Blade Runner: The Final Cut - All those moments...
Wednesday, March 26, 2008 9:06:34 PM
Do you like our owl?
Są tytuły, których się nie recenzuje. Książki i filmy będące kamieniami milowymi gatunku, stanowiące absolutny kanon; dzieła przełomowe - choć może nie zawsze wybitne - przynajmniej dla mnie nie podlegają ocenie. Jak bowiem miałbym podsumować Władcę pierścieni albo Gwiezdne wojny czy opowiadania Lovecrafta? Owszem, jest to do zrobienia - ale po co? Jaki jest sens wytykać kilkudziesięcioletniej klasyce jej wady? Trzeba po prostu przyjąć, że pewne filmy, książki czy gry są najlepsze - mimo wad.Blade Runner Ridleya Scotta to jeden z tych filmów, które odcisnęły trwały ślad w historii kina. Nakręcony na podstawie powieści Philipa K. Dicka Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?, początkowo niedoceniany, uzyskał status kultowej produkcji. Od 1982 roku film doczekał się kilku wersji, zaś w 2007 ukazała się edycja zatytułowana The Final Cut, będąca ostateczną, kompletną wizją reżysera, do której nie mieszał się producent.
Pięciodyskowe wydanie DVD zawiera kilkadziesiąt godzin materiału filmowego: poza ostateczną odsłoną filmu znajdują się tam także poprzednie wersje: kinowe - amerykańska i międzynarodowa, wersja reżyserska oraz kopia robocza; do tego dochodzą komentarze twórców i różnorakie dokumenty omawiające produkcję BR. To istny raj dla każdego filmowego maniaka. Sama tylko płyta z The Final Cut zawiera sześć godzin odautorskich komentarzy, a dokument Dangerous Days trwa 3,5 godziny - a to tylko dwa pierwsze dyski.
May I ask you a personal question?
Oglądając współczesne produkcje cieszę się, że wychowywałem się na filmach, w których dekoracje były prawdziwymi dekoracjami, a nie wykreowanymi dzięki CGI. Zamiast pokazu mocy obliczeniowej współczesnych stacji graficznych miałem okazję podziwiać kunszt specjalistów od efektów specjalnych, modeli i animatroniki. Nie mam nic przeciwko stosowaniu osiągnięć współczesnej technologii informatycznej w przemyśle filmowym, ale jednak stare metody produkcji filmów - zwłaszcza fantastycznych - mają swój niepowtarzalny urok. Same opowieści o tym, gdzie brakujący rekwizyt zastąpiono na planie trampkiem czy ziemniakiem to klasa sama w sobie. Dziś braki nadrabia się paroma kliknięciami.
Blade Runner potrafi zauroczyć już od pierwszych sekund, kiedy oglądamy panoramę Los Angeles w 2019 roku, pełną płonących pochodni gazowych. Zaraz potem widzimy piramidę Korporacji Tyrella, pokrytą tysiącami świecących punktów. Wszystko w towarzystwie świetnej muzyki Vangelisa. Kiedy oglądałem BR po raz pierwszy, nie mogłem uwierzyć, że są to modele. Tak samo było i tym razem - scenografia tej produkcji jest niesamowita, dopracowana do perfekcji. Każdy, najmniejszy nawet detal jest na swoim miejscu i nadal - po 25 latach - robi to olbrzymie wrażenie.
Oczywiście można dyskutować, czy kolejne wydanie było potrzebne - zwłaszcza, że pomiędzy wersją reżyserską a "ostateczną" różnice są niewielkie (z ciekawostek: naprawiono problem "zaginionego" piątego replikanta - Bryant prawidłowo wspomina teraz o dwóch uciekinierach zabitych przed wydarzeniami pokazanymi w filmie). Ridley Scott miał prawo urzeczywistnić swoją wizję i wydać BR w takiej postaci, w jakiej zawsze chciał to zrobić. To jest jednak przed wszystkim ukłon w stronę fanów, dzięki którym film Scotta osiągnął należmy mu status. To także doskonały moment, by ci, którzy tego filmu jeszcze nie widzieli, nadrobili zaległości. BR to kawałek historii kina, produkcja wyjątkowa pod każdym względem i nawet, jeśli ktoś nie jest fanem fantastyki czy kina noir, powinien ten film zobaczyć.
All those moments will be lost in time, like tears in rain.
Oglądając wywiady z twórcami BR, patrząc na siwego Ridleya Scotta i zmarszczki Harrisona Forda, zacząłem się zastanawiać, czy to aby nie był ostatni moment, żeby odświeżyć tę produkcję, nagrać rozmowy z aktorami. Czasem zdarza mi się myśleć, co będzie, kiedy przeczytam w prasie nekrolog mojego ulubionego aktora. Zresztą, od tej strony rok 2008 zaczął się fatalnie, odeszli Gary Gygax[/b] i Arthur C. Clarke. Chciałbym wierzyć, że na tym się skończy. Zamyka się pewna epoka. Miłośnicy fantastycznych światów zaczynają powoli tracić kolejne filary gatunku, ojców-założycieli współczesnej fantastyki. To paskudne uczucie myśleć o tym, że najnowszy Indiana Jones może być ostatnim nie tylko ze względu na wiek głównych aktorów i twórców. Jednak nie ma sensu martwić się na zapas. Cieszmy się, że wciąż możemy obejrzeć kilka dobrych filmów - a kolejne na pewno powstaną. Dobrze jest jednak czasem powrócić do produkcji sprzed lat, do chwil, które nie przepadną w czasie tak długo, jak długo będą o nich pamiętać fani. Blade Runner to dobre kino - w 1982 roku, w 2008, jak i za kolejne 25 lat.
Blade Runner The Final Cut Zawartość pudełka: list od Ridleya Scotta, 5 płyt DVD, karty z concept artami z filmu, książeczka omawiająca zawartość pakietu, hologram z Deckardem (scena, kiedy wraca do swojego mieszkania po śmierci Roya), kawał historii kina. Wszystkie cytaty zostały zaczerpnięte z filmu Blade Runner.It's too bad she won't live! But then again, who does?







Radek DrozdalskiDrozdal # Wednesday, March 26, 2008 9:14:19 PM
Niesamowite wrazenie - film nadal sie broni, Daryl Hannah odwala swoje wlasne kaskaderki i te wydluzone ujecia! Miod!
Seji # Wednesday, March 26, 2008 9:15:00 PM
MidMad # Wednesday, March 26, 2008 9:37:49 PM
Powiem jedno - po obejrzeniu filmu dokumentalnego i poślinieniu się na inne dodatki - niemal lezke z oka otarlam. Eh, teraz Takich Filmow sie juz nie robi.
Seji # Wednesday, March 26, 2008 9:42:00 PM
Nie robi sie. Takie filmy powstaja tylko raz. Jedna jest Casablanca i jeden jest Blade Runner.
MidMad # Wednesday, March 26, 2008 9:57:54 PM
AdrianBorejko # Wednesday, March 26, 2008 10:12:54 PM
I mi również się cieszy paszcza na takie filmy.
Piszesz jednak Seji o "Od 1982 roku film doczekał się kilku wersji," ---> ja widziałem tylko cut i normalną wersję...
Seji # Wednesday, March 26, 2008 10:16:47 PM
Unregistered user # Thursday, March 27, 2008 7:21:03 AM
Borys # Thursday, March 27, 2008 8:35:39 AM
Niech mi ktos wytlumaczy, skad tam sie wziely "attack ships". W koncu to 2019 r., a nie "Gwiezdne wojny". Chyba ze czegos nie zrozumialem...
A moje zdanie o filmie, Seji, znasz.
Unregistered user # Thursday, March 27, 2008 2:26:29 PM
Seji # Thursday, March 27, 2008 6:29:33 PM
Jakbys obejrzal choc raz BR uwaznie - zamiast twierdzic, jaki to jest syf - to bys wiedzial, ze Ziemia posiada w tym filmie pozaplanetarne kolonie, gdzie uzywa sie replikantow m.in. jako taniej sily roboczej.
Borys # Thursday, March 27, 2008 7:51:49 PM
Pozaplanetarne kolonie =/= gwiezdne wojny & "statki bojowe".
Poza tym "12 Małp" jest dużo lepsze od BR. Scenografia i muzyka stoją na równie wysokim poziomie -- a fabuła dużo bardziej wciągająca.
Seji # Thursday, March 27, 2008 7:56:46 PM
"Pozaplanetarne kolonie =/= gwiezdne wojny & "statki bojowe"." - says who?
I bardzo Cie prosze, przestan krecic tak prostackiego flejma. ;)
Borys # Thursday, March 27, 2008 8:17:02 PM
Says me. W filmie mamy rok 2019. W ciągu 35 lat ludzie mogli pozakładać pozaplanetarne kolonie, spoko. Ale budować kosmiczną armadę? Po co? W uniwersum BR nie ma żadnej wzmianki o Obcych.
Poza tym: Ależ ja nie kręcę flejma.
A "12 małp" to mój ulubiony film SF. Gilliam posiada prawdziwy talent do tworzenia lekko odrealnionych, momentami turpistycznych, ale bardzo sugestywnych scenerii. W motywie przewodnim z 12M, "Punta del Este", zakochałem się od pierwszego wsłuchania. A fabuła wciągająca, że palce lizać.
Seji # Thursday, March 27, 2008 8:31:32 PM
1) BR to kryminal noir w dekoracjach SF, a nie Hard SF. Wyluzuj.
2) O zbuntowanych koloniach sie uczyl? Jak nie, odswiez sobie historie USA ;)
3) Mam zacytowac logi z gg, co sadzisz o BR? :>
12 malp jest bardzo, bardzo dobrym filmem, ale do BR mu daleko.
Borys # Thursday, March 27, 2008 8:38:56 PM
1) Jako kryminał BR jest zdecydowanie gorszy niż jako film SF, więc lepiej go tak nie kategoryzuj. Jako film noir sprawdza się natomiast znakomicie.
2) Hm. W sumie racja.
3) Mam ogłosić na Twoim blogu, że dajesz się złapać na prowokację jak byle mienszewik?
12M vs BR -- oczywiście kwestia gustu. BTW, stawiasz wyżej BR czy 2001?
Seji # Thursday, March 27, 2008 8:44:35 PM
1) "Film noir is a cinematic term used primarily to describe stylish Hollywood crime dramas," http://en.wikipedia.org/wiki/Film_noir :>
2) :P
3) Nie dalem, bo bylo to oczywiste. A Ty sie pograzasz. ;)
BR vs 2001 - jedno i drugie klasyka, nie ma co porownywac.
Borys # Thursday, March 27, 2008 8:47:35 PM
3) Co było oczywiste?
Gdyby Stalin kazał Ci wybrać -- albo już nigdy nie obejrzysz BR, albo 2001 -- to co byś wybrał?
Seji # Thursday, March 27, 2008 9:00:21 PM
Mariusz Kornatkamariuszkornatka # Thursday, March 27, 2008 9:24:30 PM
Jeszcze nie miałem okazji zobaczyć Final Cut'a
A tak poza tym to co słychać Seji na bestiariuszu?
pozdrawiam
Seji # Thursday, March 27, 2008 9:41:31 PM
Widze, ze coraz wiecej osob prznoesi sie na myopera. Fajnie. :)
Ja nie wiem, jak mozna sie BR nie zachwycic. Owszem, mozna nie cierpiec SF w ogole, ale zeby tak wybiorczo?
Mariusz Kornatkamariuszkornatka # Thursday, March 27, 2008 9:43:02 PM
Miło ze mnie poznałeś - albo i nie
Anyway, dobrze Ciebie znowu gdzieś zobaczyć
Seji # Friday, March 28, 2008 5:49:15 AM
Patrz PM ;)
Tak, jestem tutaj, zapros znajomych. :P
@Borys
Tak z ciekawosci: jakim filmom odmowilbys uznania za kanon kina fantastycznego? Z tych "powszechnie uznawanych" ;) za kanon?
Borys # Friday, March 28, 2008 12:15:12 PM
Alez nie! Ja nie odmawiam BR miejsca w kanonie filmow fantastycznych, wrecz przeciwnie. Rzecz w tym, ze nawet jesli jakis film nalezy do kanonu, nie znaczy to, ze musi sie (mnie) podobac. Na przyklad znam wiele osob, ktore nie lubia "Wladcy Pierscieni"-ksiazki, ale nie sadze, zeby ktorakolwiek z nich twierdzila, ze powiesc Tolkiena do kanonu nie nalezy.
Wiec, modyfikujac Twoje pytanie: Ktore filmy nalezace do kanonu kina fantastycznego mi sie nie do konca podobaja? Na przyklad (stare) "Gwiezdne wojny". Od strony wizualnej, oczywiscie, rewelka, ale od strony fabularnej... owszem, fajne, ale na kolanach na pewno nie podchodze. Poza tym: "Donnie Darko". Wiecej do glowy mi nie przychodzi.
I podkreslam: W tym kontekscie "nie do konca podobaja" oznacza: "sa fajne, ale nie super". Z kanonicznych filmow zdecydowanie wole: "Wladce Pierscieni", "Terminatory", "Indiany Jonesy", "12 Malp", "Obcego", pierwszego "Matriksa", "Powrot do przyszlosci", "Cos", "Bliskie spotkania trzeciego stopnia"... Wiec wcale nie jestem taki wybredny.
Ale trzeba dodac, ze uwazam tez "Fight Club" za bardzo-taki-sobie.
Unregistered user # Friday, March 28, 2008 8:47:31 PM
Borys # Friday, March 28, 2008 9:56:31 PM
Mariusz Kornatkamariuszkornatka # Friday, March 28, 2008 10:57:29 PM
Starsza trylogia opiera się o oklepane motywy - walka dobra ze złem - miłość i nienawiść, to znali wszyscy w latach 70'tych jak i dzisiaj. Nie ma w tym nic nowego! Ale dlatego film zdobył taka popularność jak i sam świat. Jest zbudowany na prostych i zrozumiałych dla każdego motywach. Nie ma zakręconej fabuły i innych dupereli nad którymi nie wiadomo ile trzeba ślęczeć
A nowsza trylogia? No cóż, jedni mówią ze tylko dla fanów, inni że do bani, a dla mnie jest ciekawym i dobrym uzupełnieniem starszej trylogii. Wcale nie spodziewałem sie pordzewiałych X-Wingów czy mrocznych Tie-fighterów jak inni. Wiadomym było że przed nastaniem czasów złych i niedobrych wszystko było ładne i piękne. Tak było na trylogii? Było, nie inaczej ;P
Blade Runner zaś, jak pisałem kilka postów wyżej - film kultowy, nic dodać nic ująć. Fakt ekranizacja nie dorasta do pie książce ale wiadomo Hollywood - musieli postawić na akcje. Co nie zmienia faktu że scenografie do dziś bija niektórych mistrzów 3d i spędzają im sen z powiek. Ponieważ pomimo swojego wieki makietki dalej powalają.
pozdro
Seji # Saturday, March 29, 2008 7:34:41 AM
I czywiscie, ze SW nie maja wybitnej fabuly - nikt tak nie twierdzi. Ale to sa filmy, ktore maja "to cos" - akcje, bohaterow, dobro i zlo, przygody, efekty - wszystko, co potrzeba, zeby zauroczyc widza. I dlatego kocham SW. :)
@Borys
W sumie, to czego ja sie moglem po Tobie spodziewac, jako po osobie, ktora zachwyca sie telenowela o beganiu po lesie i wolaniu lekarza (Lost). ;)
Unregistered user # Saturday, March 29, 2008 7:58:21 AM
Seji # Saturday, March 29, 2008 8:05:17 AM
Ale przeciez w ST Flota/Federacja to dobro wcielone, stroze moralnosci, uzbrojeni w Pierwsza Dyrektywe i zawsze chcacych dobrze kapitanow Kirka i Pickarda. :) DS9 bylo mroczniejsze niz TOS czy TNG, ale to byl dalej ST. Owszem, w SW podizal na dobrych, zlych i lotrow o zlotym sercu jest bardzo wyrazny. Ale w ST jest dokladnie to samo, tyle ze ubrane w biurokracje. ;)
Co do odrealnienia - w jednej i drugiej produckji slychac dzwiek w prozni. ;) Wiesz, cala fantastyka jest odrealniona - mniej lub bardziej, ale jest.
Ja nie mowie, ze kazdemu musi sie podobac. Ale tez nie rozumiem, jak SW czy BR moga sie nie podobac - BR juz bardziej, bo nie kazdy lubi ciezki klimat i rozwazania o naturze czlowieczenstwa. Ale SW? :)
Unregistered user # Saturday, March 29, 2008 6:04:13 PM
Seji # Sunday, March 30, 2008 9:33:56 AM
Co do ras w ST, to slyszalem fajna anegdotke: w ST TOS (a potem konsekwentnie w calej serii AFAIR) rasy obce sa humanoidalne. Wzielo sie to stad, ze ST TOS mial tak maly bidzet, ze tworcy nie byli w stanie wykombinowac nic innego, jak dokleic uszka, brodki i dac aktorom zwiewne szaty - albo obcisle kombinezony. ;)
W SW rasy sa po to, zeby bylo fajnie. Ani to hard sf, ani innych naukowych aspiracji nie ma. I nie cyztaj expanded universe, nie bedziesz myslal 'slimak, ktoy rpzetrwal", ale po prostu Jabba. ;)
Unregistered user # Sunday, March 30, 2008 10:20:31 PM
GlowTheGlow # Monday, March 31, 2008 8:17:56 PM
Lucaschavezpl # Monday, March 31, 2008 8:49:01 PM
Radek DrozdalskiDrozdal # Wednesday, April 2, 2008 2:20:35 AM
Daj sobie spokoj, BR bazuje na opowiadaniu (mini powiesci?) z '68 roku.
Od 1968 do 2019 jak by nie bylo jest 51 lat - a ponad pol wieku to szmat czasu i bardzo duzo moze sie w tym czasie wydarzyc - z czego zdawal sibe sprawe nawet tak odjechany leb jaki spoczywal na barkach Dicka.
Seji # Wednesday, April 2, 2008 4:46:10 AM
W filmie i tak AFAIR przesunieto akcje do przodu - w powiesci byla osadozna w 1992 roku.
Łukasz LenardDeckardPL # Wednesday, April 2, 2008 5:13:13 PM
Mam przed oczyma Fantastykę z `93 oraz wydanie Prószyńskiego - jak byk stoi 3 stycznia 2021 jako data rozpoczęcia akcji z punktu widzenia Ricka. Weź wypierdol tę wikipedię przez okno...
Seji # Wednesday, April 2, 2008 5:18:15 PM
"The film takes place in the year 2019, replacing the novel's 1992 (2021 in a later edition)."
Wiec najpierw kurde poczytaj, a potem drzyj paszcze. :)
A Wikipdie uzywam jako zrodlo, zeby nie bylo, ze rzucam czyms z glowy i nie mam podparcia zadnego.
Łukasz LenardDeckardPL # Wednesday, April 2, 2008 5:20:45 PM
Seji # Wednesday, April 2, 2008 5:27:27 PM
Łukasz LenardDeckardPL # Wednesday, April 2, 2008 5:30:52 PM
Seji # Wednesday, April 2, 2008 5:34:31 PM
Łukasz LenardDeckardPL # Wednesday, April 2, 2008 5:55:40 PM
Miast mieszać poszperam za oryginałem
Unregistered user # Wednesday, April 2, 2008 6:55:00 PM
Seji # Wednesday, April 2, 2008 7:10:20 PM
Z lekarzem chodzilo o fabule, nie o dokumentalna zgodnosc z podrecnizkami do psychologii (zreszta: http://my.opera.com/Seji/blog/lost-telenowela-z-przeszkodami ).
GlowTheGlow # Sunday, April 6, 2008 11:02:51 PM