Skip navigation.

Dear, dear diary I want to tell you my secrets...

...'cos you're the only one that I know who'll keep them

November 2009

( Monthly archive )

Fascynuje i przeraża...

"Panta rei" - tak mówią... no i chyba mają rację. Doszłam do wniosku, że z każdym dniem życie przelatuje mi przez palce, a ja choć staram się wyciągnąć z niego jak najwięcej, odczuwam ciągle swego rodzaju niedosyt. Czas szybko ucieka, a mnie przepełnia świadomość, że tyle jest jeszcze do zrobienia. Czasami obawiam się, że życie jest zbyt krótkie, żeby to wszystko osiągnąć.
A może to ja mam zbyt wiele planów?
Może postawiłam sobie zbyt wysokie cele?
Mam nadzieję, że nie, ale przeraża mnie czasem fakt, że tak wiele pracy jeszcze przede mną.

A może nie tylko przeraża???
Hmmm...przypominają mi się zajęcia z literaturoznawstwa. Kiedy omawialiśmy sacrum, nasz wykładowca (swoją drogą niesamowicie inteligentny, interesujący i oczytany człowiek) powiedział, że sacrum to coś co nas przeraża i jednocześnie fascynuje. Pozwoliłam sobie wtedy zupełnie odpłynąć i zamiast - w oparciu o jego słowa - interpretować wiersz, ja próbowałam zinterpretować, swoje życie, myśli, odczucia...
Odniosłam wrażenie, że strasznie się boję tego co jeszcze przede mną, ale z drugiej strony niesamowicie mnie to fascynuje - do tego stopnia, że nie potrafię się zatrzymać.
Zmiany, które ostatnio zaszły w moim życiu, wywołały szereg kolejnych zmian i przewróciły mój świat do góry nogami. Ale - o dziwo - podoba mi się to mimo niepewności, która mi towarzyszy. Co więcej, wydaje mi się, że to jeszcze nie koniec. Ale to nawet lepiej.
Ciągle szukam siebie, a każda zmiana pozwala mi odnaleźć siebie na nowo, poznać jakąś inną, ukrytą dotąd część mojej tożsamości. I mimo, że dla kogoś z zewnątrz moje życie może wydawać się stateczne, a nawet nudne, to ja zaczynam je lubić, bo widzę jak wiele się w nim dzieje. Nie są to zmiany widoczne na pierwszy rzut oka, wręcz przeciwnie - największe zmiany zachodzą w moim wnętrzu. I właśnie to mi się tak bardzo podoba :smile: Dzięki tym zmianom czuję jakąś niesamowitą energię w sobie, i mimo tych wszystkich wątpliwości i niepewności, chcę spróbować osiągnąć cele, które sobie wyznaczyłam.

Generalnie fajna sprawa ;)

Yyyyy...no właśnie co by tu napisać??? Tak dawno się nie udzielałam, że już nawet nie wiem od czego zacząć. Heh...pewnie nawet teraz bym się za to nie wzięła, gdyby nie opieprzyła mnie kumpela. Stwierdziła, że skoro dla niej mam tak mało czasu, to chociaż na blogu mogłabym coś naskrobać - miałaby przynajmniej ogólny obraz tego co się u mnie dzieje. A dzieje się sporo, chociaż to nic specjalnego - taka rutyna, która wypełnia mi każdą chwilę. Okazało się, że z jakichś bliżej nieokreślonych przyczyn znalazły się pieniądze i zostałam skierowana na staż, ale nie tam gdzie chciałam tylko w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Dziś zaczął się trzeci tydzień, który tam spędzam, no i muszę przyznać, że nie żałuję. Mam zajęcie, a atmosfera niesamowicie miła. Wszyscy są życzliwi i chętnie odpowiadają na moje męczące pytania :D Generalnie fajna sprawa :wink: Trochę mało mam przez to czasu na naukę i w ogóle na odpoczynek, no ale cóż nie można mieć wszystkiego p: Jak na razie wstaję codziennie o 5 rano (co w moim przypadku nigdy nie było normą p: ), wracam do domu po 16, uczę się i śpię (to ostatnio moje ulubione zajęcie - oczywiście mowa o spaniu p: ).
Zjazdy mam w każdy weekend łącznie z piątkami, więc urywam się z pracy troszkę wcześniej i cały weekend spędzam na uczelni, a od poniedziałku znów praca i tak w kółko p:
W sumie to nie narzekam, bo i w Agencji i na uczelni mi się podoba, ale chciałabym się chociaż raz porządnie wyspać, nie tak urywkami, pomiędzy literaturoznawstwem, a fonologią p:
Ale dam radę, w końcu jak nie ja to kto??? ;D
Tak więc pełna optymizmu czekam na to co przyniesie jutro :wink: