Fascynuje i przeraża...
Saturday, 21. November 2009, 16:53:00
A może to ja mam zbyt wiele planów?
Może postawiłam sobie zbyt wysokie cele?
Mam nadzieję, że nie, ale przeraża mnie czasem fakt, że tak wiele pracy jeszcze przede mną.
A może nie tylko przeraża???
Hmmm...przypominają mi się zajęcia z literaturoznawstwa. Kiedy omawialiśmy sacrum, nasz wykładowca (swoją drogą niesamowicie inteligentny, interesujący i oczytany człowiek) powiedział, że sacrum to coś co nas przeraża i jednocześnie fascynuje. Pozwoliłam sobie wtedy zupełnie odpłynąć i zamiast - w oparciu o jego słowa - interpretować wiersz, ja próbowałam zinterpretować, swoje życie, myśli, odczucia...
Odniosłam wrażenie, że strasznie się boję tego co jeszcze przede mną, ale z drugiej strony niesamowicie mnie to fascynuje - do tego stopnia, że nie potrafię się zatrzymać.
Zmiany, które ostatnio zaszły w moim życiu, wywołały szereg kolejnych zmian i przewróciły mój świat do góry nogami. Ale - o dziwo - podoba mi się to mimo niepewności, która mi towarzyszy. Co więcej, wydaje mi się, że to jeszcze nie koniec. Ale to nawet lepiej.
Ciągle szukam siebie, a każda zmiana pozwala mi odnaleźć siebie na nowo, poznać jakąś inną, ukrytą dotąd część mojej tożsamości. I mimo, że dla kogoś z zewnątrz moje życie może wydawać się stateczne, a nawet nudne, to ja zaczynam je lubić, bo widzę jak wiele się w nim dzieje. Nie są to zmiany widoczne na pierwszy rzut oka, wręcz przeciwnie - największe zmiany zachodzą w moim wnętrzu. I właśnie to mi się tak bardzo podoba







