Skip navigation.

Log in | Sign up

photo of Mona

The Villain Strikes Back

Be the flame, not the moth.

514. Językowa notka muffinkowa

Z pamiętnika lektorki:
Mona: Co znaczy 'get it right'?
N.: Zrobić ci dobrze?

- mtaaaa...

Dostawszy mrożone borówki, Mona podjęła się przerobienia ich na muffinki. Zabrała się zatem do roboty, a w międzyczasie dowiedziała się nader interesującej rzeczy, a mianowicie tego, że 'blueberry' to nie jest nasza rodzima borówka, a zgniła moralnie borówka amerykańska! Nasza boróweczka to 'bilberry'.
Ciekawe, nie? Do muffinków ma się to tak, że nasza boroweczki wymagają większej ilości cukru, blueberries bowiem skrywają swą moralną zgniliznę pod płaszczykiem słodyczy :wink:
Potrzebujemy zatem trzech grup składników - suchych, mokrych i owoców (w tym wypadku wybranych berries).
Suche:
200g mąki
cukier puder (ja dałam ok 100g do bilberries, do blueberries zalecają 75g)
pół łyżeczki sody oczyszczonej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
Mokre:
200ml maślanki
jajko
75g stopionego masla (lub oleju)
Owoce:
200-250g owocków

Mieszamy osobno suche i mokre, potem mokre wlewamy do suchego, byle jak rozrabiamy (im gorzej, tym lepiej, ja wiem, jak to śmiesznie brzmi, ale chodzi o to, że zbyt dobre wymieszanie da nam zbite i ciężkie muffinki, a one mają być lekkie jak tchnienie wiosny), dodajemy owoce, machniemy w tym ze trzy razy łyżką i dziab! do foremek (mnie póki co nie stać lokalizacyjnie na formę do muffin, ale robię w silikonowych foremkach do babeczek i luz). Z tych składników mamy 12 muffinków.
Wkładamy do pieca rozgrzanego do 200 st.C na 20 minut i dzwonimy do znajomych, że mogą przyjść :smile:
Oto muffinki, którym udalo się zrobić fotę:wink:

513. Serniczek korzenny dla Ghandiego i nie tylko :)

Z pamiętnika villaina:
Mona: Na forum na gazecie pojawił się topik, co najbardziej łączy związki. Zgadnij, co wygrało.
Mort: ?
Mona: Wspólny kredyt :wink:

-ale to forum dla singli było...

Z okazji jednoosobowej rocznicy ślubu, Mona upiekła serniczek. Dobrze jej wyszedł, szybko się robi, łatwo i spokojnie - mogę podzielić się przepisem, znalezionym, mówiąc nawiasem, na tym blogu. A zatem przygotowujemy tortownicę (23cm) i działamy:

Na spód:
190g kruchych ciasteczek - polecam Digestive, rewelacyjnie kruszą się w rękach :smile:
80g stopionego masła
3 lyżeczki przyprawy do piernika

Skruszone ciasteczka mieszamy z tłuszczem i przyprawą aż będzie miało konsystencję lekko klejącej się bułki tartej. Tortownicę wyłożyć folią aluminiową, posmarować ją masłem i wykleić spód ew. także boki pokruszonymi ciasteczkami (wtedy potrzebujemy więcej ciastek i masła). Wstawić do lodówki na 30 minut. W tym czasie robimy

Masa serowa:
750 g białego twarogu (zmielonego)
180 g cukru pudru
4 jajka
1½ łyżki tartej skórki pomarańczowej (lub 1½ łyżeczki suszonej) jak ktoś lubi, ja na przykład nie, więc opuściłam ten wątek ;P
¾ łyżeczki przyprawy do piernika
1½ czubatej łyżki budyniu waniliowego
1 cukier waniliowy

Ser utrzeć z cukrem na gładką masę. Dodawać stopniowo po 1 jajku, skórkę pomarańczową (dla amatorów), wanilię, przyprawę do piernika i budyń. Gotową masę wylać na schłodzony spód. Piec w temperaturze 180ºC przez około 45 - 50 minut. Wtedy robimy

Polewa
150 ml jogurtu naturalnego
1 łyżeczka skórki pomarańczowej (suszonej) lub 1 łyżka świeżej (znowu, dla fanów)
1 łyżka cukru pudru
1 łyżka soku pomarańczowego (najlepiej świeżo wyciśniętego)

Mieszamy, wylewamy na ciasto i pieczemy jeszcze 12 - 15 minut. Po upieczeniu wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki i zostawiamy sernik do wystygnięcia. Ważne jest to, żeby studzić go w ciepłym piekarniku albo po prostu w ciepłej kuchni, bo wtedy się nie zapada. Wierzch posypać startą gałką muszkatołową. Po ostudzeniu wstawić do lodówki na kilka godzin.

Jako, że nie byłabym sobą, gdybym nie zmieniała czegoś w przepisie, następnym razem zrezygnuję chyba z soku pomarańczowego na rzecz Grand Marnier :smile:

Tak czy inaczej, serniczek polecam również z tego powodu, że wyjątkowo mało syfu się robi podczas pieczenia. Najfajniej jest z masą - mikser sobie miksuje serek, a Mona ze spokojem dodaje cukru, chowa go na miejsce, potem jajko, wyrzuca skorupkę, wytrze, co nakapane... a mikserek działa :smile:
I jeszcze jedno - róbcie sernik z kimś :smile: Masa serowa jest rewelacyjna do wyjedzenia, a wylizywanie miski (i mieszadełek mikerowych!) samemu nie jest ani w połowie tak zabawne, jak z kimś :smile:

512. Chędożę taki parytet!

Z pamiętnika lektorki:
Śpiewamy piosenkę patryjotyczną, niekoniecznie angolską, ale byla przerwa-
Witaj, majowa jutrzenko, świeć naszej polskiej krainie
Uczcimy ciebie piosenką przy hulance i przy winie
Felipe: I przy kochanej dziewczynie, zaśpiewamy, zatańczymy i do łóżka się położymy...

-inwencja twórcza czternastolatków ;P

Jestem zła. W sobotę była akcja zbierania podpisów pod ustawą obywatelską o parytetach, Na stronie Kongresu nie było słówenienieczka o Rzeszowie, więc zrezygnowana wzruszyłam ramionami. A dziś na azecie czytam artykuł, z którego dowiaduję się, że i u nas, w Mojrzeszowie, zbierano podpisy!
Ale gdzie?
Tajemnica to wielka jest...

511. Strefa rokendrola wolna od angola

Z wypowiedzi doktora Wilczura*:
-...bo czyż jest coś bardziej banalnego niż polski zespół w polskim radio śpiewający po polsku? A tak, polski zespół w polskim radio śpiewający po angielsku...
-...nie ma tej płyty? Naprawdę? W żadnym dobrym sklepie muzycznym? W takim razie muszę zaapelować jak do Związku Naturystów Polskich: wszystko ściągać!

Uwielbiam sobotnie wieczory z radiową trójką: najpierw lista przebojów (dziś, niestety, prowadzona przez Piotra Metza, zbyt rzeczowa - to właśnie smaczki najbardziej sobie cenię w prowadzeniu listy przez Piotra Barona), która jakoś nie straciła na jakości po odejściu Marka Niedźwieckiego; a potem Strefa.
Kocham Strefę, uwielbiam normalnie :smile: ale chyba już wspominałam o tym - w każdym razie 22-24 w soboty to czas, gdy nie usłyszysz na trójce słowa po angielsku, a żaden polski zespół nie zaśpiewa w czystej polszczyźnie (bo w gwarach jak najbardziej) tudzież jakiejkolwiek angielszczyźnie.
Strefa nie byłaby sobą, gdyby nie doktor Wilczur i jego cokolwiek najarany sposób prowadzenia audycji. Nie znam nikogo, kto robiłby to w taki sposób... i czasem ciężko oprzeć się wrażeniu, że najdroższy redaktor O. zaciaga się małym co-nieco w czasie prowadzenia audycji :smile:
Tak czy inaczej: polecam bardzo mocno :smile:

Gdy w tym kraju nie ma lata
Miejmy Wilka* za psubrata
Gdy w tym kraju nie ma zimy
To ze Strefą czas spędzimy

*chodzi o red. Owczarka Michała
co psioczy, warczy, lecz prężnie działa


Jestem w stanie słuchać nawet kawałka po niemiecku, haaaa xD dojcze szwajne werszyn, jak mawia doktor W.

510. Truizm

Z pamiętnika lektorki:
Mona: Natalia, robisz zadanie domowe?
Natalka: Nie!
Mona: Z czego?
Natalka: Z muzyki!

- :wink:

To niesamowite, jak trochę prawdziwej pracy pomaga na wydumane dołki :wink:
December 2009
M T W T F S S
November 2009January 2010
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31