So I say: thank you for the music!
Wednesday, 29. October 2008, 15:39:33
Takie rzeczy tylko w Słubicach Niedawno wróciłem z psychologii, na którą nie dotarłem, no i z retoryki i erystki, na którą zdążyłem. Siedzę przed komputerem, słucham "Thank You for the Music" (v. Mamma Mia! OST), piję herbatę, za oknem zimno i ciemno (w końcu wschód), a jutro czeka mnie angielski. Wszystko okej. Serio.
W piątek zaczynam pracę w Sense - od 17 do zamknięcia. Będę barbackiem
Chciałem pojechać do domu na następny weekend (tak, ten długi), ale nie wiem, czy mi dadzą wolne. O ile mnie nie wyleją po tym piątku, co jest całkiem możliwe. A w Słubicach nie byłem już 2 miesiące. Najbliższa okazja na Boże Narodzenie, w razie czego. O ile dostanę wolne.
Nie chce mi się pić, nie chce mi się palić, nawet na imprezy nie chce mi się chodzić. Co jest w tym dziwnego, to to, że i piję, i palę, no a na imprezy też chodzę. Wbrew sobie? - nie. Po prostu tak jakoś wychodzi. W ogóle życie mi się odwraca do góry nogami, ale zobaczymy, czy teraz będzie ta lepsza półkula, czy gorsza. Jak gorsza, to będzie nadzieja, że kolejna będzie lepsza. Jak teraz będzie lepsza, to będzie fajnie, bo już życia nie będę chciał zmienić.
Ostatnio kolega mówi do mnie: "poszłem tam, żeby wziąść to, ale w sumie to tego nie chcem" - gościu jest na polonistyce na UW. Nie wiem, czy sobie jaja robił, czy co, ale... już z nim nie gadam.
Adios!















Anonymous # 29. October 2008, 19:49
nie martw się, jutro pozdrowię od Ciebie słubickie uliczki ;)
'powiedz patrycja,
twoja stara jest jak petycja' ;)
no. studenckie życie wbrew pozorom wyżera resztkę mózgu :)
Pozdrawiam Marcinos ;)
Do wykładów, adios pomidoros ;)
yoshiru # 5. December 2008, 10:09
yoshiru # 8. January 2009, 16:21