Pisać (i mówić) o inicjatywach fandomowych należy albo dobrze, albo wcale. Od dawna wiadomo, że najłagodniejsza nawet krytyka, w tym krytyka konstruktywna, odbierane są jako atak, zamach, odarcie z czci, zazdrość, zawiść, bomba termobaryczna i sztuczna mgła. Przy czym zwykle – choć nie zawsze – im autor mniej w fandomie obyty, tym gorzej znosi brak czołobitności dla swego wiekopomnego dzieła. Chwalebne wyjątki, kiedy to Twórcy i Popularyzatorzy nie budowali barykad zaraz po pierwszym komentarzu, można zliczyć na palcach obu rąk – a i tak pewnie jeden czy dwa paluchy zostaną do podrapania się w głowę lub inną ważną część ciała.
Kolejne,
tym razem być może na wieczność, zniknięcie
Borejki znów odsłoniło wielką, pustą dziurę pod szyldem "Publicystyka". Nigdy nie było pod tym względem dobrze w erpegowym fandomie, a teraz znów wszystko ucichło. I choć Borejko prezentował odmianę satyryczno-szyderczą, komentarze miał celne.
Enc takoż, i choć doszedł do wniosku, że
reklamy oglądalność najlepiej budować na kontrowersyjnych opiniach, przycichł znacząco i zajął się Prawdziwym Życiem oraz graniem w nie-RPG na Skype.
Piszę to wszystko, żeby obaj wiedzieli, że tęsknimy. A także słowem wstępu, by od razu wyjaśnić, że ani mi w głowie uzurpować sobie jaskinię Naczelnego Trolla Fundomu czy prześcigać w opiniach Pierwszego Dizajnera RP (talentu mi brak, siano w głowie leżakuje zamiast mądrości życiowych, a i czasu nie starcza), aczkolwiek odczuwając
horror vacui postanowiłem działać. Działanie ma na celu sprowokowanie innych do działania, choćby po to, żebym więcej nie pisał. ;)
Umyśliłem więc sobie nieregularnik pod pozytywnym i motywującym tytułem:
Fundom klaszcze. Gdzie klaszcze (może u Rubika?), jak klaszcze (jaki jest odgłos klaskania jedną ręką?) – tego nie wiem. Po co klaszcze, wiem: dla aplauzu, kurażu i dodania animuszu oklaskiwanym. Fundom będę uzurpatorsko reprezentował sam, choć oczywiście zapraszam innych na gościnne występy i do współzawodnictwa.
Nie będzie rzeczowo. Nie będzie konstruktywnie. Czasem pewnie będzie nawet złośliwie. W jakim celu? Żeby wyłapać w sieci różne inicjatywy i je skomentować, co inicjatywom da tak potrzebnego linka (a PageRank rośnie…), mnie pozwoli zapełnić pustkę, a i może jeszcze komuś zda się to na coś. Będzie nieregularnie, ale może ciekawie. Hejterów tradycyjnie witam z otwartymi ramionami - może jakąś reklamę wstawię, jak się kliknięć nazbiera? :>
Tyle wstępu. A zatem, ostatnio w Fundomie…
1. TROM RPG opowiadaOd jakiegoś czasu śledzę postęp prac nad
TROM RPG – grą fabularną science-fiction, która ma być skończona i wydana. Ot, kolejna autorka z ambicjami, na razie nic porywającego – do czasu, aż na stronie pojawiły się opowiadania, które w założeniach mają przybliżac klimat świata gry. Jeśli ktoś chciałby się dowiedzieć, jak nie promować gry, niech kliknie
tutaj. Teksty wyglądają na raporty z sesji (osobnik miał x wzrostu, statek przeleciał y kilometrów, a w karczmie siedziało z najemników), do tego są fatalnie napisane. Jeśli takim językiem napisany będzie podręcznik, nie wróżę mu sukcesu –
Złego Cienia nie przebije, nie będzie tam zapewne bagienników, mrówek i kruków. Autorom sugeruję zdjęcie tych tekstów ze strony i zatrudnienie kogoś, kto napisze coś fajnego – i postawi przecinki we właściwych miejscach.
Kilka cytatów:
Przechodząc przez śluzę, reszta załogi obsługująca statek życzyła im powodzenia. Również Porucznik, życzył im, by wrócili cali i zdrowi. Po przekroczeniu progu statku, znaleźli się w hangarze. Było w nim bardzo ciemno, oświetlenie i inne systemy nie były sprawne, dlatego drużyna postanowiła trzymać się blisko siebie. -Hmmm, nie ma grawitacji. Reaktor jak i większość systemów statku muszą być kompletnie zniszczone – oznajmiła jedna z kobiet. -No, na to wygląda. Musimy dać sobie radę bez nich – odparła druga. Rozesłali roboty, żeby zbadały cały wrak i przyniosły raport z powrotem do statku. Rozglądając się po hangarze znaleźli bardzo dużo śladów walki jak i kilka ciał, które były podziurawione i lekko przypalone, tak samo jak systemy obronne statku w postaci robotów. Wszystko w pomieszczeniu było praktycznie zniszczone oprócz jednej rzeczy. Harry, jeden z żołnierzy służących Sojuszowi, jako pierwszy dostrzegł ten obiekt. -Widzicie to? Co to jest!? – w jego głosie dało się wyczuć nutkę niepewności. -Nie wiem. Trzeba to sprawdzić. – odpowiedział drugi żołnierz.
Po krótkim locie orbitalnym, statek został ustawiony na właściwy tor lotu, przechodząc na sterowanie automatyczne, po czym gładko wleciał w atmosferę. W trakcie lotu dookoła statku wytworzyła się świecąca, pomarańczowa poświata, a temperatura wzrosła tak gwałtownie, jakby na statek wylano roztopione żelazo. Statkiem zaczęło mocno trząść, lecz nie wywarło to żadnego wrażenia na pasażerach, którzy byli przyzwyczajeni do prześlizgów przez atmosferę.
2. Galmadrin wciąż nie wydaje Wszyscy już wiedzą, ale może samo
wydawnictwo wciąż nie załapało. Uporczywe milczenie, z rzadka przerywane komunikatami w rodzaju „bo skład się wysypał” nie pomaga (natomiast plotki kuluarowe robią swoje, więc polecam zastosować jakieś damage control, jakiekolwiek, bo na sensowne działa może za chwilę być za późno). Co ciekawe, w
zapowiedziach na stronie nie ma nic, za to w
produktach widnieją
Ars Magica i
L5K. Chyba przegapiłem premiery.
3. Ploter.pl znów moderujeSolą w oku polterowej moderacji są ostatnio
imprezy użytkowników i redaktorów oraz
recenzje odrzucone przez redakcję. Obie notki blogowe zostały skrzętnie ukryte przez cenzorów dbających o kręgosłup moralny fandomu. Wiadomo, herbata szkodzi, a recenzowanie przez usera czegoś, co miał zrecenzować redaktor, jest niedopuszczalne – zgadzamy się przecież, że fandom potrzebuje więcej monopoli (jakaś policja myśli też by się przydała, ale nad tym już pracują). O ile wpis herbaciany po godzinach powrócił z niebytu, to recenzja nadal zapewne pozostaje w sferze treści ukrytych (dokładna definicja tychże, wywnioskowana z obserwacji i doświadczeń, najprawdopodobniej brzmi: „co trzecią chować losowo, co drugą, bo user jest na wykazie, a raz na miesiąc schować coś redaktorowi, żeby nie mówili, że kumplom jest łatwiej”). Wydaje mi się, że notkom blogowym przydałoby się więcej wykrzykników w tytułach oraz kultowy już cytat: „zapraszamy do czytania i komentowania”. Wtedy blogowpis zostałby uznany za newsa i nie byłoby problemu.
4. Bagno wyschłoPopularny chlupoczący
serwis zaliczył kilkutygodniową hibernację spowodowaną brakiem interesujących treści w Internecie. Ostatnio słychać jednak radosne rechotanie żab, marcowanie kotów i inne nieśmiałe oznaki aktywności. Lody puściły do końca, świeci słońce, więc aura sprzyja siedzeniu przed monitorem, takoż jest i co topić. Choć początek sezonu był skromny, liczę na ponowny rozkwit bagiennej twórczości, do czego mam zamiar przyłożyć swoje Control+C i Control+V.
Wszyscy klaszczemy na zachętę. Dobranoc. :)