ŚLUBY PANIEŃSKIE!
Friday, November 12, 2010 10:17:26 PM
Oj! Panie Filipie Bajon!
Byłem na filmie, nie powiem. Tylko nie wiem czemu, ludziom się chciało często siku i musieli wychodzić z sali kinowej. Pewnie ze śmiechu, no bo z czego. No i kurcze pieczone, tak czekałem na tych co wyszli, czekałem, a oni nie wracają. Pomyślałem, że może jakaś krzywda się przydarzyła, albo karetkę trzeba zawezwać. Więc też poszedłem, zobaczyć co im nie tak. Możliwe, że nie mogą przestać sikać, pomyślałem, jak sobie przypominają pewne sceny, pańskie wymysły. No śmiesznego, rożnego można wynaleźć w tym filmie. Na przykład w jaki sposób się komunikowali, muszę przyznać, że w sposób nadwyraz dziwny jak na tamte czasy. W ogóle jak to tamte czasy, to wierszem wszyscy gadali, jak to można było zauważyć w Pan'u Tadeuszu na przykład. Szkoda, że to się nie przyjęło w naszych czasach, że sa tylko nie liczni co rozmawiają ze swoimi szufladami w ten sposób. To by dopiero było, nieprawdaż?
"Część Marku? Zobacz którą masz godzinę na zegarku.
Już patrzę mój drogi Mirosławie, jest godzina taka że już powinieneś być w swoim stawie,
a co Ci tak śpieszno?, czyżbyś może leciał na ciuchcię w kierunku miasta Leszno?"
I jak, podobało by Wam się coś takiego, tak gadać wszędzie, każdy z każdym? Ja myślę, sobie, że czemu by nie, przynajmniej każdy by musiał ruszać głową, oraz budzić swą fantazję, a nie tak wszystko i zawsze na pamięć. To, to jest bez sensu.
No, a jakie samochody mieli w tamtych czasach, co można zauważyć w filmie, o ile można nazwać to samochodami. Ale to już nie pytajcie się mnie jak to się nazywa naprawdę, ja tam nie żyłem.

Jedno z filmu, co się podobało wszystkim pewnie to obsada. Dobrana zawodowo, chociaż z drugiej strony może jednak niektórych można było zastąpić kimś świeżym? No bo to jednak Śluby, to lepiej ktoś bardziej czystszy, nie zrzeszony jak to się mówi w tej branży albo w tamtej, nie ważne. No, to jeśli chodzi o obsadę, to między innymi Robert Więckiewicz, tuż zaraz za nim nie odstępujący go na krok niejaki Borys Szyc, następnie Andrzej Grabowski - i tutaj ta właśnie kreacja najbardziej mi się podobała. No co tu dużo ukrywać, rewelka ten Pan Andrzej jest i basta. No i jeszcze Maciej Stuhr, jak to mówią nie daleko pada jabłko od ojca. Na początku jego kariery można było zauważyć, że niby przereklamowane nazwisko, ale w tym filmie pan Maciej pokazał jednak klasę na miarę ojca swego. Albo swoją klasę po prostu, żeby nie przyszywać żadnych łatek. No ale jeszcze zapomniałbym, za co przepraszam, byli tu też Marian Opania, Daniel Olbrychski. No niby prawda, Nazwiska, aktorzy robią film. I tu jest racja, zrobili go!
No a potem ukrywają się takie nazwiska jak Edyta Olszówka, z kobiet ta kreacja była najlepsza jednak, bez dwóch zdań. Bo reszta tytułowych panienek na przykład Anna Cieślak, Marta Żmuda-Trzebiatowska, nie powiem, nie brzydkie, ale czy na pewno panny? Ale ja już się przestaję czepiać, nie ma co. Bo nie chcę dostać w ryło.




No właśnie, jak już wspomniane było, Śluby, i to nie byle jakie Śluby. Chodzi o Śluby kobiet, panieńskie niby, a która tam panienką była w życiu?
Może kiedyś była, ale kiedy to było, uuuuhuhuhu. No dobrze, ale nie czepiajmy się wieku, tym bardziej kobiet. Bo one są piękne przecież w każdym wieku, a nie tylko do pewnego czasu jak to niektórzy uważają.

No i co by tu jeszcze? No wniosek, morał, jaki motyw. No przede wszystkim miłości. A jak one się tutaj ukazują? Normalnie, jak w życiu. Zawikłana sprawa. Ale to każdego jest inna, odrębna sprawa. Niby człowiek jest człowiekiem, niby pozornie jesteśmy tacy sami. No prawda, podobni, ale jednak każdy inaczej, może troszkę podobnie ale przynajmniej w innej kolejności, inaczej po prostu okazuje uczucia. Ale co my tu takie teorie. Sami się nad tym zastanówcie. A wszystkich zapraszam do kin! Życzę Wam mocnych, dużych pęcherzy. Nic dodać nic ująć.
Dziękuję serdecznie.
Byłem na filmie, nie powiem. Tylko nie wiem czemu, ludziom się chciało często siku i musieli wychodzić z sali kinowej. Pewnie ze śmiechu, no bo z czego. No i kurcze pieczone, tak czekałem na tych co wyszli, czekałem, a oni nie wracają. Pomyślałem, że może jakaś krzywda się przydarzyła, albo karetkę trzeba zawezwać. Więc też poszedłem, zobaczyć co im nie tak. Możliwe, że nie mogą przestać sikać, pomyślałem, jak sobie przypominają pewne sceny, pańskie wymysły. No śmiesznego, rożnego można wynaleźć w tym filmie. Na przykład w jaki sposób się komunikowali, muszę przyznać, że w sposób nadwyraz dziwny jak na tamte czasy. W ogóle jak to tamte czasy, to wierszem wszyscy gadali, jak to można było zauważyć w Pan'u Tadeuszu na przykład. Szkoda, że to się nie przyjęło w naszych czasach, że sa tylko nie liczni co rozmawiają ze swoimi szufladami w ten sposób. To by dopiero było, nieprawdaż?
"Część Marku? Zobacz którą masz godzinę na zegarku.
Już patrzę mój drogi Mirosławie, jest godzina taka że już powinieneś być w swoim stawie,
a co Ci tak śpieszno?, czyżbyś może leciał na ciuchcię w kierunku miasta Leszno?"
I jak, podobało by Wam się coś takiego, tak gadać wszędzie, każdy z każdym? Ja myślę, sobie, że czemu by nie, przynajmniej każdy by musiał ruszać głową, oraz budzić swą fantazję, a nie tak wszystko i zawsze na pamięć. To, to jest bez sensu.
No, a jakie samochody mieli w tamtych czasach, co można zauważyć w filmie, o ile można nazwać to samochodami. Ale to już nie pytajcie się mnie jak to się nazywa naprawdę, ja tam nie żyłem.

Jedno z filmu, co się podobało wszystkim pewnie to obsada. Dobrana zawodowo, chociaż z drugiej strony może jednak niektórych można było zastąpić kimś świeżym? No bo to jednak Śluby, to lepiej ktoś bardziej czystszy, nie zrzeszony jak to się mówi w tej branży albo w tamtej, nie ważne. No, to jeśli chodzi o obsadę, to między innymi Robert Więckiewicz, tuż zaraz za nim nie odstępujący go na krok niejaki Borys Szyc, następnie Andrzej Grabowski - i tutaj ta właśnie kreacja najbardziej mi się podobała. No co tu dużo ukrywać, rewelka ten Pan Andrzej jest i basta. No i jeszcze Maciej Stuhr, jak to mówią nie daleko pada jabłko od ojca. Na początku jego kariery można było zauważyć, że niby przereklamowane nazwisko, ale w tym filmie pan Maciej pokazał jednak klasę na miarę ojca swego. Albo swoją klasę po prostu, żeby nie przyszywać żadnych łatek. No ale jeszcze zapomniałbym, za co przepraszam, byli tu też Marian Opania, Daniel Olbrychski. No niby prawda, Nazwiska, aktorzy robią film. I tu jest racja, zrobili go!
No a potem ukrywają się takie nazwiska jak Edyta Olszówka, z kobiet ta kreacja była najlepsza jednak, bez dwóch zdań. Bo reszta tytułowych panienek na przykład Anna Cieślak, Marta Żmuda-Trzebiatowska, nie powiem, nie brzydkie, ale czy na pewno panny? Ale ja już się przestaję czepiać, nie ma co. Bo nie chcę dostać w ryło.




No właśnie, jak już wspomniane było, Śluby, i to nie byle jakie Śluby. Chodzi o Śluby kobiet, panieńskie niby, a która tam panienką była w życiu?
Może kiedyś była, ale kiedy to było, uuuuhuhuhu. No dobrze, ale nie czepiajmy się wieku, tym bardziej kobiet. Bo one są piękne przecież w każdym wieku, a nie tylko do pewnego czasu jak to niektórzy uważają.

No i co by tu jeszcze? No wniosek, morał, jaki motyw. No przede wszystkim miłości. A jak one się tutaj ukazują? Normalnie, jak w życiu. Zawikłana sprawa. Ale to każdego jest inna, odrębna sprawa. Niby człowiek jest człowiekiem, niby pozornie jesteśmy tacy sami. No prawda, podobni, ale jednak każdy inaczej, może troszkę podobnie ale przynajmniej w innej kolejności, inaczej po prostu okazuje uczucia. Ale co my tu takie teorie. Sami się nad tym zastanówcie. A wszystkich zapraszam do kin! Życzę Wam mocnych, dużych pęcherzy. Nic dodać nic ująć.
Dziękuję serdecznie.









