Tuesday, 17. November 2009, 20:27:57
Falkon 2009 był skądinąd bardzo wyczekiwanym przeze mnie konwentem, jako że ominęły mnie trzy ostatnie edycje, no i chciałam się przekonać, co też się zmieniło.
I w każdym innym przypadku napisałabym: na szczęście nic. Niestety, ten Falkon był jubileuszowym i ostrzyłam sobie ząbki na coś rewelacyjnego, gdy tymczasem było jak na każdym zapamiętanym przeze mnie Falkonie: radośnie, nieregulaminowo i totalnie chaotycznie

Miejscówka była przykra, szczerze mówiąc, jedynym jej plusem była bliskość knajpy (i uprzejmość barmanek, które nie zamknęły lokalu o 2rano). Do centrum daleko (ach, pizzo z Czerwonego Października, czy nadal jesteś taka wspaniała?), do szkoły z noclegami daleko, kicha... ale przynajmniej nikt się nas nie czepi, jeśli na Rkonowej skzole nie będzie pryszniców (a raczej nie będzie...).
Wszelakoż - przy wejściu otrzymaliśmy informatorki. Rewelacyjny pomysł z malutkim programem! Może niezbyt sprawdził się na Falkonie z powodu natłoku punktów programu, ale idea kapitalna

Natomiast okładka głównego informatora (choć był to w zasadzie flavourbook) - b-o-s-k-a

Śliczna, a'la burtonowska grafika, piękne wykonanie... gdyby tylko korektor sprawdził pisownię zawartości, byłoby bez zarzutu

Orgowie - byli gdzieś, ale kojarzyłam ich ze znajomości i fotek, bo ciężko było wyłowić jakiekolwiek ciało decyzyjne w organizacyjnym chaosie (choć to akurat było zawsze immanentną cechą Falkonów, mam niejako sentymentalny stosunek do tego aspektu). Posiedziałam czas jakiś w grinrumie i nabrałam nowych doświadczeń, głównie odnośnie wymagań ws. wody, ciastek, chrupek i cukierków.
A'propos orgów, jednego muszę wymienić z ksywy, bo
a) zwrócił się do mnie per 'pani' (zonk)
b) pocinał po konwencie o 4-5 rano, dmuchając w urodzinową trąbkę i nie dając ludziom spać. Dlaczego? Bo to urodziny Falkonu, a Supłowi wydało się, że przypominanie o tym ludziom śpiącym na korytarzach, schodach itp. (baza noclegowa była nie tylko za daleko, ale i za mała) będzie genialnym rozwiązaniem.
Była też jedna orgówna*, której imienia nie wspomnę, Krakon bowiem ochrzcił ją jako MGP. Na marginesie, Krakonku, dysponujemy jej pełnymi personaliami, gdybyś był zainteresowany, daj znać

orgówna ta realizowała się w przedsięwzięciu, które położyło się cieniem na całym konwencie, a mianowicie gothyckim pokazie mody.
Gothycki pokaz mody zaczął się z ponad godzinnym opóźnieniem - dlaczego? Bo wcześniej odbywały się próby. Najwyraźniej nie mogły one odbyć się rano, w południe, bądź po południu. Orgowie nie uznali za słuszne przeproszenie za opóźnienie, natomiast dostało się zmęczonym i pokruwionym nieco oczekiwaniem widzom za stanie nie tam, gdzie trzeba, siedzenie nie tam, gdzie trzeba oraz aktywności ruchowej. Absolutnym zaskoczeniem było dla mnie zarezerwowanie czterech pierwszych rzędów dla obsługi! Ofkorz, wraz z moimi towarzyszami zbrejkaliśmy te rule, i zasiedliśmy dumnie i chmurnie, by podziwiać niewinne gothki, na które, nolens volens, spadł ciężar negatywnych emocji spowodowanych długim oczekiwaniem oraz MGP (mogłabym napisać kim, ale jestem miłaaaaa). Powinnam dostać pisemne podziękowania za trzymanie w ryzach Sayrel, naprawdę, ale nikt nie docenia mojego wysiłku (oprócz Sayrel;p).
O gothyckim pokazie mody mogłabym wiele napisać, ale poprzestanę na jednym, drobej wskazówce dla projektantki tejże odzieży:
KOBIETY MAJĄ PIERSI! GORSETY POWINNY MIEĆ MIEJSCE NA PIERSI! INACZEJ BĘDZIE TO WYGLADAĆ PRZERAŻAJĄCO I TANDETNIE!
Choć w sumie, biorąc pod uwagę powodzenie tych szmatek, kupujące dziewczęta też mają niskie wymagania ;P
Tyle ogólników, czas na prywatę - bo, przyznam z bólem, jeżdżę na konwenty, by spotkać się z ludźmi. A na Falkonie ich obrodziło

Zatem dziękuję za miłe chwile Mortowi, MiHowi, Sayrel, Nelkowi, Nidowi, Jasiowi, luckowi, biednemu Jackowi (me scuzi;p), Funiowi, Krakonkowi, Sejiemu, Miśkowi, Torowi, Squirel, Martvej, Homikowi, Azi i jej przesympatycznej koleżance o ksywce niedozapamiętania, Garnkowi, Matiemu orz Ostremu, który na żywca wygląda zupełnie inaczej niż na fotkach

Na pewno są jeszcze osoby, o których zapomniałam, ale tym też dziękuję za mile spędzony czas.
I cóż - do zobaczenia na Rkonie

*osoba, ktora chce być organizatorką, tylko kiepsko jej to idzie