PO 2500 LATACH SCYTOWIE DOTARLI...pod Bytów
Friday, June 20, 2008 8:09:43 AM
PO 2500 LATACH SCYTOWIE DOTARLI...pod Bytów
Czyli ...
Niezależna Rota Ni z Gruchy Ni z Pietruchy
Mikorowo. Upał. Słońce bezlitośnie pali. Wczesne popołudnie.
Moje wierne auto z piskiem opon przysiadło na zadzie i zatrzymało się tuż obok niezwykłej grupy.
Cztery piękne arabskie konie, w bogatym rynsztunku, ozdobne napierśniki... Czterech jeźdźców krzątało się przy swych wierzchowcach w strojach nie z tego świata, nie z naszej epoki, ba nawet nie z naszego tysiąclecia!.. Sukmany, nakrycia głów, wyposażenie...na koniach ozdobne sakwy, przytroczone skóry...
Co jest? Czy ja śnię? Czy upał tak wpłynąć może na mózg, że człowiek widzi coś co miało miejsce tysiące lat temu?
Podeszłam do napełniającej bukłak wodą niewiasty.
-Witajcie dobrzy ludzie! Kim jesteście i dokąd zmierzacie?
Młoda, śliczna dziewczyna spojrzała na mnie z uśmiechem
-Jesteśmy koczowniczym ludem scytyjskim1, pochodzimy z Górnego Ałtaju, jesteśmy zwiadem na obcym terenie, szukamy na stepach pomorskich nowych pastwisk dla naszych koni i nowych miejsc dla naszego ludu.
-
A jak was zwą?
-
To Jaśmin, tamten Jeszko, ten przy najwyższym koniu to Visław, a mnie nazywają Lady Altay.
Najwyraźniej zabierali się do odjazdu. Nie mogłam ich tak wypuścić!
-
Gdzie będziecie nocować?
-
Gdzie nas noc zastanie. Jesteśmy koczownikami, śpimy pod gołym niebem, byle trawa dla koni była..
-
A jak z posiłkami? Przecież też coś musicie jeść?
-
Mamy wszystko ze sobą.
Spojrzałam z niedowierzaniem na niewielkie sakwy wyglądające bardziej na kolejne zdobienia końskiego rzędu
-
Staramy się aby wszystko robić tak jak w V w pne, trochę nam szosy i samochody przeszkadzają, ale trudno. Ekwipunek zredukowaliśmy do minimum, zapasy też, trochę suszonego mięsa, sera, kasza, wystarczy. No cóż, musimy ruszać. Jeszko!! Teraz będzie pokaz dosiadania konia w stylu Vislava. Warto popatrzeć!
Młodzieniec zwany Jeszkiem, podbiegł, przykląkł, potem padł na czworaki przy koniu, a po jego plecach, jak po podnóżku, z gracją jak król jaki, dosiadł swego wierzchowca Visław... Pełna radości i entuzjazmu, roześmiana grupa ruszyła w dalszą drogę..
Spotkałam się z nimi wieczorem. Skorzystali z zaproszenia leśniczego i rozłożyli się w lesie w pobliżu leśniczówki Parchowo.
Siedziałam przy rozpalonym za pomocą hubki i krzesiwa (sic!) ognisku i słuchałam opowieści Dominiki- Lady Altay.
DOMINIKA:
To się nazywa ruch rekonstrukcyjny.
To jest nasz sposób na wolny czas.
Moglibyśmy oczywiście siedzieć w domu, pić piwo, gapić w telewizor, grać na komputerze, robić cokolwiek albo nic. A tak, mamy jest wspaniałą przygodę, ucieczkę od gonitwy dnia codziennego, od stresu.
Na co dzień jesteśmy normalnymi ludźmi ( tu pytanie co to jest „norma”), pracujemy, nawet niektórzy w garniturach.. a po pracy szyjemy stroje, dokładnie według historycznych wzorów2, wszystko, nawet buty, uprzęże. I wszystko z naturalnych materiałów: Skóry, filcu, lnu, jedwabiu, wełny. Próbowałam nawet na początku szyć kościaną igłą, ale tu już odpuściłam...
Daje mi ogromną satysfakcję to, że tyle potrafię własnymi rękoma zrobić! Kiedyś miałam dwie lewe ręce, z czego jedną krótszą, a teraz? Potrafię wszystko uszyć, nawet buty, o te, w których chodzę też sama uszyłam! Ale Visław to pobił wszystkich przygotowując strój dla konia! Tylko kobyła nie doceniła tego , beztrosko wytarzała się w bagnie i ponad połowa ozdób z uździenicy i czapraka utopiła się w błocie.Szkoda.
To jest nasza pierwsza wyprawa konna.
Dotąd wędrowaliśmy pieszo taszcząc wszystko na własnych plecach. Ostatnio zimą dostaliśmy nieźle w kość... Spotkaliśmy się na wyspie Wolin z huraganem Emma.. Jest co wspominać.
To naprawdę świetna zabawa, a przy okazji wiele się uczymy o historii i zwyczajach ludu, w który się wcielamy.
Przenosimy się w odległe stulecia, jednocześnie testując nasze wykonane własnoręcznie stroje
i ekwipunek. To jest taki historyczny surviwal- czyli szkoła przetrwania.
Nie skłamię, jeśli powiem, że jesteśmy rzadkością w ruchu rekonstrukcyjnym, gdyż nie udzielmy się na pokazach, jesteśmy dalecy od komercji, robimy to dla siebie ,własnej przyjemności i satysfakcji.
Co jakiś czas rozsyłamy wici- i n t e r n e t e m ( ponieważ mieszkamy daleko od siebie, nawet kilkaset kilometrów, tradycyjne wici posłańcem nie miałyby szans), spotykamy się i ruszamy na wyprawę.
Każdy może się do nas przyłączyć. Warunkiem są tylko dobre chęci i obszycie się według znalezisk z Pazyryk3 .To łatwe.
Dlaczego wybraliśmy ten okres? Czyste lenistwo. Z powodu łatwości znalezienia wzorów- wszystko znajduje się w zbiorach The State Hermitage Museum w St Petersburgu, a te można bez problemu obejrzeć w internecie. Proste.
Więcej informacji o poczynaniach Roty Ni z Gruchy Ni z Pietruchy można znaleźć na forum: www.freha.pl
1 SCYTOWIE-koczownicze ludy pochodzenia gł.irańskiego, zamieszkujące od VI w pne do pierwszych wieków ne stepy na pn od Morza Czarnego aż po góry Ałtaju.
2Wg encyklopedii PWN: Tzw PAZYRYK- grupa kurhanów scytyjskich V-II w.pne (..) w górach Ałtaju odkryto w nich zmumifikowane zwłoki ludzkie z tatuażem, szkielety koni z bogatą uprzężą, tkaniny, ubiory, instrumenty muz.,naczynia.
3 jw































