Tuesday, 25. December 2007, 13:51:18
o dupie maryni, święta
Witam Was wszystkich obecnych w moim życiu na codzień 
Dzisiaj o godzinie 16:10 stałem się pełnoprawnym obywatelem Rzeczypospolitej Polski! Tak tak, to dokładnie 18. lat temu, a i (także dokładnie) 1989. lat po urodzeniu Jezusa, mały Marcin przyszedł na świat 
Marcin wraz ze swoją siostrą 
Lata mijają, siwych włosów co prawda jeszcze nie widać, ale pierwsze oznaki starzenia już się uwydatniły. Jakoś tak mniej mi zależy na świętach rodzinnych, mniej mi zależy w ogóle na wszystkim. Może to taka depresja, która mnie zabija z dnia na dzień. Do wczorajszego dnia siedziała skitrana gdzieś w pokoju, a dzisiaj jebnęła mnie niczym zszywacz w głowę Bridget Jones.
Dziękuję wszystkim tym, którzy pamiętali
Ance, Baśce, Maćkowi, Aśce, Szkucie, Beretowi - jak o kimś zapomniałem, to przepraszam
A jak ktoś o mnie zapomniał, to jego strata :]
Saturday, 22. December 2007, 20:10:14
o dupie maryni, święta

Święta tuż tuż. Zaledwie dwa dni pozostały do Wigilii. A w dzień po moje urodziny. Zobaczymy, czy będzie jakaś różnica. Bo w sklepach raczej nie, o dowód mnie nie pytają. Jak już powiedziałem - idą święta. A śnigu ni chuja, że się tak wyrażę. Dzisiaj coś oszroniło drzewa, ale po kilku godzinach przyszła mroźna wiosna. A wyrazy mroźna i wiosna nie mogą iść w parze. Po chuj to słońce, ja się pytam?
Śnieg - jedyne, co teraz by mnie pocieszyło. Co by mi się pozwoliło wyrwać z tej dziury. Oczywiście w przenośni, bo przecież wyjechać, to nie wyjadę. Najbliższy wyjazd dopiero na wakacje. Irlandia i Izrael. Odwrotnie. Izrael i Irlandia. Jadę do pracy. Moje postanowienie. Na samochód uzbieram, to wrócę.
Chciałem tyle napisać, a teraz mam pustkę. Ostatnio nie oglądałem nawet żadnego znośnego filmu. Wszystkie tylko "jakieś". Jakiś horror, jakaś komedia, jakiś dokument. A film nie może być jakiś! Musi mnie wciągać! A te, za przeproszeniem, filmy mnie nie wciągają. I nawet kurwa samotnego Kevina w domu nie obejrzę! Jak telewizje w Polsce puszczały z roku na rok w święta ten sam film, to teraz, kiedy właśnie chciałem go obejrzeć, nie puszczają! Ignoranci!!
Piszę i czuję bigos. Mama w kuchni siedzi. Krzyczy: "kiedy powycierasz kurze w biurze?" - grrr... Nienawidzę ścierania kurzu. "Macie po osiemnaście lat, to nie jest tak, że ja muszę wszystko robić. Macie być jak normalne dzieci (yyyyy!). Macie mi pomagać, w szególności jak matka jest sama, a ojciec pije". O, nędzny żywocie...
EDIT: Wrócił właśnie ojciec. Czuję wódkę.