Monday, 8. June 2009, 15:53:40
No cóż od dziś jestem bezrobotna - już tak oficjalnie. Podjęłam pierwszą poważną decyzję i zdecydowałam się na ten staż. Dziś zarejestrowałam się w biurze pracy. Oczywiście zmotywowałam się, wstałam wcześnie rano i byłam pierwsza, ale i tak musiałam odczekać niemal godzinę zanim ktokolwiek zdecydował się zabrać konkretnie do pracy. No cóż - realia polskich urzędów

Potem oczywiście zgarnęłam wniosek i poszłam na WKU. Od progu powitała mnie wesoła gromadka wojskowych i cywilnych pracowników, przekonując, że na pewno świetnie będzie nam się współpracować, ale najlepiej, żebym nauczyła się palić, bo wszyscy tam palą

No generalnie sympatyczni i bezpośredni ludzie - już mi się spodobali =D
Potem okazało się, że Agatka, którą poznałam ostatnio, a która zajmuje się sprawami kadrowymi, jest teraz na L4. No to lipa - pomyślałam - nic dziś nie załatwię. Już miałam wychodzić, kiedy usłyszałam, że zaraz zaprowadzą mnie do podpułkownika i on na pewno się mną zajmie. Tym razem wpuścili mnie już bez przepustki. Porozmawiałam chwilkę z komendantem. Stwierdził, że to mała jednostka i wszyscy się tu znają i lubią, dlatego ma nadzieję, że dobrze mi się będzie tu pracować. Też mam taka nadzieję

Okazało się, że wniosek już właściwie na mnie czekał, tyle że
in blanco, ale skoro się zdecydowałam to komendant wpisał moje dane i stwierdził, że najlepiej będzie jak od razu pójdę z nim i zaniesiemy ten wniosek do biura pracy. Kiedy czekałam zdążyłam poznać Miłosza - stażystę, też bardzo sympatyczny koleś. W ogóle panuje tam jakaś podejrzanie rodzinna atmosfera - chyba inaczej to sobie wyobrażałam. Ale jestem pozytywnie zaskoczona. Coraz bardziej podoba mi się ten pomysł ze stażem

Teraz tylko muszę poczekać na oficjalną decyzję, ale to już formalność. No i oczywiście poświadczenie bezpieczeństwa. A potem - do pracy rodacy