Ultima VII moja miłość
Saturday, December 3, 2011 11:19:30 AM
O serii Ultima przeczytałem w jednym z numerów Computer Studio. Niedługo potem wypatrzyłem charakterystyczne, czarne pudło w sklepie, który miał w ofercie gry dystrybuowane przez IPS Computer Group. Uzbierałem (a może dostałem na urodziny?), kupiłem, otworzyłem i zaniemówiłem z zachwytu, kiedy wyciągnąłem z pudełka kolorową, pokrytą runami płócienną mapę (w moim pudełku - bądź też wydaniu - nie było medalionu, jednak mapa wystarczyła; tak kiedyś Origin Systems wydawało gry i wcale nie były to edycje kolekcjonerskie!).
Ultima VII to jedyna CRPG, którą przeszedłem więcej niż raz. W zasadzie to chyba dwa i pół raza, jeśli nie więcej. Najpierw przechodziłem grę bez pomocy, ale nie znając wówczas angielskiego na tyle, żeby bez problemu rozumieć tekst w grze (a wierzcie mi, tam jest dużo tekstu), z radością powitałem solucję opublikowaną w Secret Service. Niestety, opis przejścia gry kończył się stwierdzeniem, że gra jest uszkodzona i dalej grać się nie da. Po chwilowym załamaniu zacząłem sprawdzać, czy rzeczywiście tak jest - okazało się, że jednak można się pozbyć licza w Skara Brae. Mogłem więc grać dalej, ale nie wiedziałem, co robić. Zadzwoniłem więc do redakcji Secret Service, poprosiłem o rozmowę z autorem solucji, Cwalineczką (Andrzej Cwalina). Zdziwił się, kiedy mu powiedziałem, że wszystko działa i gra nie jest skopana. Niedługo później opublikowano ciąg dalszy solucji i mogłem Ultimę skończyć - zacząłem od nowa, zagrałem, przeszedłem. Jakiś czas potem wróciłem do gry i znów ją ukończyłem, grając z pamięci - do dzisiaj zresztą jestem w stanie odtworzyć, co należy zrobić.
Ultima VII zachwycała fabułą i konstrukcją świata. Niesamowity był tez poziom interakcji ze światem, wszystko można było przesuwać, używać, siadać czy też kłaść się nań i tak dalej (chleb udało mi się upiec, ale już miecza nie potrafiłem zrobić - a da się!, tak jak i wydoić krowę, ostrzyc owcę i uprząść przędzę). NPC mieli swoje życie, pracowali, bawili się, spali, reagowali na postępowanie postaci. Świat był otwarty, co doskonale uzupełniało liniową fabułę, której jednak nie trzeba było się trzymać kurczowo, jako że nie było ograniczeń czasowych. Można więc było zwiedzać lochy i leśne polany, szukać skarbów i walczyć z morskimi potworami, a gdy naszła nas ochota, wrócić do głównego wątku - i to wszystko w roku 1992 (wydanie gry) w ramach około 30 megabajtów zajętych na dysku.
Ultima VII na zawsze pozostanie dla mnie wzorcem komputerowej gry fabularnej. Porównuję do niej wszystkie CRPG, w jakie zdarza mi się grać. Żaden jednak nie zbliżyła się do tego poziomu - ani żadna gra tak nie wciąga, ani żadna nie daje takiego poczucia zanurzenia się w żywym, funkcjonującym świecie.
Dzięki GOG.com od paru dni znów mam możliwość zagrania w Ultimę VII - co ważniejsze, także w jej drugą część, Serpent Isle i dodatki: The Forge of Virtue i The Silver Seed (ten ostatni do części drugiej). Kompletna Ultima VII jest do kupienia za niecałe sześć dolarów, co jest śmieszną ceną za jedną z najwspanialszych gier w historii komputerowej rozrywki (obok niej stoją dwa spin-offy serii: Ultima Underworld i Ultima Underworld II). Warto też zapoznać się z innymi grami w serii (większość do nabycia na GOG, łącznie z obiema częściami Underworld; myślę, że brakujące tytuły pojawią się wcześniej czy później). Te gry to jedne z fundamentów komputerowej rozrywki.
Po niemal dwudziestu latach wracam do Britannii. Chcę dotrzeć do miejsc, w których nie byłem poprzednio. Może wreszcie uda mi się wykuć miecz?
Zdjęcia pudełka i zawartości (pierwsza dyskietka inna, bo padła i IPS wymienił); jako bonus katalog IPS z początku 1994 roku i rachunek za grę (ceny sprzed denominacji).

















AdrianBorejko # Saturday, December 3, 2011 1:31:37 PM
Unregistered user # Saturday, December 3, 2011 1:51:54 PM
AdrianBorejko # Saturday, December 3, 2011 7:19:03 PM
Seji # Saturday, December 3, 2011 7:31:32 PM
"Najpolterniejsza"? Najbardzej kocia czy najbardziej dyletancka? :P
VII (obie czesci) uwazane sa za najlesze. Poza tym UIV i UV ze wzgledu na fabule (uwaga: grafa mocno retro).
AdrianBorejko # Sunday, December 4, 2011 3:56:21 AM
Seji # Sunday, December 4, 2011 7:13:07 AM
AdrianBorejko # Sunday, December 4, 2011 12:28:05 PM
Borys # Monday, December 5, 2011 8:28:17 PM
Pamiętam te niebieskie faktury z lat dziewięćdziesiątych, miałem chyba cały bloczek takowych!
Wracasz do blogowania?
Seji # Monday, December 5, 2011 9:05:26 PM
"Krótko mówiąc: Nie polecasz?"
Oczywiscie, ze polecam. Rekami, nogami i mackami. Grac, poki mozna. Gdzie wyczytales, ze nie polecam?
"Wracasz do blogowania?"
O tym w nastepnej notce, po polnocy. :>
Borys # Tuesday, December 6, 2011 5:51:02 PM
Bo bardzo mało entuzjazmu w tej notce...
Nie no, żartuję.