Tylu poszło w pizdu...
Tuesday, 22. April 2008, 19:31:09
Przyjaźń nie potępia w chwilach trudnych, nie odpowiada zimnym rozumowaniem: gdybyś postąpił w ten czy tamten sposób... Otwiera szeroko ramiona i mówi: nie pragnę wiedzieć, nie oceniam, tutaj jest serce, gdzie możesz spocząć.
I jestem w takim momencie życia, że aż ręce opadają... Po prostu brak słów na to, co się dzieje. Dobrze, że mam tego bloga, to kiedyś będziemy się śmiać z naszych dzisiejszych problemów. Jednego tylko nie rozumiem...
Dziwnie się wszystko potoczyło. Pieprzony Poznań skłócił ze sobą wszystkich, na których mi zależy. Chłopaki z klasy się wypięli i nawet nie wiem, czy będę z nimi mógł piwo wypić. Moja ponoć super koleżanka od podstawówki, z którą tyle przeszedłem, nagle, nie wiadomo dlaczego, robi dziwne miny i stroi fochy, jak to na zranioną przystało.
Czy naprawdę nie da się tego wszystkiego pogodzić? Czy ta pierdolona mentalność małomiasteczkowych ludzi musi wszystko zepsuć na sam koniec szkoły? Czy będzie jeszcze taki dzień, kiedy wszyscy, tak jak kiedyś, usiądziemy razem i porozmawiamy na normalne, codzienne tematy?
Czemu musi być wszystko tak cholernie skomplikowane? Czemu w końcu nie można o czymś zapomnieć i iść dalej, bez bagażu życiowych doświadczeń poronionych psychicznie nastolatków? Czemu ktoś, komu nic złego nie zrobiłem, ma do mnie pretensje? I o co ma te pretensje, skoro mieć ich nie powinien z prostego jednego powodu: bo nie miał powodu, żeby je (pretensje) mieć?
Czemu nie można sobie wszystkiego powiedzieć prosto w oczy, tylko uciekać przed prawdą, omijać meritum sprawy; czemu nie można porozmawiać w cztery oczy, chociażby udając, że jest się w temacie zagłębionym? Czemu jebane GG nie dostarcza wszystkich wiadomości?
Czemu to wszystko jest tak popieprzone, że nie da się wyjść cało z tej chorej sytuacji?
I wicąż tyle pytań, a tak mało czasu, żeby na nie odpowiedzieć :/ Jak zwykle, czas nam nie sprzyja. Mam nadzieję, że znajdzie się jednak kiedyś taka chwila, w odpowiednim miejscu, żeby wytłumaczyć wszystko, nie kryjąc żadnych faktów, które, jeden do drugiego, spierdoliły coś pięknego.
Trzeba wielu lat by znaleźć przyjaciela, wystarczy chwila by go stracić.
EDIT: Rym w ostatnim zdaniu nie był zamierzony.















Anonymous # 22. April 2008, 19:37
dobre pytania, no coż...
Anonymous # 22. April 2008, 19:40
hmm słyszę siebie z niedawnych wcale dni...
tylko że dziś jush wiem że było w tym wiele mojej winy, wiele spierdoliłem, zawiodłem tych na których mi zależy,..... i pewnie jeszcze nieraz tak będzie bo kilka słów i gestów potrafi zjebać ogrom spraw...ale tesh słowa, te szczere, i gesty mogą wielu rzeczom zapobiec..trzeba mówić, nie kryjąc uczuć...i wierzyć i ufać tym których nam zalezy
Anonymous # 23. April 2008, 13:21
No cóż życie... za dużo się tym przejmujesz. "Przyjaciół" będzie jeszcze wielu. Nie warto się zamartwiać z powodu obecnych. Szczególnie, jeśli taki obrót spraw jest łatwy do przewidzenia. Wuluzuj i podchodź do takich spraw z większym dystansem ;]
Anonymous # 23. April 2008, 14:31
heheheh ^^ my to zawsze sie wypinamy :P ale pamiętaj kto do tego doprowadził ;] i co do tych niezawinionych pretensji ... ja coś o tym wiem ... nieprawdaż? :)
Magdalena # 1. August 2008, 16:53
Jeśli nie napotykamy problemów nie możemy się rozwijać. A tylko to się liczy - ciągły rozwój osobowości.