I am not dead yet!
Monday, October 27, 2008 9:38:53 AM
Niniejszy wpis powstaje na życzenie Wódy. Dawno temu przyjąłem, że nie będzie tu raczej wpisów z kategorii "osobistych", więc nie spodziewajcie się zbyt wielu rewelacji. ;) Za to postaram się streścić, co się ze mną działo, w części będzie to także lista tematów, o których warto by było napisać. Czy się uda? Zobaczymy. Jak to mawiał Yoda: Do or do not, there is no try.Prawdę mówiąc mógłbym się podpisać pod notką Drozdala: na blogowanie zabrakło czasu. Były bowiem ważniejsze kwestiom, niż pisanie (czy tutaj, czy gdziekolwiek). Przede wszystkim starałem się pookładać swoje sprawy osobiste i zawodowe. Tak, udało się i jedno, i drugie.
Pracuję wciąż tam, gdzie poprzednio i na razie nie zanosi się, żeby coś się zmieniło. Tym bardziej, że od listopada, wraz z Deckardem (!Ay, caramba!) zaczynam dokształcać się na podyplomowych studiach zarządzania i audytu, wybranych pod kątem tego, czym się obecnie po części zajmuję i czym mam zamiar zajmować się szerzej w najbliższej przyszłości. To zresztą jest kolejny niezły żart: najpierw zostałem informatykiem, a teraz będę studiował na wydziale ekonomii. Dobrze, że w programie studiów nie ma matmy. ;)
W maju i w lipcu firma wysłała mnie na dwie zagraniczne delegacje: do Anglii i Hiszpanii. Po godzinach udało mi się nieco pozwiedzać, popstrykać zdjęć i porobić notatki. Postaram się przygotować jakieś sprawozdanie w ramach nadrabiania zaległości, choć zdaję sobie sprawę, że po pół roku część informacji będzie już nieaktualna.
Więcej o pracy: na początku października rozstałem się z ekipą gry.o2.pl. Przez ostatni rok redagowałem dla nich teksty. Pracowało się bardzo sympatycznie, wreszcie znów byłem na bieżąco z nowościami na rynku gie komputerowych, a i płacili całkiem sensownie (tak, serwisy o grach komputerowych płacą). Traktowałem to jako ćwiczenie i okazję do odświeżenia niuansów pracy z tekstem. Pod koniec jednak zajmowało mi to tyle czasu, że nie starczało w zasadzie na nic innego. Stąd też wróciłem do posiadania jednego miejsca pracy i kilku codziennych godzin lenistwa.
Jeśli chodzi o gry, fantastykę i fandom, to staram się obecnie śledzić to, co mnie interesuje. Ostrzę sobie zęby (i tęsknie za tanim dolarem) na Twilight: 2013, nową edycję Twilight: 2000. Kibicuję też RedBrick Limited, która to firma przejęła wydawanie podręczników do Fading Suns. Złamałem się nawet i zacząłem kupować RPG w PDF (wolę wydania papierowe: lepiej wyglądają na półce i nie trzeba ich dodatkowo drukować) – krótkie przygody do FS, tzw. adventure shards, wydawane są tylko w formie elektronicznej, więc nie miałem wyboru. Gram mało, od dłuższego czasu nie prowadzę, ale pracuję nad tym. Od gier fabularnych nie jest łatwo uciec. :)
Korzystając z tego, że nie jestem już zaangażowany w pełni w żadne fandomowe inicjatywy, obserwuję sobie środowisko z dystansu. Nasuwają mi się pewne przemyślenia, ale to temat na osobną pyskówkę, to jest dyskusję. W każdym razie staram się trzymać z daleka od kretynów z plecakami na ego; z polskich wydawców wsparłem ostatnio ISA nadrabiając zaległości w podręcznikach do DnD 3.5, a z serwisów internetowych polecam Bagno – innych w zasadzie nie odwiedzam, z paru subskrybuje kanały RSS, żadna inna interakcja nie ma bowiem większego sensu. W sytuacji, kiedy każdy może błyskawicznie postawić bloga, a treść można wypromować w serwisach społecznościowych, sprofilowane wortale hobbystyczne tracą na znaczeniu. Wolę czytać pięciu dobrych autorów piszących z sensem, niż kilkunastu średnich, których ulubionym zajęciem jest głównie udowadnianie światu, że to oni mają rację. Do tego dochodzi sposób, w jaki członkowie różnych redakcji traktują czytelników, a także rozmywające się profile serwisów (Gildia.pl recenzująca publikację IPN przebiła wszystkich).
Często bywam w kinie, głównie na popkulturowej papce (ostatnio Deathrace i Eagle Eye, oba polecam – głupie jak nieszczęście, ale zabawa przednia). Na szczęście Anka ma podobny gust do mojego i równie olbrzymie pokłady tolerancji, jeśli chodzi o filmowe głupoty, więc bawimy się doskonale. :)
Są jeszcze seriale, książki i powolne urządzanie mieszkania. Jak więc widać, na brak zajęć nie narzekam. I nie nudziłem się przez ostatnie pół roku, zapuszczając się w pisaniu straszliwie. Czasem jednak trzeba odpocząć i zastanowić się, co dalej. Zapewne nie będę aktualizował bloga tak często, jak to miało miejsce w przeszłości, ale myślę, że znajdzie się tu coś do poczytania.
Niniejszy wpis powstał w OpenOffice 3. O ile dwie poprzednie wersje nadawały się jedynie do szybkiego usunięcia z dysku, to najnowsze wydanie umożliwia całkiem przyjemną pracę. Co prawda ergonomia i wydajność pakietu wciąż pozostawiają wiele do życzenia, lecz wreszcie z OpenOffice da się pracować. Polecam, w końcu jest jakaś sensowna alternatywa dla pakietu Microsoftu.
PS. Ktoś wie, kim jest autor bloga http://demonsnaddragons.blogspot.com?







AdrianBorejko # Monday, October 27, 2008 11:54:34 AM
Ja wiem- K.K.&Adira
No wiesz OOffice dopiero teraz Tobie podchodzi, ja już nie pamiętam wersji MicrosoftOffice'a, którą miałem... Cóż takiego strasznego było/jest w poprzednich wersjach OOO ?
KRYPTONIT:
NIE MA TO TAMTO GŁOSUJ ! ZA SIEBIE I SWOJĄ STARĄ (ZA KOTARĄ)
http://gryfabularne.blogspot.com/2008/10/wypenij.html
Seji # Monday, October 27, 2008 11:59:47 AM
Poprzednie wersje OOo mialy niska wydajnosc, byly toporne, malo przyjazne w uzyciu, do tego odstraszaly wygladem. Wersja 3. przyciagnela mnie od samego poczatku i chyba sie polubimy. :)
Blog - no jasne, jak moglem na to nie wpasc. ;)
A kryptonit juz zanioslem do komorki. ;)
MisiekMisiek-TCBOO # Monday, October 27, 2008 12:07:42 PM
Seji # Monday, October 27, 2008 12:20:04 PM
AdrianBorejko # Monday, October 27, 2008 1:47:42 PM
żeby jeszcze ten .odt spowszechniał, lub popadł w niepamięć i wszyscy używali .doc
KRYPTONIT:
NIE MA TO TAMTO...itd
MonaVillain # Monday, October 27, 2008 2:31:42 PM
Pozdro pińcset
Seji # Monday, October 27, 2008 2:40:28 PM
Dobrze mi, Moniaczku :*
@Borejko
Co do MB, ktore zajmowal - i zajmuje - OOo to wciaz nie moge wyjsc z podziwu, ze Microsoft, firma holdujaca trendowi "to nie nasz kod jest do bani, ale to ty masz za slaby sprzet", w pakiecie MS Office 2000 o mozliwosciach porownywalnych z nowym OOo (jesli nie wiekszych) potrafila wszystkie funkcje zamknac w 120 mega, a OOo 3 zajmuje ponad 300 (i dalej muli, choc nie az tak, jak starsze wydania).
.odt to calkiem sympatyczna rzecz, jak i wbudowany w OOo generator PFDow plus kilka innych pomyslow (w 100% customizowalne menu dla przykladu). Ale nadal OOo odstaje, Choc, jak napisalem wyzej, na wersji 3 da sie juz normalnie pracowac (ale metoda przenoszenia zawartosci jednej komorki w Calc za pomoca drag'n'drop posysa tak, jak chyba jeszcze nic nigdy nie posysalo).
MonaVillain # Monday, October 27, 2008 3:03:07 PM
MidMad # Monday, October 27, 2008 6:22:12 PM
Unregistered user # Monday, October 27, 2008 7:29:39 PM
AdrianBorejko # Monday, October 27, 2008 8:50:12 PM
I jeden i drugi w ten sam sposób wyświetla tabelki w Kryształach Czasu.
Nawet ten w telefonie też.
Tak wiec na luzie mógłbym wykorzystywać Microsoft Office 95, o ile byłby zgodny z dzisiejszymi standardami.
Unregistered user # Tuesday, October 28, 2008 10:56:06 AM
Unregistered user # Tuesday, October 28, 2008 9:34:00 PM
Unregistered user # Wednesday, October 29, 2008 10:22:49 AM
Unregistered user # Sunday, November 2, 2008 12:41:03 PM
Unregistered user # Monday, November 3, 2008 6:32:11 PM
JoLorca # Friday, November 7, 2008 12:35:46 AM
ubiquity # Saturday, November 8, 2008 2:28:13 PM
http://pl.youtube.com/watch?v=Rs-frisCZTY
Seji # Sunday, November 9, 2008 6:03:18 PM
Maciej Sabatlcx0r # Friday, November 14, 2008 12:18:05 AM
l.
ubiquity # Thursday, November 27, 2008 10:03:12 PM
Unregistered user # Friday, December 19, 2008 6:52:11 PM
Seji # Friday, December 19, 2008 7:31:52 PM
:D