100% Seji

W dzisiejszym świecie ten wygrywa wojny, kto ma lepsze CNN.

Subscribe to RSS feed

Posts tagged with "Info"

Sticky post

Licencja Creative Commons

,

Creative Commons License
Teksty i zdjęcia mojego autorstwa, o ile nie stwierdzono inaczej,
publikowane są na tym blogu na licencji
Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported

300

,

Zdaje się, że blogowi stuknęło trzysta postów (ten jest 301, jeśli dobrze liczę). Odnotowuję to jedynie z kronikarskiego obowiązku, bo ani nie jest to niewiarygodne osiągniecie, ani też wydajność nie zachwyca. Opublikowanie 200 wpisów zajęło mi dwa lata, kolejnej setki - cztery. Nie było o czym pisać? Ano nie było. Lenistwo? A jakże! Mara powiedziała mi jakiś czas temu, żebym pisał o życiu, jeśli nie mam innych tematów - ale życie (moje) jest nudne albo wkurza maksymalnie, więc pisanie o nim nie ma sensu.

Tak, wiem, zawiesiłem blogowanie, co Enc wypomina mi złośliwie co jakiś czas. Akurat mija rok od tamtego wpisu i nie mogę powiedzieć, by wiele się zmieniło w tej materii. Nadal nie mam pomysłów (poza paroma, które dadzą góra kilka wpisów - do tego monotematycznych), poza tym wciąż mi się nie chce. Pewnie więc na wiosnę znów zapadnę w letarg albo wezmę się za odkurzanie reszty moich starych tekstów i wrzucę je w sieć (to akurat nie wymaga kreatywności, ale wyłącznie chęci). W każdym razie mam wygodne wytłumaczenie dla kolejnej kilkumiesięcznej przerwy - "nieczynne do odwołania".

My Opera zrezygnowała ze statystyk Hitslink (a właściwie to Hitslink bez uprzedzenia zerwał umowę), więc kilka lat zalogowanego ruchu szlag trafił, ale udało mi się podpiąć proste statsy StatCounter. Na screenie poniżej dane od wznowienia rejestrowania ruchu na blogu w ujęciu miesięcznym (ile z tego to boty, nie mam pojęcia).

Wszystko kończy się na Kill'Em All

,

Najwyższa pora, abym pogodził się z myślą, że wszelkie próby reaktywacji bloga skazane są na niepowodzenie. Od dłuższego czasu nie udzielam się aktywnie w fandomie. Do regularnego grania wrócić mi się nie udało. Pomysłów na pisanie na inny temat też nie mam (owszem, można pisać recenzje, ale jakież to jest nudne...). Zajmują mnie w tej chwili inne rzeczy, cały czas powiązane z fantastyką i pokrewnymi rejonami, choć jest to już tylko bierny odbiór. Do tego dochodzi jeszcze jeden ważny czynnik: nie chce mi się - pisać, opowiadać, wymyślać.

Być może będę tu wrzucał od czasu do czasu jakieś moje stare teksty (i zdjęcia kota ;)). Nie wiem. Może kiedyś wena wróci. Na razie jednak gaszę światło. Możecie skasować RSS.

Założyłem tego bloga w 2005 roku, z ciekawości, co też Opera ma do zaoferowania swoim użytkownikom. Było fajnie. Cieszę się, że ktoś to czytał. Dziękuje! :)

Żyję, jakby ktoś się zastanawiał

, , ,

Nie, nie wessała mnie korporacja, ani też nie rzuciłem sieci i fundomu w cholerę. W tej chwili zajmuje mnie głównie praca (czytaj: zarabianie na chleb z masłem), nic-nie-robienie (czytaj: nadrabianie dodatków na DVD - mam jeszcze jakieś 50+ godzin do obejrzenia, tak na oko) i redagowanie polskiego wydania The Shadow of Yesterday (choć tylko w weekendy i to nie wszystkie). Pisać mi się nie chce. Pomysłów tez brak.

TSoY jest na dzień dzisiejszy na etapie drugiej redakcji ukończonej w około 85%. Potem podręcznik czeka jeszcze ujednolicanie terminologii tu i ówdzie, wygładzanie, poprawki, itd. Reszta w rekach Darkena i ekipy.

Poniżej plakat TSoY wrzucony wczoraj na sieć przez Darkena. Styl rysowania jest dość specyficzny, ale mi się podoba.

Ćwir, ćwir - mam Twittera

Dorobiłem się konta na Twitterze. W ramach testów postaram się twittować z Falkonu (13-15.11, Lublin). Jakby ktoś się nudził, to wpisy można śledzic pod http://twitter.com/Dark_Seji. Jeśli znów w konwentowej szkole będzie dostępne WiFi, może wrzucę tu na bieżąco jakies zdjęcia.

I am not dead yet!

,

Niniejszy wpis powstaje na życzenie Wódy. Dawno temu przyjąłem, że nie będzie tu raczej wpisów z kategorii "osobistych", więc nie spodziewajcie się zbyt wielu rewelacji. ;) Za to postaram się streścić, co się ze mną działo, w części będzie to także lista tematów, o których warto by było napisać. Czy się uda? Zobaczymy. Jak to mawiał Yoda: Do or do not, there is no try.

Prawdę mówiąc mógłbym się podpisać pod notką Drozdala: na blogowanie zabrakło czasu. Były bowiem ważniejsze kwestiom, niż pisanie (czy tutaj, czy gdziekolwiek). Przede wszystkim starałem się pookładać swoje sprawy osobiste i zawodowe. Tak, udało się i jedno, i drugie.

Pracuję wciąż tam, gdzie poprzednio i na razie nie zanosi się, żeby coś się zmieniło. Tym bardziej, że od listopada, wraz z Deckardem (!Ay, caramba!) zaczynam dokształcać się na podyplomowych studiach zarządzania i audytu, wybranych pod kątem tego, czym się obecnie po części zajmuję i czym mam zamiar zajmować się szerzej w najbliższej przyszłości. To zresztą jest kolejny niezły żart: najpierw zostałem informatykiem, a teraz będę studiował na wydziale ekonomii. Dobrze, że w programie studiów nie ma matmy. ;)

W maju i w lipcu firma wysłała mnie na dwie zagraniczne delegacje: do Anglii i Hiszpanii. Po godzinach udało mi się nieco pozwiedzać, popstrykać zdjęć i porobić notatki. Postaram się przygotować jakieś sprawozdanie w ramach nadrabiania zaległości, choć zdaję sobie sprawę, że po pół roku część informacji będzie już nieaktualna.

Więcej o pracy: na początku października rozstałem się z ekipą gry.o2.pl. Przez ostatni rok redagowałem dla nich teksty. Pracowało się bardzo sympatycznie, wreszcie znów byłem na bieżąco z nowościami na rynku gie komputerowych, a i płacili całkiem sensownie (tak, serwisy o grach komputerowych płacą). Traktowałem to jako ćwiczenie i okazję do odświeżenia niuansów pracy z tekstem. Pod koniec jednak zajmowało mi to tyle czasu, że nie starczało w zasadzie na nic innego. Stąd też wróciłem do posiadania jednego miejsca pracy i kilku codziennych godzin lenistwa.

Jeśli chodzi o gry, fantastykę i fandom, to staram się obecnie śledzić to, co mnie interesuje. Ostrzę sobie zęby (i tęsknie za tanim dolarem) na Twilight: 2013, nową edycję Twilight: 2000. Kibicuję też RedBrick Limited, która to firma przejęła wydawanie podręczników do Fading Suns. Złamałem się nawet i zacząłem kupować RPG w PDF (wolę wydania papierowe: lepiej wyglądają na półce i nie trzeba ich dodatkowo drukować) – krótkie przygody do FS, tzw. adventure shards, wydawane są tylko w formie elektronicznej, więc nie miałem wyboru. Gram mało, od dłuższego czasu nie prowadzę, ale pracuję nad tym. Od gier fabularnych nie jest łatwo uciec. :)

Korzystając z tego, że nie jestem już zaangażowany w pełni w żadne fandomowe inicjatywy, obserwuję sobie środowisko z dystansu. Nasuwają mi się pewne przemyślenia, ale to temat na osobną pyskówkę, to jest dyskusję. W każdym razie staram się trzymać z daleka od kretynów z plecakami na ego; z polskich wydawców wsparłem ostatnio ISA nadrabiając zaległości w podręcznikach do DnD 3.5, a z serwisów internetowych polecam Bagno – innych w zasadzie nie odwiedzam, z paru subskrybuje kanały RSS, żadna inna interakcja nie ma bowiem większego sensu. W sytuacji, kiedy każdy może błyskawicznie postawić bloga, a treść można wypromować w serwisach społecznościowych, sprofilowane wortale hobbystyczne tracą na znaczeniu. Wolę czytać pięciu dobrych autorów piszących z sensem, niż kilkunastu średnich, których ulubionym zajęciem jest głównie udowadnianie światu, że to oni mają rację. Do tego dochodzi sposób, w jaki członkowie różnych redakcji traktują czytelników, a także rozmywające się profile serwisów (Gildia.pl recenzująca publikację IPN przebiła wszystkich).

Często bywam w kinie, głównie na popkulturowej papce (ostatnio Deathrace i Eagle Eye, oba polecam – głupie jak nieszczęście, ale zabawa przednia). Na szczęście Anka ma podobny gust do mojego i równie olbrzymie pokłady tolerancji, jeśli chodzi o filmowe głupoty, więc bawimy się doskonale. :)

Są jeszcze seriale, książki i powolne urządzanie mieszkania. Jak więc widać, na brak zajęć nie narzekam. I nie nudziłem się przez ostatnie pół roku, zapuszczając się w pisaniu straszliwie. Czasem jednak trzeba odpocząć i zastanowić się, co dalej. Zapewne nie będę aktualizował bloga tak często, jak to miało miejsce w przeszłości, ale myślę, że znajdzie się tu coś do poczytania.

Niniejszy wpis powstał w OpenOffice 3. O ile dwie poprzednie wersje nadawały się jedynie do szybkiego usunięcia z dysku, to najnowsze wydanie umożliwia całkiem przyjemną pracę. Co prawda ergonomia i wydajność pakietu wciąż pozostawiają wiele do życzenia, lecz wreszcie z OpenOffice da się pracować. Polecam, w końcu jest jakaś sensowna alternatywa dla pakietu Microsoftu.

PS. Ktoś wie, kim jest autor bloga http://demonsnaddragons.blogspot.com?

Happy Birthday

Happy Birthday to Me
Happy Birthday to Me
Happy Birthday dear Seji
Happy Birthday to Me

Seji has joined #internet

<Seji> Re! ;)

Przerwa techniczna

,

Przeprowadzam się i na jakieś dwa tygodnie tracę sieć. Tak więc na razie nowych wpisów nie będzie - choć tematy są; cóz, będa musiały swoje odleżeć. A jest na co czekać. ;)

200

,

Przyznaję, że gdyby nie Borys i jego jubileuszowa notka, najprawdopodobniej nawet nie zwróciłbym uwagi, że liczba wpisów na blogu coraz bardziej zbliża się do dwustu.

Pozwolę sobie wiec uczynić podobnie, jak wspomniany wyżej szanowny sąsiad w blogu i krótko podsumuję dwie setki notek i i dwa lata poświęcone tej stronie.

Blogować zacząłem skromnie, w poniedziałek 26 września 2005 roku. Przyznaję, że nie miałem tego w planach, ale potem okazało się, że dają tu nie tylko 300 MB za darmo, ale i silnik galerii, bloga i parę innych bajerów, w tym najważniejszy - blogowanie z komórki. Tak, z początku podchodziłem do tego wszystkiego jak pies do jeża, ale potem zmieniłem zdanie. I już poszło z górki.

Patrzę teraz na tag cloud po prawej i zastanawiam się, co z tego wszystkiego wyszło. Jak widać, nie zdecydowałem się na sprofilowanie bloga, choć kilkakrotnie myślałem, by ograniczyć się wyłącznie do pisania o fantastyce. Ale to chyba byłoby jednak strasznie nudne. A tak piszę o tym, o czym mam ochotę napisać, co mnie akurat zachwyciło, zdenerwowało albo czym chciałbym się podzielić z czytelnikami. Tak, ktoś to czyta. ;) Według statystyk regularnie zagląda tutaj jakieś 60 80 osób (powracający unikalni użytkownicy z ponad 1000 trafiających tu co miesiąc; o cyferkach będzie osobny wpis za jakiś czas). Całkiem nieźle, moim zdaniem - czyli nie tylko znajomi to czytają. ;)

Cóż, pozostało mi jedynie podziękować wszystkim odwiedzającym i życzyć Wam i sobie regularnych wpisów. Dziękuję!