Ta ostatnia niedzierla
Monday, 10. September 2007, 20:24:46
Ok, pora coś napisać...
Niedziela rano. Pobudka o 5am - masakra, szczególnie przy takiej pogodzie jaka mnie przywitała. No nic, jakoś się zwlokłem i przygotowałem. 6 rano z minutami wyjazd ze znajomymi w stronę zachodzącego słońca, znaczy się Trójmiasta. Podróż taka sobie z przerwami na papieroska. Za Nowym Dworem Gdańskim wjechaliśmy w ścianę płaczu - wody. Ludzie! Taka pompa, że drogi nie było widać. Całe szczęście takie ulewy mają to do siebie, że się szybko kończą. Dojechaliśmy do Westerplatte, po drodze przywitaliśmy morze i poszliśmy do muzeum. Dosyć ciekawe eksponaty, sam budynek wyglądał z zewnątrz jak przydworcowy kibel z jakiegoś miasteczka. No offence. Tak widocznie musiało być, żeby wyglądał bardziej autentycznie. Zaszliśmy pod pomnik, po drodze "przywitaliśmy się" z oswojoną watahą dzików, w drodze powrotnej zaczepił nas jakiś starszy jegomość z laską (drewnianą) oferując jakieś broszurki, oczywiście nie za darmo. Kolega mu, eufemistycznie mówiąc, podziękował.
Kolejny przystanek, Gdańsk, zostawiliśmy autko i mijając Starówkę, skierowaliśmy się do SKM jadącego do Sopotu. Zaliczyliśmy sopockie molo, plażę, wysokie fale moczące mi tyłek oraz super smaczną pangę ze frytkami. Mijany kasztanowiec z owocami na ziemi uzmysłowił mi nieuchronne zbliżanie się jesieni. Powrót do Gdańska, podziwianie "Żurawia", "tego nagiego pana z trójzębem" oraz wizyta w Dworze Artusa. W drodze powrotnej wypiliśmy kawkę w Elblągu, inspekcja czołgu w wersji "make love not war", zahaczyliśmy o Kamiennicę, obejrzeliśmy tam jednostkę wojskową od strony płota, stare tory i przystań żeglarską i tyle... Niby nic, a cały dzień jak z bicza trzasł. Pod koniec dnia zgubiliśmy drogę. Za Ostródą E16 była zablokowana przez jakiś wypadek. Trzeba było przez Lubajny się pchać.
Ogólnie miło spędzony czas w niezbyt pięknej czasami pogodzie.
Do następnego razu...
Set z powyższej imprezy tutaj









How to use Quote function: