Monday, 2. November 2009, 16:10:36
Może już pora coś napisać? Jakoś ostatnio nic się nie układa. Czemu? poza tym nie mam na nic praktycznie czasu - nauka... prawka już trzy razy nie zdałem. chyba będę jezdził bez dokumentów

i też jakoś będzie. nic mi się nie chce nawet pisać, nie wspominając już o myśleniu. pozostaje tylko Was pozdrowić i iść spać...(albo i nie

)
Tuesday, 15. September 2009, 13:34:07
...się rodzi w mojej głowie. Mam tyle rzeczy do roboty że nie wiem za co się zabrać.A tu jak na złość żadnych pomysłów. Każą lekcje odrabiać. Referaty pisać, a ja żadnego sensownego zdania nie mogę wymyśleć... Pustka. Totalna pustka. Ostatnio nawet odechciało mi się siedzieć w necie. Niby się zaloguje ale potem ogarnia mnie sen i odpadam. Ogólnie to mi się nic niechce. Świat jest jednak do dupy. Ale o tym potem.... Jak nie zapomnę to może dziś jeszcze napisze coś...
Saturday, 22. August 2009, 09:01:23
Wakacje się kończą,więc pora je podsumować. Nie da się ukryć że nie były zbyt szczęśliwe. Z powodu różnych niemiłych zdarzeń trzeba było odwołać wszystkie wyjazdy. Jednak w 3 miejscach udało mi się być. Krótko,ale to zawsze coś. Pierwszy był Manchester. Wspaniałe miasto.Spotkałem się z kilkoma znajomymi w pubie i wieczór minął całkiem przyjemnie.Drugiego dnia odwiedziłem University of Manchester- wiem już że muszę dobrze się postarać aby się tam dostać. 3 dni mi szybko minęły i trzeba było wyjeżdżać. W drodze powrotnej odwiedziłem Berlin.zatrzymaliśmy się na noc u przyjaciela mojego szwagra. Uwierzcie,Berlin nocą wygląda naprawdę ładnie. Podświetlone budynki nadają klimat. A na ulicy zobaczyłem wspaniałe auto - Mercedes SLR cudo. W dalszej kolejności wylądowałem we Wrocławiu. Tam również spędziłem tylko 2 dni ale tam bawiłem się najlepiej i spotkałem najwięcej przyjaciół,a było to z racji urodzin mojej przyjaciółki Oli.
Zabawa była wspaniała. Niestety potem trzeba było wracać do domu... Wszystkich ludzi z którymi się bawiłem w Manchesterze,Berlinie i Wrocławiu pragnę gorąco pozdrowić i podziękować za dużą dawkę pozytywnej energi. Podsumowując. Nawet w ciężkich momentach można odnaleźć parę radosnych chwil. Przedemną jeszcze jedno wyzwanie w te wakacje. Egzamin na prawo jazdy. Nam nadzieję że się uda. O efektach niebawem poinformuję. P.S. Trzymajcie za mnie kciuki 25 sierpnia.
Monday, 20. July 2009, 18:42:41
No i stało się. Piszę pierwszego bloga w moim życiu.Także wybaczcie mi różne gafy. W sumie chciałem zebrać wasze opinie. Czy macie czasami coś takiego że pech prześladuje was cały czas? Mi teraz życie daje w kość dość dobrze. Mamy wakacje,miałem je zaplanowane-wyjazdy itp,a tu wszystko trzeba było odwołać... Bo 'kochany' los sprawił że tata wylądował w szpitalu...Niby jest już w domu i czuje się dobrze... Ale ja muszę więcej czasu spędzić w domu... Eh...A w dodatku wszyscy na których mi zależy są gdzieś daleko,strasznie mi brakuje ich obecności i wsparcia. Nawet nie mam z kim pogadać.Niby są tzw 'koledzy' ale o nich szkoda gadać,a najgorsze jest to że mało kto z nich jest normalny.zawsze są mili jak im coś trzeba,a gdy to dostaną to odchodzą,zapominają,udają że cię nie znają,lub wbijają Ci w plecy nóż!! Pociechą jest to że można liczyć na ludzi których poznało się dzieki pasji.Z mini można pogadać pomimo że są z drugiego końca Polski lub z innych krajów.i tu kolejna niespodzianka.chciałbym z mini rozmawiać w sieci a mój komp wyleciał w powietrze.dosłownie.było bum i jednoczesne kopnięcie prądu,po czym czuć się dało smród topionego plastiku...Eksplodował jakiś tranzystor na płycie głównej,czy coś takiego.w sumie to nie wiem bo,się na tym nie znam.

Podsumowując. Życie jest denne... A prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
Pozdrawiam wszystkich.