Dyskusje
Sunday, May 27, 2007 6:56:50 AM
Podczas pewnej dyskusji nt.homoseksualizmu i pornografii mój rozmówca nie mając zapewne (przynajmniej tak to odebrałem) argumentów, postanowił mnie obrazić. W ogóle się tym nie przejąłem, "wleciało jednym uchem i wyleciało drugim", ale zastanowiło mnie dalczego ludzie nie potrafią przyznać się do błędu lub niewiedzy. Wolą rzucić jakieś głupie hasło całkowicie poniżające go w moich oczasch, gdyż tak to odbieram. Czy nie lepiej jest przyznać się do błędu lub nieznajomości tematu. Co w tym złego, że czegoś się nie wie. Przecież brak orientacji w jakimś temacie nie jest ujmą na honorze. Podobnie było w kwestii dyskusji o Masonerii. Oskarżył Wolnomuarstwo o straszliwe zbrodnie, ale nie potrafił bodać ani jednej takiej zbrodni. I tak to wygląda z wieloma dyskutantami. Dużo krzyku - zero argumentów.
No właśnie. Ludzie zamiast rozmawiać, to krzyczą. Kiedy przedstawia się fakty, to w panice uciekają.
No właśnie. Ludzie zamiast rozmawiać, to krzyczą. Kiedy przedstawia się fakty, to w panice uciekają.