Angkor rzadzi, czyli Kambodza vol. 2 i Tajlandia again
Wednesday, 17. September 2008, 13:21:27
Angkor to jest jednak cos.
Nie - nie warto wstawac na swit w Angkor Wat, zwlaszcza w sezonie deszczowym, ale same swiatynie... Bajka
. Nam przede wszystkim przypadla do gustu swiatynia znana z ekranizaji gry Tomb Raider (wiecie - to z Angelina Jolie w lateksie :>), ktora zwiedzalismy w strugach deszczu. Robi niesamowite wrazenie, zwlaszcza kiedy czlowiek brodzi po kostki w wodzie. Prawie tak, jakby przeniosl sie w czasie.
No, ale dosc
.
Po Angkorze praktycznie skonczyla sie "przygodowa" czesc naszego wyjazdu. Bezposrednio stamtad udalismy sie na Ko Phi Phu w Tajlandii. Ta wyspa to taki "rajski zakatek", tyle ze duzo bardziej cywilizowany niz w Kambodzy. No i drozszy - nie ma mowy o domkach za 3$ dziennie
. Na wyspie spedzilismy trzy dni, poprzedzone zreszta dwoma dniami w stolicy Tajlandii. Wlasnie - Bangkok.
Miasto mnie osobiscie rozwalilo. Kocham klimat gwarnych azjatyskich metropolii i, choc Bangkokowi sporo brakuje do mojego kochanego Hong Kongu, to jednak miasto ma swoja niepowtarzalna dusze. Co prawda kelnerzy potrafia tu niezle macic (Marcin stracil przez to ponad 200 dolcow), a Policja uznaje, ze przysiega na Budde to wystarczajacy dowod w sprawie, ale jednak jest w nim cos takiego, co sprawia... ze czlowiek pozbywa sie w nim wszystkich pozostalych pieniedzy...
Taka jest prawda - po wczorajszych ogromnych (powaznie - nigdy nie zrobilem wiekszych) zakupach zostalo nam po 2-3 tysiace Batow na lebk (jakies 120-150 zl).
Dobrze, ze nie musimy placic za nocleg. Jeszcze przed wyjazdem z kraju zapobiegliwie zarezerwowalismy (i oplacilismy) 3-dobowy pobyt w Mercure Hotel. Zyjemy wiec "na bogato", a za dwa dni... wracamy do Polski.
Tak jest - wyjazd powoli dobiega konca, ale to nie znaczy, ze blog padnie. Po powrocie planujemy zarzucic go zdjeciami, a takze wpisami konkretniejszymi, dotyczacymi pomniejszych przygod i smiesznych zdarzen. Prawdopodobnie wrzucimy tez cos jeszcze przed samym wyjazdem, z lotniska. Mamy samolot o 3 w nocy i cos do tego czasu musimy ze soba zrobic
.
Chwilowo wiec - na razie i do nastepnego
.
Piotrek
Nie - nie warto wstawac na swit w Angkor Wat, zwlaszcza w sezonie deszczowym, ale same swiatynie... Bajka
No, ale dosc
Po Angkorze praktycznie skonczyla sie "przygodowa" czesc naszego wyjazdu. Bezposrednio stamtad udalismy sie na Ko Phi Phu w Tajlandii. Ta wyspa to taki "rajski zakatek", tyle ze duzo bardziej cywilizowany niz w Kambodzy. No i drozszy - nie ma mowy o domkach za 3$ dziennie
Miasto mnie osobiscie rozwalilo. Kocham klimat gwarnych azjatyskich metropolii i, choc Bangkokowi sporo brakuje do mojego kochanego Hong Kongu, to jednak miasto ma swoja niepowtarzalna dusze. Co prawda kelnerzy potrafia tu niezle macic (Marcin stracil przez to ponad 200 dolcow), a Policja uznaje, ze przysiega na Budde to wystarczajacy dowod w sprawie, ale jednak jest w nim cos takiego, co sprawia... ze czlowiek pozbywa sie w nim wszystkich pozostalych pieniedzy...
Dobrze, ze nie musimy placic za nocleg. Jeszcze przed wyjazdem z kraju zapobiegliwie zarezerwowalismy (i oplacilismy) 3-dobowy pobyt w Mercure Hotel. Zyjemy wiec "na bogato", a za dwa dni... wracamy do Polski.
Tak jest - wyjazd powoli dobiega konca, ale to nie znaczy, ze blog padnie. Po powrocie planujemy zarzucic go zdjeciami, a takze wpisami konkretniejszymi, dotyczacymi pomniejszych przygod i smiesznych zdarzen. Prawdopodobnie wrzucimy tez cos jeszcze przed samym wyjazdem, z lotniska. Mamy samolot o 3 w nocy i cos do tego czasu musimy ze soba zrobic
Chwilowo wiec - na razie i do nastepnego
Piotrek






