100% Seji

W dzisiejszym świecie ten wygrywa wojny, kto ma lepsze CNN.

O tym, jak spiracono mój tekst i dlaczego jestem z tego dumny

, ,

Przy okazji smutnej zadymy wokół ACTA (spóźnionej i nieskutecznej, ale mam nadzieję, ze decydenci zapłacą za to wcześniej czy później) przypomniałem sobie, że jeden mój tekst padł ofiarą internetowego piractwa.

A było to tak.

Jako wielki miłośnik twórczości Howarda Phillipsa Lovecrafta pragnąłem napisać jakieś lovecraftowskie opowiadanie, obowiązkowo mroczne i bluźniercze, ocierające się o przedwieczne tajemnice, szaleństwo i niewypowiedzianą grozę. Zebrałem się w sobie, zasiadłem do klawiatury i w ciągu paru tygodni, zaczynając pisać w rocznicę śmierci HPL, stworzyłem wiekopomne dzieło. Był rok 1996.

Dzieło przeczytało paru znajomych, po czym zaległo ono sobie w uśpieniu (fhtagn!) na dysku. Jednak, jako że działo się to dawno, dawno temu, w ubiegłym stuleciu, zanim nastały blogi, był to czas, gdy każdy ambitny internauta chciał mieć swoją stronę. Chciałem i ja. Nauczyłem się więc podstaw HTML i szast prast stronę zmontowałem (pierwsza wersja stała na Geocities - pamiętacie jeszcze ten serwis?). Powiesiłem na niej kilka tekstów i tak wisiały sobie. W międzyczasie udało mi się "sprzedać" to opowiadanie po raz pierwszy, za koszulkę z Cthulhu - i tak zawisło ono dumnie na stronie Magii i Miecza (tej pierwszej, zrobionej niemal w całości w txt, prowadzonej przez Miłosza). Drugi raz "sprzedałem" je za dobre słowo do drugiego numeru fanzinu Arkham Courier. Było fajnie, choć dzisiaj już nie wpychałbym uprzednio opublikowanego tekstu każdemu, kto tylko go chciał. ;)

Któregoś dnia, bodajże analizując statystyki wejść na moją stronę, a może też przez zupełny przypadek szukając czegoś o Lovecrafcie, znalazłem mój tekst na jakiejś stronce. Ku mojemu zdziwieniu odkryłem, że był on podpisany H. P. Lovecraft i umieszczony pośród innych opowiadań Samotnika z Providence. Moja radość była niesamowita - nie dość, że ktoś to opowiadanie znalazł w sieci, to jeszcze wziął je za tekst samego Mistrza Horroru, choć zapewne uprzednio go nie przeczytał. Po krótkiej chwili (wtedy nie było jeszcze Google, były Altavista i Infoseek) znalazłem parę innych stron, na których mój tekst również był podpisany jako kreacja HPL. Wysłałem do właścicieli maile, że owszem, miło mnie łechce zamieszczenie mojego tekstu na ich stronach i że mogą go sobie zamieszczać na zdrowie, ale niech nie profanują imienia Lovecrafta przypisując mu bazgroły nastoletniego imitatora.

Webmasterzy odpisali, nazwisko poprawili. Jakiś czas później ponowiłem akcję, wynajdując kolejną stronę czy dwie i prosząc o korektę. Po czym o sprawie zapomniałem.

Dzisiaj, czytając o tym, co ACTA zrobi fanom zamienników tuszu, coś mnie tknęło. Przywołałem z pamięci jedno z początkowych zdań opowiadania i wrzuciłem je w Google. I co? Nie dość, że znalazłem cytaty z mojego tekstu na kilku blogach, to do tego ten sam tekst znów wisi w sieci, na Chomiku i w innych miejscach, podpisany oczywiście inicjałami HPL i umieszczony wśród innych jego tekstów (np. tutaj i tutaj). Oto pełne wyniki wyszukiwania Google - kont na Chomiku kilka, wersji tekstu (formatowanie) też więcej niż jedna, czyli ktoś go nawet obrabiał przed wrzuceniem.

Czy uczucie będące połączeniem dumny, szczęścia i zażenowania ma jakąś nazwę?

Pragnąc oddać Cthulhu co jego, niniejszym zamieszczam jedyną prawdziwą, właściwą, rzetelnie podpisaną (i ociupinkę wyczyszczoną z błędów interpunkcyjnych, literówek i ortów - kiedyś "nie" z imiesłowami przymiotnikowymi pisało się rozdzielnie!) wersję rzeczonego opowiadania. Nie poprawiałem treści, nie redagowałem, nie zmieniałem. Oddaję odmętom sieci wytwór mojego pióra powstały, gdy miałem lat siedemnaście. Czynię to ku uciesze (lub zgryzocie) Waszej i swojej, oczywiście jako BY-NC-SA i w przenośnym formacie. Cthulhu fhtagn!

Noc. Czas spokoju i przemocy. Czas snu, złych ludzi oraz mocy, które lepiej niech pozostaną nie nazwane. Lęk przychodzi o zmroku i odchodzi wraz z pierwszymi promieniami wschodzącego słońca. Boi się każdy, niezależnie od tego, co na ten temat mówi. W każdym z nas jest zasiany strach. Strach przed nieznanym, przed przeznaczeniem, przed śmiercią. Czasami zapominamy o nim, a kiedy indziej lęk paraliżuje nasze ruchy i myśli. Odbiera swobodę działania. Wtedy ogarnia nas jedno pragnienie: uciec jak najdalej, uwolnić się od tego uczucia. A to wszystko dlatego, aby nie odkryć, czego się boimy. Nikt nie lubi stawać twarzą w twarz z własnymi lękami i koszmarami. Mogą to być zwykłe rzeczy: cień poruszanej wiatrem zasłony, obudzony w gnieździe ptak, szum wiatru. Są jeszcze inne przyczyny: nocny krzyk przeszywający mroczną ciszę, przytłumione, powolne kroki dochodzące z dachu, dźwięki niedające się w żaden sposób przyporządkować ludziom bądź zwierzętom lub też myśli przywołujące zdarzenia, o których chcielibyśmy zapomnieć.

Pobierz PDF: opowiadanie "Sny"
Pobierz EPUB: opowiadanie "Sny"

Mass Effect 2 - więcej, lepiej, mocniej, ale...

Comments

AdrianBorejko Tuesday, January 24, 2012 9:16:58 PM

Piękna historia, korzystanie mieszczące się w granicach dozwolonego użytku.

Borys Tuesday, January 24, 2012 9:39:32 PM

Już tam Boni kręci bata na takich cwaniaczków jak Ty, co by chcieli za darmo własne teksty rozprowadzać! p

Saskatchewan Wednesday, January 25, 2012 9:32:45 AM

Teraz pewnie będą chcieli cię ukarać za podpisywanie tekstu Lovecrafta własnym nazwiskiem...

MisiołakMisiolak Wednesday, January 25, 2012 10:49:01 AM

A masz może plain text albo od razu epuba. Jak nie, to sobie sam spiracę.

Seji Wednesday, January 25, 2012 10:53:01 AM

Plain tekst moge dac wieczorem, epuba pewnie tez, Calibre konwertuje - nie wiem tylko, z jakim skutkiem. Wytrzymasz czy mam dzwonic po Sluzby? :P

MisiołakMisiolak Wednesday, January 25, 2012 11:18:49 AM

Jak masz sformatowany ODF, to Calibre powinno zachować wszystko. Jakby co, poprawi się ręcznie. Też piracę wieczorami.

Anonymous Wednesday, January 25, 2012 4:41:59 PM

MidMad writes: Oh, poproszę o autograf, Mistrzu! PS. Geocities... Altavista... łezka w oku się kręci.

Anonymous Wednesday, January 25, 2012 4:42:12 PM

dzemeuksis writes: Uhahaha! Lepiej uważaj, żeby właściciele praw do Lovecrafta nie wpadli na Twój trop, bo niechybnie pójdziesz do pierdla za podszywanie się pod mistrza.

Janonam-tar Wednesday, January 25, 2012 8:38:44 PM

Epicka historia smile

Anonymous Wednesday, January 25, 2012 10:25:24 PM

Jarl writes: A co ma powiedzieć Ed Greenwood jak go Polski Grinłód na warsztat kopiarski wziął i dostał w Remizie RPG smycz i punkciki? ;) W takim przypadku go, ACTa, go! Serio.

Seji Wednesday, January 25, 2012 10:47:51 PM

@Misiolak

Dorzucilem epub - mi sie widzi, ze cos sie rozjezdza na poczatku, ale moge to tylko w Calibre obejrzec. Jakbys mogl pomoc, bede wdzieczny.

MisiołakMisiolak Friday, January 27, 2012 8:43:54 AM

Jakieś śmieci były w kodowaniu, w niektórych akapitach pozmieniało wielkość czcionki i pożarło wcięcia. Teraz jest w porządku - przynajmniej u mnie smile

http://files.myopera.com/Misiolak/files/Sny%20-%20Marcin%20Segit.epub

Seji Friday, January 27, 2012 8:54:21 AM

Dzieki, podmienie wieczorem. :)

Anonymous Monday, January 30, 2012 11:23:59 AM

Jo writes: A łiiiii, wychodzi na to, że Lovecraft pisał jak siedemnastoletni Seji. Seji się rozwinął, Lovecraft umarł. MSPANC :D :D :D

How to use Quote function:

  1. Select some text
  2. Click on the Quote link

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

If you can't read the words, press the small reload icon.


Smilies