Pamięć zewnętrzna

Out of time

Dziwny jest ten tydzień.

Powiedzmy, że sobota była sobotą i wróciłem do domu nad ranem, jak Pan Bóg przykazał. Ale niedziela już nie; niedzieli nie było – zamiast odpocząć, wyspać się, poczytać, musiałem popracować. Po takim popołudniu i wieczorze poniedziałek był zwyczajną męczarnią.

Za to we wtorek, z racji klubowej imprezy urodzinowej kolegi K., poczułem się jak w środę. Środa przypominała za to sobotę; dziś znienacka wrócił czwartek. A właściwie i nie czwartek, ponieważ te robię sobie wolne, a dziś pracowałem. Jutro za to robię sobie wolne i jadę na Falkon. Więc jakby sobota, druga w tym tygodniu?

Wypadłem z czasu. Nie jestem pewien, kiedy, może pół roku temu, może rok, może dwa lata.

Za wcześnie, za późno; tak czy owak, nie wtedy, kiedy trzeba. Kiedy trzeba było rozsądnie poczekać, ja rzucałem się głową naprzód. O tym, że może trzeba było iść inną drogą, dowiaduję się z goryczą – poniewczasie. Nie wypowiedziałem słów, które kiedyś, w swoim czasie, mogły uratować kilka ważnych rzeczy; kiedy trzeba było rozsądnie się zamknąć, nie skorzystałem z okazji do milczenia. Gdybym zrezygnował z pracy o dwa lata wcześniej, byłbym teraz zupełnie w innym miejscu, widzę jednak, że jakieś plany, które wydawały mi się zupełnie realne, spełzną na niczym. Kiedy trzeba się bawić, chodzę smutny, i wprost przeciwnie. Przestałem czuć się dobrze w otoczeniu swoich rówieśników, a jednak otwarcie mogę i chcę mówić z kimś starszym. Kiedy trzeba było wyjechać, zostałem, a gdy wszystko przemawia za tym, żeby spędzić weekend w domu, wyjeżdżam.

Jest gdzieś w życiu ciąg główny, jak na wykresie Hertzsprunga-Russella, ale mnie w nim nie ma od dawna.

Jesień i nic nie da się na to poradzićPodróż na wschód

Write a comment

New comments have been disabled for this post.

June 2012
M T W T F S S
May 2012July 2012
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30