Skip navigation.

100% Seji

W dzisiejszym świecie ten wygrywa wojny, kto ma lepsze CNN

Posts tagged with "C64"

Stare gry - to ma sens!

, ,

Parę dni temu skończyłem przechodzić Secret Operations, dodatek do gry Wing Commander: Prophecy, piątej odsłony serii doskonałych space simów. Moje granie w „taki staroć” znajomy, poza wytknięciem grze wieku, skomentował następująco: Masz nowego kompa. Zagrałbyś w coś nowego. Jest sens grać w stare gry?

Sens jest. Lubię grać w dobre tytuły, niezależnie od daty wydania. W gry z serii Wing Commander zagrać chciałem od kiedy tylko usłyszałem o tym tytule, jakoś na początku lat 90. Wtedy jednak nie miałem PC-eta, potem zaś nie miałem gry. Dopaść wszystkie pięć części udało mi się parę lat temu, m.in. dzięki MidMad, jak się okazało, fance serii. Przechodziłem je powoli, grając w dodatki i zachwycając się fabułą, animacjami, grą aktorów (od Heart of the Tiger) i doskonałym intro do The Price of Freedom (jedno z moich ulubionych intro ever: part 1 i part 2).

Nie mam problemu z graniem w stare gry. Więcej, nierzadko znajduje je lepszymi od najnowszych, wypchanych grafiką i muzyka produkcji. Być może dlatego, że wychowałem się na Commodore 64 (i innych 8-bitowcach; czasem zresztą wracam do tych czasów dzięki emulatorowi CCS64). Nie chcę tu rzucać wyświechtanym sloganem, że gry kiedyś były lepsze. Jednak gdy patrze na dzisiejsze produkcje zajmujące całą płytę DVD i porównuje je z niekiedy rewolucyjnymi produktami wydanymi dwadzieścia lat temu, którym do działania wystarczyło 64 KB pamięci, to bez wahania wskazuję starsze tytuły jako lepsze. Może nie chodzą w rozdzielczości 1900x1200 i nie ogłuszają muzyką dobiegającą z głośników 7.1, ale znajduję o wiele przyjemniejszym zagrać po raz tysięczny w Sid Meier's Pirates!, niż dla przykładu po raz drugi podejść do FarCrya (który może i był ładny, ale nudny i przewidywalny).

Jeśli o mnie chodzi, replayability w grach, rozumiane jako zwykła chęć ponownego zagrania w dany tytuł, skończyło się wraz z Quake 2. Doom (1 i 2), pierwszy Quake – w to z przyjemnością grałem po kilka razy. Co z tego, że teraz tytuły oferują po kilka zakończeń, a fabuła rozgałęzia się, dorzucając nowe wątki i różne sposoby na rozwiązanie problemów. Zdecydowanie lepiej bawię się grając w Arkanoid i wymiękając tradycyjnie – jak to mam w zwyczaju od 1986 - w okolicach 10 planszy. Lubię nowe gry, gram w nie, ale jak na razie jedynym tytułem, który zdarzyło mi się w ciągu ostatnich paru lat uruchomić ponownie, to odświeżona wersja Sid Meier's Pirates! - tak, ta gra jest dobra w każdej odsłonie i na każdej platformie (a grałem na C64, w dwie wersje pecetowe i na PSP). Nowym tytułom brakuje czegoś, co bodaj w Secret Service określono jako 'miodność” - to coś, co w perspektywie czasu sprawia, że o grze się pamięta. Co was zachwycało w 2003? Pamiętacie tytuł? Ja wiem, w co zagrywałem się przez całą piątą klasę podstawówki: The Last Ninja.

Wczoraj zacząłem przechodzić Wiedźmina. Znając opinie znajomych, recenzentów i pracy branżowej myślałem, że zostanę powalony na kolana i odbuduje nieco nadwątloną wiarę we współczesne gry. Tymczasem po paru godzinach zabawy jestem rozczarowany – gra jak gra, rewolucji nie ma. Owszem, wgląda ładnie, fabuła zapowiada się interesująco, ale Ultima VII wciągała już w pierwszej minucie. Tutaj jak na razie „tego czegoś” zabrakło (no i nie wiem, kto to nazwał cRPG...). Być może zmienię zdanie, gdy przejdę całość, o czym nie omieszkam poinformować. Na razie jednak pozwolę sobie odpalić emulator i pograć w coś, co nie zajmuje mi 10+ GB na dysku, a poziomem dostarczanej zabawy bije wszystko na głowę: Bubble Bobble.


Computer Chronicles - wehikuł czasu

, , ,

Na Computer Chronicles trafiłem przypadkiem, przeglądając C64 Power. Ściągnięty odcinek dotyczył Quantum Link - działającego w latach 1985-1994 serwisu on-line dla posiadaczy komputerów Commodore (64 i 128). Oglądając program poczułem się o kilka lat młodszy ;).

Odcinki Computer Chronicles można legalnie i za darmo ściągnąć stąd. Polecam. Ogląda się świetnie, można przypomnieć sobie stare, dobre czasy 8-bitowców ;) i dodatkowo prześledzić rozwój techniki komputerowej na przestrzeni ostatnich 20 lat (zwróćcie uwagę na reklamy!). Odcinek o Commodore 64 znajdziecie tutaj.

Zainteresowanm dawnymi i obecnymi losami komputerów Commodore polecam serwis Emu64 oraz emulator C64 - CCS64.

Pirates!

, ,

Pirates! - gra, w którą na Commodore 64 zagrywałem się dniami i nocami. Abordaże, zdobywanie miast, poszukiwanie skarbów - a na kolanach atlas geograficzny z mapą Karaibów. Współczesną, bo w Polsce w epoce 8-btowców zdobycie oryginalnej gry, do której była dołączona mapa, było bardzo, bardzo trudne.

8-bit przepadło w czasie jak łzy w deszczu. Na szczęście na PeCety pojawili się Pirates! Gold. Poprawiona grafika, lepszy dźwięk, a gra tak samo wciągająca. Choć muszę przyznać, ze i tak największym sentymentem darzę, dzis odpalaną na emulatorze, wersję z C64.

A czemu to piszę? Dziś - wreszcie - wszedłem w posiadanie nowej, odświeżonej wersji Pirates!. 16 lat temu nie mogłem miec oryginalej kopii jednej z najlepszych gier Sida Meiera. Dziś wystarczy przejść się do sklepu.

Znów będę zatapiał hiszpańskie galeony, szukał złota i chwały wśród karaibskich wysepek. Ale i tak co jakiś czas odłożę CD z grą na półkę i wrócę do starej, dobrej, pierwszej wersji Pirates!. Bo to jest gra, która nigdy się nie zestarzeje.
Download Opera, the fastest and most secure browser