The Villain Strikes Back

Be the flame, not the moth.

505. Świst kul, czyli Mona pod ostrzałem smile

Z pamiętnika ticzera (oj, teraz się będą pojawiać dialogi na kute nogi;p):
Student: A jak jest po angielsku 'kupilem dziewczynie serce na kramach'?
...co to jest serce na kramach?
Filip: Jak miałem cztery lata, gryzłem szklanki aż pękały.

-witaj, szkoło ;D

Polscy uczniowie są bardziej zdyscyplinowani niż Brazileiros, ale dlaczego, dlaczego, dlaczego u ciężkich diabłów wydaje im się, że skoro nie mieli nigdy zajęc z angielskiego, to nie powtórzą po mnie 'heloł, maj nejm is Franciszek'? I moge im tłumaczyć, że owszem, jak zrobią drobną pomyłkę, to wybatożę przy wtórze śmiechu współstudentów, ale to nic wink Nie chcą mówić. Bo nigdy nie mieli lekcji, więc po co się starać?
Najgorsze, że znam takich typów, oni nie będą chcieli spikać do uśmianej śmierci, a tu za dwa lata maturkę pasowałoby zdać...

Szczęściem, mam jeszcze nastolatki. Tak, wiem, to durnowato brzmi, no, ale kontakt z tą wredną, parszywą i cyniczną grupą społeczną bywa... odświezający?
smile
Owszem, wiem, te dzieci bywają durne, ale nigdy nie odmawiałam im sprytu wink poza tym, z jaką inna grupą można w ciągu pół godziny zaliczyć grozę, smiechawę i wąchanie wikolu*?

*jeden z chłopców przyniósł ze sobą w plecaku wikol. Dwie tubki. Nie, nie pytałam po co, uznałam, że nie chcę wiedzieć. Ale dla waszej informacji śmierdzi jak stary majonez. Wikol, bo chłopiec nie śmierdzi (no, chyba że z uszu;p)


(zdjęcie pochodzi stąd)

504. Coby było, gdyby...:)

Comments

Unregistered user Wednesday, September 23, 2009 5:57:34 AM

http://nowagazetaliteracka.blog.onet.pl/ writes: Droga Mono, Nie zgodzę się, że polscy uczniowie są baaardziej zdyscyplinowani, chyba wręcz przeciwnie... To, co teraz dzieje się w polskich szkołach, nie miało miejsca w czasach, kiedy ja chodziłem do szkoły. Wiem, wiem... przemiany kulturowe :P No, ale... w szkole powinny obowiązywać zasady, że np. nie nakłada się nauczycielowi na głowę kosza na śmieci, nie symuluje się dokonywania gwałtu na jednej z koleżanek w czasie lekcji w jednym z gimnazjów i tak dalej... Takich przykładów można by mnożyć... Sam jestem zwolennikiem, żeby zdecydowanie zostrzyć dyscyplinę w polskich szkołach. W takiej Holandii na przykład, nikomu nie przeszkadza panujący na ulicach "obyczajowy luz", ale w szkołach panuje dyscyplina, uczniowie chodzą w mundurkach, za byle wybryk są wyrzucani na zbity pysk i... tak być powinno... ;)

MonaVillain Wednesday, September 23, 2009 10:16:58 AM

Nie, nie, nie o to mi chodzi.. zresztą mi nigdy się akcja z koszem nie przytrafiła, chybabym misia rozniosła smile Któryś z magicznych studentów rzucił kiedyś takie hasło, gdy go stawiałam do kąta, ale wyjaśniłam, że jedyną osobą z koszem na glowie może być on i to w bardzo krótkim czasie.
O zdyscyplinowaniu mówię w tym kontekście, że uczniowie rozumieją, że do nauki trzeba trochę pracy, chętniej niż Brazileiros robią ćwiczenia i ogólnie są bardziej pro-gramatyka, pro-ćwiczenia i pro-systematyczność. Ogolnie lubią gry i zabawy wtedy, gdy one cos wnoszą, nawet popularny wisielec ćwiczy słownictwo. Niestety, przypały z MENu uważaja, że gramatyki nasi licealiści nie potrzebują, grunt, by spikali. Wrrr... no, ale mniejsza smile nie będę się dzielić frustracją anglistki smile Na szczęście w prywatnych szkołach mogę dzieciom wtłaczać do lebków tyle gramatyki, ile chcę, a oni mają ubaw, bo sobie grają, robią projekty itp. i nawet nie wiedzą, że tłuką coś, co przypałem z MENu wydaje się być niepojętym złem smile
Jeżeli chodzi o szkoly państwowe, to mnie to absolutnie nie obchodzi - po dwóch latach zrezygnowałam z tego gwałtu instytucji na mojej indywidualności.
I nie planuję tam wracać - lubię uczyć, po co mam to zmieniać?

Unregistered user Wednesday, September 23, 2009 12:11:11 PM

Rosomak writes: Mona, jesteś moim wzorem. Za ostatni mini-akapit. To jest postawa życiowa, którą cenię, której obecność chciałbym cenić u siebie.

MonaVillain Wednesday, September 23, 2009 2:06:36 PM

Znaczy się co? smile

Unregistered user Thursday, September 24, 2009 7:30:48 AM

Rosomak writes: "Jeżeli chodzi o szkoly państwowe, to mnie to absolutnie nie obchodzi - po dwóch latach zrezygnowałam z tego gwałtu instytucji na mojej indywidualności. I nie planuję tam wracać - lubię uczyć, po co mam to zmieniać?" znaczy się umiejętne rozumienie swoich potrzeb i postawienie na ich realizację mimo wyzwań. myślę, że odpowiednim słowem jest wolność.

MonaVillain Thursday, September 24, 2009 9:49:45 AM

Albo instynkt samozachowawczy ;D

Write a comment

New comments have been disabled for this post.

June 2012
M T W T F S S
May 2012July 2012
1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30