Ludzie dla Filmu albo odwrotnie

Pan Misio <kotyfilmowe>

Subscribe to RSS feed

WYJAZD INTEGRACYJNY!

, , , ...

Witam wszystkich czytających, oglądających, staropolskim zwyczajem, wódką chlebem! Jaką wódką, a to już wybrać sobie można, co kto woli, do koloru i do smaku, Panie i Panowie, zaczynamy Wyjazd Integracyjny, damy do wiwatu!
Skąd to się wzięło? No jak to skąd, z chęci, poznać się bliżej. Co by lepiej się pracowało wszystkim, a nie tak ciągle w pracy, latami, latamy latami i mówimy, krzyczymy...
"Panie Włodku, Pani Gabrysiu, Panie Zdzisiu...możesz na chwilkę?!..."
To znaczy tak zostało to pozornie przyznane wszem i wobec, że po to. No ale człowiek jest jaki? Nierychliwy, ale za to ruchliwy:). I zawsze mu coś przyjdzie na myśl, a może by tak poprzestawiać coś, poprzesuwać...itp...cokolwiek to znaczy..., coś zmienić w swojej pracy(taki jest zamysł imprezy)...ale jak już przyjdzie do głowy, zmienić coś w życiu...no tooo..., chociaż to wcale do głowy wcale nie musi przychodzić nic takiego, po prostu, chcąc zmienić coś w pracy, automatycznie może się zmienić coś w życiu, niby tego nie chcąc...
I na nic tłumaczenia, nie chciałem, nie wiem co się ze mną działo, to samo się...
No bo jak, kto Ci kazał się zdruzgotać? Sam się...
Dobra, ale dość o myślach(prawdopodobnych) reżysera Pana, Szanownych Filmowców. Tutaj mus mówić o filmie.
To zaczynamy. Początków nigdy dość...ale bez przesady. Hmm, ale w filmie..., no no...to może być ciekawie.
Chociaż taki film już prawdopodobnie mógł być, coś mi świta, jakaś konczikita.
"WYJAZD INTEGRACYJNY"! - reżyseria - Przemysław Angerman..., no muszę przyznać, że zmiana, pozytywna. W sensie, wielki powrót pana Przemka. On wie jak to się robi z dziewczynami:-). No i w tym Wyjeździe, również nie stronił od kobiecości i nie tylko..., pokazywał wszystko, wszystkich. To znaczy nie on pokazywał, Oni pokazywali, grający w filmie, aktorzy, odgrywający role filmowe, dalej znani jako osoby, pracownicy firmy, zakładu.
Pan Przemek A. pozytywnie wrócił, wjechał z powrotem na rynek filmowy. Lekka zmiana klimatu itp. Ale myśli te same. Wiadomo, ten sam reżyser, ta sama osoba. A swoich myśli tak łatwo oddzielić się nie da.
Ewentualnie można ukryć(na chwilę), ale unicestwić oj się nie da. Trzeba z nimi żyć do końca.
A jak to jest z końcem, jak z końcem filmu, może być pozytywny, może negatywny, tfu tfu, a może być po prostu do zastanowienia. I takie są najlepsze!
Angerman zatrudnił w swojej firmie - (przepraszam, że tak po nazwisku itp, byłem na tym w kinie, i mogę przyznać że brudzia z nimi piłem, więc mogę) - Frycza, Kota, Karolaka, Orzechowskiego Sławka, Glinkę Kasię, Zbrojewicza, Dracza a nade wszystko najlepszy no to Topa, i wbrew pozorom-po nazwisku wcale nie musi to być, nie musiała być wtopa, rodzice powinni się cieszyć z takiej wpadki, wtopy jak Bartek! On po prostu potrafi zagrać, potrafi BYĆ KIMŚ, kim tylko zechcę! Począwszy od, za przeproszeniem - psycholi, do... i tutaj brak słów...no po prostu wszystkimi naraz!:-).
A jak psychola potrafi się zagrać i tak nie zostaje na później to znaczy, że jest się KIMŚ wyjątkowym!
A pytanie, jeżeli jest się psycholem, to też jest się KIMŚ wyjątkowym?
No, myślę że tak! I nie ma innej rady! Bądźmy sobą! Kochajmy tego kogo chcemy, ale pamiętajmy...!...oprócz Ciebie jest ktoś, kto patrzy na Ciebie, na Twoje zachowanie...kto to może być...Ty tylko wiesz...
Dziękuję.

A teraz trochę mediów...

















MNIAM!

, , , ...




Kino, kino, kino!
Co bez kina? Człowiek maluteńki. A kino mu powiększa wszystko!
To czym tu zacząć, hmm...najlepiej jak na zapowiedziach...
Piotr Fronczewski, Kabaret Ani Mru Mru, Magda Gessler - między innymi, bo są również inni. Na przykład, i to najlepszy według mnie, oczywiście Pan Jerzy Kryszak!
Tytuł filmu..."MNIAM"..., nie no, bez urazy, nie żebym był głodny...
Pierwsze wrażenia?
Komercja!
Nic dodać nic ująć!
Po prostu TV...No i tyle!
Nie jestem pewien czy aby na pewno dzieciakom podobała się animacja.
No ale nie moja sprawa, nie czepiam się, było jak było, zrobiło się co się zrobiło.
Gadane było niezłe, bardzo dobre nawet, kogo najlepsze to już wspominałem.
No a co do fabuły tak zwanej, to zostawmy to tak jak jest. Niech sobie będzie, bajka o podwodnych stworach.
A co dalej?
To już trzeba zobaczyć, na własne ryzyko.
Jedyne co mogę dodać to MNIAM!
Dodam nieśmiele...,że FILM czy BAJKA, zawsze będą się kręcić wokół miłości i przyjaźni!

Fotki z bajki:














Obejrzeć nie zawadzi!
Dziękuję!

ELITA ZABÓJCÓW!

, , , ...

Tak! Byłem w kinie! Na filmie zagranicznym! Nie sam, ma się rozumieć, ale to nie istotne w tej chwili.
Film na podstawie! Żeby tego było mało to i również na faktach!
Pan Reżyser Gary McKendry. Co, nie znacie go? Dziwne...
Nie no, nie znacie to trudno, może kiedyś będzie okazja. Ale powiem Wam, gość jak gość, w porządku jest, tylko strasznie wulgarny, żeby nie powiedzieć agresywny. Ale pozory mylą przecież, tak naprawdę w sercu mu siedzi wrażliwość i to proszę sobie wyobrazić, całkiem nie najgorsza wrażliwość.
No a co Wy sobie myślicie. Człowiek wrażliwy na różne bodźce potrafi wykombinować taki czy inne sceny w filmie akcji jakim jest Elita Zabójców. Chociaż można by sobie pomyśleć, a cóż to za sztuka przepisać scenariusz z książki. Czy ja wiem czy to sztuka...? Szczerze?...a właśnie że tak!
Adaptacja książki nawet ta, która najbardziej zbliża się do oryginału musi mieć chociaż o jedną tajemnicę więcej. Oglądamy film, myślimy, czy było to w książce...hmmm, no było, ale inaczej, albo kurka wodna przecież to to samo...albo jeszcze, że hmm to naprawdę z książki zaczerpnięte, niemożliwe...
No ale, do czego brnę..., chodzi o to, że film bez "swojej" tajemnicy nie będzie interesujący. Musi się różnić od książki, z której został zerżnięty. Chociażby jednym słowem, dajmy na to miejscowością, żeby nie powiedzieć krajem, bo to już za dużo powiedziane. I to właśnie słowo może tak zmienić całkowicie może nie ale chociaż prawie albo ciut ciut aby, że na filmie chce się siedzieć.
No a sam film ELITA ZABÓJCÓW - można zobaczyć zwiastun...



Film podobał się między innymi ze względów akrobatycznych. Zwykły człowiek, wstając z łóżka zmęczony od razu zakładając papucie a tutaj, w filmie zmęczenie wychodzi później. Zobaczycie sami.
A o czym opowiada film?
No wiecie, to trudno tak w jednym zdaniu, no ale ogólnie rzecz biorąc film jak to film, opowiada o miłości!
Miłość do zabijania, między innymi...no a reszta jest milczeniem. I trochę zdjęć z planu!...


















...ale oprócz miłości jest jeszcze przyjaźń,ale jak zwał tak zwał...mówi się przyjaciel przyjaciel a i tak zdradzać potrafią...

Obejrzyjcie, nie pożałujecie! Chociażby dla swojego bohatera Jason'a Sthatham'a a;bo drugiego Robert'a De Niro!
Dziękuję.

SALA SAMOBÓJCÓW

Następny film obejrzany w szerszym gronie. A to wcale nie znaczy, że szersze grono to po prostu kino. Nic z tych rzeczy. Po prostu grupka znajomych udała się na ten sam film. A dlaczego? A to już sami sobie odpowiadajcie na to pytanie. Można sobie pomyśleć, że niby dlatego że w kupie raźniej, a już na tym filmie, to naprawdę lepiej mieć kogoś bliskiego a jeszcze lepiej dajmy na to całą rodzinę.



Film "Sala samobójców". Został zrobiony wspaniałymi technikami. Można powiedzieć, że jest to połączenie filmu z animacją, z bajką po prostu. A to po to, żeby można było odróżnić dwa światy jakie ta są ukazane. A ukazane są rewelacyjnie. Pytanie, czy bym coś zmienił? Może tak, może nie, dowiecie się tego z następnego odcinka... .
Pomysł na scenariusz bardzo ciekawy, z jednej strony prosty, z drugiej jednak zagmatwany jakby się w niego wgłębić. Moim zdaniem, według mnie film miał udowodnić. A może nawet nie tyle co udowodnić, bo to za duże słowo jednak. Film miał pokazać nam, odbiorcom, ludziom, jakie błędy popełniamy. Dajmy na to w internecie. Ufamy komuś kogo tak naprawdę nie znamy. A dlaczego ufamy? To można wyjaśnić tylko tak, że jest to prosta, najzwyklejsza gra pozorów. My chcemy wierzyć, ufać komuś kogo tak naprawdę nie interesuję Twoje życie. Po prostu się wyżalić i ewentualnie pragniemy w zamian, brzydko mówiąc przytulenia lub innego rodzaju pocieszenia. Tak naprawdę, osoba jakaś tam, w tym czymś dalej zwanym internetem ma Ciebie w głębokim i to nie poważaniu, ale w czymś innym. Oczywiście, że będzie mówił, pisał coś tam coś tam, że tamtaratam, blebleble. Ale chcąc poznać prawdę należy być twardym a nie zmiękczyć się, że tak powiem pod wpływem jakiś pisanych słów czy to trwa krócej czy nawet dłużej. Mimo wszystko, nie znając osoby, nie znamy jaka jest prawda, tak naprawdę(czego od nas oczekuję)!
Dziękuję.








SZUKAŁEM WAS!!!

, , , ...


Habemus Papas! Tak to było.
Nie raz, nie dwa, i nie ostatni i nie pierwszy.
Wybierać mieliśmy zawsze i wybierać będziemy. Z tym, że akurat czy wybieranie Papieża, naszego Prowadzącego, że się tak wyrażę należy do nas? Nie do końca NAS, ale z drugiej strony Ci koło Papieża, oni tez są nami i można powiedzieć, że wybór należy do Nas!
Skoro rozmowa o Papieżu, to przejdźmy do tematu filmu. A mianowicie chodzi tu o film o Papieżu. Jak to liczni mówią, o Naszym Papieżu. Naszym, czyli czyim? Naszym, Ludzi, czy Naszym w sensie Twoim, moim, a może jego? Złośliwi twierdzą, że Naszym, czyli Polaków. A niech se tak twierdzą. Mylą się!
Nie ważne, niech się mylą. Wolałbym, żeby się myli a nie mylili.
Dobra, to przejdźmy do filmu.
Film jak film. Dokument, że się tak wyrażę.
Ciekawie zrobiony, ciekawie opowiada o życiu Pana Papieża.
Jestem zadowolony, że byłem na tym filmie w kinie.
I jak się można zorientować, nie byłem tam sam, tylko z moim Aniołem. I jemu, czy też jej też się podobał. No jak mógł się nie spodobać Aniołowi film o Papieżu, żeby nie powiedzieć o Bogu?
No mógł przecież, ale akurat podobał się.
Z filmu wynika, że Nasz Papież był Człowiekiem. Człowiek z krwi o kości, który potrafił myśleć, żartować, itp. Tak został przedstawiony, jaki był naprawdę. Myślę, że tak było, skoro kilka filmów już go podobnie pokazało.
Papież Nas Szukał i znalazł, tylko dlaczego po Jego śmierci uciekamy?
Dziękuję.








MEGAMOCNY

, , , ...



Tak jest! Bajka! Ale lepiej zabrzmi film animowany.
Może to nie jest fakt godny pochwalenia, ale przyznam się bez bicia, nie chciałem iść na to. Że co ja, jak ja? Ja już wyrosłem z bajek itp. A tu proszę, albo nie wyrosłem albo tak zrobiony że dla każdego. Czy to dla brzdąca czy dla dorosłego człowieka. Każdemu coś się w nim spodoba, w tym filmie animowanym oczywiście. Także, jestem zdania tego drugiego, że zrobiony dla każdego. A dlaczego mówię, że dla każdego. Mogę to powiedzieć z czystym sumieniem, ponieważ byłem tam nie sam jak to ostatnimi czasy, i nie tylko z Anielicą pilnującą mnie przed złościami. Był to wypad, że się tak wyrażę grupowy, może i nawet rodzinny. Ale wcale taniej nie było, skoro więcej widzów razem:). Ale opłaciło się. No ale nie ma co się dziwić, skoro wyprodukowany przez twórców kultowego Shreka.
I jeszcze te okulary, w sensie że film 3D. Niby w porządku, ale jednak okulary za małe. Do czegoś się trzeba przyczepić, skoro nie można do filmu to chociaż do okularów.
Film opowiadający o sile i o miłości, a już nawet nie o dobrym i złym bohaterze. Ja bym powiedział, że w krótkich słowach można by rzec - film o sile miłości. Że zawsze wygra z każdą przeciwnością losu. Chciał nie chciał - wygra!
Zobaczcie zwiatun i parę fotek z filmu i namawiamy do przekonania się, żeby zaliczyć Megamocnego do kultowych filmów.
Jeśli za mało argumentów dla dorosłych, to może to Was przekona. MUZYKA! Doborowa! ROCK&ROLL i do przodu! Michael Jackson i inni kultowi rockowcy, między innymi AC&DC.





WEEKEND

, , , ...

WEEKEND! Film Polski??!! no wiecie, pytam, bo byłem i troszkę nawet jestem zszokowany, jak na film polski. Efekty, nawet gra aktorów, można powiedzieć że majstersztyk. A czyj to majstersztyk? A no, polskiego Aktora przez duże A! To znaczy na C takiego albo na P nawet. CEZARY PAZURA - tak, on się wziął za reżyserkę i można przyznać, że udał mu się! Polski film gangsterski z elementami komedii. Pełno krwi, a nawet czegoś więcej ale to już nie mówmy tu o tym, żeby nikomu się niepotrzebnie niedobrze nie zrobiło. No ale widocznie to wszystko było konieczne, żeby uzyskać taki efekt jaki został pokazany. No i pewnie tez był zamierzony. Krótko zwięźle i na temat to można powiedzieć że był to polski matriks.
A czy podobał się mnie albo Anielicy co stoi u mojego boku, żeby się nie bał na przykład tego filmu..., jak to mówią, kwestia gustu, zależy co kto lubi, krew przemoc okrucieństwo czy raczej miłość romantyzm pocałunki. Ale można przyznać, jak już było wspomniane że mu film wyszedł i nie tylko bokiem jak nie którym pewne wnętrzności.
Aktorzy - Małaszyński, wreszcie pokazał inne oblicze - a nie jak w dotychczasowych filmach, te same miny itp,
Socha - czarne okulary, skóra i tez już inna babka,
Lewandowski - aktor z którym Czarek poznał się na planie jednego filmu(Nienasycenie) i pewnie się spodobał i
go zaangażował,
no i inni, rewelacyjnie zagrali, tacy jak Wilczak, Frycz...
A te pościgi, no ameryka jak nic. Ale czy to dobrze, że amerykanizujemy polskie kino? Po obejrzeniu tegoż filmu, można stwierdzić, że akurat tutaj opłaciło się. I oczywiście, zdjęcia, że się tak wyrażę kamerowanie, no cycuś.
Pooglądajcie sobie zdjęcia i zwiastun i zdecydujcie czy warto go dodać do filmoteki...
My polecamy!







ŚNIADANIE DO ŁÓŻKA

, , , ...

I co tu dużo pisać? Kolejna polska komedia romantyczna.
Następny film obejrzany w kinie, oczywiście nie byłem tam sam, bo od pewnego czasu jak już wiecie, i muszę to przyznać że bardzo ale to bardzo przyjemnie się ogląda filmy z kimś,a zwłaszcza z Aniołem płci żeńskiej, czyli Anielicą.
Ogólnie rzecz biorąc wybraliśmy ten tytuł, bo poczuliśmy się głodni i wcale to nie było rano. Także tuż po obejrzeniu filmu poszliśmy jeść, a co jeść to już mniejsza z tym, bo jeszcze się komuś zachce tegoż samego.
No dobrze, to teraz o filmie ciut.
Film reżysera Krzysztofa Langa. U nas, w kraju dość nieznany pan reżyser, może właśnie dlatego nawet nawet postarał się pokazać prześmiewczy romantyzm obsmarowany jedzeniem. My Wam nie podpowiemy, czy iść do kina, czy kupować płyty DVD tegoż filmu. Na to samemu trzeba się zdecydować. Bo jeszcze będzie na nas, że na ten przykład nam się film nie spodobał albo odwrotnie. A czy nam się spodobał? No wiecie, kwestia gustu, nie był najgorszy, ale najlepszy też niekoniecznie.
Chociaż dość śmiesznie było, można przyznać.
Z drugiej strony, to znaczy ze strony aktorskiej można było zauważyć powtarzających się aktorów oraz aktorki w różnych a nawet w większości polskich produkcji. I to już nie jest zbyt dobra wieść. No ale cóż, skoro pan reżyser z producentem zadecydowali, że Ci będą najlepsi, to proszę bardzo. Ma być i basta.
No i a propos tegoż tytułu, wcale a wcale tytułowego śniadania nie było w łóżku albo tylko po prostu nie pokazali. Oszukać nas chcieli. No i jeszcze można coś wynieść z tego, że plakat do filmu w ogóle się nie zgrywa z tym co było w filmie:).
A teraz kilka fotek z filmu, a nóż się spodobają i wybierzecie ten tytuł do swojej kolekcji filmowej.







Także jakby co, to zapraszamy i dziękujemy.

SKRZYDLATE ŚWINIE

, , , ...

DUPA!



Przepraszam, że tak na wstępie i witam serdecznie. Ale to nie moja wina, nie. Taka okładka filmu, reklama jest, i pierwsze słowo które się rzuca na myśl, to nie ukrywajmy jest jedno, które już padło, i już darujmy sobie dalsze używanie tegoż właśnie słowa.
Ostatnimi czasy, jak wiadomo, nie chodzę sam do kin salowych, chodzi tam ze mną, albo lata, jak to woli, mój Anioł! Anielica no, dla tych co lubią się czepiać.
I tego, no i chciałem się znów pochwalić nowym znaleziskiem filmowym. A mianowicie film kobiety. Pani Kobiety Reżysera. Pani ta ma swoje imię oraz nazwisko, które brzmią nastepująco, o to i one, prosze bardzo, przedstawiam Wam ludzi podwładnych, nad którymi trzyma puls nie jaka Pani Reżyser Anna Kazejak. To bardzo dobrze, że Kobiety biorą się za reżyserowanie, muszę przyznać, że całkiem dobrze, a nawet lepiej im to idzie. A dlaczego? Ja Wam powiem. Bo to Kobiety zazwyczaj w życiu sterują facetami, więc mają one sprawę ułatwioną tak jakby co do filmów. Także, Pani ta zrobiła swój film z taką obsadą jak. No tego nie da się ukryć, przede wszystkim z Pawłem Małaszyńskim, którego d... widać w filmie. Dobrze, że nic więcej, bo wtedy byłby prawdziwą latającą świnią.
Czemu taki tytuł? Ja uważam, że Pani Reżyser, dalej zwana niejaką Panią Kazejak zdecydowała się ostatecznie na taki tytuł biorąc pod uwagę, to znaczy to są tylko moje jakby przemyślenia, ale może trafnę, na pewno trafne, gdyż po prostu skrzydlate świnie, to się oznacza tak jak śpiewał pewien zespół, ni ukrywajmy że jest to zespół BigCyc. Śpiewali kiedyś o świniach, no i te świnie dlaczego latają? Bo mają skrzydła. A co ma skrzydła, co lata po niebie? No i wszystko jasne. To może być jedna z możliwości, bo mogą byc inne, ale to popróbujcie sami.



Więc tak, oprócz Pana Pawła Małaszyńskiego i jego, no gra tutaj, to znaczy pokazują się takie osobistości jak właśnie Pan Andrzej Grabowski, sam majstersztyk, którym rozpoczęli film, normalnie jak według Hitchcocka Alfreda, na poćżatku bum i rozwijać. Noi poczatek się zgodził a resztę sami zobaczcie.



Małaszyński, Grabowski i kto tam jeszcze, no jeszcze to byli Ci: Olga Bołądź, Piotr Rogucki, Bartłomiej Firlet, Eryk Lubos - rosnący majstersztyk, no tutaj to po prostu na równo z Panem Grabowski czyli Pan Krzysztof Kiersznowski, no i jeszcze Jan Frycz, no masakra po prostu. Ja tak podsumuję juz tutaj, że polskie filmy doskonale potrafią się obsadzić no a reszta jest milczeniem. Czyli w zalezności czy reżyserzy potrafią pokierować, czy wiedzą czego chcą od aktorów czy też nie.
No a film jest o czym? Piłka nożna, miłość a może raczej przeciwieństwo miłości czyli miłość ale do kogoś innego? Tfu.
Te dwa motywy. Jak to w filmie. Zawsze jest miłość zazwyczaj, nawet w dokumentalnych mozna znaleźć zaplecze miłości.
Dziękuję.

ŚLUBY PANIEŃSKIE!

, , , ...

Oj! Panie Filipie Bajon!
Byłem na filmie, nie powiem. Tylko nie wiem czemu, ludziom się chciało często siku i musieli wychodzić z sali kinowej. Pewnie ze śmiechu, no bo z czego. No i kurcze pieczone, tak czekałem na tych co wyszli, czekałem, a oni nie wracają. Pomyślałem, że może jakaś krzywda się przydarzyła, albo karetkę trzeba zawezwać. Więc też poszedłem, zobaczyć co im nie tak. Możliwe, że nie mogą przestać sikać, pomyślałem, jak sobie przypominają pewne sceny, pańskie wymysły. No śmiesznego, rożnego można wynaleźć w tym filmie. Na przykład w jaki sposób się komunikowali, muszę przyznać, że w sposób nadwyraz dziwny jak na tamte czasy. W ogóle jak to tamte czasy, to wierszem wszyscy gadali, jak to można było zauważyć w Pan'u Tadeuszu na przykład. Szkoda, że to się nie przyjęło w naszych czasach, że sa tylko nie liczni co rozmawiają ze swoimi szufladami w ten sposób. To by dopiero było, nieprawdaż?

"Część Marku? Zobacz którą masz godzinę na zegarku.
Już patrzę mój drogi Mirosławie, jest godzina taka że już powinieneś być w swoim stawie,
a co Ci tak śpieszno?, czyżbyś może leciał na ciuchcię w kierunku miasta Leszno?"

I jak, podobało by Wam się coś takiego, tak gadać wszędzie, każdy z każdym? Ja myślę, sobie, że czemu by nie, przynajmniej każdy by musiał ruszać głową, oraz budzić swą fantazję, a nie tak wszystko i zawsze na pamięć. To, to jest bez sensu.
No, a jakie samochody mieli w tamtych czasach, co można zauważyć w filmie, o ile można nazwać to samochodami. Ale to już nie pytajcie się mnie jak to się nazywa naprawdę, ja tam nie żyłem.



Jedno z filmu, co się podobało wszystkim pewnie to obsada. Dobrana zawodowo, chociaż z drugiej strony może jednak niektórych można było zastąpić kimś świeżym? No bo to jednak Śluby, to lepiej ktoś bardziej czystszy, nie zrzeszony jak to się mówi w tej branży albo w tamtej, nie ważne. No, to jeśli chodzi o obsadę, to między innymi Robert Więckiewicz, tuż zaraz za nim nie odstępujący go na krok niejaki Borys Szyc, następnie Andrzej Grabowski - i tutaj ta właśnie kreacja najbardziej mi się podobała. No co tu dużo ukrywać, rewelka ten Pan Andrzej jest i basta. No i jeszcze Maciej Stuhr, jak to mówią nie daleko pada jabłko od ojca. Na początku jego kariery można było zauważyć, że niby przereklamowane nazwisko, ale w tym filmie pan Maciej pokazał jednak klasę na miarę ojca swego. Albo swoją klasę po prostu, żeby nie przyszywać żadnych łatek. No ale jeszcze zapomniałbym, za co przepraszam, byli tu też Marian Opania, Daniel Olbrychski. No niby prawda, Nazwiska, aktorzy robią film. I tu jest racja, zrobili go!
No a potem ukrywają się takie nazwiska jak Edyta Olszówka, z kobiet ta kreacja była najlepsza jednak, bez dwóch zdań. Bo reszta tytułowych panienek na przykład Anna Cieślak, Marta Żmuda-Trzebiatowska, nie powiem, nie brzydkie, ale czy na pewno panny? Ale ja już się przestaję czepiać, nie ma co. Bo nie chcę dostać w ryło.











No właśnie, jak już wspomniane było, Śluby, i to nie byle jakie Śluby. Chodzi o Śluby kobiet, panieńskie niby, a która tam panienką była w życiu?
Może kiedyś była, ale kiedy to było, uuuuhuhuhu. No dobrze, ale nie czepiajmy się wieku, tym bardziej kobiet. Bo one są piękne przecież w każdym wieku, a nie tylko do pewnego czasu jak to niektórzy uważają.



No i co by tu jeszcze? No wniosek, morał, jaki motyw. No przede wszystkim miłości. A jak one się tutaj ukazują? Normalnie, jak w życiu. Zawikłana sprawa. Ale to każdego jest inna, odrębna sprawa. Niby człowiek jest człowiekiem, niby pozornie jesteśmy tacy sami. No prawda, podobni, ale jednak każdy inaczej, może troszkę podobnie ale przynajmniej w innej kolejności, inaczej po prostu okazuje uczucia. Ale co my tu takie teorie. Sami się nad tym zastanówcie. A wszystkich zapraszam do kin! Życzę Wam mocnych, dużych pęcherzy. Nic dodać nic ująć.
Dziękuję serdecznie.