Skip navigation.

Log in | Sign up

photo of Martin

Good Morning mister Sunshine!

about things I don't feel pity about...

Matura: porażka goni porażkę...

Stało się - jestem po egzaminach pisemnych z polskiego, angielskiego (rozszerzenie) i WOSu (rozszerzenie). Powiem tylko, że była jak dla mnie trudna. Przynajmniej z WOSu, a pracy z polskiego nie chcę nawet komentować :/

Polecam ciekawy artykuł na portalu Wiadomosci24.pl:

Zakwitły kasztany, a w szkołach średnich rozdano arkusze maturalne. Na pierwszy ogień poszedł język polski. Dziś wszystko, po zeszłorocznym szaleństwie związanym ze zmianami, mogłoby się wydawać "ok" - ale czy tak naprawdę jest?


całość przeczytacie tutaj!

Niedługo się odezwę :wink:

Dzień dobry!

, , ,

Piękny dzisiaj dzień nastał :wink: Otóż dowiedziałem się czegoś o sobie samym - mianowicie tego, że mi nie zależy! :smile: Trochę to niebezpieczne, ale co tam... Matura to bzdura! Przyszedł czas na to, żeby sobie uświadomić, że kilka egzaminów zaważy na mojej przyszłości. Przerażające, prawda. Ale czym bardziej podejdzie się do tego na luzie, tym mniej się zestresuję i więcej informacji odnajdę w swojej głowie, która, co tu dużo kryć, przez ostatnie kilka dni przeżywa natężenie wiedzy :smile:. Sytuacja z poprzedniego wpisu się wyjaśniła - pozytywnie i negatywnie, chociaż ta negatywna też w sumie wyszła na pozytywną! I o to chodziło - o uświadomienie sobie, że narcyzm czasami popłaca :smile: A jeżeli ktoś ma z tym problem, to przykro mi, ale ja mu w tym nie pomogę... I tak znalazłem się na 4 dni przed maturą w bardzo dobrym humorze, którego prawie nic nie może zepsuć - chyba, że brak papierosów, co podtrzymuje mój dobry humor P: Wszystkim powodzenia na maturze, no i w dalszym, już dorosłym życiu! :smile:

P.S. Widzieliście napis na świadectwie ukończenia liceum? "Ten dokument zaświadcza o uzyskaniu wykształcenia średniego" :D Tak! Jesteśmy średniakami!

Tylu poszło w pizdu...

,

Przyjaźń nie potępia w chwilach trudnych, nie odpowiada zimnym rozumowaniem: gdybyś postąpił w ten czy tamten sposób... Otwiera szeroko ramiona i mówi: nie pragnę wiedzieć, nie oceniam, tutaj jest serce, gdzie możesz spocząć.







I jestem w takim momencie życia, że aż ręce opadają... Po prostu brak słów na to, co się dzieje. Dobrze, że mam tego bloga, to kiedyś będziemy się śmiać z naszych dzisiejszych problemów. Jednego tylko nie rozumiem...

Dziwnie się wszystko potoczyło. Pieprzony Poznań skłócił ze sobą wszystkich, na których mi zależy. Chłopaki z klasy się wypięli i nawet nie wiem, czy będę z nimi mógł piwo wypić. Moja ponoć super koleżanka od podstawówki, z którą tyle przeszedłem, nagle, nie wiadomo dlaczego, robi dziwne miny i stroi fochy, jak to na zranioną przystało.



Czy naprawdę nie da się tego wszystkiego pogodzić? Czy ta pierdolona mentalność małomiasteczkowych ludzi musi wszystko zepsuć na sam koniec szkoły? Czy będzie jeszcze taki dzień, kiedy wszyscy, tak jak kiedyś, usiądziemy razem i porozmawiamy na normalne, codzienne tematy?



Czemu musi być wszystko tak cholernie skomplikowane? Czemu w końcu nie można o czymś zapomnieć i iść dalej, bez bagażu życiowych doświadczeń poronionych psychicznie nastolatków? Czemu ktoś, komu nic złego nie zrobiłem, ma do mnie pretensje? I o co ma te pretensje, skoro mieć ich nie powinien z prostego jednego powodu: bo nie miał powodu, żeby je (pretensje) mieć?



Czemu nie można sobie wszystkiego powiedzieć prosto w oczy, tylko uciekać przed prawdą, omijać meritum sprawy; czemu nie można porozmawiać w cztery oczy, chociażby udając, że jest się w temacie zagłębionym? Czemu jebane GG nie dostarcza wszystkich wiadomości?



Czemu to wszystko jest tak popieprzone, że nie da się wyjść cało z tej chorej sytuacji?



I wicąż tyle pytań, a tak mało czasu, żeby na nie odpowiedzieć :/ Jak zwykle, czas nam nie sprzyja. Mam nadzieję, że znajdzie się jednak kiedyś taka chwila, w odpowiednim miejscu, żeby wytłumaczyć wszystko, nie kryjąc żadnych faktów, które, jeden do drugiego, spierdoliły coś pięknego.





Trzeba wielu lat by znaleźć przyjaciela, wystarczy chwila by go stracić.






EDIT: Rym w ostatnim zdaniu nie był zamierzony.

Zmian ciąg dalszy...

, ,

Prostą rzeczą jest kochać. Miłość jest piękna, cudowna, uskrzydla człowieka i sprawia, że jest lepszy, niż w rzeczywistości jest. Pomimo kłótni, pomimo sprzeczek i wyzwisk. Miłość to świętość, której nikt niczym nie może zepsuć. Oczywiście mowa tutaj o osobach postronnych, które widzą, co się dzieje, próbują pomóc, ale niestety nie wychodzi - blokowani są przez zakochanych.



Takiego bana dostawałem non-stop. Chciałem pomóc, oczywiście wyszło źle, ale cóż... Opisuję tutaj dosyć dawną historię, bo przecież o bierzących sprawach się nie rozmawia. Lepiej przemilczeć, potem się odezwać, ale nie już jako ja, tylko anonimowo. Żeby było lepiej i mi, i tej osobie, którą właśnie obsmarowywuję.

Miłość jest do bani. Miłości nie ma, bo nie ma z kim jej pielęgnować. A Ci wszyscy, którzy myślą, że w wieku 18 lat znaleźli swoją miłość - mogę im tylko współczuć w tej pięknej krainie, zwanej "Miłością". Kiedyś zobaczymy, kto lepiej wyszedł na "miłościach życia" - Ci, którzy brnęli w gówno po kostki, czy Ci, którzy z racji swojego statusu społecznego, nie mieli, nazwijmy to szczęścia, aby w gówno wejść w butach.

Alla fine: wypierdalać.

Poszukiwania wiosny!

, ,

Jest to dosyć przykre, ale czas zimy się skończył. Przynajmniej tej kalendarzowej, bo za oknem... cóż. Zima. Na Boże Narodzenie mieliśmy ładny obrazek za szybą, na Święta Wielkanocne - krajobraz zimowy. Żeby nie było zbyt wygodnie, to raz pada śnieg, potem świeci słońce, potem pada deszcz, potem jest nijako - i znowu pada śnieg.

kliknij, aby wejść do galerii
Dlatego, chcąc wykorzystać czas "słoneczny", poszliśmy do parku w poszukiwaniu wiosny. Pani Przedszkolanki nie było, dlatego Marzanna nie została zabita poprzez udławienie wodą z Odry, ale było fajnie. Chociaż nie tak samo, jak kiedyś... Tak, jak w podstawówce, kiedy piekliśmy ciasto ze słońc i uśmiechów... xD

Człowiek zamiast miłości może mieć przyjaźń czyjąś
i to będzie jeszcze więcej warte i będzie trwalsze, pewniejsze.
Irena Solska