ODROBINĘ NIEBA!
Monday, March 12, 2012 10:52:50 PM

Nicole Kassell, Gren Wells!!!
Znacie je?!
Kobiety!
Reżyseria i scenariusz!!!
No, co?!
Coś dziwnego lub śmiesznego?!
W Ameryce nie!
To znaczy, hmm, też dość rzadko się spotyka, aż tu nagle powstał scenopis o niebie tak z daleka patrząc. A jak już mowa, że z daleka, no to z daleka można zobaczyć przecież niewiele. Prawda. A niewiele, to znaczy tyle ile tytuł mówi. Ale nie wchodźmy w szczegóły. Każdy. Ma jakie ma. I to nie powinno nikogo nie interesować, czy takie czy owakie, czy ze smakiem, albo bez.
Wracając do tematu, dalej zwanym filmem, gotowym do opisu, słów tryskających z mych ust opisujących film, a wcześniej z umysłu lub z tego co tam zostało. No bo wiadomo, od samych urodzin wbrew pozorom tam wszystko się zmniejsza, tfutfu. Przepraszam, ale trzeba rzeczy i czyny nazywać niestety po imieniu.
Ale wiecie, tam się zmniejsza...aaa może coś idzie w drugim kierunku...hmmm, np ręce, albo inne choroby.
I masz, i wyszło szydło z worka.
Dobra, nie ważne, może się nikt nie pokapował.

Także, wracamy do sedna sprawy. FILM!...
...amerykański...
tyle było mowy przy innych opisach filmów polskich, ciągle ta Ameryka i Ameryka, Hollywood, więc poszedłem na zagraniczny film.
Nie zawiodłem się, nie zawiedliśmy się.
Złośliwi mogą twierdzić, nic dziwnego, przecież to Ameryka. Ale nie słuchajmy ich, zazdrośników.

LITTLE BIT OF HEAVEN - ODROBINĘ NIEBA!

Tak nazwano film, te dwie Panie, które napisały i sfilmowały tą całą historię.
Wyszło im to zawodowo, począwszy od techniki po samą wrażliwość psychiczną oraz emocjonalną.
Złośliwi znów mogą twierdzić, że wrażliwość i emocje można ćwiczyć technicznie przedstawiać co się tylko chce, pragnie. I szczerze mówiąc, w tym filmie, jest taka bohaterka między innymi Główna. Ona właśnie, uszczęśliwia się...To znaczy tak myśli, że to robi. A jaka jest prawda, tego nie trzeba mówić.
Kate Hudson zagrała tę bohaterkę. Potrafi udawać, za przeproszeniem (bez urazy).
Ale co udawać? No właśnie, i tu tkwi w szczegółach zaś..., nie wiadomo, bo jeśli się wciąż coś udaje, to nagle już nie wiadomo jaka jest prawda, gdzie leży prawda, po której stronie..., po naszej czy wręcz przeciwnie..., niby nie chcemy znać nie których prawd a niestety nie da się o tym nie myśleć.
Chociaż moim zdaniem, według mnie można się przynajmniej starać i cieszyć się, ale nie samemu, ale z innymi, którzy pomagają w tym, żeby nam było dobrze.

Szczęście - Choroba - Miłość - Dostatek - to wszystko to jedność!!!

A jeśli nie rozumiecie, obejrzyjcie!
Najlepiej obejrzeć to w dzień Walentego, Zakochanych..., ale jak się nie chce czekać, można w każdy inny dzień. Byle nie samemu...
Dziękuję.




































































