Pani z tłumu wzięta... Zwykły profil, smutne oczy...
Dzisiaj będzie trochę krócej... Ostatnio się rozpisałem właściwie nad niczym, dzisiaj będzie bardziej treściwie, za to krócej niż zazwyczaj... Widzicie tą Panią na górze? Spotkałem ją przypadkowo... z profilu jaka jest - każdy widzi. Wcześniej szedłem naprzeciwko niej - widziałem jej oczy. Powiem Wam, że tak smutnych oczu dawno nie widziałem...
Zastanawia mnie, gdzie jest miejsce na problemy człowieka w wielkim mieście, w takiej Warszawie. Do tej pory na ulicach stolicy nie widziałem chociażby jednej sytuacji, w której jeden człowiek pomógłby drugiemu - całkiem bezinteresownie. Każdy chodzi swoimi drogami. Nasze drogi się jednak krzyżują częściej, niż sobie to wyobrażamy...
Nie tak dawno sam mogłem doświadczyć tej "warszawskiej znieczulicy"... Na dzień przed zatrułem się jakimś świństwem. Kiedy wsiadłem tamtego dnia do autobusu w drogę na drugi koniec Warszawy (okolice Okęcia), wszystko było jeszcze w porządku. Kiedy wsiadłem do autobusu w drogę powrotną - zaczęło się. To była czysta tragedia. Byłem blady, pot ze mnie leciał ciurkiem, w żołądku miałem wielką tragedię. Jeszcze nigdy nie chciało mi się tak wymiotować. Czułem się, jakbym był pod wpływem silnych środków odurzających. Szczerze mówiąc - zapewne wyglądałem jak ćpun na detoksie. Nie wiem, jak dojechałem, nie wiem... Pamiętam tylko, że poprosiłem ludzi z autobusu o pomoc. Nie wiedziałem wtedy, jak niby miała by ona wyglądać, ale ludzkim odruchem w takich sytuacjach jest proszenie o pomoc. Zgadnijcie - nikt nie pomógł. Obudziłem się następnego dnia w mieszkaniu...
Całe meritum sprawy sprowadza się do prostego stwierdzenia: przechodząc wzdłuż ulicy, jadąc autobusem, czekając na tramwaj, napotykamy ludzi, którzy potrzebują naszej pomocy. Często wystarczy życzliwe spojrzenie, aby zrobiło się lżej na duchu drugiemu człowiekowi. Często jednak nie patrzymy ludziom w oczy - tak jak na zdjęciu, widząc profil, widzimy postać bez wyrazu...
Oh Laura - Friend Like Me wsłuchajcie się w tekst...
Pani z tramwaju... Ona chyba też miała kiepski dzień.
To dziwne, ale czasami rzeczy, które z pozoru wydają się być negatywnymi, przeistaczają się w coś pozytywnego. Dzisiaj zostałem zwolniony z pracy, tak na przykład . Redukcja etatów, nieporozumienie, szef-idiota. Długo by opowiadać. Najważniejsze w tym to, że już nie pracuję w Silver Screenie. Cóż więc w tym dobrego? Na pierwszy rzut oka nic, no ale miałem dzisiaj wolne.
Wolne nie od parady, nie zmarnowane na gapienie się w TV, siedzenie na GG, czy inne rzeczy, które uwielbiam robić. Dzień wolny spędziłem na szukaniu nowego mieszkania. Szukałem, dzwoniłem (raczej siostra), pytałem, odkładałem słuchawkę po usłyszeniu "proszę wpłacić 240 zł, podpiszemy umowę, będzie mieszkanie". Aż zupełnie przypadkowo wpadłem na stronę agencji nieruchomości, ale już tej prawdziwie realnej, nawet nie wiem jak, nie pamiętam, ale trafiłem. I zadzwoniłem. Porozmawiałem. Umówiłem się na spotkanie. Poszedłem na nie z siostrą. Bardzo miła pani, nazywa się Anna Holly (święta Anna?!?), pokazała nam mieszkanie. Żadne luksusy, ale mieszkanie jest naprawdę fajne! 40 metrów kwadratowych, duuuży pokój, duuuża kuchnia, łazienka trochę gorsza, ale i kibel jest, i wanna . Super, naprawdę super. Stare budownictwo, wysoki sufit, super balkon, no i lokalizacja! Koło Wileńszczaka, więc wszędzie się dojedzie i ogólnie blisko Biedronka
Kiedy wyszedłem z mieszkania (IV piętro, przypominam), popatrzyłem to w prawo, to w lewo, a moim oczom ukazał się budynek Novego Kina Praha. A że ja w tych klockach siedziałem, to postanowiłem wpaść i zapytać się o pracę. Kazali CV przynieść. To przyniosę - jutro mam to w grafiku. I być może pójdę tam do pracy, bo fajni ludzie na oko :]. Ale mam oczywiście plan awaryjny, który brzmi: McDonald's! Niektózy pewnie się z tego zaśmieją, ale 10,50 PLN na rękę za godzinę pracy piechotą nie chodzi, a każda kasa się przyda - temu nikt nie zaprzeczy.
Tak więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Kolejny raz utwierdzam się w tym przekonaniu. Zwolnili mnie z pracy (stawka: 7,10 PLN/h minus podatek, to jakoś lekko ponad 6 PLN/h na rękę), ale znalazłem mieszkanie i mam perspektywę znalezienia lepiej płatnej pracy! Czego chcieć więcej od dnia?
Uwaga! Polecam zakupy w Lidlu dla palaczy papierosów - oryginalna cena za L&M Blue (lighty) to 8,05 PLN - Lidl ma stałą promocję, za paczkę ulubionych papierosków zapłacimy 6,75! Przy okazji: pamiętam, jak kiedyś L&M'y kosztowały 4,75 xD I po co nam ta Unia Europejska?
- No cześć Marcin, jak tam w pracy leci? - No wszystko okej, fajni ludzie, trochę małe pieniądze, ale wszystko okej! - Marcin, a po co Ty właściwie pracujesz? - No jak to "po co"? Żeby na studia trochę odłożyć! - Przecież ja Ci dam na studia...! - Yyyyyy... - Wracaj lepiej do domu, nie ma komu trawy kosić. -
Przy okazji: zostałem Użytkownikiem Tygodnia! Member of The Week of My Opera Community - to brzmi dumnie!
Nigdy nie pozbawiaj nikogo nadziei, może to wszystko co mu zostało. Jacson Brown
No to tak... Miesiąc już ponad siedzę w Warszawie. Niby z dnia na dzień nic specjalnego się nie dzieje, jednak kiedy spojrzę na to wszystko z perspektywy czasu, to działo się sporo...
Po pierwsze: Dostałem się na wymarzone studia. Jestem studentem Warszawskiej Wyższej Szkoły Humanistycznej im. Bolesława Prusa w Warszawie - na kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Brzmi fajnie?
Po drugie: Mam świetną pracę, w której czuję się naprawdę dobrze - nie dość, że mam kino za darmo, wpieprzanie popcornu i chlanie coli do granic możliwości za free, to jeszcze super ludzie, których bym nie zamienił na nikogo innego (jeżeli chodzi o pracę, rzecz jasna ).
Po trzecie: Załatwiłem sobie praktyki! Oczywiście dziennikarskie . Chodzi o to, że będę praktykował swoje rzemiosło w reginalnej gazecie "Echo Miasta - Warszawa" - dobre?
Jest jeszcze sporo mniejszych aspektów, które składają się na mój mały sukces w stolicy, ale jest ich dosyć sporo, dlatego nie będę wymieniał. Dziękuję wszystkim, którzy mnie wspierali - dzięki Wam poznałem fajnych ludzi, a także stęskniłem się za "starymi" przyjaciółmi, do których z chęcią wyruszam dnia jutrzejszego, aby spędzić z Nimi caaały tydzień!
Nie zwalaj niczego na okoliczności, lecz zmieniaj je. Sukces odniesiesz tylko wtedy, gdy sam poszukasz okoliczności, jakie ci odpowiadają; Jeśli nie zdołasz ich znaleźć, stwórz je sobie
No i pracuję. Jest ciężko, szczególnie dla moich nóg, bo po 10-godzinnym staniu na promocji nogi mają prawo wysiąść. Ale jestem szczęśliwy. Szczęśliwy, jak nigdy jeszcze nie byłem. Czuję, że żyję...
Tęskno mi za wszystkimi znajomymi. Nie, za znajomymi mi nie tęskno, tęskno mi za przyjaciółmi, których coraz mniej... Z dnia na dzień dowiaduję się, że jednak mimo fajnych chwil, które spędziliśmy razem, tak naprawdę przestali być moimi przyjaciółmi, przez co powinienem teraz pisać słowo "przyjaciel" w cudzysłowiu... Taka kolej rzeczy.
Dzięki wielkie tym, którzy chociaż się odezwą. To naprawdę zadziwiające, jak szybko można o kimś zapomnieć...
Więcej warta jest przyjaźń jednego człowieka rozumnego niż wszystkich głupców. Demokryt
Pojawia się pytanie: czy można usprawiedliwić tęsknotę za głosem Przyjaciela pracą? Trochę to okrutne, jednak bardzo możliwe. Czy jestem podły? Nie, to się tylko wydaje...
Moi Drodzy Parafianie... Nadchodzi czas, kiedy to przyszło się z Wami pożegnać. Nie lękajcie się! Nie opuszczam Wam bowiem na zawsze... Onegdaj powrócę i porozmawiamy na żywo, teraz tylko przez internet...
Żal mi w sumie, że wyjeżdżam, bo tam nikogo nie znam (opórcz siostry, rzecz jasna), tak więc na piwo nie będzie z kim pójść, ani z kim pogadać na żywca... Ale niestety - życie to życie, nie jest usłane różami, a że chcę mieć swoje pieniądze, na 3 miesiące wyjeżdżam do Warszawy.
Tam też zostaję na studia, oczywiście jeżeli się dostanę. Ale jestem dobrej myśli! Zmiany nie zawsze oznaczają coś strasznego - czasami mimo wielu wątpliwości, rozterek, przeciwności, los się odmienia i okazuje się, że coś,co wydawało się być czymś nie-do-przyjęcia, jest nagle wybawieniem od świata .
Tadaaam! Dodałem w końcu kolejne zdjęcia. Pierwsze przedstawiają Szkutę i Wychudzoną na Rzepińskiej, a było to podczas dłuuugiej drogi do domu ze szkoły. Najlepsze zdjęcia to te na śmietniku! Chcesz zobaczyć? - klikaj na zdjęcie na dole
Kolejnym albumem zdjęć jest album naturalny - czyli te zdjęcia, które mają ładne kwiatki, czyste niebo, zielone kolory i ogólnie są naturalne ze względu na swoją treść. Chcesz? - klikaj na dole.
Już niedługo nowe zdjęcia! Trochę starsze, ale zawsze będą
Pamiętacie jeszcze dzień 30. marca, kiedy to wyruszyliśmy w drogę do Częstochowy, aby pomodlić się za zdanie matury? Jeżeli tak, to fajnie, a jak nie pamiętacie, to macie zdjęcia
Oczywiście nie wszystkie, bo niektóre nie wyszły, ale te lepsze dałem ;] Jak chcesz wszystkie zobaczyć, to kliknij na zdjęcie Baśki - Pielgrzyma, który odnalazł swoją Ziemię Obiecaną (to właśnie mówi jej mina)!
Stało się - jestem po egzaminach pisemnych z polskiego, angielskiego (rozszerzenie) i WOSu (rozszerzenie). Powiem tylko, że była jak dla mnie trudna. Przynajmniej z WOSu, a pracy z polskiego nie chcę nawet komentować :/
Polecam ciekawy artykuł na portalu Wiadomosci24.pl:
Zakwitły kasztany, a w szkołach średnich rozdano arkusze maturalne. Na pierwszy ogień poszedł język polski. Dziś wszystko, po zeszłorocznym szaleństwie związanym ze zmianami, mogłoby się wydawać "ok" - ale czy tak naprawdę jest?
Piękny dzisiaj dzień nastał Otóż dowiedziałem się czegoś o sobie samym - mianowicie tego, że mi nie zależy! Trochę to niebezpieczne, ale co tam... Matura to bzdura!
Przyszedł czas na to, żeby sobie uświadomić, że kilka egzaminów zaważy na mojej przyszłości. Przerażające, prawda. Ale czym bardziej podejdzie się do tego na luzie, tym mniej się zestresuję i więcej informacji odnajdę w swojej głowie, która, co tu dużo kryć, przez ostatnie kilka dni przeżywa natężenie wiedzy .
Sytuacja z poprzedniego wpisu się wyjaśniła - pozytywnie i negatywnie, chociaż ta negatywna też w sumie wyszła na pozytywną! I o to chodziło - o uświadomienie sobie, że narcyzm czasami popłaca A jeżeli ktoś ma z tym problem, to przykro mi, ale ja mu w tym nie pomogę...
I tak znalazłem się na 4 dni przed maturą w bardzo dobrym humorze, którego prawie nic nie może zepsuć - chyba, że brak papierosów, co podtrzymuje mój dobry humor
Wszystkim powodzenia na maturze, no i w dalszym, już dorosłym życiu!
P.S. Widzieliście napis na świadectwie ukończenia liceum? "Ten dokument zaświadcza o uzyskaniu wykształcenia średniego" Tak! Jesteśmy średniakami!