505. Świst kul, czyli Mona pod ostrzałem
Tuesday, September 22, 2009 9:09:27 PM
Z pamiętnika ticzera (oj, teraz się będą pojawiać dialogi na kute nogi;p):
Student: A jak jest po angielsku 'kupilem dziewczynie serce na kramach'?
...co to jest serce na kramach?
Filip: Jak miałem cztery lata, gryzłem szklanki aż pękały.
-witaj, szkoło ;D
Polscy uczniowie są bardziej zdyscyplinowani niż Brazileiros, ale dlaczego, dlaczego, dlaczego u ciężkich diabłów wydaje im się, że skoro nie mieli nigdy zajęc z angielskiego, to nie powtórzą po mnie 'heloł, maj nejm is Franciszek'? I moge im tłumaczyć, że owszem, jak zrobią drobną pomyłkę, to wybatożę przy wtórze śmiechu współstudentów, ale to nic
Nie chcą mówić. Bo nigdy nie mieli lekcji, więc po co się starać?
Najgorsze, że znam takich typów, oni nie będą chcieli spikać do uśmianej śmierci, a tu za dwa lata maturkę pasowałoby zdać...
Szczęściem, mam jeszcze nastolatki. Tak, wiem, to durnowato brzmi, no, ale kontakt z tą wredną, parszywą i cyniczną grupą społeczną bywa... odświezający?

Owszem, wiem, te dzieci bywają durne, ale nigdy nie odmawiałam im sprytu
poza tym, z jaką inna grupą można w ciągu pół godziny zaliczyć grozę, smiechawę i wąchanie wikolu*?
*jeden z chłopców przyniósł ze sobą w plecaku wikol. Dwie tubki. Nie, nie pytałam po co, uznałam, że nie chcę wiedzieć. Ale dla waszej informacji śmierdzi jak stary majonez. Wikol, bo chłopiec nie śmierdzi (no, chyba że z uszu;p)
(zdjęcie pochodzi stąd)
Student: A jak jest po angielsku 'kupilem dziewczynie serce na kramach'?
...co to jest serce na kramach?
Filip: Jak miałem cztery lata, gryzłem szklanki aż pękały.
-witaj, szkoło ;D
Polscy uczniowie są bardziej zdyscyplinowani niż Brazileiros, ale dlaczego, dlaczego, dlaczego u ciężkich diabłów wydaje im się, że skoro nie mieli nigdy zajęc z angielskiego, to nie powtórzą po mnie 'heloł, maj nejm is Franciszek'? I moge im tłumaczyć, że owszem, jak zrobią drobną pomyłkę, to wybatożę przy wtórze śmiechu współstudentów, ale to nic
Nie chcą mówić. Bo nigdy nie mieli lekcji, więc po co się starać?Najgorsze, że znam takich typów, oni nie będą chcieli spikać do uśmianej śmierci, a tu za dwa lata maturkę pasowałoby zdać...
Szczęściem, mam jeszcze nastolatki. Tak, wiem, to durnowato brzmi, no, ale kontakt z tą wredną, parszywą i cyniczną grupą społeczną bywa... odświezający?

Owszem, wiem, te dzieci bywają durne, ale nigdy nie odmawiałam im sprytu
poza tym, z jaką inna grupą można w ciągu pół godziny zaliczyć grozę, smiechawę i wąchanie wikolu*?*jeden z chłopców przyniósł ze sobą w plecaku wikol. Dwie tubki. Nie, nie pytałam po co, uznałam, że nie chcę wiedzieć. Ale dla waszej informacji śmierdzi jak stary majonez. Wikol, bo chłopiec nie śmierdzi (no, chyba że z uszu;p)
(zdjęcie pochodzi stąd)








Unregistered user # Wednesday, September 23, 2009 5:57:34 AM
MonaVillain # Wednesday, September 23, 2009 10:16:58 AM
O zdyscyplinowaniu mówię w tym kontekście, że uczniowie rozumieją, że do nauki trzeba trochę pracy, chętniej niż Brazileiros robią ćwiczenia i ogólnie są bardziej pro-gramatyka, pro-ćwiczenia i pro-systematyczność. Ogolnie lubią gry i zabawy wtedy, gdy one cos wnoszą, nawet popularny wisielec ćwiczy słownictwo. Niestety, przypały z MENu uważaja, że gramatyki nasi licealiści nie potrzebują, grunt, by spikali. Wrrr... no, ale mniejsza
Jeżeli chodzi o szkoly państwowe, to mnie to absolutnie nie obchodzi - po dwóch latach zrezygnowałam z tego gwałtu instytucji na mojej indywidualności.
I nie planuję tam wracać - lubię uczyć, po co mam to zmieniać?
Unregistered user # Wednesday, September 23, 2009 12:11:11 PM
MonaVillain # Wednesday, September 23, 2009 2:06:36 PM
Unregistered user # Thursday, September 24, 2009 7:30:48 AM
MonaVillain # Thursday, September 24, 2009 9:49:45 AM