Pierwszy dół: zaliczony
Thursday, 25. October 2007, 17:31:46
Wielkie problemy. Koleżanka martwi się, czy aby na pewno jej nauka jest taka, jaką być, oczywiście według niej, powinna. Cytat:
- z czym się nie wyrabiasz?
- ostatnio z niczym.. cały czas coś mam.. jak nie lekcje to korki, to strzelnica.. no i trzeba przyznac ze moj "leń " tez wychodzi... a potem sie denerwuje ze mam mierne oceny i w ogole..
- no najgorzej na biologi, wosie i histori..;/ z reszta nie lubie tych przedmiotów.. ale nie ma co sie tak tłumaczyc..
Myślałem, że walnę. Dziewczyna jest najlepsza w klasie, a także w szkole, otrzymała stypendium, uczy się jak "ja pierdole" i ma taki oto problem. To ja się, kurwa, pytam. Na chuj ludzie szukają sobie takich na ludzki rozum niewytłumaczalnych problemów? Przecież to nie tragedia, jak będzie się miało średnią 4,9, a nie 5,0! No.
Ludzie z prawdziwymi problemami, tak naprawdę, nie pokazują swoich problemów, bo są zbyt poważne. I co mnie wkurwia? Nie chcę nikomu nic tutaj "dosrywać", ale do kurwy nędzy, jeżeli wyglądasz na zdołowaną, dupowatą, zawiedzioną, nieszczęśliwą, nie-dobrze-wyglądającą-ogólnie, to na chuj na pytanie
Co się stało?
odpowiadasz
Nic, nic, wszystko w porządku.
się kurwa mać pytam??
Osoby, które zorientują się, że o nich tutaj mowa - z góry przepraszam, nic do Was nie mam, podałem tylko te sytuacje jako przykład bezmyślnego szukania sobie problemów - może coś do Was dotrze.
Alla fine: wypierdalać.














