Religia w Polsce pt 1: Podatek od wiary
Friday, 1. February 2008, 08:06:51
Ze swego leża wychynęła posłanka Seneszyn i wypaliła z grubej rury. Brawo! Umie Pani promować swoją partię - a tak w ogóle to nie wiedziałem, że LiD prowadzi szeroko zakrojoną kampanię, mającą na celu przysposobienie ciężko kapującej młodzieży w wieku gimnazjalnym do głosowania na lewicę gdy już nabędą prawa wyborcze?... Przydałoby się jeszcze dopracować projekt, może wtedy uda się także zachęcić potencjalnych wyborców, którzy są już dorośli i mają więcej niż połowę mózgu...
Jakkolwiek zgadzam się w pewnych kwestiach z poglądami lewicy na religię, to pomysł Seneszyn to typowe polityczne efekciarstwo, lewackie zacietrzewienie i nieuwzględnianie pewnego faktu. Otóż, Kościół Katolicki to największa (oficjalnie) wspólnota wyznaniowa w Polsce, w opozycji stoi ateizm. Ale katolicyzm i ateizm to opcje jedne z wielu, a nie jedyne. W polityce nie wolno prowadzić działań nieracjonalnych, a umotywowanych jedynie czystą niechęcią - to zawsze się mści, pół biedy gdy na samym autorze pomysłu. Gorzej, gdy cierpieć za cudzą głupotę przychodzi całemu narodowi.
Osobiście widzę sprawę w następujący sposób: Wszyscy ludzie powyżej 18go roku życia powinni mieć obowiązek zadeklarowania wsparcia dla określonej religii (lub jej braku). Treść tej deklaracji jest do wglądu wyłącznie dla urzędnika i samego obywatela. Celem powyższego jest zmniejszenie ryzyka narzucania opinii przez otoczenie - niestety jest ono nie do zniwelowania w stu procentach, bo w Polsce religia wciąż wybierana jest często ze strachu przed ostracyzmem ze strony rodziny i związanymi z nim konsekwencjami (głównie materialnymi). Kwota pobierana dobrowolnie i ustalana przez samego zainteresowanego, przy czym minimalna zadeklarowana kwota to ZERO złotych (tak, napisałem to świadomie), a ograniczenia dla maksymalnej to określony procent od dochodów. To górne ograniczenie musi istnieć, żeby zabezpieczyć rodzinę danego obywatela/obywatelki przed sytuacją, w której ten przelewa na konto np. Kościoła w danym regionie czy też Gminy żydowskiej jakieś monstrualne kwoty, pozbawiając w ten sposób środków do życia swoje dzieci (i/lub współmałżonka). Kwota o której mowa przekazywana jest do dyspozycji przedstawicielstwu wspólnoty religijnej w regionie zameldowania obywatela i jest zwolniona od podatków. "Dawanie na tacę" i temu podobne praktyki nie powinny mieć miejsca.
Takie rozwiązanie zamyka raz na zawsze kilka problemów:
- Odbiera politykom dowolnej opcji argument, że nikt nie kontroluje finansów wspólnot religijnych. Wspólnota religijna zaspokaja wszystkie swoje potrzeby z dostępnej puli i nie ma prawa wyciągać rąk po pieniądze od państwa - to nie wspólnota religijna robi łaskę państwu swoją obecnością, lecz wręcz przeciwnie.
- Stanowi swego rodzaju "spis powszechny", z dużą dokładnością (niestety nie stuprocentową, z powodów o których pisałem powyżej) przyporządkowujący obywateli do określonych wspólnot religijnych.
- Jest motorem przyspieszenia reakcji ortodoksyjnej wspólnoty na wszelkiego rodzaju "odszczepieńców". Dobrym przykładem jest kwestia Radia Maryja - jeśli będzie musiało być ono finansowane ze wspólnej kasy, to Ojciec Rydzyk wreszcie będzie musiał albo się podporządkować głównemu nurtowi Kościoła (koniec typowych dla siebie wybryków, pod groźbą utraty środków na działalność), lub też nazwać rzeczy po imieniu i oddzielić się od Kościoła Katolickiego jako odrębna wspólnota, o odrębnym źródle finansowania, przez to niezależna - a jednocześnie pozbawiona możliwości manipulowania słuchaczami. Wspominam właśnie o RM, bo my, Rzeczpospolita, jesteśmy krajem o wielkich tradycjach w sferze tolerancji (XVI-XVII wiek!). Choć nie jestem katolikiem, boli mnie fakt, że ktoś wykorzystuje instytucję Kościoła Katolickiego, żeby zbrukać te tradycje i siać ksenofobię i nienawiść.
Logicznym następstwem byłoby poruszenie przeze mnie kwestii konkordatu (który uważam za GRUBE nieporozumienie, szczególnie w kontekście niedawnego pomysłu ad metody in vitro) i lekcji religii w szkołach publicznych (które również uważam za nieporozumienie) - o tym jednak już niedługo.














Seji # 1. February 2008, 19:12
Podatek koscielny ma sens wtedy, keidy panstwo w zaden sposob nie subsydiuje zadnej religii. AFAIR w Niemczech, jesli nie chcesz dawac na klechow dowolnego wyznania, mozesz te pare % przeznaczyc na dowolna organizacje dzialajaca publicnzie.
Mnie osobiscie wkurwia, ze moja kasa idzie na ktabasow i ich hokus pokus.
Marcin # 1. February 2008, 22:43
z drgueij jednak strony jest to decydowanie za nas na co maja isc pieniadze, chociaz jak na to popatrzec z dalsza, to juz jestesmy do tego przyzwyczajeni (ot roznica netto/brutto) ...
ja deklaruje siebie jako, niewiezacy - niepraktykujacy, czyt. ateista... i niestety tak jak napisal Glow, bardzo czesto spotykam sie z nietolerancja ludzi... znajomych wyparowalo bardzo duzo po tym jak przestalem sie z tym kryc, wiec smieszne, ale stwierdzilem, ze mam tego dosc...
najgorsze jest to ze niestety ale problem zawsze pozostanie w domu rodzinnym, do tej pory niestety bardzo duzo ludzi, wiezy slepo w kosciol, sa zapatrzeni... coz zrobic, takie zycie...
powinno sie zaczac edukowac... i religia w koncu powinna zniknac ze szkol...
Seji # 1. February 2008, 23:38
Ale jest to wiekszy wybor, niz teraz.
Anonymous # 2. February 2008, 00:40
Zacznę od końca.
>> Logicznym następstwem byłoby poruszenie przeze mnie kwestii konkordatu (który
>> uważam za GRUBE nieporozumienie, szczególnie w kontekście niedawnego pomysłu ad
>> metody in vitro) i lekcji religii w szkołach publicznych (które również uważam
>> za nieporozumienie) - o tym jednak już niedługo.
Radze zapoznać się z tym materiałem źródłowym zanim zaczniesz pisać rzeczy niezgodne z prawdą:
http://pl.wikisource.org/wiki/Konkordat_mi%C4%99dzy_Stolic%C4%85_Apostolsk%C4%85_i_Rzeczpospolit%C4%85_Polsk%C4%85
Gdzie tu masz napisane cokolwiek o in vitro?
>>Osobiście widzę sprawę w następujący sposób: Wszyscy ludzie powyżej 18go roku życia
>>powinni mieć obowiązek zadeklarowania wsparcia dla określonej religii (lub jej
>>braku).
I będziemy wpisywać w dowodzie jak Australijczycy "Wiara: Jedi". Co kogo obchodzi w co wierzę?
>> "Dawanie na tacę" i temu podobne praktyki nie powinny mieć miejsca.
Dlaczego? Zabronisz mi tego? To są moje pieniądze, i to moja sprawa na co je przeznaczam.
>>Celem powyższego jest zmniejszenie ryzyka narzucania opinii przez otoczenie -
>>niestety jest ono nie do zniwelowania w stu procentach, bo w Polsce religia wciąż
>>wybierana jest często ze strachu przed ostracyzmem ze strony rodziny i związanymi
>>z nim konsekwencjami (głównie materialnymi).
Jeśli rodzice Cię utrzymują to mają prawo wychowywać Cię tak, jak mają ochotę. Jak zaczniesz się utrzymywać to możesz wierzyć nawet w kij od szczotki. Rodzice są właśnie od tego aby wychowywać swoje potomstwo, a nie państwo. Poza tym taki zapis podważa autorytet rodzica, a chyba nie muszę mówić jakie tego mogą być skutki, prawda?
>>Odbiera politykom dowolnej opcji argument, że nikt nie kontroluje finansów
>>wspólnot religijnych. Wspólnota religijna zaspokaja wszystkie swoje potrzeby z
>>dostępnej puli i nie ma prawa wyciągać rąk po pieniądze od państwa - to nie
>>wspólnota religijna robi łaskę państwu swoją obecnością, lecz wręcz przeciwnie.
Tak jest obecnie w polskim prawodawstwie, ale niektórzy stosują falandyzację prawa, a temu nie zapobiegniesz nawet wprowadzając najbardziej salomonowe rozwiązania. Wszystko i tak rozbija się o to kto rządzi.
>> Stanowi swego rodzaju "spis powszechny", z dużą dokładnością (niestety nie
>> stuprocentową, z powodów o których pisałem powyżej) przyporządkowujący obywateli
>> do określonych wspólnot religijnych.
Po co? Nie chcę wszechwiedzącego państwa. Wolę zdecydowanie państwo, które ogranicza takie metody "statystyczne" do minimum, a najlepiej w ogóle ich w ten sposób nie prowadzi.
>> Dobrym przykładem jest kwestia Radia Maryja - jeśli będzie musiało być ono
>> finansowane ze wspólnej kasy, to Ojciec Rydzyk wreszcie będzie musiał albo się
>> podporządkować głównemu nurtowi Kościoła (koniec typowych dla siebie wybryków,
>> pod groźbą utraty środków na działalność), lub też nazwać rzeczy po imieniu i
>> oddzielić się od Kościoła Katolickiego jako odrębna wspólnota, o odrębnym źródle
>> finansowania, przez to niezależna - a jednocześnie pozbawiona możliwości
>> manipulowania słuchaczami.
Nie jest dobrym przykładem, bo zakony są bardzo autonomiczne i nawet Watykan niewiele może zdziałać w ich kwestii, a Radio Maryja należy do zakonu Redemptorystów.
Glow # 2. February 2008, 08:49
Argument z serii "powinniśmy jeść ludzkie mięso, bo tak się robi w kilku plemionach w Amazonii na przykład". Co z tego, że działa w Niemczech, skoro pomysł jest po prostu durny? Nikt nie ma prawa zmuszać mnie do "dobroczynności", może akurat nie mam ochoty łożyć na żadną wspólnotę religijną, a nie mam jednocześnie ochoty płacić nic na cele charytatywne? Nie widzę dlaczego moje rozwiązanie miałoby być gorsze niż kretyńskie pomysły Seneszyn. Nawiasem mówiąc, to typowo polska cecha, podpatrzeć coś na Zachodzie, lekko zmodyfikować i wprowadzić u siebie. Tak na przykład było z reformą edukacji. Mam Ci uświadomić, jakim bublem była?
Jeśli chcesz coś krytykować, to najpierw powiedz dokładnie co jest złe, a nie "na Zachodzie tak się nie robi". Smyranie się na siłę po sutach z "foreign" społeczeństwami to tylko objaw ojkofobii i zakompleksienia.
Również gówniany argument, bo nie ma być "lepiej niż teraz" tylko "dobrze".
Seji, przemyśl jaką dokładnie alternatywę proponujesz i ją zaproponuj, bo odruch rekina ("najpierw do dzioba, a potem się zastanawiać czy trzeba było") nigdy nie działa dobrze w przypadku podejmowania tego typu decyzji.
Tak jak sam napisałeś - to zwykły przejaw myślenia za obywatela. Wystarczy już, że przez ponad 50 lat myślano za nas we wszystkich sferach życia, teraz nam się to odbija czkawką.
Musisz wiedzieć, JJ, że Wiki nie jest "materiałem źródłowym". Pierwsze co zrobiłem przed napisaniem tej notki, to wyszukałem pełny tekst Konkordatu i się z nim zapoznałem. Nie ma w nim wzmianki o in vitro, ale sam wiesz, że powołując się na Konkordat (bezpodstawnie!) Kościół zablokował bardzo potrzebną i dobrą ustawę. Zapoznaj się z Art. 22, pktem 1, oraz Art. 27-28 i zastanów się, czy to jest "zrównanie" i "dyplomacja", że Kościół katolicki mówi rządowi jak ten ma postępować?
Sam dokument posiada takie kwiatki, jak Art. 12 (ze szczególnym uwzględnieniem punktu pierwszego - zawarta tam argumentacja zwala z nóg). Polecam, tak dla śmiechu. Istnienie tego dokumentu to nieporozumienie, a część jego ustaleń już wcześniej znalazła się w konstytucji, konkretnie w rozdziale drugim. Śmieszny, rozdmuchany dokumencik nie jest w tej sytuacji ani konieczny, ani potrzebny. To tylko kościelny straszak na rządowe cioty.
Nie, nie będziemy, bo Jedi to po pierwsze bardziej filozofia niż religia, po drugie i najważniejsze nie są zarejestrowaną wspólnotą wyznaniową. A nawet jeśli zostanie kiedykolwiek zarejestrowana, to Nie chlap ozorem byle chlapać.
Obecnie nawet w pierdolonej taksówce jest kasa fiskalna. Dawaj sobie tyle pieniędzy ile chcesz, byle nie w niekontrolowany sposób. Później tylko taka durna cipa jak Seneszyn zawraca ludziom dupy.
Rodzice mogą i powinni udowadniać swój autorytet w wielu innych sferach życia. Kwestie światopoglądowe natomiast to bardzo delikatna materia. Poza tym, używając Twojego toku rozumowania można dowodzić, że kazirodcza pedofilia nie powinna być zabroniona - w końcu rodzice Cię utrzymują, więc mogą Cię zmusić do czego chcą, nieprawdaż?
Tak, niech dostojnicy kościelni dyktują nam warunki koegzystencji, używając argumentów typu "Polska jest krajem katolickim" i machając Konkordatem. Jeśli nie będziemy wiedzieć ile dokładnie jest katolików, to właśnie tak to będzie wyglądało. I nie, nie zapominam o tym, że katolicyzm jest w Polsce najczęściej wyznawaną religią, ale 60% społeczeństwa=/=wszyscy. W tej akurat sferze nie mam nic przeciw interwencji państwa.
Więc niech sobie Redemptoryści szybko poradzą z Rydzykiem, a jak nie, to ich strata. A, stop, może wręcz przeciwnie, niech Ojca Dyrektora uczynią przywódcą polskiego oddziału zakonu - myślę, że to przynajmniej odzwierciedli realny stan rzeczy. :/
Seji # 2. February 2008, 09:29
Wiec, jak mowilem, najpierw sie doksztalc w temacie, potem pisz.
I nie gadaj z JJT, bo to kruchtowa wycieraczka PiS. :P
Glow # 2. February 2008, 09:46
O lol, to tak jak ja! Ciekawe gdzie ma blogasqa, rzebym mugł mu napisać komętaż! xD
Seji # 2. February 2008, 09:54
Podatki powinny byc oczywiscie jak najnizsze. ;) Biorac nasze podworko: nicki CIT, niski VAT, jeden prog podatkowy dla wszystkich - tez niski.
Co do socjalu, to owszem, zle skonstruowany socjal uposlkedza, ale jakis socjal musi byc. Chyba, ze jestes fanem UPR i ich pomyslu, zeby zlikwidowac renty i emerytury.
Przy czym, socjal nie rowna sie subwencjom panstwa. Subwencje na cele inne niz wynikajace z charakteru i dzialanosci organizmu panstwowego ja bym zlikwidowal - przede wszystkim te, ktore wspieraja jakies grupy religjne/narodowe/etniczne/inne, co przeczy zasadom demokracji, ze kazdy jest rowny. A jak wiadomo, kosciol katolicki i katolicy w PL sa rowniejsi.
Glow # 2. February 2008, 12:27
Po pierwsze, środki powinny być w większości rozdysponowywane na szczeblu lokalnym. Szkolnictwo, służba zdrowia itd. itp. powinny (i na ogół tak właśnie jest) leżeć w interesie danej społeczności lokalnej i co za tym idzie powinny być rozdysponowywane właśnie przez nią. Tak jak na cenę produktu ma wpływ marża narzucona przez pośredników, to chyba logiczne, że centralizacja państwa - czyli to co marzyło się na przykład PiSiorkom - musi się wiązać z wydatkami na koordynację przepływu pieniędzy => zwiększeniem wydatków na biurwy. Dlatego sprawiedliwe i uzasadnione pragmatyzmem byłoby znaczne zwiększenie kompetencji samorządów. Co powinno zostać we wspólnej kasie? Fundusze na instytucje kontrolujące poczynania samorządów i organy koordynujące, pieniądze na wyrównywanie różnic pomiędzy regionami, fundusz "reprezentacyjny" i inne środki służące ogółowi kraju. I tu spora dygrasja. Powyższa lista NIE obejmuje subwencji dla partii politycznych. Jestem za likwidacją tej bzdury i finansowaniem partii politycznych na następujących zasadach: deklaracja poparcia dla partii i wyłącznie na tej podstawie wpłacanie dowolnej kwoty w granicach bardzo określonego progu, stałego dla wszystkich niezależnie od wysokości dochodów. To wytłuszczone jest bardzo ważne, bo nie chcemy przecież doprowadzić do sytuacji, w której istnieją partie bogate z małą ilością członków i biedne z całymi rzeszami. Taki sposób finansowania wymógłby na partii walkę o zwolenników przez cały rok, a nie tylko podczas kampanii wyborczej, zepchnąłby też na boczny tor partie żerujące na podziałach wszelkiej maści - w końcu szukanie sobie wrogów będzie tożsame z odsuwaniem od siebie źródeł finansowania.</dygresja>
Po drugie - likwidacja tylu podatków i opłat skarbowych ile tylko się da. Przede wszystkim tyczy się to opłat związanych z zakładaniem, prowadzeniem firmy, oraz z zatrudnianiem pracowników. Dobre podatki, to podatki proste i klarowne, a nie takie, do których interpretacji musisz podchodzić z pomocą prawnika.
Po trzecie - upublicznianie każdego bzdurnego nawet kosztorysu, rachunku itp. na rządowych stronach internetowych, być może w jakimś biuletynie specjalnie do tego założonym. Obywatel powinien mieć prawo do złożenia zażalenia na dowolny z tych dokumentów, i wtedy dany urzędnik (czy to poseł, czy sekretarka) ma obowiązek udowodnić, że wydatek był uzasadniony - jeśli nie udowodni, to niech wypierdala ze stanowiska w te pędy.
Na zakończenie przypomnę tylko dwie rzeczy, o których większość ludzi zdaje się nie pamiętać. Nasze podatki NIE są własnością państwa, tylko naszą, obywateli. Mamy prawo (i obowiązek!) wiedzieć co się z nimi w danym momencie dzieje. To raz. Dwa: pozornie jest to niepowiązane z tematem, ale populacja Polski to ok. 38mln ludzi. 10PLN od każdego z nich to prawie 400 milionów złotych - a przecież nie płacimy podatków w wysokości 10 złotych. Warto mieć to na uwadze.
Seji # 2. February 2008, 13:29
Anonymous # 2. February 2008, 14:17
Po pierwsze chciałem się zgodzić w pełnej rozciągłości z tym co napisałeś w poprzednim poście. Państwo powinno być dla obywatela, a nie odwrotnie. Z tego też powodu nie zgadzam się na regulowanie przez państwo spraw związanych z wiarą i jakiekolwiek "katalogowanie" obywateli. Swoją drogą, właśnie toczy się sprawa osoby, która domaga się zwrotu pieniędzy za wymianę dowodu osobistego. Jeśli nie wygra to zapowiedziała, że sprawa znajdzie sie w Trybunale Konstytucyjnym. Trzymam kciuki, że wygra tę sprawę, bo okazuje się, że za rok znowu będzie trzeba wymienić dowód, bo te, które teraz są nie są dostosowane do wymogów UE.
"10PLN od każdego z nich to prawie 4 miliardy złotych"
380 tyś złotych ; )
Co do sprawy opodatkowywania kościołów:
http://biurose.sejm.gov.pl/teksty_pdf/i-888.pdf
"Dokonując ogólnej charakterystyki opodatkowania dochodów kościołów w Polsce należy
zwrócić uwagę na to, że zasadniczym źródłem ich przychodów są dobrowolne ofiary (darowizny) wiernych. Darowizny te, co należy podkreślić, są dokonywane ze środków już opodatkowanych podatkiem dochodowym. Ich dalsze opodatkowanie prowadziłoby do spotęgowania zjawiska wielokrotnego opodatkowania tych samych środków. Nie jest to co prawda niezgodne z prawem, ale świadczy o nadmiernym fiskaliźmie państwa. Kodeks kanoniczny z 1983 r. w § 222 mówi o obowiązku materialnego wsparcia Kościoła przez wszystkich wierzących. Stwierdzenie to stanowi w wielu krajach podstawę do wprowadzania odrębnych podatków przeznaczanych na utrzymanie związków wyznaniowych (takie podatki istnieją w Szwecji, Danii, Szwajcarii, Hiszpanii i Włoszech). W Polsce, jak na razie, nie są formułowane postulaty wprowadzenia tego typu świadczeń. Wręcz przeciwnie wskazuje się, że to Kościół powinien zacząć płacić podatki na rzecz państwa. Realizacja tego typu postulatów, bez przeprowadzenia stosownych symulacji, może doprowadzić do skutku odwrotnego niż zamierzony. Zmniejszenie dochodów w związku z opodatkowaniem może skutkować koniecznością dopłacania z budżetu państwa do funkcjonowania kościołów w Polsce."
Wiem, że nie proponujesz płacenia "podatku od podatku", ale istnieje uzasadnione ryzyko, że ktoś zechce takie opodatkowanie wprowadzić. Poza tym, żeby KK dostał ode mnie pieniądze muszę najpierw do tegoż pójść żeby wrzucić na tacę. Nie praktykujesz - nie wspierasz kościoła. Po co się mieszać w wewnętrzne sprawy takiej organizacji?
"Powyższa lista NIE obejmuje subwencji dla partii politycznych. Jestem za likwidacją tej bzdury i finansowaniem partii politycznych na następujących zasadach: deklaracja poparcia dla partii i wyłącznie na tej podstawie wpłacanie dowolnej kwoty w granicach bardzo określonego progu, stałego dla wszystkich niezależnie od wysokości dochodów."
Tak jest w USA, także to sprawdzony mechanizm. I sprawdzone są też machlojki polegające na tym, że jakaś firma daje swoim pracownikom po x dolarów żeby Ci wpłacili je na wskazaną partię. Fajny mechanizm, prawda?
Anonymous # 2. February 2008, 14:20
I jeszcze jedno, w sprawie kas fiskalnych. Jeśli tak potraktujesz Kościół to powinieneś również pomyśleć nad wyposażeniem każdego wolontariusza WOŚP w kasę fiskalną.
Marcin # 2. February 2008, 14:49
hola hola, w takim wypadku polska juz jest nadto w tym bagnie utopiona, bo przeciez moje pieniadze sa podwojnie juz opodatkowane...
raz, jest odprowadzany podatek od tego co zarobie, netto/brutto, dwa, to co mi zostaje z tego co odloze, jest opodatkowane po raz drugi...
no sorry, ale jesli dobrze rozumiem to polska juz dawno tkwi w tym bagnie, czyz nie ?
Anonymous # 2. February 2008, 14:59
"jesli dobrze rozumiem to polska juz dawno tkwi w tym bagnie, czyz nie ?"
Dobrze rozumiesz.
Anonymous # 2. February 2008, 15:07
Pytanie za 100 pkt [brutto]: jak się nazywa minister finansów, który opodatkował oszczędności?
Marcin # 2. February 2008, 15:25
Anonymous # 2. February 2008, 15:37
Brawo! A teraz od 100 pkt, odliczamy podatek w wysokości 100%. Nie zapomnij tylko wysłać rozliczenia do urzędu skarbowego!
Seji # 2. February 2008, 15:40
Anonymous # 2. February 2008, 15:48
Freudian slip. W takim razie w nagrodę, możesz zapłacić za Superlolka podatek ^^
Marcin # 2. February 2008, 15:57
Glow # 2. February 2008, 16:02
A podczas każdej pełni księżyca porastasz sierścią i przemieniasz się w ordoliberała. xDDD
WTF SELFOWNED LOL. Chyba byłem myślami na Marsie. xD
Good point, choć tak realnie nie przeczy to niczemu co tu napisałem.
Cóż, nie ma róży bez kolców... Mimo wszystko wolę tego typu problem niż mocno dyskusyjny system z subwencjami budżetowymi. Można nie lubić LPRu, Samoobrony czy innego planktonu, ale jeśli ktoś popiera te partie, to dlaczego odmawia się mu prawa do wsparcia ich z jego własnych bądź co bądź podatków?
Oni płacą podatki, z tego co mi wiadomo, choć mogę się mylić.
... Uuuu, pojazd. ;D
Anonymous # 2. February 2008, 16:19
"Good point, choć tak realnie nie przeczy to niczemu co tu napisałem."
A musi przeczyć?
"Oni płacą podatki, z tego co mi wiadomo, choć mogę się mylić."
Świadczenia fundacji i organizacji pożytku publicznego na rzecz chorych dzieci nie są opodatkowane. To się tyczy również KK. Od wszelkiej działalności gospodarczej kościół płaci podatki jak inne osoby prawne.
Anyway, pisałem o kasach fiskalnych. Mechanizm zbiórki pieniędzy na WOŚP jest identyczny do "zbierania na tacę".
"Cóż, nie ma róży bez kolców... Mimo wszystko wolę tego typu problem niż mocno dyskusyjny system z subwencjami budżetowymi. Można nie lubić LPRu, Samoobrony czy innego planktonu, ale jeśli ktoś popiera te partie, to dlaczego odmawia się mu prawa do wsparcia ich z jego własnych bądź co bądź podatków?"
Jestem za zupełnie innym modelem budżetu i podatków. Jestem za systemem "modułowym", gdzie każdy obywatel by mógł określić na co chce, a na co nie chce aby szły jego podatki. Poza tym wolałbym aby zlikwidowano PIT i obowiązek płacenia podatków zostawili firmom. Mogłoby to wyglądać tak, że firma by płaciła podatek od pensji brutto każdego z pracowników, a wypłacała netto. To samo się tyczy budżetówki - po co utrzymywać system krążenia pieniądza? To służy tylko biurokracji.
Anonymous # 2. February 2008, 16:30
Blech, znowu się nie podpisałem : p