507. Jak się nie da kupy sprzątnąć, to się ją omija...
Saturday, 24. October 2009, 21:31:40
... jak twierdzi Morcik, omijając dzięki tej dewizie wiele przykrości i konfrontacji, z ktorych mógłby wyjśc obronną ręką, lecz unikając konfrontacji, zyskuje świety spokój.
Morcik, ofkorz, gdyż niżej podpisana, jak zapewne wiecie, jest charakterna jak rozwścieczony nosorożec. Z pokorą przyjmuję tę cechę mojego doskonałego charakteru, gdyż albowiem iż, gdybym jeszcze ja była tak układna, jak Mort, moglibyśmy mieszkać w słomianej chatce w Sudanie, czekając na wyżęcie przez islamskie bojówki.
Nie o Sudanie miałam pisać, choć temat dramatyczny, jak każdy, gdzie ludzie wyrzynają się bez
a) powodu
b) litości
c) sensu
za to z oryginalnością i pomysłowością godną... ha, chyba zabrakło mi porównania, a nie chcę grzebać się w doktorach Mengele i tym podobnych ludzi.
Mimo, że to praktycznie moi bracia, ale o czarnych owcach nie mówimy
Może nawet moja małpia przodkini iskała małpiego przodka samego Adolfa, kto wie... ale o takiej możliwości pamiętać trzeba, coby nie sądzić, abyśmy sami nie zostali sądzeni.
Niestety, ciężko nie osądzać mi części mojego gatunkowego rodzeństwa, które miewam wątpliwą przyjemność edukować. Edukować to za duże słowo, zapełniać im co jakiś czas kilka godzin, próbując zapoznać ich z wiadomościami z zakresu języka inglisz. Wygląda to tak, jakbym mówiła do ściany, gdyż ze strony odbiorców nie otrzymuję niemal żadnej informacji zwrotnej. Gorzej, oni nawet nie przyswajają tego, co im dosłownie wciskam do mózgów - aż prosi się, by zauważyć, że ewolucja nie przeorała ich zwojów dostatecznie... ale mniejsza.
Sytuację pogarsza fakt, że zazwyczaj uczę gimnazjalistów, a to uczniowie, z którymi się ciężko pracuje, ale jest to wysiłek satysfakcjonujący, bywają te dzieci durne, jak zaraza morowa, ale i potrafią zabić, zastrzelić i zakopać six feet under. I są krytyczni, nie łykają jak młode pelikany wszystkiego co im mówię, ale analizują, oceniają i się ze mną kłócą. Bywa, że kłócą się ze mną pro forma, bez analizowania i oceniania, ale i tak lepsze to niż bierność i cisza.
... cóż, mogę ominąć tamtą kupę, prawda?
A, i jeszcze jedno - nie idealizuję moich uczniow jak Marcin ;p i nie doczekacie się laurek pod ich adresem, bo nie są to megawyczesani ludzie, których kocham, uwielbiam i te pe... ale oni mnie bawią. A dopóki moi uczniowie mnie bawią, dopóty jest ok.
Tak, wiem, żenujący ze mnie pedagog ;P szczęściem, nie jestem już nauczycielem, a lektorem. Mała rzecz, a cieszy ^^
Morcik, ofkorz, gdyż niżej podpisana, jak zapewne wiecie, jest charakterna jak rozwścieczony nosorożec. Z pokorą przyjmuję tę cechę mojego doskonałego charakteru, gdyż albowiem iż, gdybym jeszcze ja była tak układna, jak Mort, moglibyśmy mieszkać w słomianej chatce w Sudanie, czekając na wyżęcie przez islamskie bojówki.
Nie o Sudanie miałam pisać, choć temat dramatyczny, jak każdy, gdzie ludzie wyrzynają się bez
a) powodu
b) litości
c) sensu
za to z oryginalnością i pomysłowością godną... ha, chyba zabrakło mi porównania, a nie chcę grzebać się w doktorach Mengele i tym podobnych ludzi.
Mimo, że to praktycznie moi bracia, ale o czarnych owcach nie mówimy
Niestety, ciężko nie osądzać mi części mojego gatunkowego rodzeństwa, które miewam wątpliwą przyjemność edukować. Edukować to za duże słowo, zapełniać im co jakiś czas kilka godzin, próbując zapoznać ich z wiadomościami z zakresu języka inglisz. Wygląda to tak, jakbym mówiła do ściany, gdyż ze strony odbiorców nie otrzymuję niemal żadnej informacji zwrotnej. Gorzej, oni nawet nie przyswajają tego, co im dosłownie wciskam do mózgów - aż prosi się, by zauważyć, że ewolucja nie przeorała ich zwojów dostatecznie... ale mniejsza.
Sytuację pogarsza fakt, że zazwyczaj uczę gimnazjalistów, a to uczniowie, z którymi się ciężko pracuje, ale jest to wysiłek satysfakcjonujący, bywają te dzieci durne, jak zaraza morowa, ale i potrafią zabić, zastrzelić i zakopać six feet under. I są krytyczni, nie łykają jak młode pelikany wszystkiego co im mówię, ale analizują, oceniają i się ze mną kłócą. Bywa, że kłócą się ze mną pro forma, bez analizowania i oceniania, ale i tak lepsze to niż bierność i cisza.
... cóż, mogę ominąć tamtą kupę, prawda?
A, i jeszcze jedno - nie idealizuję moich uczniow jak Marcin ;p i nie doczekacie się laurek pod ich adresem, bo nie są to megawyczesani ludzie, których kocham, uwielbiam i te pe... ale oni mnie bawią. A dopóki moi uczniowie mnie bawią, dopóty jest ok.
Tak, wiem, żenujący ze mnie pedagog ;P szczęściem, nie jestem już nauczycielem, a lektorem. Mała rzecz, a cieszy ^^








How to use Quote function: