100% Seji

W dzisiejszym świecie ten wygrywa wojny, kto ma lepsze CNN.

Subscribe to RSS feed

Posts tagged with "Opera"

Opera Software University Tour po raz pierwszy w Polsce!

Polska społeczność Opery:
Opera Software University Tour po raz pierwszy w Polsce!
(więcej info po kliknięciu w link)

Moja ulubiona firma

, ,

Robiąc zakupy czy korzystając z różnych urządzeń bądź oprogramowania zwykle nie zwracam uwagi na markę. Produkt ma działać i robić swoje. Zwykle marka jest jednak synonimem jakości, więc niektóre rzeczy wolę mieć spod konkretnego szyldu, np. elektronikę i buty (nie, ciuchy nie ;)).

Nie mogę jednak powiedzieć, żebym którąś z marek darzył sympatią. Oni produkują, żeby zarobić, ja znajduję ich produkty dobrymi i płacę. Zero sentymentów, czysty utylitaryzm. Kiedy myślę Philips czy Sony, kojarzę te nazwy z jakością, zaś Milka łączy mi się z fioletowymi krowami i dobrą czekoladą. Niedawno jednak przemknęło mi przez myśl, że jest firma, która wzbudza moją sympatię, przede wszystkim dzięki świetnym produktom, ale także dzięki traktowaniu użytkowników nie jako klientów, ale bardziej jako partnerów. Firma, która potrafi docenić rolę społeczności i wykorzystać to budując swój wizerunek nie w mediach, ale wśród zwyczajnych ludzi.

Tak, mam na myśli Opera Software, producenta mojej ulubionej przeglądarki. Właśnie: ulubionej, nie najlepszej czy najbardziej zaawansowanej technicznie (choć to też przynajmniej w części prawda). Złapałem się na tym, że Opery jako firmy nie traktuję w kategoriach producent-klient, ale bardziej na zasadzie interesującej znajomości.

Rok temu, wybierając się na ISFiT, postanowiłem odwiedzić też Oslo. Pomyślałem wtedy, że fajnie by było zobaczyć siedzibę Opera Software. Pomysł był zwariowany - która bowiem firma wpuszcza ludzi z ulicy twierdzących, że chcą powiedzieć "cześć"? Po chwili poszukiwań i paru mailach skontaktował się ze mną Espen , Community Manager. Ku mojemu zaskoczeniu dwoje moich znajomych (Borys i Elma) oraz moja osoba zostaliśmy zaproszeni na zwiedzanie Opera HQ.

[/IMG]

Oprowadzała nas wtedy Anna Raj. Byłem tak przejęty, że zapomniałem robić zdjęcia - tak, wolno było. Samo biuro zrobiło na mnie pozytywne wrażenie: szklane ściany, dużo światła, nieformalny wystrój wnętrz. Żadnych boksów czy innych korporacyjnych wynalazków, miło i przytulnie. Na koniec obdarowani zostaliśmy operowymi gadżetami.

Jak wspomniałem wyżej, nie znam chyba ani jednej polskiej - czy jakiejkolwiek innej - firmy, która byłaby tak otwarta na zwykłych użytkowników swoich produktów (jedna co prawda nasuwa mi się na myśl, ale ma ona obok swojej otwartości ma tendencję do mieszania klientów z błotem, kiedy coś im się nie podoba :P). Nie jestem przecież ani programistą, którego można by zatrudnić, ani potencjalnym partnerem handlowym, tylko facetem, który używa przeglądarki i bloguje od czasu do czasu na My Opera. U mnie w pracy bez poważnego powodu biznesowego nie dostałbym nawet plakietki gościa, nie wspominając nawet o wejściu na salę roboczą,. W Operze zaś nie tylko pozwolono nam sporo zobaczyć (choć do serwerowni nie trafiliśmy; prawdę mówiąc, nie wiem nawet, czy jest ona w Oslo, czy np. gdzieś w Indiach), ale też między innymi dane nam było obejrzeć nowy design strony społecznościowej na jakiś miesiąc przed premierą. Byłem zachwycony.

W tym roku również postanowiłem odwiedzić Operę. Plan był prosty: poprzednio przyszedłem z pustymi rękami i pozwiedzałem, tym razem więc pojawię się tylko na moment (piątek to dzień roboczy, nie będę nikomu zabierał czasu) i zostawię coś dla operowej ekipy: po kilogramie krówek i wedlowskich pierniczków. Pamiętałem, że kiedyś ktoś z Opery opisywał, jak to dostali od kogoś dużo czekolady - muszą więc lubić słodycze, stąd pomysł na prezent. Napisałem do Espena, że będę w Oslo i - jeśli to możliwe - wpadłbym na moment podrzucić słodkości jako podziękowanie za zeszłoroczne przyjęcie. Nie było z tym żadnego problemu.

Operowa stołówka - cała na czerwono (2007)
[/IMG] Operowe gadżety (2007)

Wizyta przebiegła równie sympatycznie, jak za poprzednim razem. Z chwili zrobiła się godzina, którą przegadaliśmy: było i o Operze, i ogólnie o pracy, o Norwegii, o społeczności użytkowników, a także o Firefoksie i mediach, które częściej zauważają Pandę małą, niż Operę. Miałem też okazję zamienić parę słów z CEO Opera Software, Jonem S. von Tetzchnerem, który na wieść, że przywiozłem słodycze, opowiedział mi o najpopularniejszym czekoladowym wafelku na Islandii (o którym dowiedział się od jednego z tamtejszych userów): Prince Polo. Ponoć Islandczycy układają piosenki o tym wafelku, swoją drogą całkiem słusznie. :)

Opera Software to firma. Zadaniem firmy jest zarabiać pieniądze. Zdaję sobie z tego sprawę. Jednak o Operze nie myślę tylko jako o producencie przeglądarki internetowej, ale o instytucji, którą darzę sympatią i chętnie jej pomogę, choćby przekonując kolejnych znajomych do zmiany przeglądarki. Owszem, ktoś pewnie zaraz powie, firma ma po prostu dobry PR, ale chciałbym, żeby wszystkie firmy tak dbały o klientów, jak Opera. Mam więc ulubioną przeglądarkę i ulubioną firmę. Fan Opery? Czemu nie? :D

Plakat, który wygrał Opera Fan-Art Contest.
Wisi on teraz przy wejściu do Opera HQ.
[/i]
[/IMG] Oleg Melnychuck, autor plakatu.

Espen: thank you once again for the invitation and your time. It was a pleasure to meet you and to visit Opera HQ. I hope everyone liked the candies and gingerbreads. :) If you ever come to Krakow, let me know and I'll show you around. Thanks!

Statystyki HitsLink

,

Droga do blogowych statystyk była długa i ciernista. Najpierw brakowało jakichkolwiek sposobów zliczania odwiedzin poza prostym licznikiem, potem przez długi czas dostęp do panelu HitsLink mieli tylko testerzy. Dopiero od niedawna każdy użytkownik My Opera Community może cieszyć wglądem w zestawienie odwiedzin swojego bloga. Czy warto było czekać? Tak, choć muszę przyznać, że oczekiwania były duże, a rezultat nieco rozczarował. Poniżej znajdziecie krótkie przedstawienie operowych statystyk wraz z paroma screenami (kliknij, aby powiększyć).

Zacznę od wad. Statystyki HitsLink mają, przynajmniej dla mnie - laika - zaledwie jeden, aczkolwiek duży minus: wersja udostępniona użytkownikom My Opera (HitsLink Personal) to niestety wariant podstawowy, okrojony. Dostęp do wersji rozszerzonej jest płatny (3,95$ za wersję Standard, 9,95$ za Plus). Niestety, dopiero po opłaceniu abonamentu można mieć wgląd w zestawienie słów kluczowych z wyszukiwarek - w wersji podstawowej dostępny jest jedynie snapshot ostatnich 28 wejść na stronę. Abonament pozwala także pozbyć się reklam obecnych w wersji darmowej. Pełna oferta abonamentowa na screenie obok.

Na plus należy zaliczyć Help. Pomoc nie jest bardzo rozbudowana, jest to raczej słownik wyjaśniający podstawowe pojęcia związane ze statystyka i stron internetowych. Dla nowicjuszy będzie jak znalazł.

HitsLink w wersji podstawowej to między innymi:

  • Traffic Snapshot - podgląd ostatnich 28 wejść na bloga, wraz z adresami stron odsyłających, słowami kluczowymi, IP, danymi providera/punktu dostępu oraz profilu w przypadku użytkowników My Opera. Dodatkowo znajduje się tu także proste zestawienie wizyt (przedziały czasu: ostatnia godzina, bieżący dzień, tydzień, miesiąc, rok).
  • Top Pages i Top Pages Trend - zestawienie najczęściej oglądanych stron wraz z przedstawieniem zmian popularności.
  • Statystyki: liczba unikalnych użytkowników (w tym nowi i powracający), wizyt, odsłon.
  • Lista krajów, z których zarejestrowano wejścia na bloga.
  • Zestawienie stron odsyłających, z których zarejestrowano wejścia na bloga.
Mało, prawda? Mi osobiście najbardziej brakuje zestawienia słów kluczowych z wyszukiwarek - nie, żebym chciał pozycjonować bloga w ten sposób; po prostu lubię takie zestawienia. ;) Wersja HitsLink Standard, choć w miarę tania, nie oferuje jednak pełnej funkcjonalności, brakuje w niej danych technicznych, jak rozdzielczość, system operacyjny czy używana przeglądarka.

Oczywiście dla osoby prowadzącej prywatnego bloga lub galerię statystyki HitsLink Personal wystarczą w zupełności. Gorzej, jeśli komuś bardzo zależy na dokładnych danych o czytelnikach. Wtedy warto zainwestować choćby w wersję Standard. Choć tak na prawdę przeciętnemu użytkownikowi My Opera podstawowe statystyki tak dostarczą one aż nadto informacji.

I Krakowskie Spotkanie Użytkowników Opery

, ,

Czas: 07.07.2007
Obecni: golew, Nixer, arkwierz, waffell, zwierz, Derbeth, Seji.

Pomysł krakowskiego spotkania narodził się kilka tygodni temu na operowym forum(podziękowania dla golew i zwierza). Wybrano czas i miejsce. Tak więc w sobotę 7 lipca o poranku, uzbrojony w maślankę i drożdżówki (jeden z kilku, jak się później okazało, spotkaniowych leitmotivów), dotarłem pod Teatr Słowackiego, mijając po drodze podejrzanie cichą Scenę przy pompie (lokal wybrany na miejsce docelowe). Tam czekał już arkwierz, po chwili dołączyli Derbeth, waffell, golew i zwierz. Wspólnie, po wstępnej introdukcji (Gosia, Arek, Marcin...) poczekaliśmy na Nixera, którego pociąg zaliczył obsuwę. O 11, w komplecie, udaliśmy się w stronę Sceny.

Ku mojemu zaskoczeniu lokal zastaliśmy zamknięty. A dwukrotnie upewniałem się, jak pracują w sobotę - i to w tę konkretną, 7 lipca. Odpowiedz zawsze brzmiała "od 10:00". Pocałowawszy klamkę udaliśmy się zatem na poszukiwanie innego miejsca. Po kilkunastu minutach trafiliśmy do Albo Tak na Małym Rynku. Tam zatrzymaliśmy się na dłużej ("- Co bierzemy? - Piwo. - O tej porze? - Każda pora jest dobra!" ;)). W międzyczasie rozmowy zaczęły się powoli rozkręcać.

Dawno tak miło nie przegadałem kilku godzin - a później niemal całego dnia. Rozpiętość tematów była olbrzymia (przewijały się one zresztą przez całe spotkanie), od definicji "kulturalnego miasta" (to takie, gdzie puby otwierają o 8 rano), przez dystrybucje Linuksa, Mozillę, ruch Open Source, anegdotki z pracy, rozmowy o pociągach, miejscach zamieszkania i w zasadzie wszystkim tym, co potrzebne, żeby się nieco lepiej poznać. Nie zabrakło oczywiście rozmów o Operze - wady, zalety, forum, blogi, gadżety (jak się okazało, na adres golew została z Norwegii wysłana paczka pełna reklamowych atrakcji, ale nie zdążyła dotrzeć przed spotkaniem, tak więc pościskaliśmy operowe stres-kulki jedynie mentalnie ;)). Po wypiciu, co było do wypicia, zrobieniu kilku fotek i zapostowaniu z komórki na forum Opery, udaliśmy się na poszukiwanie jedzenia (żegnając Derbetha, który wybierał się na ślub).

Wiedzeni nieomylnym nosem pani moderator trafiliśmy do Gruzińskiego Chaczapuri na ul. Floriańskiej. Tam kontynuowaliśmy rozmowy, uzupełniając wachlarz tematów między innymi o adżapsandał, aviary.pl i radosną ortografię panującą w lokalu (patrz zdjęcie). Było wesoło :). Na koniec pożegnaliśmy arkwierza i ruszyliśmy dalej.

Kolejnym, dla mnie ostatnim przystankiem, był klub Re na ul. Świętego Krzyża - w końcu trzeba było wypić jakieś piwo ;) (po drodze zahaczyliśmy ponownie o Scenę, by uzyskać informację o zmianie terminu otwarcia). Ze względu jednak na inne spotkanie musiałem się zmyć przed 16. Ustaliliśmy, że imprezę trzeba będzie powtórzyć po wakacjach, we wrześniu lub październiku.

Podsumowując: spotkanie było świetnym pomysłem. Spędziłem bardzo miłe kilka godzin z fajnymi ludźmi, których wcześniej znałem głównie z sieci - i to na zasadzie kojarzenia nicków. Większość czasu zeszła na dobrej zabawie i integrowaniu się - i to było dobre. Nie było to posiedzenie operowych nerdów, ale znajomych i nieznajomych z forum, którzy rozstali się już jako znajomi w RL. Mam nadzieję, że nie było to pierwsze i ostatnie forumowe spotkanie. Warto będzie je powtórzyć, oby w szerszym gronie. A za rok - ogólnopolska impreza. ;)

Kilka cytatów (z pamięci; bez autorów, bo pomieszam ;)):
"Hej! Znam taki ogródek... O, zamknięte..."
"[nazwy kilku dystrybucji Linuksa] To ludzie ludziom zgotowali ten los!"
"- Piotr... A nazwisko? - Chronię swoją prywatność. - Spoko, to się wygoogla."
"Obsługa IMAP w Operze działa dobrze. Obsługa poczty w Operze nie działa dobrze."
"Dobrze skonfigurowany serwer IMAP? To bardzo śmiałe założenie..."
"- Ja dziś zjadłem tylko drożdżówkę. - Ja trzy. - Kto jeszcze jest dziś o drożdżówce?"
"[idąc przez ul. Floriańską w środku dużej wycieczki] O 10 rano w Krakowie nie ma turystów? Tia..."
"Woda toaletowa? Nie, dzięki. Jestem informatykiem, nie używam."
"- Czy tu można płacić kartą? - Tak. - A czy przyjmujecie American Express? - Tak, nie wiem, sprawdzę..."
"Do wyboru jest ryż lub frytki. Ale... ryż nam się chyba skończył."
"Proszę, talerz gruziński z kurczakiem... A nie, to nie dla pana..."


PS. Piętnuję niekompetentne kelnerki w Gruzińskim Chaczapuri i właściciela Sceny przy pompie za zamknięcie lokalu.

Więcej zdjęć tutaj.

Opera 9.0 - już jest!

,

Dziś ukazała się nowa wersja najlepszej przeglądarki internetowej. Opera 9.0 jest już do ściągnięcia.

Tradycyjnie w takim przypadku proponuje się wstrzymać z nadpisywaniem na 8.xx - proponuję zainstalować do osobnego folderu i potestować. Ja pewnie, jak poprzednio, poczekam na 9.01.

Wrażenia, uwagi, ewentualne info na temat błędów dopiszę na dniach.

Opera

,

Ukazała się Opera 8.54: poprawiono w niej wtyczkę Flash (problemy z bezpieczeństwem) i kilka innych drobiazgów. Nową wersję wystarczy nadinstalować na starą.

Dlaczego Opera? W sumie miałem o tym napisać już dawno, ale ciągle się to odwlekało. A teraz jest dobra okazja, by powiedzieć parę słów o tej przeglądarce.

Z Operą zetknąłem się parę lat temu (wersja 6). Mój stary komp (166 MXX, 128 RAM, grafika zintegrowana 1 Mega (!)) radził sobie z Internet Explorerem (wersja, nomen omen, 6) dość średnio - kilka otwartych okien wyraźnie zwalniało pracę Windowsa 98 SE, zaś sam Explorer przy kilku otwartych oknach lubił się często wieszać.

Zacząłem więc szukać alternatywy. Polecono mi FireFoxa i Operę. Najpierw, jako, że zawsze byłem fanem Netscape'a (aż do wersji numer... 6, która na słabym sprzęcie chodziła jak żółw), wypróbowałem FireFoxa. Niestety, program przerastał możliwości mojego ówczesnego PeCeta, był niewiele szybszy od IE, przy kilku otwartych kartach poważnie spowalniał, a do tego miał toporny interface.

Nieco rozczarowany zainstalowałem Operę, o której wiedziałem w zasadzie tylko to, że istnieje. Był to strzał w 10-tkę. Program pochłaniał mało zasobów, nie obciążał procesora, chodził jak burza, a do tego wykazał się dużym stopniem konfigurowalności przez użytkownika. I tak zostałem przy Operze.

Czy dziś bym także wybrał Operę? Zapewne tak. Przez ostatnie miesiące miałem sposobność bliższego zapoznania się z nowymi wersjami FireFoxa i dalej ta przeglądarka mi nie pasuje. Przy Operze zostanę tak długo, jak się da, póki nie pojawi się coś lepszego. Choć szczerze w to wątpię.