Ludzie dla Filmu albo odwrotnie

Pan Misio <kotyfilmowe>

Subscribe to RSS feed

ODROBINĘ NIEBA!

, , , ...

LITTLE BIT OF HEAVEN!



Nicole Kassell, Gren Wells!!!

Znacie je?!

Kobiety!

Reżyseria i scenariusz!!!

No, co?!

Coś dziwnego lub śmiesznego?!

W Ameryce nie!

To znaczy, hmm, też dość rzadko się spotyka, aż tu nagle powstał scenopis o niebie tak z daleka patrząc. A jak już mowa, że z daleka, no to z daleka można zobaczyć przecież niewiele. Prawda. A niewiele, to znaczy tyle ile tytuł mówi. Ale nie wchodźmy w szczegóły. Każdy. Ma jakie ma. I to nie powinno nikogo nie interesować, czy takie czy owakie, czy ze smakiem, albo bez.



Wracając do tematu, dalej zwanym filmem, gotowym do opisu, słów tryskających z mych ust opisujących film, a wcześniej z umysłu lub z tego co tam zostało. No bo wiadomo, od samych urodzin wbrew pozorom tam wszystko się zmniejsza, tfutfu. Przepraszam, ale trzeba rzeczy i czyny nazywać niestety po imieniu.
Ale wiecie, tam się zmniejsza...aaa może coś idzie w drugim kierunku...hmmm, np ręce, albo inne choroby.
I masz, i wyszło szydło z worka.
Dobra, nie ważne, może się nikt nie pokapował.



Także, wracamy do sedna sprawy. FILM!...

...amerykański...

tyle było mowy przy innych opisach filmów polskich, ciągle ta Ameryka i Ameryka, Hollywood, więc poszedłem na zagraniczny film.

Nie zawiodłem się, nie zawiedliśmy się.

Złośliwi mogą twierdzić, nic dziwnego, przecież to Ameryka. Ale nie słuchajmy ich, zazdrośników.



LITTLE BIT OF HEAVEN - ODROBINĘ NIEBA!



Tak nazwano film, te dwie Panie, które napisały i sfilmowały tą całą historię.
Wyszło im to zawodowo, począwszy od techniki po samą wrażliwość psychiczną oraz emocjonalną.
Złośliwi znów mogą twierdzić, że wrażliwość i emocje można ćwiczyć technicznie przedstawiać co się tylko chce, pragnie. I szczerze mówiąc, w tym filmie, jest taka bohaterka między innymi Główna. Ona właśnie, uszczęśliwia się...To znaczy tak myśli, że to robi. A jaka jest prawda, tego nie trzeba mówić.

Kate Hudson zagrała tę bohaterkę. Potrafi udawać, za przeproszeniem (bez urazy).
Ale co udawać? No właśnie, i tu tkwi w szczegółach zaś..., nie wiadomo, bo jeśli się wciąż coś udaje, to nagle już nie wiadomo jaka jest prawda, gdzie leży prawda, po której stronie..., po naszej czy wręcz przeciwnie..., niby nie chcemy znać nie których prawd a niestety nie da się o tym nie myśleć.
Chociaż moim zdaniem, według mnie można się przynajmniej starać i cieszyć się, ale nie samemu, ale z innymi, którzy pomagają w tym, żeby nam było dobrze.



Szczęście - Choroba - Miłość - Dostatek - to wszystko to jedność!!!



A jeśli nie rozumiecie, obejrzyjcie!

Najlepiej obejrzeć to w dzień Walentego, Zakochanych..., ale jak się nie chce czekać, można w każdy inny dzień. Byle nie samemu...

Dziękuję.

W CIEMNOŚCI!

, , , ...



Agnieszka Holland!
Nominowana do Oscara!
Reżyserka, która lubi historię!
Scenariusz przyleciał z Kanady, w poszukiwaniu odpowiedniego reżysera. Muszę przyznać, że Pani Holland robi bardzo dobre filmy. No cóż, myślę że to zasługa przebywania za granicami kraju naszego, polskiego. Że się tak wyrażę, podpatrywanie itd itp, analizowanie, co robimy "my" a co "oni". No i film W CIEMNOŚCI wyszedł przed reflektory, ujrzał światełko do Oscara. Tak jest! Został nominowany! Oscara w ostateczności nie dostał, ale uważam że najważniejsze to właśnie dostać nominację! A to, kto otrzyma Oscara, to już mniej istotne. Ważne, że ma szansę rywalizować i rywalizuje, film taki czy inny z drugim czy z trzecim.
Oscara dostają te filmy, które więcej ubiją "szmalu z oglądactwa":-).
A które ubijają więcej? Te, które lepiej wypromowane, rozreklamowane tu i ówdzie. Na jedzeniu czy zabawkach, wszędzie.



Pani Agnieszka H. wyśmienicie przedstawiła historię ucieczki przed niemcami, rusofobami itd.
Nie boi się krwi, nie boi się emocji, płaczu, miłości takiej czy innej.
A jeśli się nie boi tego okazywać, to czeka nas sukces. Emocje są najważniejsze w życiu! Albo nie koniecznie od razu okazywać trzeba, wystarczy dać do zrozumienia, podświadomie że jest źle itp. Psychika, wyobraźnia, więcej może niż samo okazywanie wprost. A amerykanie właśnie pokazują "wszystko" wprost. Lubimy oglądać amerykańskie filmy, dlatego że wykończony ten czy inny człowiek po pracy nie ma ochoty na odnajdywanie czegoś w filmie, on woli wszystko wiedzieć od razu, bez zastanowienia.
W tym filmie W CIEMNOŚCI, też w sumie dużo jest pokazane wprost. No, ale jak pokazać inaczej śmierć lub pochodne śmierci?



To co można a nawet trzeba (bez przesady) należy pokazać wprost, a reszta niechaj pozostanie milczeniem. Ono jest złotem, które popłaca. Bo widz nie wie do końca, co ten czy inny bohater myśli. Domyśla się co może zrobić. Czy bohater zrobi to samo co teraz widz myśli czy wręcz przeciwnie albo jeszcze coś innego?



Wyobraźnia! Fantazja!



No ale W CIEMNOŚCI. Obsada: Robert Więckiewicz, pokazał coś czego jeszcze nie pokazywał w innych filmach, Coś innego! Pokazał, że ma serce! Agnieszka Grochowska, Marcin Bosak, Kinga Preis - Oni potrafią!
Zapraszam z wielkim smakiem filmowym, i dziękuję!

LISTY DO M.!

, , , ...



Polski amerykanizm!...że tak zacząłem sarkastycznie...
Chcąc przez to powiedzieć, że jeśli chcemy to potrafimy!
Tylko dlaczego, bardziej kopiować że się tak wyrażę pomysły? Może nie do końca, pomysł skopiowany, ale czuć, czuć hollywood - a! I to tak bardziej czuć właśnie, jakby kopia...ale jak to mówią, na dwoje albo nawet na troje babka wróżyła... . Wiadomo, ile będzie krytyków(ludzi-obserwatorów-widzów), tyle będzie wersji recenzji. Ale czuć!



LISTY DO M! - Polska komedia romantyczna a nawet bardzo..., zrobiona specjalnie na święta i nie powiem świętami też czuć. No, co. Nie ma dziwne..., kawał Mikołaja, którego gra Karolak T.



Ale wróćmy do tego, że jak chcemy to potrafimy. Ale jak to jest? To znaczy, że nie zawsze chcemy, żeby coś wyszło, może nie lepiej, ale bardziej że się tak wyrażę kasowe. My Polacy jesteśmy z tych, którzy wolą opowiadać o słabostkach, przyczynach a nie o skutkach. I to dlatego. Ale przychodzi kasa, i już można, potrafimy. Oj, te pieniądze. Cholery można dostać. No ale...:-P.
Karolak, Malajkat, Małaszyński, Bujakiewicz, Stuhr, Adamczyk, Gąsiorowska, Dygant, Wagner, Zielińska, Trzebiatowska-Żmuda.
Obsada doborowa!









Ruchy kamer - ameryka. No samo przez się, się nasuwa, taka myśl - toż to makabra po prostu.
Ale dobrze. Uczmy się, i róbmy swoje a wszytko będzie lepiej. A jeśli w to nie wierzymy to napiszmy LIST DO M!.
Mikołaju, Mikołaju daj kamerę, resztę całą i ja zrobię dobry film - a może filmy - ilość nie małą.
W filmie, wszyscy piszą listy, Radio, słuchacze, pracujący i nie tylko, ludzie po prostu, naród, społeczeństwo, ludzie po prostu. W święta można nawet wygrać...ze wszystkim złem. Ale dlaczego tylko w święta. Nie można w zwykły powszedni dzień? Ja myślę, że można, ale my jako ludzie, każdy z osobna, myśli tylko o sobie, a w święta ktoś jeszcze - ewentualnie dochodzi do naszych myśli. I jak to mówią, święta, święta i po świętach i po dobroci itd...
Zapraszam na tą komedię świąteczno-romantyczną. Myślę, że warto. Tym bardziej, jeśli wolicie kino amerykańskie, to się wcale ale to wcale nie zgorszycie jak nie na jednej amerykańskiej produkcji.
Dziękuję.

BABY SĄ JAKIEŚ INNE!

, , , ...

Pan Marek Koterski! Reżyser kina, które potrafi przemówić!
...ale czy do rozsądku, to już zależy od jednostki, każdego z osobna-widza.
Jego filmy opowiadają o nas! A nie wielu to potrafi! Powiedzieć, a nawet wykrzyczeć co nas boli, uwiera- w życiu. Wykrzyczeć w ciszy, samotności, w głowie, do siebie. Bo tak jego bohaterzy to robią, chociaż nie zawsze. Bo co jeśli, ktoś bohatera tego czy owego naprawdę zirytuję, zdenerwuje, żeby nie powiedzieć brzydko..., no musi wybuchnąć! Jak w życiu.
Filmy(jakie pamiętam-zdążyłem do tej pory obejrzeć-nie jednokrotnie) to (wszystkie kręcące się wokół Adasia Miauczyńskiego)- i moja obserwacja:

Dom Wariatów - Młodość,






















Życie wewnętrzne - Rozdarcie,












Porno - Miłości,












Nic śmiesznego - Szarość - czyli rozwinięcie rozdarcia,






















Ajlawiu - Rozdarcie rozdarcia,












Dzień świra - Starość,























Wszyscy jesteśmy Chrystusami - Problemy z własnymi "wnętrznościami".






















Kultowe filmy!


Wszystkie filmy opowiadają, a raczej opowiada nam Narrator o jednym. O własnym życiu - własnym - czyli Adama Miauczyńskiego.
Bohater jest narratorem. Mówi w myślach. Jak my sami, we własnym nie filmowym życiu. A prawdę mówiąc, my mamy swój własny film, tworzymy. Bo to my piszemy sobie scenariusz, co będziemy chcieli robić, i potem to robimy. Czasami, jak to w życiu, niby scenariusz pisze się sam, ale tak na dobrą sprawę, nic się nie robi samo, trzeba coś jednak robić. Przede wszystkim myśleć! Czyli to co wymyślimy to robimy.
A dlaczego o tym wszystkim mówię. Niby takie jasne to dla każdego, no bo jakby było inaczej. Każdy żyje jak chce i wie co robi, co myśli, to co ja się niby wymądrzam, pomyślicie. A no piję do tego, że Reżyser Pan Koterski Marek robi filmy, w których oglądamy samego siebie, począwszy od niego samego, czyli reżysera oraz scenarzysty. To on zaczyna swoimi myślami, przeżyciami. A że wiele się nie różnimy, dlatego też bardzo bliskie są losy bohaterów tychże filmów.

Następnym filmem Pana Reżysera, o którym tu powinna być właśnie mowa, jest BABY SĄ JAKIEŚ INNE!





Ten akurat film, z daleka patrząc niby nie jest filmem z bohaterem z poprzednich filmów, niejakim Miauczyńskim Adamem. Ale...

...no właśnie, tkwi w szczegółach...



Jednak Adaś jest, ale kilku w osobach! ...(Boże wybacz pychę)...

...czyli, jak było mówione, pisane, że w każdym można znaleźć tego bohatera, w każdym z nas, siedzi ktoś właśnie taki...



Zapraszam na zwiastun, a później do obejrzenia filmu. Jak to mówią, na przysłowiowym DiWiDi albo nawet w kinach, czasem grają powtórki... Jeszcze dodam, że film, jak inne tego reżysera podoba się bardzo mojej osobie, że tak nie skromnie powiem..., ten jak i inne, wyżej wymienione są "inne", inaczej zrobione, ciekawiej, można zobaczyć, wyszukać siebie, i zrozumieć swoje czyny, myśli.
Między innymi, inaczej zrobione jak te klasy Bleee i wszystkie USA, sztuczności, wymysły, które się niby ludziom podobają. Podobają się amerykanizmy ludziom, bo niby nie chcą myśleć o swoich problemach, chcą innej rzeczywistości, i dlatego oglądają "dziwne" kino zagraniczne. Ja nie mówię, że nie są dobre. Ale tak roli ścisłości, mówię to żeby bardziej się zastanawiać nad swoimi czynami, myślami. Żeby nie myśleć, tylko o sobie. A zobaczcie, że wszystko będzie inne, lepsze. Ale to od Was zależy. Jeśli do tej pory jeszcze nie zrozumieliście...to...Zapraszam i dziękuję.







A i jeszcze o aktorach. Otóż, wcześniej znakomicie dawali sobie radę jako bohater Panowie Marek Kondrat, Wojciech Wysocki, Cezary Pazura. A w tym filmie, żeby stało się zadość, żeby wszystko było niby INNE, reżyser zadał za "bohatera" - Adama Woronowicza, Roberta Więckiewicza. Oboje równie dobrze się spisali, ale prawdę mówiąc, nie najlepiej, żeby pokazać TEGO Adama M. Pokazali swoich Adamów, a może nawet zbyt za bardzo własnych siebie. Ale może to było w planie. Także, nie ma się co czepiać tylko obejrzeć film. Oprócz Adama, są też inni bohaterowie-aktorzy. Nie jaki Michał Koterski - bez urazy - dziwak pierwsza klasa:-). Następnie kobiet równie nie za brakło, od tych bardziej z wyuzdaną osobowością do tych mniej, albo bardziej skrytą, czyli nazywając po imieniu niezbyt ładne. Ale, biorąc pod uwagę, że nieładnych kobiet nie ma. Są raczej mniej wyuzdane, czyli prawdziwe, kochane itd itp. Cokolwiek to wszystko oznacza.

WYJAZD INTEGRACYJNY!

, , , ...

Witam wszystkich czytających, oglądających, staropolskim zwyczajem, wódką chlebem! Jaką wódką, a to już wybrać sobie można, co kto woli, do koloru i do smaku, Panie i Panowie, zaczynamy Wyjazd Integracyjny, damy do wiwatu!
Skąd to się wzięło? No jak to skąd, z chęci, poznać się bliżej. Co by lepiej się pracowało wszystkim, a nie tak ciągle w pracy, latami, latamy latami i mówimy, krzyczymy...
"Panie Włodku, Pani Gabrysiu, Panie Zdzisiu...możesz na chwilkę?!..."
To znaczy tak zostało to pozornie przyznane wszem i wobec, że po to. No ale człowiek jest jaki? Nierychliwy, ale za to ruchliwy:). I zawsze mu coś przyjdzie na myśl, a może by tak poprzestawiać coś, poprzesuwać...itp...cokolwiek to znaczy..., coś zmienić w swojej pracy(taki jest zamysł imprezy)...ale jak już przyjdzie do głowy, zmienić coś w życiu...no tooo..., chociaż to wcale do głowy wcale nie musi przychodzić nic takiego, po prostu, chcąc zmienić coś w pracy, automatycznie może się zmienić coś w życiu, niby tego nie chcąc...
I na nic tłumaczenia, nie chciałem, nie wiem co się ze mną działo, to samo się...
No bo jak, kto Ci kazał się zdruzgotać? Sam się...
Dobra, ale dość o myślach(prawdopodobnych) reżysera Pana, Szanownych Filmowców. Tutaj mus mówić o filmie.
To zaczynamy. Początków nigdy dość...ale bez przesady. Hmm, ale w filmie..., no no...to może być ciekawie.
Chociaż taki film już prawdopodobnie mógł być, coś mi świta, jakaś konczikita.
"WYJAZD INTEGRACYJNY"! - reżyseria - Przemysław Angerman..., no muszę przyznać, że zmiana, pozytywna. W sensie, wielki powrót pana Przemka. On wie jak to się robi z dziewczynami:-). No i w tym Wyjeździe, również nie stronił od kobiecości i nie tylko..., pokazywał wszystko, wszystkich. To znaczy nie on pokazywał, Oni pokazywali, grający w filmie, aktorzy, odgrywający role filmowe, dalej znani jako osoby, pracownicy firmy, zakładu.
Pan Przemek A. pozytywnie wrócił, wjechał z powrotem na rynek filmowy. Lekka zmiana klimatu itp. Ale myśli te same. Wiadomo, ten sam reżyser, ta sama osoba. A swoich myśli tak łatwo oddzielić się nie da.
Ewentualnie można ukryć(na chwilę), ale unicestwić oj się nie da. Trzeba z nimi żyć do końca.
A jak to jest z końcem, jak z końcem filmu, może być pozytywny, może negatywny, tfu tfu, a może być po prostu do zastanowienia. I takie są najlepsze!
Angerman zatrudnił w swojej firmie - (przepraszam, że tak po nazwisku itp, byłem na tym w kinie, i mogę przyznać że brudzia z nimi piłem, więc mogę) - Frycza, Kota, Karolaka, Orzechowskiego Sławka, Glinkę Kasię, Zbrojewicza, Dracza a nade wszystko najlepszy no to Topa, i wbrew pozorom-po nazwisku wcale nie musi to być, nie musiała być wtopa, rodzice powinni się cieszyć z takiej wpadki, wtopy jak Bartek! On po prostu potrafi zagrać, potrafi BYĆ KIMŚ, kim tylko zechcę! Począwszy od, za przeproszeniem - psycholi, do... i tutaj brak słów...no po prostu wszystkimi naraz!:-).
A jak psychola potrafi się zagrać i tak nie zostaje na później to znaczy, że jest się KIMŚ wyjątkowym!
A pytanie, jeżeli jest się psycholem, to też jest się KIMŚ wyjątkowym?
No, myślę że tak! I nie ma innej rady! Bądźmy sobą! Kochajmy tego kogo chcemy, ale pamiętajmy...!...oprócz Ciebie jest ktoś, kto patrzy na Ciebie, na Twoje zachowanie...kto to może być...Ty tylko wiesz...
Dziękuję.

A teraz trochę mediów...

















MNIAM!

, , , ...




Kino, kino, kino!
Co bez kina? Człowiek maluteńki. A kino mu powiększa wszystko!
To czym tu zacząć, hmm...najlepiej jak na zapowiedziach...
Piotr Fronczewski, Kabaret Ani Mru Mru, Magda Gessler - między innymi, bo są również inni. Na przykład, i to najlepszy według mnie, oczywiście Pan Jerzy Kryszak!
Tytuł filmu..."MNIAM"..., nie no, bez urazy, nie żebym był głodny...
Pierwsze wrażenia?
Komercja!
Nic dodać nic ująć!
Po prostu TV...No i tyle!
Nie jestem pewien czy aby na pewno dzieciakom podobała się animacja.
No ale nie moja sprawa, nie czepiam się, było jak było, zrobiło się co się zrobiło.
Gadane było niezłe, bardzo dobre nawet, kogo najlepsze to już wspominałem.
No a co do fabuły tak zwanej, to zostawmy to tak jak jest. Niech sobie będzie, bajka o podwodnych stworach.
A co dalej?
To już trzeba zobaczyć, na własne ryzyko.
Jedyne co mogę dodać to MNIAM!
Dodam nieśmiele...,że FILM czy BAJKA, zawsze będą się kręcić wokół miłości i przyjaźni!

Fotki z bajki:














Obejrzeć nie zawadzi!
Dziękuję!

ELITA ZABÓJCÓW!

, , , ...

Tak! Byłem w kinie! Na filmie zagranicznym! Nie sam, ma się rozumieć, ale to nie istotne w tej chwili.
Film na podstawie! Żeby tego było mało to i również na faktach!
Pan Reżyser Gary McKendry. Co, nie znacie go? Dziwne...
Nie no, nie znacie to trudno, może kiedyś będzie okazja. Ale powiem Wam, gość jak gość, w porządku jest, tylko strasznie wulgarny, żeby nie powiedzieć agresywny. Ale pozory mylą przecież, tak naprawdę w sercu mu siedzi wrażliwość i to proszę sobie wyobrazić, całkiem nie najgorsza wrażliwość.
No a co Wy sobie myślicie. Człowiek wrażliwy na różne bodźce potrafi wykombinować taki czy inne sceny w filmie akcji jakim jest Elita Zabójców. Chociaż można by sobie pomyśleć, a cóż to za sztuka przepisać scenariusz z książki. Czy ja wiem czy to sztuka...? Szczerze?...a właśnie że tak!
Adaptacja książki nawet ta, która najbardziej zbliża się do oryginału musi mieć chociaż o jedną tajemnicę więcej. Oglądamy film, myślimy, czy było to w książce...hmmm, no było, ale inaczej, albo kurka wodna przecież to to samo...albo jeszcze, że hmm to naprawdę z książki zaczerpnięte, niemożliwe...
No ale, do czego brnę..., chodzi o to, że film bez "swojej" tajemnicy nie będzie interesujący. Musi się różnić od książki, z której został zerżnięty. Chociażby jednym słowem, dajmy na to miejscowością, żeby nie powiedzieć krajem, bo to już za dużo powiedziane. I to właśnie słowo może tak zmienić całkowicie może nie ale chociaż prawie albo ciut ciut aby, że na filmie chce się siedzieć.
No a sam film ELITA ZABÓJCÓW - można zobaczyć zwiastun...



Film podobał się między innymi ze względów akrobatycznych. Zwykły człowiek, wstając z łóżka zmęczony od razu zakładając papucie a tutaj, w filmie zmęczenie wychodzi później. Zobaczycie sami.
A o czym opowiada film?
No wiecie, to trudno tak w jednym zdaniu, no ale ogólnie rzecz biorąc film jak to film, opowiada o miłości!
Miłość do zabijania, między innymi...no a reszta jest milczeniem. I trochę zdjęć z planu!...


















...ale oprócz miłości jest jeszcze przyjaźń,ale jak zwał tak zwał...mówi się przyjaciel przyjaciel a i tak zdradzać potrafią...

Obejrzyjcie, nie pożałujecie! Chociażby dla swojego bohatera Jason'a Sthatham'a a;bo drugiego Robert'a De Niro!
Dziękuję.

SALA SAMOBÓJCÓW

Następny film obejrzany w szerszym gronie. A to wcale nie znaczy, że szersze grono to po prostu kino. Nic z tych rzeczy. Po prostu grupka znajomych udała się na ten sam film. A dlaczego? A to już sami sobie odpowiadajcie na to pytanie. Można sobie pomyśleć, że niby dlatego że w kupie raźniej, a już na tym filmie, to naprawdę lepiej mieć kogoś bliskiego a jeszcze lepiej dajmy na to całą rodzinę.



Film "Sala samobójców". Został zrobiony wspaniałymi technikami. Można powiedzieć, że jest to połączenie filmu z animacją, z bajką po prostu. A to po to, żeby można było odróżnić dwa światy jakie ta są ukazane. A ukazane są rewelacyjnie. Pytanie, czy bym coś zmienił? Może tak, może nie, dowiecie się tego z następnego odcinka... .
Pomysł na scenariusz bardzo ciekawy, z jednej strony prosty, z drugiej jednak zagmatwany jakby się w niego wgłębić. Moim zdaniem, według mnie film miał udowodnić. A może nawet nie tyle co udowodnić, bo to za duże słowo jednak. Film miał pokazać nam, odbiorcom, ludziom, jakie błędy popełniamy. Dajmy na to w internecie. Ufamy komuś kogo tak naprawdę nie znamy. A dlaczego ufamy? To można wyjaśnić tylko tak, że jest to prosta, najzwyklejsza gra pozorów. My chcemy wierzyć, ufać komuś kogo tak naprawdę nie interesuję Twoje życie. Po prostu się wyżalić i ewentualnie pragniemy w zamian, brzydko mówiąc przytulenia lub innego rodzaju pocieszenia. Tak naprawdę, osoba jakaś tam, w tym czymś dalej zwanym internetem ma Ciebie w głębokim i to nie poważaniu, ale w czymś innym. Oczywiście, że będzie mówił, pisał coś tam coś tam, że tamtaratam, blebleble. Ale chcąc poznać prawdę należy być twardym a nie zmiękczyć się, że tak powiem pod wpływem jakiś pisanych słów czy to trwa krócej czy nawet dłużej. Mimo wszystko, nie znając osoby, nie znamy jaka jest prawda, tak naprawdę(czego od nas oczekuję)!
Dziękuję.








SZUKAŁEM WAS!!!

, , , ...


Habemus Papas! Tak to było.
Nie raz, nie dwa, i nie ostatni i nie pierwszy.
Wybierać mieliśmy zawsze i wybierać będziemy. Z tym, że akurat czy wybieranie Papieża, naszego Prowadzącego, że się tak wyrażę należy do nas? Nie do końca NAS, ale z drugiej strony Ci koło Papieża, oni tez są nami i można powiedzieć, że wybór należy do Nas!
Skoro rozmowa o Papieżu, to przejdźmy do tematu filmu. A mianowicie chodzi tu o film o Papieżu. Jak to liczni mówią, o Naszym Papieżu. Naszym, czyli czyim? Naszym, Ludzi, czy Naszym w sensie Twoim, moim, a może jego? Złośliwi twierdzą, że Naszym, czyli Polaków. A niech se tak twierdzą. Mylą się!
Nie ważne, niech się mylą. Wolałbym, żeby się myli a nie mylili.
Dobra, to przejdźmy do filmu.
Film jak film. Dokument, że się tak wyrażę.
Ciekawie zrobiony, ciekawie opowiada o życiu Pana Papieża.
Jestem zadowolony, że byłem na tym filmie w kinie.
I jak się można zorientować, nie byłem tam sam, tylko z moim Aniołem. I jemu, czy też jej też się podobał. No jak mógł się nie spodobać Aniołowi film o Papieżu, żeby nie powiedzieć o Bogu?
No mógł przecież, ale akurat podobał się.
Z filmu wynika, że Nasz Papież był Człowiekiem. Człowiek z krwi o kości, który potrafił myśleć, żartować, itp. Tak został przedstawiony, jaki był naprawdę. Myślę, że tak było, skoro kilka filmów już go podobnie pokazało.
Papież Nas Szukał i znalazł, tylko dlaczego po Jego śmierci uciekamy?
Dziękuję.








MEGAMOCNY

, , , ...



Tak jest! Bajka! Ale lepiej zabrzmi film animowany.
Może to nie jest fakt godny pochwalenia, ale przyznam się bez bicia, nie chciałem iść na to. Że co ja, jak ja? Ja już wyrosłem z bajek itp. A tu proszę, albo nie wyrosłem albo tak zrobiony że dla każdego. Czy to dla brzdąca czy dla dorosłego człowieka. Każdemu coś się w nim spodoba, w tym filmie animowanym oczywiście. Także, jestem zdania tego drugiego, że zrobiony dla każdego. A dlaczego mówię, że dla każdego. Mogę to powiedzieć z czystym sumieniem, ponieważ byłem tam nie sam jak to ostatnimi czasy, i nie tylko z Anielicą pilnującą mnie przed złościami. Był to wypad, że się tak wyrażę grupowy, może i nawet rodzinny. Ale wcale taniej nie było, skoro więcej widzów razem:). Ale opłaciło się. No ale nie ma co się dziwić, skoro wyprodukowany przez twórców kultowego Shreka.
I jeszcze te okulary, w sensie że film 3D. Niby w porządku, ale jednak okulary za małe. Do czegoś się trzeba przyczepić, skoro nie można do filmu to chociaż do okularów.
Film opowiadający o sile i o miłości, a już nawet nie o dobrym i złym bohaterze. Ja bym powiedział, że w krótkich słowach można by rzec - film o sile miłości. Że zawsze wygra z każdą przeciwnością losu. Chciał nie chciał - wygra!
Zobaczcie zwiatun i parę fotek z filmu i namawiamy do przekonania się, żeby zaliczyć Megamocnego do kultowych filmów.
Jeśli za mało argumentów dla dorosłych, to może to Was przekona. MUZYKA! Doborowa! ROCK&ROLL i do przodu! Michael Jackson i inni kultowi rockowcy, między innymi AC&DC.