100% Seji

W dzisiejszym świecie ten wygrywa wojny, kto ma lepsze CNN.

Blade Runner: The Final Cut - All those moments...

, ,

Do you like our owl?


Są tytuły, których się nie recenzuje. Książki i filmy będące kamieniami milowymi gatunku, stanowiące absolutny kanon; dzieła przełomowe - choć może nie zawsze wybitne - przynajmniej dla mnie nie podlegają ocenie. Jak bowiem miałbym podsumować Władcę pierścieni albo Gwiezdne wojny czy opowiadania Lovecrafta? Owszem, jest to do zrobienia - ale po co? Jaki jest sens wytykać kilkudziesięcioletniej klasyce jej wady? Trzeba po prostu przyjąć, że pewne filmy, książki czy gry są najlepsze - mimo wad.

Blade Runner Ridleya Scotta to jeden z tych filmów, które odcisnęły trwały ślad w historii kina. Nakręcony na podstawie powieści Philipa K. Dicka Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?, początkowo niedoceniany, uzyskał status kultowej produkcji. Od 1982 roku film doczekał się kilku wersji, zaś w 2007 ukazała się edycja zatytułowana The Final Cut, będąca ostateczną, kompletną wizją reżysera, do której nie mieszał się producent.

Pięciodyskowe wydanie DVD zawiera kilkadziesiąt godzin materiału filmowego: poza ostateczną odsłoną filmu znajdują się tam także poprzednie wersje: kinowe - amerykańska i międzynarodowa, wersja reżyserska oraz kopia robocza; do tego dochodzą komentarze twórców i różnorakie dokumenty omawiające produkcję BR. To istny raj dla każdego filmowego maniaka. Sama tylko płyta z The Final Cut zawiera sześć godzin odautorskich komentarzy, a dokument Dangerous Days trwa 3,5 godziny - a to tylko dwa pierwsze dyski.

May I ask you a personal question?


Oglądając współczesne produkcje cieszę się, że wychowywałem się na filmach, w których dekoracje były prawdziwymi dekoracjami, a nie wykreowanymi dzięki CGI. Zamiast pokazu mocy obliczeniowej współczesnych stacji graficznych miałem okazję podziwiać kunszt specjalistów od efektów specjalnych, modeli i animatroniki. Nie mam nic przeciwko stosowaniu osiągnięć współczesnej technologii informatycznej w przemyśle filmowym, ale jednak stare metody produkcji filmów - zwłaszcza fantastycznych - mają swój niepowtarzalny urok. Same opowieści o tym, gdzie brakujący rekwizyt zastąpiono na planie trampkiem czy ziemniakiem to klasa sama w sobie. Dziś braki nadrabia się paroma kliknięciami.

Blade Runner potrafi zauroczyć już od pierwszych sekund, kiedy oglądamy panoramę Los Angeles w 2019 roku, pełną płonących pochodni gazowych. Zaraz potem widzimy piramidę Korporacji Tyrella, pokrytą tysiącami świecących punktów. Wszystko w towarzystwie świetnej muzyki Vangelisa. Kiedy oglądałem BR po raz pierwszy, nie mogłem uwierzyć, że są to modele. Tak samo było i tym razem - scenografia tej produkcji jest niesamowita, dopracowana do perfekcji. Każdy, najmniejszy nawet detal jest na swoim miejscu i nadal - po 25 latach - robi to olbrzymie wrażenie.

Oczywiście można dyskutować, czy kolejne wydanie było potrzebne - zwłaszcza, że pomiędzy wersją reżyserską a "ostateczną" różnice są niewielkie (z ciekawostek: naprawiono problem "zaginionego" piątego replikanta - Bryant prawidłowo wspomina teraz o dwóch uciekinierach zabitych przed wydarzeniami pokazanymi w filmie). Ridley Scott miał prawo urzeczywistnić swoją wizję i wydać BR w takiej postaci, w jakiej zawsze chciał to zrobić. To jest jednak przed wszystkim ukłon w stronę fanów, dzięki którym film Scotta osiągnął należmy mu status. To także doskonały moment, by ci, którzy tego filmu jeszcze nie widzieli, nadrobili zaległości. BR to kawałek historii kina, produkcja wyjątkowa pod każdym względem i nawet, jeśli ktoś nie jest fanem fantastyki czy kina noir, powinien ten film zobaczyć.

All those moments will be lost in time, like tears in rain.


Oglądając wywiady z twórcami BR, patrząc na siwego Ridleya Scotta i zmarszczki Harrisona Forda, zacząłem się zastanawiać, czy to aby nie był ostatni moment, żeby odświeżyć tę produkcję, nagrać rozmowy z aktorami. Czasem zdarza mi się myśleć, co będzie, kiedy przeczytam w prasie nekrolog mojego ulubionego aktora. Zresztą, od tej strony rok 2008 zaczął się fatalnie, odeszli Gary Gygax[/b] i Arthur C. Clarke. Chciałbym wierzyć, że na tym się skończy. Zamyka się pewna epoka. Miłośnicy fantastycznych światów zaczynają powoli tracić kolejne filary gatunku, ojców-założycieli współczesnej fantastyki. To paskudne uczucie myśleć o tym, że najnowszy Indiana Jones może być ostatnim nie tylko ze względu na wiek głównych aktorów i twórców. Jednak nie ma sensu martwić się na zapas. Cieszmy się, że wciąż możemy obejrzeć kilka dobrych filmów - a kolejne na pewno powstaną. Dobrze jest jednak czasem powrócić do produkcji sprzed lat, do chwil, które nie przepadną w czasie tak długo, jak długo będą o nich pamiętać fani. Blade Runner to dobre kino - w 1982 roku, w 2008, jak i za kolejne 25 lat.

It's too bad she won't live! But then again, who does?

Blade Runner The Final Cut Zawartość pudełka: list od Ridleya Scotta, 5 płyt DVD, karty z concept artami z filmu, książeczka omawiająca zawartość pakietu, hologram z Deckardem (scena, kiedy wraca do swojego mieszkania po śmierci Roya), kawał historii kina. Wszystkie cytaty zostały zaczerpnięte z filmu Blade Runner.

Terminator: The Sarah Connor Chronicles - wojna bez końcaThe X Files 2 - the date is set

Comments

Radek DrozdalskiDrozdal Wednesday, March 26, 2008 9:14:19 PM

Ja widzialem Final Cut w kinie - na najwiekszym ekranie w NYC bigsmile

Niesamowite wrazenie - film nadal sie broni, Daryl Hannah odwala swoje wlasne kaskaderki i te wydluzone ujecia! Miod!

Seji Wednesday, March 26, 2008 9:15:00 PM

Wiem, zes widzial. Sie chwaliles. Niestety, mi w Bolandzie zostalo jedynie DVD.

MidMad Wednesday, March 26, 2008 9:37:49 PM

Oh. Ah. A gdzie sie podzialy zmarszczki Rutgera Hauera? I co z kolczykiem Harrisona? wink
Powiem jedno - po obejrzeniu filmu dokumentalnego i poślinieniu się na inne dodatki - niemal lezke z oka otarlam. Eh, teraz Takich Filmow sie juz nie robi.

Seji Wednesday, March 26, 2008 9:42:00 PM

I siwe wlosy Sean Young? Wycialem przy redakcji, bo zbyt przygnebiajaco sie zrobilo. ;)

Nie robi sie. Takie filmy powstaja tylko raz. Jedna jest Casablanca i jeden jest Blade Runner.

MidMad Wednesday, March 26, 2008 9:57:54 PM

True. I jedne starłorsy! bigsmile

AdrianBorejko Wednesday, March 26, 2008 10:12:54 PM

"Oglądając współczesne produkcje cieszę się, że wychowywałem się na filmach, w których dekoracje były prawdziwymi dekoracjami, a nie wykreowanymi dzięki CGI"
I mi również się cieszy paszcza na takie filmy.
Piszesz jednak Seji o "Od 1982 roku film doczekał się kilku wersji," ---> ja widziałem tylko cut i normalną wersję...

Seji Wednesday, March 26, 2008 10:16:47 PM

Tak naprawde BR wersji mial 7: http://en.wikipedia.org/wiki/Blade_runner#Versions - glownie byly to wersje dystrybucyjne (o paru wspomnialem - sa na plytach). Ja na razie widzialem Director's Cut, Final Cut i najprawdopodobniej "international". Ostrze sobie zeby na kopie robocza - m.in. inna muzyka, inne dialogi, itd.

Unregistered user Thursday, March 27, 2008 7:21:03 AM

Blindfrog writes: Widzialem BR'a tylko directors cut. ale true, true robi wrazenie. Mialbym tylko jedno male ale - zostane pewnie za to spalon na stosie inkwizycji ale drazni mnie muzyka Vangelisa. I niezaleznie czy jest to 1492, czy aleksander. Po prostu mi sie nie podoba. OK - ktory idzie po chrust i zapalki :)

Borys Thursday, March 27, 2008 8:35:39 AM

I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhauser gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die.


Niech mi ktos wytlumaczy, skad tam sie wziely "attack ships". W koncu to 2019 r., a nie "Gwiezdne wojny". Chyba ze czegos nie zrozumialem... smile

A moje zdanie o filmie, Seji, znasz. p

Unregistered user Thursday, March 27, 2008 2:26:29 PM

Qball writes: Ja chyba tylko normalną wersję widziałem. Ale film jest świetny, niezależnie ile ta produkcja ma lat. Nasza Ti Vi Pi puszcza takie klasyki raz na 10 lat niestety. Ehh, tak samo jest z Mad Maxem i innymi perełkami które stworzyły podwaliny kinowego sf

Seji Thursday, March 27, 2008 6:29:33 PM

@Borys
Jakbys obejrzal choc raz BR uwaznie - zamiast twierdzic, jaki to jest syf - to bys wiedzial, ze Ziemia posiada w tym filmie pozaplanetarne kolonie, gdzie uzywa sie replikantow m.in. jako taniej sily roboczej.

Borys Thursday, March 27, 2008 7:51:49 PM

@Seji
Pozaplanetarne kolonie =/= gwiezdne wojny & "statki bojowe".
Poza tym "12 Małp" jest dużo lepsze od BR. Scenografia i muzyka stoją na równie wysokim poziomie -- a fabuła dużo bardziej wciągająca.

Seji Thursday, March 27, 2008 7:56:46 PM

@Borys
"Pozaplanetarne kolonie =/= gwiezdne wojny & "statki bojowe"." - says who?

I bardzo Cie prosze, przestan krecic tak prostackiego flejma. ;)

Borys Thursday, March 27, 2008 8:17:02 PM

@Seji
Says me. W filmie mamy rok 2019. W ciągu 35 lat ludzie mogli pozakładać pozaplanetarne kolonie, spoko. Ale budować kosmiczną armadę? Po co? W uniwersum BR nie ma żadnej wzmianki o Obcych.

Poza tym: Ależ ja nie kręcę flejma. smile Nie uważam BR za syfu, rozpędziłeś się. To dla mnie bardzo dobry film, ale w żadnym wypadku nie rewelacyjny, nie podchodzę do niego na kolanach. Ot, nie 6/6, a 5/6. Może 5-/6, dlatego że w BR wrażenie robi na mnie przede wszystkim klimatyczna wizja przyszłości (scenografia i muzyka dają radę, oj, dają), ale fabuła już tak niespecjalnie...

A "12 małp" to mój ulubiony film SF. Gilliam posiada prawdziwy talent do tworzenia lekko odrealnionych, momentami turpistycznych, ale bardzo sugestywnych scenerii. W motywie przewodnim z 12M, "Punta del Este", zakochałem się od pierwszego wsłuchania. A fabuła wciągająca, że palce lizać.

Seji Thursday, March 27, 2008 8:31:32 PM

@Borys
1) BR to kryminal noir w dekoracjach SF, a nie Hard SF. Wyluzuj.
2) O zbuntowanych koloniach sie uczyl? Jak nie, odswiez sobie historie USA ;)
3) Mam zacytowac logi z gg, co sadzisz o BR? :>

12 malp jest bardzo, bardzo dobrym filmem, ale do BR mu daleko.

Borys Thursday, March 27, 2008 8:38:56 PM

@Seji
1) Jako kryminał BR jest zdecydowanie gorszy niż jako film SF, więc lepiej go tak nie kategoryzuj. Jako film noir sprawdza się natomiast znakomicie.
2) Hm. W sumie racja. smile
3) Mam ogłosić na Twoim blogu, że dajesz się złapać na prowokację jak byle mienszewik? p

12M vs BR -- oczywiście kwestia gustu. BTW, stawiasz wyżej BR czy 2001?

Seji Thursday, March 27, 2008 8:44:35 PM

@Borys
1) "Film noir is a cinematic term used primarily to describe stylish Hollywood crime dramas," http://en.wikipedia.org/wiki/Film_noir :>
2) :P
3) Nie dalem, bo bylo to oczywiste. A Ty sie pograzasz. ;)

BR vs 2001 - jedno i drugie klasyka, nie ma co porownywac.

Borys Thursday, March 27, 2008 8:47:35 PM

1) Tym gorzej dla BR. Jeżeli w definicji "filmu noir" chodzi nie tylko o atmosferę, ale także o wątek kryminalny -- jest kiepskim filmem noir.
3) Co było oczywiste? smile Zapętlasz się w zeznaniach. smile

Gdyby Stalin kazał Ci wybrać -- albo już nigdy nie obejrzysz BR, albo 2001 -- to co byś wybrał? smile

Seji Thursday, March 27, 2008 9:00:21 PM

Borysie, staczasz sie ponizej poziomu pijanego losia. :)

Mariusz Kornatkamariuszkornatka Thursday, March 27, 2008 9:24:30 PM

Blade Runner - klasyuka gatunku, film kultowy, kto mysli inaczej niech zamilknie na wieki!
Jeszcze nie miałem okazji zobaczyć Final Cut'a sad ale niebawem :d

A tak poza tym to co słychać Seji na bestiariuszu?

pozdrawiam

Seji Thursday, March 27, 2008 9:41:31 PM

Hej Mariusz :)
Widze, ze coraz wiecej osob prznoesi sie na myopera. Fajnie. :)

Ja nie wiem, jak mozna sie BR nie zachwycic. Owszem, mozna nie cierpiec SF w ogole, ale zeby tak wybiorczo?

Mariusz Kornatkamariuszkornatka Thursday, March 27, 2008 9:43:02 PM

Hej!

Miło ze mnie poznałeś - albo i nie p Nie jestem pewien do końca.
Anyway, dobrze Ciebie znowu gdzieś zobaczyć wink

Seji Friday, March 28, 2008 5:49:15 AM

@Mariusz
Patrz PM ;)
Tak, jestem tutaj, zapros znajomych. :P

@Borys
Tak z ciekawosci: jakim filmom odmowilbys uznania za kanon kina fantastycznego? Z tych "powszechnie uznawanych" ;) za kanon?

Borys Friday, March 28, 2008 12:15:12 PM

@Seji
Alez nie! Ja nie odmawiam BR miejsca w kanonie filmow fantastycznych, wrecz przeciwnie. Rzecz w tym, ze nawet jesli jakis film nalezy do kanonu, nie znaczy to, ze musi sie (mnie) podobac. Na przyklad znam wiele osob, ktore nie lubia "Wladcy Pierscieni"-ksiazki, ale nie sadze, zeby ktorakolwiek z nich twierdzila, ze powiesc Tolkiena do kanonu nie nalezy.

Wiec, modyfikujac Twoje pytanie: Ktore filmy nalezace do kanonu kina fantastycznego mi sie nie do konca podobaja? Na przyklad (stare) "Gwiezdne wojny". Od strony wizualnej, oczywiscie, rewelka, ale od strony fabularnej... owszem, fajne, ale na kolanach na pewno nie podchodze. Poza tym: "Donnie Darko". Wiecej do glowy mi nie przychodzi.

I podkreslam: W tym kontekscie "nie do konca podobaja" oznacza: "sa fajne, ale nie super". Z kanonicznych filmow zdecydowanie wole: "Wladce Pierscieni", "Terminatory", "Indiany Jonesy", "12 Malp", "Obcego", pierwszego "Matriksa", "Powrot do przyszlosci", "Cos", "Bliskie spotkania trzeciego stopnia"... Wiec wcale nie jestem taki wybredny.

Ale trzeba dodac, ze uwazam tez "Fight Club" za bardzo-taki-sobie. bigsmile

Unregistered user Friday, March 28, 2008 8:47:31 PM

Qball writes: Borys +1 dla "12 Małp" - widziałem to już kilkanaście razy i za każdym razem muzyka i klimat filmu powala mnie na kolana. Terry Gilliam naprawdę odwalił kawał świetnej roboty przy tym filmie. Z drugiej strony patrząc - sceneria BR też jest ładnie turpistyczna i brudna jak w "12 małpach". No i raz jeszcze plus dla Ciebie z powodu SW - ja ogólnie nie przepadam. Zgadzam się że to kanon, ale nigdy mnie nie bawiło oglądanie SW. Zawsze wolałem jakoś Star Treka chociażby :)

Borys Friday, March 28, 2008 9:56:31 PM

Czytelniku bloga Sejiego! Qball i ja przełamaliśmy już milczenie. Teraz czas na Ciebie. Powiedz, co naprawdę sądzisz o SW (i BR smile).

Mariusz Kornatkamariuszkornatka Friday, March 28, 2008 10:57:29 PM

A co można sądzić o Star Wars? smile Jest to bardzo rozbudowany świat gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Pomimo tego iż świat jest naprawdę rozpisany na "prawie wszystkie" strony to każdy może dorzucić tam coś swojego i będzie to pasować.
Starsza trylogia opiera się o oklepane motywy - walka dobra ze złem - miłość i nienawiść, to znali wszyscy w latach 70'tych jak i dzisiaj. Nie ma w tym nic nowego! Ale dlatego film zdobył taka popularność jak i sam świat. Jest zbudowany na prostych i zrozumiałych dla każdego motywach. Nie ma zakręconej fabuły i innych dupereli nad którymi nie wiadomo ile trzeba ślęczeć wink LOL
A nowsza trylogia? No cóż, jedni mówią ze tylko dla fanów, inni że do bani, a dla mnie jest ciekawym i dobrym uzupełnieniem starszej trylogii. Wcale nie spodziewałem sie pordzewiałych X-Wingów czy mrocznych Tie-fighterów jak inni. Wiadomym było że przed nastaniem czasów złych i niedobrych wszystko było ładne i piękne. Tak było na trylogii? Było, nie inaczej ;P

Blade Runner zaś, jak pisałem kilka postów wyżej - film kultowy, nic dodać nic ująć. Fakt ekranizacja nie dorasta do pie książce ale wiadomo Hollywood - musieli postawić na akcje. Co nie zmienia faktu że scenografie do dziś bija niektórych mistrzów 3d i spędzają im sen z powiek. Ponieważ pomimo swojego wieki makietki dalej powalają.

pozdro wink

Seji Saturday, March 29, 2008 7:34:41 AM

Nie, do SW nie wszystko pasuje. Kanon to tylko 6 filmow i ew. Clone Wars. :)

I czywiscie, ze SW nie maja wybitnej fabuly - nikt tak nie twierdzi. Ale to sa filmy, ktore maja "to cos" - akcje, bohaterow, dobro i zlo, przygody, efekty - wszystko, co potrzeba, zeby zauroczyc widza. I dlatego kocham SW. :)

@Borys
W sumie, to czego ja sie moglem po Tobie spodziewac, jako po osobie, ktora zachwyca sie telenowela o beganiu po lesie i wolaniu lekarza (Lost). ;)

Unregistered user Saturday, March 29, 2008 7:58:21 AM

Qball writes: No właśnie Seji, jeśli chodzi o te zachwycanie się, to nie do końca tak jest. Ja po prostu nie przepadam za wykreowanym przez Lucasa universum. A zauroczyły mnie w SW tylko i wyłącznie efekty. Bohaterowie są albo zbyt pokręceni albo zbyt idealni (dobra, Han Solo jest fajny ;)). Mam po prostu taki uraz od dziecka do SW i do dziś nie mogę się do nich przekonać. Dużo bardziej podobały mi się Star Treki ze względu na postacie właśnie, na unikanie wyraźnych podziałów na dobro i zło, na brak ckliwych scen i ze względu na fabułę która zawsze mi się podobała, wydając mi się jednocześnie dużo mniej odrealnioną niż SW. Uznaję SW za kanon i zdaję sobie sprawę z tego że do dziś czerpie się pomysły na inne produkcje wprost od Lucasa, i tego co nakręcił w tamtych czasach. Ale to nie znaczy że musi mi się podobać.

Seji Saturday, March 29, 2008 8:05:17 AM

@Qball
Ale przeciez w ST Flota/Federacja to dobro wcielone, stroze moralnosci, uzbrojeni w Pierwsza Dyrektywe i zawsze chcacych dobrze kapitanow Kirka i Pickarda. :) DS9 bylo mroczniejsze niz TOS czy TNG, ale to byl dalej ST. Owszem, w SW podizal na dobrych, zlych i lotrow o zlotym sercu jest bardzo wyrazny. Ale w ST jest dokladnie to samo, tyle ze ubrane w biurokracje. ;)

Co do odrealnienia - w jednej i drugiej produckji slychac dzwiek w prozni. ;) Wiesz, cala fantastyka jest odrealniona - mniej lub bardziej, ale jest.

Ja nie mowie, ze kazdemu musi sie podobac. Ale tez nie rozumiem, jak SW czy BR moga sie nie podobac - BR juz bardziej, bo nie kazdy lubi ciezki klimat i rozwazania o naturze czlowieczenstwa. Ale SW? :)

Unregistered user Saturday, March 29, 2008 6:04:13 PM

Qball writes: No to jest to tak: w ST może federacja to jest dobro wcielone, tyle że bez patosu i nachalnego pokazywania jacy oni to dobrzy są a reszta to jest fuj. W SW jest trochę inaczej Seji. A DS9 to jedna z lepszych serii sp[od znaku ST, choć jest w niej kilka rzeczy które już mnie odstręczały, zbytnio przypominając momentami SW. Co do odrealnienia - racja. Tyle że w ST to odrealnienie jest IMO mniejsze. Bo łatwiej jest mi sobie wyobrazić Vulkan o zerowej emocjonalności, niż inteligentne ślimaki które nie padły w trakcie procesów ewolucyjnych w myśl zasady "survival of the fittest"; też łatwiej jest mi wyobrazić sobie klingonów będących wojowniczą rasą humanoidalną niż małych uszatych mistrzów Yoda gadających jak Miodek po psychotropach. W SW głównie nie podobały mi się właśnie rasy. Zbyt mocno pokręcone anatomicznie, zbyt odpychające wyglądem. Ja natomiast nie rozumiem jak BR może się nie podobać. SW rozumiem, ale BR? :P PS. Byłem na tym spotkaniu śląskich fanów SW. Jacyś tacy zamknięci w sobie trochę. Z jednym udało mi się pogadać tylko - i to o deadlandsach. O SW też, tylko SW jako Savage Worlds a nie Star Wars. Przekonać się nie dałem ;)

Seji Sunday, March 30, 2008 9:33:56 AM

Qball, Ty po porstu nie lubisz archetypicznych opowiesci o walce dobra ze zlem, dorastaniu i rytualach przejscia. Bo o tym sa SW.

Co do ras w ST, to slyszalem fajna anegdotke: w ST TOS (a potem konsekwentnie w calej serii AFAIR) rasy obce sa humanoidalne. Wzielo sie to stad, ze ST TOS mial tak maly bidzet, ze tworcy nie byli w stanie wykombinowac nic innego, jak dokleic uszka, brodki i dac aktorom zwiewne szaty - albo obcisle kombinezony. ;)

W SW rasy sa po to, zeby bylo fajnie. Ani to hard sf, ani innych naukowych aspiracji nie ma. I nie cyztaj expanded universe, nie bedziesz myslal 'slimak, ktoy rpzetrwal", ale po prostu Jabba. ;)

Unregistered user Sunday, March 30, 2008 10:20:31 PM

Qball writes: A tam nie lubię od razu. Po prostu uważam że nie jest to coś co mnie mogłoby wciągnąć na dłużej i pozostać w pamięci. Anegdotka fajna. I co? I na dobre wyszło ST w moim mniemaniu. A ślimaki które przetrwały mnie nie przekonują. Nie w takich warunkach pustynnych jakie są w Star Warsowym universum na tej planecie na której toto żyje. Jak jej tam?

GlowTheGlow Monday, March 31, 2008 8:17:56 PM

*orgazm* I to się da w Polszcze kupić? Paczemu?

Lucaschavezpl Monday, March 31, 2008 8:49:01 PM

I tak ksiazka lepsza p

Radek DrozdalskiDrozdal Wednesday, April 2, 2008 2:20:35 AM

Seji siega po ciezkie dziala i ponownie cytuje krynice wszelkiej wiedzy - wikipedie. bigsmile

Daj sobie spokoj, BR bazuje na opowiadaniu (mini powiesci?) z '68 roku.

Od 1968 do 2019 jak by nie bylo jest 51 lat - a ponad pol wieku to szmat czasu i bardzo duzo moze sie w tym czasie wydarzyc - z czego zdawal sibe sprawe nawet tak odjechany leb jaki spoczywal na barkach Dicka. p

Seji Wednesday, April 2, 2008 4:46:10 AM

Nie krynice wszelkiej wiedzy, ale doskonale zrodlo informacji dotyczacych wytworow popkultury. :D

W filmie i tak AFAIR przesunieto akcje do przodu - w powiesci byla osadozna w 1992 roku.

Łukasz LenardDeckardPL Wednesday, April 2, 2008 5:13:13 PM

W której powieści?

Mam przed oczyma Fantastykę z `93 oraz wydanie Prószyńskiego - jak byk stoi 3 stycznia 2021 jako data rozpoczęcia akcji z punktu widzenia Ricka. Weź wypierdol tę wikipedię przez okno... wink

Seji Wednesday, April 2, 2008 5:18:15 PM

W kolejnych wydaniach zmieniono rok akcji.

"The film takes place in the year 2019, replacing the novel's 1992 (2021 in a later edition)."

Wiec najpierw kurde poczytaj, a potem drzyj paszcze. :)
A Wikipdie uzywam jako zrodlo, zeby nie bylo, ze rzucam czyms z glowy i nie mam podparcia zadnego.

Łukasz LenardDeckardPL Wednesday, April 2, 2008 5:20:45 PM

Widziałeś to wydanie? W Polsce od zawsze dostępne jest z rokiem 2021, póty ktoś nie rzuci skan z fragmentem oryginału nie ma dla mnie innej wersji - niestety naczytałem i nasłuchałem się już różnych bzdur o produkcjach filmowych... smile

Seji Wednesday, April 2, 2008 5:27:27 PM

Dobrze, Deckardzie, Wikipedia klamie, bo nie widziales tego wydania. A ja nie widzialem 4 ep. SW bez napisu "Nowa nadzieja" co zapewne oznacza, ze taka wersja nie istniala.

Łukasz LenardDeckardPL Wednesday, April 2, 2008 5:30:52 PM

Nie widzieliśmy... i nie wiem, czy kłamie - za to naczytałem się ostatnio o wiarygodności wiki, zwłaszcza artów pisanych przez geeków natury nieścisłej (Ci ściśli natomiast tworzą całkiem fajne i sensowne wpisy). Rezerwa to podstawa wink

Seji Wednesday, April 2, 2008 5:34:31 PM

W Wikipedii jest magiczny przycisk "edit". Jest tez znacznik "citation needed". Idz, dodaj, namieszaj geekom od nauk.. sorry, od komercyjnej popkultury, ktorzy na pewno maja interes w tym, zeby troche poklamac w sieci.

Łukasz LenardDeckardPL Wednesday, April 2, 2008 5:55:40 PM

Sorry babe, i must save the internet!

Miast mieszać poszperam za oryginałem smile

Unregistered user Wednesday, April 2, 2008 6:55:00 PM

Krakonman writes: Ja tylko odnośnie Losta, biegania po lesie i wołania lekarza. To całkiem normalna sytuacja. Ludzie, kiedy muszą podjąć jakąś decyzję, wolą się pozbyć odpowiedzialności, zrzucając ją na kogoś innego, przeważnie na tego, kogo uważają za przywódcę.

Seji Wednesday, April 2, 2008 7:10:20 PM

@Krakonman
Z lekarzem chodzilo o fabule, nie o dokumentalna zgodnosc z podrecnizkami do psychologii (zreszta: http://my.opera.com/Seji/blog/lost-telenowela-z-przeszkodami ).

GlowTheGlow Sunday, April 6, 2008 11:02:51 PM

Oddziel nawias i kropkę od linku. ; )

How to use Quote function:

  1. Select some text
  2. Click on the Quote link

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

If you can't read the words, press the small reload icon.


Smilies