałem się do kabiny ostatniego. Zacząłem o pszenicy.. że w tym roku… w tym roku… i o mrozach, słońcach i deszczach. Rozmówca potwierdzał i wymieniał nazwiska ludzi którym zmienności pogodowe niszczyły więcej niż przeciętnie. Udało się, myślę. Poszedłem za ciosem. Temat 2. Chlapnąłem „rzepaki to olej dają, a kruszwica w tym roku płaci jak za błoto”. Cisza. Cisza. Cisza. Jestem kretynem myślę. Jak za błoto? Cisza cisza cisza… myśl; smagaj go, a powiesz że chciał się wbić…. Cisza cisz cisza… pytam, ma Pan sól?
Jestem w swojej kabinie, dzwonię po tatę. Tata nie może… powiedział, że temat 1 jest doby temat 2 zły a 3… że valbon to serek a w puszkach bandiuell nie siedzi po uszy koncern Ursus.
Temat 2 to śmierć. 3 rezygnuję. Powtarzam mantrę; nie jestem trwale głupi tylko tymczasowo, jest szansa na zmianę, na pewno jest jest jest… źle źle źle.