[akcesoria kuchenne] Co to jest?
Saturday, 26. December 2009, 13:37:22





W dzisiejszym świecie ten wygrywa wojny, kto ma lepsze CNN
Saturday, 26. December 2009, 13:37:22





Tuesday, 1. December 2009, 00:13:28

Saturday, 15. March 2008, 14:37:34
Zrobić dobry serial na podstawie kinowego hitu to trudna sztuka, a i niezbyt popularny pomysł. Zwłaszcza, jeśli serial skupia się na głównych bohaterach pełnometrażowej produkcji. Jeszcze gorzej jest wtedy, gdy sam film i postacie należą do kanonu gatunku. Dlatego też moja pierwsza myśl, gdy usłyszałem, że mają nakręcić serial Terminator, była zbliżona do: "ten, kto to wymyślił, zwariował". Potem jednak, jak to mam w zwyczaju, stwierdziłem: "poczekamy, zobaczymy". Warto było czekać.
Najlepiej z głównych bohaterów wypada Cameron Phillips (Summer Glau) - terminator, tradycyjnie wysłany z przyszłości, by chronić Johna. Cameron to zaawansowany model, nie aż tak jak T-1000 czy T-X, ale lepiej od T-800 naśladujący ludzkie emocje. Phillips jest obca - to się czuje. Scenarzystom należą się podziękowania za nie przesadzanie z nawiązaniami do poprzednich terminatorów. Mamy tu oczywiście nieśmiertelne Come with me if you want to live i parę innych smaczków, ale Cameron na szczęście nie jest kalką z roli Arnolda Schwarzeneggera. Glau gra swojego terminatora i wychodzi jej to dobrze.
Aktorzy, postacie, fabuła - to wszystko jest ważne, ale dla tej serii fundamentalne pytanie dotyczy czegoś innego. Mianowicie, jak Terminator: The Sarah Connor Chronicles wpisuje się w terminatorowy kanon filmowy? Lepiej, niż się spodziewałem. Serial jest solidnie osadzony w świecie wykreowanym przez Jamesa Camerona. Wszystkie kluczowe elementy zostały potraktowane odpowiednio rozsądnie, o niczym ważnym nie zapomniano, a odwołania do znanych postaci czy wydarzeń są zgodne z tym, co widzieliśmy wcześniej w kinach. Dodatkowo sporo jest tu różnych smaczków wyraźnie przeznaczonych dla fanów tytułu. Przyzwyczajenie się do formuły odcinkowej chwilę trwa, ale potem zaczyna się doceniać to, w jaki sposób seria rozbudowuje "mitologię" Terminatora. Nie zabrakło tu także scen z przyszłej wojny. Wadą jest to, że jak w większości współczesnych seriali, mamy tutaj historię rozpisaną na kilka sezonów - a wiadomo, że oglądalność, niczym łaska pańska, na pstrym koniu jeździ.
Saturday, 15. March 2008, 13:01:33
Niektóre seriale mają parę dobrych odcinków. Niektóre seriale są niezłe jako całość. Niektóre niezłe seriale maja odcinki wybitne.
Sunday, 17. February 2008, 21:56:52
Ufologią zainteresowałem się chyba w okolicach czwartej klasy podstawówki. Potem doszły do tego teorie Ericha von Dänikena, różnego rodzaju tajemnicze zjawiska (duchy, wampiryzm, magia, samoistne spalenia, teorie spiskowe, itd.) i wsiąkłem w to wszystko na dobre. Czytałem, oglądałem, wyszukiwałem informacje, zresztą nie tylko o UFO. Zainteresowanie takimi sprawami zostało mi do dziś.
Pewnego dnia usłyszałem o serialu, w którym agenci FBI, Fox Mulder i Dana Scully, prowadza dochodzenie w sprawie UFO. Sprawdziłem program, zasiadłem przed telewizorem i... I nic nie było już takie jak dawniej.
Przygody Muldera i Scully zauroczyły mnie na początku wszystkim tematyką i główną linią fabularną. Dopiero później zacząłem dostrzegać inne zalety serialu: wątki osobiste, wreszcie komentarze twórców dotyczące rozwoju współczesnych technologii (elektronika, genetyka, biotechnologia) i ich wpływu na ludzi. Owszem, to wszystko pojawiło się już - i jeszcze pojawi się wielokrotnie - w innych produkcjach SF, ale tutaj miało swój wyjątkowy czar.
Kiedyś obiecałem sobie, że postawię komplet The X-Files na półce, obok Star Wars i Indiany Jonesa. I stało się. Jakoś w październiku Borys (dzięki!) zapodał cynk, że na Amazonie pojawił się komplet sezonów (Fight the Future też jest w zestawie) w niezłej cenie - faktycznie, przedpremierowa obniżka wynosiła jakieś 70%. Nie było na co czekać - raz, dwa i zamówienie zostało złożone.

Sunday, 14. October 2007, 21:37:15
Z serialem 4400 zetknąłem się przypadkiem. Wiedziałem wprawdzie, że takowy powstał, ale jakoś nie było okazji zapoznać się z nim bliżej. Pewnego dnia, chyba dwa lata temu, trafiłem na pokaz zorganizowany przez telewizję AXN, tam obejrzałem pierwszy sezon i wsiąkłem.
Nieustanne rozwijanie fabuły jest poniekąd fundamentem największej wady 4400 - serial nie ma co prawda wielu niedoróbek, jednak pewne zjawisko wkurza mnie niemiłosiernie. Mianowicie, pomijając sezon pierwszy (który tak naprawdę jest zamkniętą mini-serię), każdy kolejny rozkręca się niesamowicie wolno. Ja lubię otwarcia z hukiem, w których wiele się dzieje. Natomiast tutaj mamy bardzo, bardzo powolny start: nakreślone zostają zwykle główne wątki fabularne, do tego autorzy dorzucają kilka istotnych, lecz zwykle mało efektownych wydarzeń. Owszem, potem z serialem jest jak z lokomotywą, jak się już rozpędzi, to nie sposób go zatrzymać. Końcowe odcinki sezonów mają tendencję do wywracania wszystkiego do góry nogami, dyktując zupełnie nowe zasady gry. Zanim jednak do tego dojdzie, musimy przebrnąć przez stadium ślimaka.
Kiedy dowiedziałem się, od czego pochodzi tytuł serialu, zażartowałem, że pomysłów na odcinki nie zabraknie - jeden epizod opowiadać będzie historię jednego z porwanych. Na całe szczęście tak się nie stało. Owszem, zdarzają się odcinki skupiające się na jednej postaci, jednak służą one głównie rozbudowie społecznego tła serii. Istnieje jednakże kluczowa grupa bohaterów, wokół których skupione są główne wątki i to ich perypetie możemy śledzić przede wszystkim..
Warto się z 4400 zapoznać. Jest to serial zrobiony sprawnie, nie powielający schematów z innych produkcji. CO mnie szczególnie ucieszyło, to zerwanie z podziałem na odcinki zwykłe i "mitologiczne" - takie rozwiązanie doskonale działało w The X-Files, późniejsze produkcje za wszelką cenę chciały dorównać dziełu Chrisa Cartera, kopiując na potęgę. I choć tu także mamy do czynienia z przedstawicielami służby rządowej, 4400 odszedł bardzo daleko od przygód Muldera i Scully. I bardzo dobrze - choć po obejrzeniu pierwszego odcinka miałem co do tego olbrzymie wątpliwości. W ogóle otwierająca 4400 mini-seria do pewnego moemntu sprawia wrażenie kolejnej kalki przygód dzielnych agentów FBI, na szczęście nic z tego nie pozostało w kolejnych sezonach.
Wednesday, 31. January 2007, 23:32:18
Wreszcie obejrzałem Lost. Po miesiącach wysłuchiwania, jaki wspaniały to serial, postanowiłem nadrobić zaległości. Wrażenia po obejrzeniu dwóch pełnych sezonów oraz wyemitowanych już odcinków trzeciej serii mam mieszane. Serial nie jest zły, ale opinie o nim były mocno przesadzone. Podejrzewam, że popularność seria zawdzięcza sprawnemu marketingowi oraz Lost Experience.
Retrospekcja to nieco inny problem. Twórcy serialu zastosowali ciekawy sposób przedstawiania bohaterów - przyczyny takich, a nie innych decyzji podejmowanych na wyspie poznajemy we wspomnieniach postaci. Z retrospekcji dowiadujemy się, kto był kim przed katastrofą, co ma do ukrycia, z kim się spotkał. Owszem, to wciąga. Ale najwyżej do końca pierwszej serii, potem flashbacki tylko irytują. Odcinek Lost trwa około 40 minut, z czego retrospekcje potrafią zająć nawet połowę. Dodatkowo, jeśli reszta odcinka poświęcona jest wspomnianemu bieganiu po lesie, myśl o skrzywdzeniu scenarzysty jest całkowicie usprawiedliwiona. Tym bardziej, że niektóre retrospekcyjne uzasadnienia teraźniejszego postępowania są tak łopatologiczne, że niemal słuchać korniki wiercące w stylisku.
Lost Experience to świetny chwyt marketingowy, chyba po raz pierwszy zastosowany na taką skalę (pamiętam bowiem reklamę Men in Black gdzie można było zadzwonić pod numer podany na wizytówce reklamującej film i uzyskać informacje na temat przebywających na ziemi kosmitów). To także spoiler, jakiego świat nie widział - a to może oznaczać, że moje obawy co do ilości informacji, które zostaną podane w serialu, mogą być trafne.
anonymous
Anonim writes: No u mnie było identycznie jak się zabrali za ro ...
anonymous
Neurocide writes: Świetna wiadomość - i bardzo fajnie, że wspom ...
Niech bedzie. ;) Nie pamietam, czy to mialo 'emulator' w nazwie, ...
Nie, to o czym piszesz to nie był emulator, to był interpreter s ...
Mialem na Komcia emulator ZX Spectrum. Dalo sie w tym napisac pr ...
:P Też wypadłem z obiegu, czy też raczej wycofałem się kilka la ...
AlthBlog
Gry fabularne
Dodatkowe zajęcie Borysa
Grota Drozdala
E$ i Wóda
Rozkosze stołu
The Russian
Dom na krańcu Wszechświata
Składowisko myśli nieuczesanych
O wszystkim i o niczym
Szamanie mamrotanie
Pies na komiksy
Raporty z sesji
Antropologia z kotem w tle
Zrzędzenia głównie o RPG
RPG, gry video, filmy klasy B+.
claygirl@hell.pl
Ad acta
MidMad's MeaDow
Lisia nora erpegowa
Deckard^2
The Villain Strikes Back
Kroniki Morta
Informacyjnie: Mouse Guard RPG (PDF) jest dostępny do 7 stycznia, w dość atrakcyjnej cenie (10$), w sklepie DriveThruRPG. Mouse Guard PDF – tanio ( Planeta )
Na forum FFG monkeylite wrzucił link do przygody Ghost of Mondstille którą napisał pod 3 edycję WFRP jak sam twierdzi jest w niej trochę gadania z NPCami, trochę walki i trochę śledztwa. Znajdziecie ją tutaj. Duch z Mondstille ( Planeta )
Kilka lat temu pisałem o Studni O. - stowarzyszeniu opowiadaczy, ocierającym się o "tą prawdziwą sztukę", występujących nie tylko w szkolnych salach. Wczoraj Gazeta Wyborcza Łódź poinformowała o LARPie, który jest częścią... LARP w Teatrze Wielkim w Łodzi ( Planeta )
Kilka lat temu pisałem o Studni O. - stowarzyszeniu opowiadaczy, ocierającym się o "tą prawdziwą sztukę", występujących nie tylko w szkolnych salach. Wczoraj Gazeta Wyborcza Łódź poinformowała o LARPie, który jest częścią promocji premiery opery Juliusz Cezar Georga Friedricha Haendla (więcej inf ...
Serwis Gamasutra w ostatni dzień 2009 roku, opublikował listę 99 darmowych gier, która pierwotnie znalazła się na blogu Critical Distance. Listę sporządził Christopher Hyde. Wspominam o niej dopiero po kilku dniach, jednak naprawdę wart... Najlepsze darmowe gry 2009 wg. Gamasutry ( Planeta )