Uwaga, znowu o kotach
Friday, November 18, 2011 1:31:10 AM
tym razem z odrobiną polityki.
Bogowie mi świadkami, nigdy nie było mi po drodze z szalonym Jarosławem. Jego poglądy i sposób ich wyrażania mnie przerażają. Ale -
nie można zaprzeczyć, że do zwierzaków serce ma. Nie każdy zatrzymałby się, by podnieść leżące na drodze potrącone zwierzę, zająć się nim i zatrzymać. Dać mu dom.
Wspominałam kilkukrotnie wersję ostatecznego sądu, w którą wierzę, tę, w której za człowiekiem musi przemówić brat mniejszy, zwierzę. Jeśli przemówi dobrze, człowiek dostąpi raju. Cóż, niezależnie od chaosu ogarniającego jego jaźń, za samo zajęcie się tym czekającym na śmierć futrzakiem, Jarosław ma wstęp do nieba bram.
Nie rozumiem komentarzy szydzących ze śmierci Alika. Współczułam - i współczuję - Jarosławowi po śmierci brata, bo - mimo łotrostwa - stać mnie na tyle empatii, by wyobrazić sobie siebie w tej sytuacji i sama myśl o śmierci mojego brata mnie zabija. I kiedy patrzę na moje kociaki, młode i poniekąd zdrowe (Yossa ma zapalenie nerek) i myślę, że byłabym na miejscu Jarosława - pozbawionego futrzastego przyjaciela i wystawionego na bezmyślne szyderstwa, boli mnie serce.
Nie mogłabym dobrze myśleć o takich ludziach.
Poglądy polityczne to jedno.
Szydzenie ze śmierci przyjaciela, to drugie.
Alik za Jarosławem na pewno szepnie dobre słówko.
A czy moje potwory szepną coś miłego o mnie?..
Bogowie mi świadkami, nigdy nie było mi po drodze z szalonym Jarosławem. Jego poglądy i sposób ich wyrażania mnie przerażają. Ale -
nie można zaprzeczyć, że do zwierzaków serce ma. Nie każdy zatrzymałby się, by podnieść leżące na drodze potrącone zwierzę, zająć się nim i zatrzymać. Dać mu dom.
Wspominałam kilkukrotnie wersję ostatecznego sądu, w którą wierzę, tę, w której za człowiekiem musi przemówić brat mniejszy, zwierzę. Jeśli przemówi dobrze, człowiek dostąpi raju. Cóż, niezależnie od chaosu ogarniającego jego jaźń, za samo zajęcie się tym czekającym na śmierć futrzakiem, Jarosław ma wstęp do nieba bram.
Nie rozumiem komentarzy szydzących ze śmierci Alika. Współczułam - i współczuję - Jarosławowi po śmierci brata, bo - mimo łotrostwa - stać mnie na tyle empatii, by wyobrazić sobie siebie w tej sytuacji i sama myśl o śmierci mojego brata mnie zabija. I kiedy patrzę na moje kociaki, młode i poniekąd zdrowe (Yossa ma zapalenie nerek) i myślę, że byłabym na miejscu Jarosława - pozbawionego futrzastego przyjaciela i wystawionego na bezmyślne szyderstwa, boli mnie serce.
Nie mogłabym dobrze myśleć o takich ludziach.
Poglądy polityczne to jedno.
Szydzenie ze śmierci przyjaciela, to drugie.
Alik za Jarosławem na pewno szepnie dobre słówko.
A czy moje potwory szepną coś miłego o mnie?..








Aniaayalen # Saturday, November 19, 2011 7:31:58 AM
Masz racje, one kochaja nas niezaleznie od pogladow, przekonan...nie za to kim jestesmy, i jacy jestesmy, kochaja nas poniewaz jestesmy, miloscia Boga.
A brak szacunku dla smierci...no coz, swiadczy o tych ktorzy go nie maja.
A nam znow dzieciaki przyniosly malenka znajdke, ech...!0 pchel na cm kwadratowy i grzybek na okrase, istne cudo. A mruczy jak ...
MonaVillain # Saturday, November 19, 2011 12:13:45 PM
Aniaayalen # Saturday, November 19, 2011 9:39:29 PM
Aniaayalen # Saturday, November 19, 2011 9:42:15 PM
MonaVillain # Sunday, November 20, 2011 7:27:56 PM
Jak to się dzieje dziwnie.
Aniaayalen # Tuesday, November 22, 2011 2:39:52 PM