100% Seji

W dzisiejszym świecie ten wygrywa wojny, kto ma lepsze CNN.

Subscribe to RSS feed

Sticky post

Licencja Creative Commons

,

Creative Commons License
Teksty i zdjęcia mojego autorstwa, o ile nie stwierdzono inaczej,
publikowane są na tym blogu na licencji
Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 3.0 Unported

Fundom klaszcze (III)

, ,

W dniu 17 maja obchodzone są między innymi następujące święta:

Zapraszam na kolejny przegląd prasy fundomowej.

1. Konwentowicze do lustracji
Znana agentka IPN (zwanego pieszczotliwie Instytutem Pielęgnowania Nienawiści) podstępem przystąpiła do lustrowania kownentowiczow. Nie wiemy, na czyje zlecenie działa i czyją polityczną zemstę ma wywrzeć na społeczności fanów, jednak nasze źródła informują, że ci, którzy przyznają się do uczestnictwa (świadomego lub nie) w konwentach w XIX wieku lub wcześniej, zostaną poddani skrupulatnej weryfikacji. Przypominamy zainteresowanym, że udział w konwencie nie ulega przedawnieniu, a złożenie nieprawdziwego oświadczenia lustracyjnego wiąże się z utratą śpiwora i karimaty oraz pozbawieniem prawa do zniżki na piwo za okazaniem identyfikatora na lat 10. Warto więc sięgnąć pamięcią wstecz i sprawdzić, po której stronie stało się w 1985 roku podczas Polconu w Błażejewku.

2. Ogólnopolski Przegląd LARP-ów Młodej Generacji
Szczerze mówiąc, słów mi zabrakło, kiedy przeczytałem o LARP-ie, na którym konwentowicze spróbują odtworzyć Jarocin, z jego niepowtarzalnym klimatem połowy lat 80. Rozumiem, że to będzie takie bractwo rycerskie, ale zamiast miecza z resora będzie glan z butiku. Pozostawię więc tę wieść w zasadzie bez komentarza, choć w zestawieniu ze sławetnym pomysłem na grę w spadającym Airbusie trzy dni po katastrofie ten wypada całkiem nieźle. Zapewne liczba chętnych przekroczy oczekiwania, więc w ramach testu wstępnego proponuję zadawać kandydatom jedno pytanie: co to w ogóle był Jarocin? Może dzięki temu trafi się ktoś, kto będzie kojarzył imprezę – właściciel ośrodka, jego ojciec lub inny przedstawiciel pokolenia lat 60. XX wieku. Choć znając życie, jak zobaczą bandę małolatów zrobioną na punk, chwycą za sztachety.

3. „Charakternik” vs. Fundom, runda 1.
Na rynek trafi nowa gra. Co prawda wiadomo o niej na razie tyle, że będzie (spekulacje o cenie na podstawie wpisu w sieci z zeszłego roku i próbkę składu w marnej rozdzielczości można spokojnie pominąć), ale fundom zdążył już tytuł osądzić, skazać i wykonać egzekucję. Największy oddźwięk wywołała okładka, a interpretacje zamieszczonej na niej ilustracji przedstawiają całe spektrum geekowych fantazji: od kościanego golema, przez wątki ekologiczne i mechy, po kota wskakującego na tablet, machającego łapkami i wciskającego „wyślij” po ukończeniu pracy. Fanom gratulujemy wyobraźni, twórcom życzymy sukcesu, osobie od DTP życzliwie sugerujemy znalezienie choćby drobnych ozdobników do tabelek, bo na razie całość przypomina Arkusz Kalkulacyjny RPG Edycja 2012.

4.Nowa gra dla sfrustrowanych ******* od wydawcy, co ma ostre *********(1)
Już antyczny filozof Sedes z Bakelitu (kolega po fachu Heraklita, aczkolwiek mniej znany) zauważył, że nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki ekskrementów. Choć niektórzy próbują, co dostrzec warto, choć naśladować nie polecamy i w trosce o zdrowie fizyczne i psychiczne zaangażowanych nadmieniamy, że takie zachowanie ociera się niebezpiecznie o koprofilię. Obecnie wydawnictwo poszukuje testerów. Z dobrze poinformowanych źródeł wiemy, że poza oficjalnymi wymaganiami testerzy powinni cechować się dużą odpornością na banicję, mieć dobre oprogramowanie do automatycznego robienia screenshotów oraz potrafić odmieniać słowo „proces” przez przypadki. O ewentualnym wynagrodzeniu dla testujących grę nic nie wiadomo, ale na szampana ze stacji benzynowej na pewno nie zabraknie. Wierzymy, że gra Afterbomb przyniesie wszystkim wiele radości, także za oceanem, gdzie o pomyleniu Afterbomb z After the Bomb wydawaną przez Palladium Books nie może być mowy, co może stanowić dla sądu okoliczność łagodzącą.

(1)Źródło cytatu bez cenzury obyczajowo-prawno-autorskiej znajdziecie na blogu Borejki. Dla tych, co nie wiedzą, o co chodzi - zaczyna się od: Polska branża RPG? Żałuję, że wdepnąłem...

Oklaski dla Norwegii, Republiki Nauru, Społeczeństwa Informacyjnego i dla wszystkich zaangażowanych. :)

[Sprzedam] Realms of Chaos: Slaves to Darkness

, ,

EDIT 14.05.2012
Podręcznik sprzedany. Oferta nieaktualna.


W ramach spełniania marzeń z dzieciństwa, udało mi się wreszcie dorwać oba tomy warhammerowych Realms of Chaos: Slaves to Darkness i The Lost and the Damned. Ten pierwszy, tak się złożyło, trafił do mnie w dwóch egzemplarzach.

Tak więc mam na zbyciu Realms of Chaos: Slaves to Darkness (reprint z 1991 roku). Link do Allegro: http://allegro.pl/show_item.php?item=2343506588 - tam są fotki, ale jak ktoś bardzo chce, to mogę podesłać zdjęcia/zrobić kilka dodatkowych. Warhammerowcom podręcznika przedstawiać nie trzeba. Dość przypomnieć, że komplet swego czasu był wystawiony w krakowskiej Szeherezadzie za 1600 zł (serio, serio).

Stan: bardzo dobry (wnętrze - możliwe dopiski ołówkiem w niektórych miejscach) / dobry (okładka - ubite rogi, rysy i odkształcenia wynikające z użytkowania i wieku podręcznika). Podręcznik ma już 21 lat i jak na swój wiek trzyma się doskonale (nie ma wypadających stron, nic się nie rozlatuje itd.).

Nie, nie sprzedaję poza Allegro. Znajomi mogą próbować się targować. ;)

Fundom klaszcze (II)

, ,

2 maja jest słoneczny i ciepły; idealny dzień, by spędzić go w domu, oglądając dobry film, grając w coś fajnego i bawiąc się z kotem lub wręcz przeciwnie.

Wydarzyło się tego dnia:
1536 r. – aresztowano Annę Boleyn, oskarżoną m.in. o zdradę i uprawianie czarów
1972 r. – zmarł J. Edgar Hoover, dyrektor FBI

Wszystkim Mistrzom Gry życzę powodzenia we wplataniu faktów historycznych w prowadzone kampanie.

A zatem, ostatnio w Fundomie…

1. Rozstania i powroty
Borejko powrócił i pozamiatał. Miejmy nadzieję, że zostanie z nami co najmniej do redyku jesiennego. A oto dedykowany poemat na tę okazję, przygotowany przez aktyw fundomowy:

Wyklęta powstań blogosfero!
Powstańcie, których gnębi mod!
Post nowy, komcie promiennymi
prowadzi w świt nadziei kot!

Ślad prenatalny wpis nasz zmiata,
przed ciosem niechaj serwis drży.
Ruszymy z posad bryłę sieci,
dziś notką, jutro wszystkim my!


2. Słowo na środę: nadprodukcja
Od dwóch dni fundom żyje Newsem przez duże „N”.: Klęska Urodzaju dopadła Poltera!. Pozwolę sobie zacytować całość:

Redakcja działu planszówkowego serwisu Poltergeist ma przyjemność zaprosić na Tydzień Klęski Urodzaju! Każdego dnia pojawią się dwa pełnoprawne artykuły!

(potem następuje wyliczenie, czego można się spodziewać rano i wieczorem)

Pomijając kwestię „pełnoprawności” artykułów, które to, jak wiemy, cieszą się pełnią praw publicznych w odróżnieniu od notek blogowych, wyłączonych poza nawias treści i społeczeństwa, słowników i zasad pisowni oraz stanowiących margines publikacji w najgorszym tego słowa znaczeniu, chciałbym wystosować niniejszy apel:

Szanowni Redaktorzy! „Klęska urodzaju” oznacza nadprodukcję – czyli produkcję przewyższającą popyt. Ceny spadają, towaru nikt nie chce, bo każdy go już ma i do tego tanio, owoce zostają na drzewach w sadach, a zbożem opalane są elektrociepłownie lub gnije na polach. To nie jest nic dobrego, wręcz przeciwnie! Copywriterowi, który wykoncypował ten nagłówek, powinniście obciąć co najmniej plusa, jeśli nie całą legitymację. (teatralnym szeptem) A teraz zawołajcie szybciutko Staszka, niech to przekuje w piarowy sukces: Polter opróżnia magazyny, wyrabiając 1000% normy i wzywa inne kopalnie do współzawodnictwa!

A poza apelem, już całkiem prywatnie: sprawdźcie zegar na serwerze. IP locator podaje, że maszyna stoi we Francji, a tam, sami wiecie, promieniowanie zza Kanału czas zniekształca. Wstałem rano, ósma była, recenzję chciałem przeczytać, a w zamian pocałowałem pusty ekran. Czas publikacji tekstów nie nastraja optymistycznie idących do pracy na pierwszą zmianę i pragnących coś poczytać do kawy i kanapki: 12:34 po południu to nie rano, tak samo, jak 13:17. 22:02 od biedy tylko może ujść za wieczór, aczkolwiek 11:32 i 20:47 już bardziej pasują do zapowiedzi. Ale czy to się godzi, by obietnice w 40% realizować? Może dałoby się z plusikowego ufundować budzik albo dwa? Chyba że podajecie pory dnia wedle GMT, to ja już nic nie mówię, tylko sobie dwie godziny poodejmuję i wszystko będzie grało.

3. Idziemy na rekord
Erpegowcy będą bili. Na szczęście nie skajpowców czy innych odszczepieńców, ale Rekord Guinessa Najdłuższej Sesji RPG. Na razie trenują, ale zapowiadane są już streamingi zagraniczne. Moje pierwsze pytanie, aczkolwiek niewypowiedziane, brzmiało: po co i na co? Jednak sam siebie natychmiast skarciłem za głupie wątpliwości: dla publicity, visibility i innych fachowych terminów, tudzież dla zabawy. Jak już pobiją, czemu kibicuję, choć nie mam pojęcia, czy taki rekord w ogóle istnieje i ile wynosi, proponuję kolejną konkurencję: napisać grę, która zdobędzie Origins Award, co będzie zapewne z pożytkiem dla wszystkich, od wydawców po fanów i od Onetu po prasę lokalną.

4. Kronika towarzyska
Ten-Którego-Imienia-Nie-Ma-Sensu-Przytaczać-Gdyż-Za-Chwilę-Znów-Je-Zmieni-Kiedy-Tylko-Odnajdzie-Słownik-Języka-Niemieckiego (w skrócie TKINMSPGZCZJZKTOSJN) w obszernym eseju wyjaśnił powody zmiany swego miana. Jednakże zainteresowanie społeczności przerosło oczekiwania i esej zniknął był, pozostawiając społeczność w napięciu i oczekiwaniu, a także odzierając wzmiankowaną zmianę z jakże potrzebnej legitymizacji środowiska. Uprzejmie podpowiadam na przyszłość, że za zmianę imion i nazwisk nie odpowiadają ani serwis, ani fandom, lecz Urząd Stanu Cywilnego właściwy ze względu na miejsce stałego pobytu wnioskodawcy.

Długi weekend, wszyscy klaszczemy. :)

Lady Blackbird na wydaniu

,

Skończyłem redagować Lady Blackbird, fajną, małą grę (storygrę?) Johna Harpera. Sam tekst nie wymagał dużo pracy, poza scaleniem tłumaczeń. Tak się złożyło, że mniej więcej w tym samym czasie LB przełożyli osobno Squid i Mona. Oboje zrobili świetną robotę, dlatego też Darken zdecydował się na wykorzystanie obu tekstów. Było z tym trochę zabawy, ale w rezultacie produkt końcowy zawiera wszystko, co najlepsze z obu przekładów.

To, co zostało jeszcze do zrobienia, to rozwiązanie paru kwestii językowych (alternatywne nazwy kilku umiejętności i tym podobne rzeczy) i przeczytanie całości jeszcze raz lub dwa celem wyłapania usterek. Potem Darken będzie mógł wydawać - gra ukaże się we współpracy z serwisem Poltergeist.

O ile setting Lady Blackbird mnie nie porwał (choć skojarzenia z Firefly nasuwają się same, a Joss Whedon wymieniony jest wśród inspiracji), to mechanika strasznie mi się spodobała. Jest minimalistyczna, wręcz uboga, ale nie mam wrażenia, że jest zbyt uproszczona (to jest mój problem z Savage Worlds). Wydaje mi się też, że doskonale pasuje do tego typu gry i settingu, a co więcej, można na niej zagrać dowolną fabułę w dowolnych realiach na k6 postaci i k3 wątków – LB to kilka postaci pomagających tytułowej szlachciance uciec przed aranżowanym małżeństwem i znaleźć schronienie w objęciach sekretnego kochanka, króla podniebnych piratów. Jedyną poważną wadą zasad jest to, że są bardzo skąpo opisane. Niby wszystko jest proste i zrozumiałe na pierwszy rzut oka, ale przydałoby się choć parę akapitów z dodatkowym objaśnieniem.

Grę polecam jako przerywnik między kolejnymi kampaniami i jako przykład, jak na kilkunastu stronach można zmieścić fajnego erpega, który nie ma nudnej historii świata rozpisanej na tysiące lat i tyleż kartek, za to wyróżnia się niezłym pomysłem na mechanikę.
Na ilustracji: Puchacz, odremontowany Sky Hauler C9, na pokładzie którego Lady Blackbird umyka przed pogonią.

Fundom klaszcze (I)

, ,

Pisać (i mówić) o inicjatywach fandomowych należy albo dobrze, albo wcale. Od dawna wiadomo, że najłagodniejsza nawet krytyka, w tym krytyka konstruktywna, odbierane są jako atak, zamach, odarcie z czci, zazdrość, zawiść, bomba termobaryczna i sztuczna mgła. Przy czym zwykle – choć nie zawsze – im autor mniej w fandomie obyty, tym gorzej znosi brak czołobitności dla swego wiekopomnego dzieła. Chwalebne wyjątki, kiedy to Twórcy i Popularyzatorzy nie budowali barykad zaraz po pierwszym komentarzu, można zliczyć na palcach obu rąk – a i tak pewnie jeden czy dwa paluchy zostaną do podrapania się w głowę lub inną ważną część ciała.

Kolejne, tym razem być może na wieczność, zniknięcie Borejki znów odsłoniło wielką, pustą dziurę pod szyldem "Publicystyka". Nigdy nie było pod tym względem dobrze w erpegowym fandomie, a teraz znów wszystko ucichło. I choć Borejko prezentował odmianę satyryczno-szyderczą, komentarze miał celne. Enc takoż, i choć doszedł do wniosku, że reklamy oglądalność najlepiej budować na kontrowersyjnych opiniach, przycichł znacząco i zajął się Prawdziwym Życiem oraz graniem w nie-RPG na Skype.

Piszę to wszystko, żeby obaj wiedzieli, że tęsknimy. A także słowem wstępu, by od razu wyjaśnić, że ani mi w głowie uzurpować sobie jaskinię Naczelnego Trolla Fundomu czy prześcigać w opiniach Pierwszego Dizajnera RP (talentu mi brak, siano w głowie leżakuje zamiast mądrości życiowych, a i czasu nie starcza), aczkolwiek odczuwając horror vacui postanowiłem działać. Działanie ma na celu sprowokowanie innych do działania, choćby po to, żebym więcej nie pisał. ;)

Umyśliłem więc sobie nieregularnik pod pozytywnym i motywującym tytułem: Fundom klaszcze. Gdzie klaszcze (może u Rubika?), jak klaszcze (jaki jest odgłos klaskania jedną ręką?) – tego nie wiem. Po co klaszcze, wiem: dla aplauzu, kurażu i dodania animuszu oklaskiwanym. Fundom będę uzurpatorsko reprezentował sam, choć oczywiście zapraszam innych na gościnne występy i do współzawodnictwa.

Nie będzie rzeczowo. Nie będzie konstruktywnie. Czasem pewnie będzie nawet złośliwie. W jakim celu? Żeby wyłapać w sieci różne inicjatywy i je skomentować, co inicjatywom da tak potrzebnego linka (a PageRank rośnie…), mnie pozwoli zapełnić pustkę, a i może jeszcze komuś zda się to na coś. Będzie nieregularnie, ale może ciekawie. Hejterów tradycyjnie witam z otwartymi ramionami - może jakąś reklamę wstawię, jak się kliknięć nazbiera? :>

Tyle wstępu. A zatem, ostatnio w Fundomie…

1. TROM RPG opowiada
Od jakiegoś czasu śledzę postęp prac nad TROM RPG – grą fabularną science-fiction, która ma być skończona i wydana. Ot, kolejna autorka z ambicjami, na razie nic porywającego – do czasu, aż na stronie pojawiły się opowiadania, które w założeniach mają przybliżac klimat świata gry. Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć, jak nie promować gry, niech kliknie tutaj. Teksty wyglądają na raporty z sesji (osobnik miał x wzrostu, statek przeleciał y kilometrów, a w karczmie siedziało z najemników), do tego są fatalnie napisane. Jeśli takim językiem napisany będzie podręcznik, nie wróżę mu sukcesu – Złego Cienia nie przebije, nie będzie tam zapewne bagienników, mrówek i kruków. Autorom sugeruję zdjęcie tych tekstów ze strony i zatrudnienie kogoś, kto napisze coś fajnego – i postawi przecinki we właściwych miejscach.

Kilka cytatów:

Przechodząc przez śluzę, reszta załogi obsługująca statek życzyła im powodzenia. Również Porucznik, życzył im, by wrócili cali i zdrowi. Po przekroczeniu progu statku, znaleźli się w hangarze. Było w nim bardzo ciemno, oświetlenie i inne systemy nie były sprawne, dlatego drużyna postanowiła trzymać się blisko siebie. -Hmmm, nie ma grawitacji. Reaktor jak i większość systemów statku muszą być kompletnie zniszczone – oznajmiła jedna z kobiet. -No, na to wygląda. Musimy dać sobie radę bez nich – odparła druga. Rozesłali roboty, żeby zbadały cały wrak i przyniosły raport z powrotem do statku. Rozglądając się po hangarze znaleźli bardzo dużo śladów walki jak i kilka ciał, które były podziurawione i lekko przypalone, tak samo jak systemy obronne statku w postaci robotów. Wszystko w pomieszczeniu było praktycznie zniszczone oprócz jednej rzeczy. Harry, jeden z żołnierzy służących Sojuszowi, jako pierwszy dostrzegł ten obiekt. -Widzicie to? Co to jest!? – w jego głosie dało się wyczuć nutkę niepewności. -Nie wiem. Trzeba to sprawdzić. – odpowiedział drugi żołnierz.


Po krótkim locie orbitalnym, statek został ustawiony na właściwy tor lotu, przechodząc na sterowanie automatyczne, po czym gładko wleciał w atmosferę. W trakcie lotu dookoła statku wytworzyła się świecąca, pomarańczowa poświata, a temperatura wzrosła tak gwałtownie, jakby na statek wylano roztopione żelazo. Statkiem zaczęło mocno trząść, lecz nie wywarło to żadnego wrażenia na pasażerach, którzy byli przyzwyczajeni do prześlizgów przez atmosferę.


2. Galmadrin wciąż nie wydaje
Wszyscy już wiedzą, ale może samo wydawnictwo wciąż nie załapało. Uporczywe milczenie, z rzadka przerywane komunikatami w rodzaju „bo skład się wysypał” nie pomaga (natomiast plotki kuluarowe robią swoje, więc polecam zastosować jakieś damage control, jakiekolwiek, bo na sensowne działa może za chwilę być za późno). Co ciekawe, w zapowiedziach na stronie nie ma nic, za to w produktach widnieją Ars Magica i L5K. Chyba przegapiłem premiery.

3. Ploter.pl znów moderuje
Solą w oku polterowej moderacji są ostatnio imprezy użytkowników i redaktorów oraz recenzje odrzucone przez redakcję. Obie notki blogowe zostały skrzętnie ukryte przez cenzorów dbających o kręgosłup moralny fandomu. Wiadomo, herbata szkodzi, a recenzowanie przez usera czegoś, co miał zrecenzować redaktor, jest niedopuszczalne – zgadzamy się przecież, że fandom potrzebuje więcej monopoli (jakaś policja myśli też by się przydała, ale nad tym już pracują). O ile wpis herbaciany po godzinach powrócił z niebytu, to recenzja nadal zapewne pozostaje w sferze treści ukrytych (dokładna definicja tychże, wywnioskowana z obserwacji i doświadczeń, najprawdopodobniej brzmi: „co trzecią chować losowo, co drugą, bo user jest na wykazie, a raz na miesiąc schować coś redaktorowi, żeby nie mówili, że kumplom jest łatwiej”). Wydaje mi się, że notkom blogowym przydałoby się więcej wykrzykników w tytułach oraz kultowy już cytat: „zapraszamy do czytania i komentowania”. Wtedy blogowpis zostałby uznany za newsa i nie byłoby problemu.

4. Bagno wyschło
Popularny chlupoczący serwis zaliczył kilkutygodniową hibernację spowodowaną brakiem interesujących treści w Internecie. Ostatnio słychać jednak radosne rechotanie żab, marcowanie kotów i inne nieśmiałe oznaki aktywności. Lody puściły do końca, świeci słońce, więc aura sprzyja siedzeniu przed monitorem, takoż jest i co topić. Choć początek sezonu był skromny, liczę na ponowny rozkwit bagiennej twórczości, do czego mam zamiar przyłożyć swoje Control+C i Control+V.

Wszyscy klaszczemy na zachętę. Dobranoc. :)

Recenzja TSoY - wyniki konkursu

, ,

Niniejszym konkurs na recenzję elektronicznego wydania The Shadow of Yesterday uważam za zakończony. Teksty zgłoszono dwa, co świadczyć może z jednej strony o tym, że recenzowanie niszowej gry jest czynnością mało interesującą – przecież tyle się u nas wydaje… Z drugiej jednak oznacza to, że niemal nikomu nie chce się nawet próbować ściągnąć pliku i napisać paru akapitów, by dostać za darmo grę czy książkę i wejściówkę na konwent. Chyba że po prostu fandom się bogaci i tak małymi kwotami gardzi – ale o tym na koniec notki.

Oto nadesłane recenzje:

Niesprawiedliwością byłoby teraz rozważać, który tekst jest lepszy i który serwis mniejszy. Salantor i Mag stanęli na wysokości zadania i im obu należy się podziękowanie i nagroda. W związku z tym obaj mogą wskazać dowolne produkty z Rebel.pl do kwoty 50 zł oraz obaj otrzymują po wejściówce na Avangardę 8. Z autorami tekstów skontaktuję się mailowo. :)

Jeszcze raz dziękuję sponsorom (Zuhar, trzymaj kasę na następny konkurs. ;)):

Frekwencja… No cóż… Do późnych godzin nocnych, przy nikłym płomieniu świecy, zastanawiałem się wczoraj nad przyczynami porażki. Nad ranem, wraz z pierwszymi promieniami słońca, doznałem iluminacji: nagrody były za biedne, podręcznik niedostępny i wydawca nie przysyłał go pod drzwi kurierem, termin za krótki, no i nie można było wysyłać smsów, żeby wygrać siatkę makulatury. Następnym razem postaram się bardziej. :>

Konkurs na recenzję TSoY - zakończenie

, ,

Do konkursu zgłoszono dwie recenzje:


Bardzo dziękuję za udział.

Wyniki i podsumowanie opublikuję w czasie do dwóch dni (jeśli się uda, to w trakcie najbliższych 12 godzin).

Lajconik 2012 (wiosna) - kilka słów

, ,

Fajnie, że znów jest w Krakowie konwent robiony przez miejscową ekipę (nie, nie będę rozmawiał o zeszłorocznej próbie reanimacji Krakonu). Wiosenną edycję* Lajconika, która odbyła się w ten weekend, można uznać za udaną imprezę. Uczestników było więcej, niż w zeszłym roku - około 170 osób, co oznacza wzrost frekwencji o 70%. Lokal konwentowy powiększył się o położone po sąsiedzku pomieszczenia Stowarzyszenia Siemacha, co pozwoliło zwiększyć liczbę jednocześnie rozgrywanych sesji oraz dołożyć m.in. blok konkursowy. Całości dopełniał Bar Mleczny "Smakosz".

Były sesje, był gamesroom (Pandemic znów nas pokonała), a kameralność imprezy powodowała, że można było pogadać ze wszystkimi (niemal) znajomymi. Zniżki w barze mlecznym i konwentowym pubie to już tylko miły dodatek. Słowem: było fajnie.

*Tak, liczę na powtórkę jesienią. ;)

Robię coś na konwencie! Jej!

, ,

Coś* mnie podkusiło i zgłosiłem się na konwent Lajconik (w najbliższy weekend w Krakowie) z konkursem (konspiracje w teorii i praktyce :>). Po paroletniej przerwie znów coś robię na konwencie - niewiele, ale zawsze to coś małego na (nowy?) początek.

Pierwszym konwentowym punktem programu, jaki kiedykolwiek poprowadziłem, był konkurs komiksowy na IV Imladrisie. Biorąc pod uwagę moje wcześniejsze udzielanie się w sieci i pierwszy konwent odwiedzony w 1996, to już ponad 15 lat z fandomem. Może czas zacząć spisywać pamiętniczek? "1997 lub 1998, lista dyskusyjna WFRP: mój pierwszy flamewar". ;)

*Dokładnie rzecz ujmując zmotywował mnie widok Funia pośród organizatorów konwentu. Chętni do zrobienia Imladrisu mogą się już do Funia zgłaszać. ;)