Sticky post
Saturday, February 28, 2009 12:42:12 AM
W skrócie:
Wszystkie fotografie w albumie i wpisy na tym blogu są objęte licencją CC BY (wersja polska).
W pełni:
Tak sobie zauważyłem, że trochę naprodukowałem się tutaj, a nie wybrałem licencji. Cóż, część rzeczy jest dla mnie zbyt oczywista... W każdym razie uważam, że wszystko to, co jest na tym blogu, jest dla mnie bezwartościowe. Dla mnie jedyna wartość jest w tego tworzeniu. Przypisywanie sobie pracy innych osób uważam za rzecz o negatywnej wartości. Może kiedyś napiszę o tym więcej. W każdym razie na dzień dzisiejszy postanowiłem wyraźniej napisać, że fotografie w albumie i wpisy na tym blogu są objęte licencją CC BY (wersja polska). Przy okazji przemianowałem blog z "Bezsensowne wypociny Michasia" na "Gdzieś w Internecie".
Monday, May 28, 2012 9:25:09 PM
W Sieci pojawiły się plotki o przejęciu Opery przez Facebooka. Nie pamiętam już, gdzie. Potem trochę serwisów to podchwyciło, więc może i ja dodam swoje smutne przemyślenia.
To jest możliwe. Taki ruch byłby korzystny dla właścicieli Opery, którzy by na tej transakcji zarobili. Szacowałbym, że dwa razy tyle, na ile jest teraz wyceniana firma. Facebook zyskałby doświadczony oddział, który potrafiłby stworzyć przeglądarkę dla praktycznie wszystkich urządzeń na rynku, nawet tych najprostszych.
Dla mnie byłby to już jednak koniec Opery. Nie byłoby już (relatywnie) małej firmy produkującej przeglądarkę. Byłby to też koniec mojej wiary w to, że mała firma może się na rynku zamkniętoźródłowego oprogramowania utrzymać. Cóż, ja nie ufam dużym firmom. Te małe muszą się bardzo martwić o swoją markę, te duże mogą już bez problemów doić swoich użytkowników, którzy i tak nie mają specjalnie wyboru. Facebook jest niestety bardzo duży.
Wiele osób w takim wypadku by odzeszła od Opery. Wielu użytkowników, ale prawdopodobnie też pewna liczba pracowników, w tym tych kluczowych.
Ja też bym odszedł. Nie wiem dokładnie gdzie, ale wiem, że do jakiejś otwartej przeglądarki. A może sam napiszę sobie interface do silnika WebKit? Cóż, na razie wiem tylko, jaki będzie adres mojego bloga, którego i tak nikt inny nie czyta.
Thursday, May 3, 2012 2:37:41 AM
Firma Valve znalazła pewną lukę na rynku komputerów Wintel. Mianowicie brakowało scentralizowanej platformy dystrybucji gier poprzez Internet, która byłaby dostępna także dla małych i niezależnych twórców, w tym grup tworzących modyfikacje. W tym celu została stworzona platforma Steam, jej oficjalny debiut nastąpił w roku 2004.
Kilka lat później pojawił się silny popyt na gry dla komputerów Mac. Ze strony twórców gier. Prawdopodobnie było to częściowo spowodowane dużym sukcesem Apple iPhone'a i gier niezależnych twórców na tą nową platformę. Dlatego też w 2010 poszerzoną listę wspieranych platform. Ale tutaj pewna uwaga, Apple tworzy, z powodzeniem, zamknięty ekosystem wokół swoich produktów, w tym elektroniczną dystrybucję oprogramowania. I to właśnie najbardziej odpowiada większości klientów tej firmy. Jeśli więc ktoś tworzy grę głółnie z myślą o komputerach Apple, raczej nie zainteresuje go Steam.
Firma Microsoft od pewnego czasu oferuje dla małych i niezależnych twórców gier platformę XNA. W ten sposób daje im dostęp do swoich zamkniętych platform, ale też umożliwia tworzenie projektów dla komputerów Wintel. Wkrótce pojawi się też Windows 8 RT dla procesorów ARM, dla którego dystrybucja oprogramowania będzie leżeć całkowicie w gestii Microsoftu.
Firma Valve ma zasadniczo dwie możliwości, aby się zabezpieczyć swój udział w rynku. Z jednej strony może zacząć wspierać kolejną platformę komputerów, która już istnieje na rynku. Z drugiej może sama sobie stworzyć odpowiedni sprzęt.
Read more...
Friday, April 27, 2012 9:36:31 PM
Najwięcej przyjemności sprawiają proste programy, napisane w kilka chwil, które rozwiązują dany problem.
Tuesday, April 24, 2012 6:14:54 PM
Język C powstał z myślą, aby programy w nim napisane można było kompilować na różnych systemach. Wcześniej nie było to takie oczywiste. Niestety dla każdej architektury trzeba było tworzyć oddzielne pliki wynikowe. W dodatku sama kompilacja była procesem długotrwałym. Poza tym wiele firm preferuje nie udostępniać czytelnych źródeł swojego oprogramowania, z różnych powodów.
Potem ktoś wpadł na pomysł, aby kompilować programy do pewnego kodu pośredniego. Ów kod byłby potem wykonywany na specjalnej maszynie wirtualnej, która to z kolei byłaby emulowana na różnych, już fizycznych komputerach. W ten sposób sam proces kompilacji musiałby być wykonany tylko raz, znacznie ułatwiłby się też proces samej dystrybucji oprogramowania. Wszystkie systemy komputerowe wspierające daną maszynę wirtualną otrzymałyby tą samą paczkę. Wydajność takiego rozwiązania była jednak początkowo bardzo ograniczona.
Postanowiono więc ją poprawić kompilując w locie (ang. just in time) kod pośredni na instrukcje zrozumiałe przez procesor danego komputera. Niestety skutkiem ubocznym było drastyczne skomplikowanie samych maszyn. W efekcie przenośność kodu bardzo ucierpiała.
W międzyczasie pojawił się też problem emulacji różnego oprogramowania dla starszych komputerków i konsol do gier, aby działało na nowszych urządzeniach. Często jednak nawet kompilacja w locie nie zapewnia tutaj dostatecznej wydajności. Próbuje się więc z wyprzedzeniem kompilować jeden kod maszynowy na inny. Z różnymi rezultatami. Problemem jest tutaj kod, który się sam modyfikuje, oraz instrukcje skoków, których adresów docelowych nie da się z wyprzedzeniem przewidzieć.
W najbliższym czasie będziemy mieli styczność z sytuacją, w której obok siebie będą występować dwie architektury: ARM i IA-32, możliwe też, że i MIPS. W dodatku występują one w kilku odmianach. Nie mówiąc już o różnych systemach operacyjnych... Ogólnie trochę dużo kompilowania, aby wspierać dostatecznie duży kawałek rynku. I tutaj mam rozwiązanie, kod pośredni stworzony specjalnie do szybkiego kompilowania do kodu maszynowego.
Cała optymalizacja kodu, czyli najbardziej czasochłonny i skomplikowany etap, odbywałby się podczas tworzenia kodu pośredniego, czyli zasadniczo tylko raz. Podczas instalacji następowałaby już tylko bardzo szybka, praktycznie jednoprzebiegowa kompilacja do kodu docelowego. Ten proces mógłby być nawet szybszy od samej dekompresji. Dodatkowym atutem byłaby możliwość wykorzystania niektórych dodatkowych instrukcji i rejestrów procesora, gdyby te pojawiły się w międzyczasie.
Właściwie to LLVM jest czymś podobnym. Inną alternatywą jest też nieczytelny kod C z licznymi instrukcjami goto, wskaźnikami na różne dane, oczywiście też bez preprocesora. Prawdopodobnie jednak niewielkim wysiłkiem dałoby się stworzyć coś bardziej adekwatnego.
Sunday, April 22, 2012 10:37:54 PM
W dawnych czasach jednostka centralna mieściła się w trochę większej klawiaturze. Od tamtego czasu nastąpił postęp w miniaturyzacji. Dałoby się więc bez problemów w dzisiejszych czasach zmniejszyć ją do rozmiarów kieszonkowej książki. Takie ograniczenia wykluczają stosowanie napędów optycznych czy konwencjonalnych dysków twardych, nie są to jednak niezbędne podzespoły. Aby utrzymać cenę i wydajność na atrakcyjnych poziomach należałoby też zrezygnować ze zgodności z platformą Wintel. Cena takiego urządzenia mogłaby nawet nie przekroczyć 300 zł.
Taka jednostka wymagałaby jednak do pracy monitora, klawiatury, myszy i zasilacza. Nie wliczałem tego w cenę. Najciekawsze jest jednak to, że w zależności od potrzeby, można by było podłączać ów komputerek do różnych urządzeń peryferyjnych. Należałoby tylko ustalić standard dla stacji dokującej.
Można by było zrobić z tego małego notebooka, którego można by było zabrać ze sobą w podróż. Byłby w stanie pracować na baterii spokojnie kilka godzin. Jakby ktoś się uparł, mógłby być to i większy komputerek przenośny. Zawsze też można by było ową jednostkę podłączyć go do konwencjonalnego monitora komputerowego i cieszyć się dużym ekranem o dużej rozdzielczości. W sali konferencyjnej można by było podłączyć urządzenie do projektora multimedialnego. W domu dochodzi jeszcze możliwość podłączenia do ekranu telewizora. Zostawiłbym też otwartą drogę do podłączenia do dobrego zestawu do odtwarzania dźwięku.
Cały czas byłby to jednak ten sam komputer, z tymi samymi aplikacjami, tymi samymi plikami dokumentów w tych samych miejscach, czcionkami, logiką obsługi systemu i innymi aspektami. Tylko wielkość ekranu by się zmieniała. Żadnych problemów z synchronizacją, brakiem odpowiednich programów i innymi niezgodnościami. Brzmi wspaniale.
Read more...
Friday, April 20, 2012 9:09:24 PM
Linux od początku opiera się na pewnym, mocno kontrowersyjnym założeniu. Mianowicie jest oparty o monolityczny kernel. Skutkiem tej decyzji są brak stabilnego ABI. W efekcie jest on bardzo nieprzyjaznym środowiskiem dla zamkniętych sterowników.
Na stronie Phoronix pojawiła się notka o planowanym porzuceniu rozwoju sterowników Catalyst dla starszych kart graficznych AMD.
http://www.phoronix.com/scan.php?page=article&item=amd_catalyst_legacy2Cóż, jeśli ktoś potrzebuje zamkniętych sterowników dla jakiegoś urządzenia, aby działało pod jego Linuksem, powinien rozważyć wymianę systemu operacyjnego. Podobnie powinien postąpić też każdy, kto potrzebuje lepszej karty graficznej, niż te zintegrowane z procesorami Intela.
Friday, April 20, 2012 2:41:35 PM
W dawnych czasach w polskojęzycznej części Internetu stosowało się kodowanie ISO-8859-2. Miało to trzy wady.
1. Było niezgodne z kodowaniami używanymi w większości innych krajów, w szczególności tych z zachodniej Europy.
2. Miało słabe wsparcie ze strony znacznej części oprogramowania.
3. Brakowało polskich cudzysłowów.
Problemy te (w większości) się skończyły wraz z popularyzacją UTF-8. Okazało się jednak, że wszystkie mi potrzebne znaki i litery znajdują się (między innymi) w kodowaniu ISO-8859-13. W dodatku różnice w stosunku do popularnego ISO-8859-1 są minimalne i praktycznie ograniczają się do liter, pozostałe znaki są na swoich miejscach. Cóż, dzięki tej wiedzy trochę łatwiej jest zaprojektować własny zestaw znaków. Mniej szukania, niż w przypadku kompletnego BMP.
Friday, March 30, 2012 9:20:24 PM
Wiele osób nie wyobraża sobie Internetu bez Google albo Facebooka. A ja? Ja nawet nie muszę próbować sobie tego wyobrażać. Ja to pamiętam.
Sunday, March 18, 2012 7:49:36 PM
Tworzenie gier komputerowych od pewnego czasu jest dość kosztowne. Twórcy zazwyczaj nie dysponują odpowiednimi funduszami i muszą podpisywać umowy z inwestorami i dystrybutorami. Ci z kolei są zainteresowani popularnymi gatunkami i atrakcyjną oprawą graficzną. Takie produkcje są bowiem mniej ryzykowne. W efekcie produkcja nowych gier przygodowych i fabularnych (RPG) praktycznie zanikła.
Tim Schafer, weteran z LucasArts z czasów, kiedy ta firma znana była głównie z produkcji gier przygodowych, obecnie właściciel Double Fine Productions, nie mógł znaleźć inwestora na pokrycie kosztów stworzenia nowej produkcji w tym zapomnianym gatunku. Ustalił, że na stworzenie gry potrzebuje ok. 300.000 USD (i 100.000 na film dokumentalny z jej tworzenia). Postanowił spróbować zebrać owe fundusze bezpośrednio od graczy. Była to dość wysoka suma, ale nieoczekiwanie udało mu się zebrać blisko 10 razy więcej. Przy okazji ustanowili nowy rekord dla platformy Kickstarter.
http://www.kickstarter.com/projects/66710809/double-fine-adventureZachęcony tym sukcesem, założyciel i wieloletni dyrektor Interplay, Brian Fargo, obecnie dyrektor inXile, postanowił stworzyć klasyczną grę RPG. Tym razem potrzebne fundusze zostały oszacowane na 1.000.000 USD. Ponownie się udało, aczkolwiek zbieranie funduszy nadal trwa, więc zebrana kwota wzrasta.
http://www.kickstarter.com/projects/inxile/wasteland-2Na razie to tylko dwie większe produkcje, którym się udało. Z drugiej strony Kickstarter wymaga zawierania transakcji z użyciem kart kredytowych, jest też skoncentrowany na rynku amerykańskim, co część osób zniechęca. Ponadto na efekty trzeba poczekać ok. roku, kiedy gry zostaną opublikowane. Na razie można pozostać lekko optymistycznym.
Sunday, March 18, 2012 7:46:37 PM
Tworzenie gier komputerowych od pewnego czasu jest dość kosztowne. Twórcy zazwyczaj nie dysponują odpowiednimi funduszami i muszą podpisywać umowy z inwestorami i dystrybutorami. Ci z kolei są zainteresowani popularnymi gatunkami i atrakcyjną oprawą graficzną. Takie produkcje są bowiem mniej ryzykowne. W efekcie produkcja nowych gier przygodowych i fabularnych (RPG) praktycznie zanikła.
Tim Schafer, weteran z LucasArts z czasów, kiedy ta firma znana była głównie z produkcji gier przygodowych, obecnie właściciel Double Fine Productions, nie mógł znaleźć inwestora na pokrycie kosztów stworzenia nowej produkcji w tym zapomnianym gatunku. Ustalił, że na stworzenie gry potrzebuje ok. 300.000 USD (i 100.000 na film dokumentalny z jej tworzenia). Postanowił spróbować zebrać owe fundusze bezpośrednio od graczy. Była to dość wysoka suma, ale nieoczekiwanie udało mu się zebrać blisko 10 razy więcej. Przy okazji ustanowili nowy rekord dla platformy Kickstarter.
http://www.kickstarter.com/projects/66710809/double-fine-adventureZachęcony tym sukcesem, założyciel i wieloletni dyrektor Interplay, Brian Fargo, obecnie dyrektor inXile, postanowił stworzyć klasyczną grę RPG. Tym razem potrzebne fundusze zostały oszacowane na 1.000.000 USD. Ponownie się udało, aczkolwiek zbieranie funduszy nadal trwa, więc zebrana kwota wzrasta.
http://www.kickstarter.com/projects/inxile/wasteland-2Na razie to tylko dwie większe produkcje, którym się udało. Z drugiej strony Kickstarter wymaga zawierania transakcji z użyciem kart kredytowych, jest też skoncentrowany na rynku amerykańskim, co część osób zniechęca. Ponadto na efekty trzeba poczekać ok. roku, kiedy gry zostaną opublikowane. Na razie można pozostać lekko optymistycznym.
Saturday, March 3, 2012 9:34:29 PM
Tytuł, jak na mój gust, jest długi. Cóż, czasami się krócej nie da. W każdym razie niech sobie Microsoft ogranicza tak bardzo jak chce możliwość instalowania innych systemów na urządzeniach opartych o procesory ARM. Nie ma bowiem sensu specjalnie z tym walczyć.
Pewna grupa ludzi, z bardzo różnych części świata, była niezadowolona z powodu braku pewnego, specyficznego urządzenia na rynku. Mianowicie bardzo przenośnego komputerka z klawiaturą, który by się też nadawał do gier, a przy okazji był otwarty na niezależnych programistów. Z tego powodu postanowili stworzyć urządzenie znane jako Open Pandora.
http://openpandora.org/Było to (chyba) w roku 2007. Cóż, brak doświadczenia, wolnych środków finansowych i uznanej marki spowodował bardzo wyraźne opóźnienia. Nie będę wnikał w szczegóły. Można jednak powiedzieć, że się udało. Wyprodukowano już kilka tysięcy sztuk i cały czas jest popyt na kolejne.
Dzisiaj, kilka lat później, sytuacja wygląda dużo lepiej. Z jednej strony producenci zaczęli udostępniać specjalne, testowe płyty główne z najnowszymi procesorami. Z drugiej wspierają też rozwój samego Linuksa na ich platformach.
http://www.linaro.org/Zamiast więc martwić się, że nie bedzie można wymienić systemu Windows na coś bardziej funkcjonalnego, lepiej zacząć komunikować popyt na konkretny typ urządzenia. Względnie zrobić je sobie samemu z dostępnych elementów.
Saturday, March 3, 2012 6:35:07 PM
php
Przy umieszczaniu skryptów PHP na serwerze, który konfigurował ktoś inny, dobrze jest sprawdzić, czy przypadkiem nie włączono zachowania zgodności wstecznej z kodem mającym gdzieś 10 lat. Konkretnie mam na myśli register_globals.
Saturday, February 11, 2012 12:00:00 PM
Tani komputerek. Jakieś 25-35 USD (bez podatków) dla końcowego użytkownika. W polskich warunkach będzie to około 200 zł. Dostawa wliczona. Jest to jednak sama jednostka centralna, trzeba jeszcze doliczyć zewnętrzny zasilacz (5V 1A), klawiaturę, mysz i monitor (może być też telewizor). Ale to nadal tanio. Takim urządzeniem ma być właśnie Raspberry Pi, premiera powinna nastąpić chyba jeszcze w tym miesiącu.
http://www.raspberrypi.org/Pierwszy problem w tym, że to nie jest Wintel. Drugi, że nie stoi za tym wielka firma, która zainwestuje ogromne pieniądze w tworzenie oprogramowania (głównie gier), względnie zaoferuje dostęp do ogromnej bazy multimediów, nieosiągalnych z innych platform. Fundacja tworząca ów komputerek ma nadzieję stworzyć urządzenie, które znajdzie ogromne zainteresowanie na brytyjskim rynku edukacyjnym w kwestii kształcenia potencjalnych programistów.
Osobiście widzę pewne zastosowanie, jako tania przystawka do telewizora, która by pozwoliła korzystać z zasobów Internetu. Także jako tani, domowy serwerek. Może jaki tani komputerek dla rodziców, który wiele do szczęścia nie potrzebują? W skrajnym wypadku można założyć, że jeśli na rynku pojawi się 100 000, może więcej, takich urządzeń, nastąpi naturalny wysyp różnorodnego oprogramowania i pozycja Wintela zostanie zachwiana.
Jeśli chodzi o dane techniczne. Komputerek Raspberry Pi został wyposażony w procesor ARM11 (architektura ARMv6). Trochę archaiczna konstrukcja. Z drugiej strony to nadal spora moc obliczeniowa, większa nawet niż u większości legendarnych komputerów. Ogólnie procesor jest szybszy, niż ten stosowany w przypadku Nintendo 3DS czy iPhona 3G, szybszy też niż jednostka zalecana dla systemu Microsoft Windows XP (aczkolwiek w innej architekturze). Jeśli do tego doliczyć jednostkę wspomagającą generowanie grafiki trójwymiarowej i odtwarzanie filmów w popularnych formatach, robi się ciekawie.
Cóż, poczekamy, zobaczymy.
Thursday, February 2, 2012 5:06:03 PM
Kilka godzin siedzenia, aby zauważyć, że w konfiguracji źle napisałem 'UTF-8': małymi literami, a powinno być dużymi.
Kilka godzin.
Tuesday, January 31, 2012 8:18:45 PM
php
Doszedłem do wniosku, że PHP to dobry język do nauczenia się paradygmatu programowania obiektowego.
1. Funkcje obsługi typu tekstowego (string) i tablic asocjacyjnych (array w PHP) mają tak spójne nazewnictwo i kolejność argumentów... Gorzej tego zrobić się chyba już nie dało.
2. Ogólnie paskudna składnia tablic asocjacyjnych, które pełnią też role struktur danych i tablic indeksowanych kolejnymi liczbami całkowitymi.
3. Niektóre bardziej zaawansowane typy są obiektami z licznymi metodami, inne zaś wskaźnikami z zestawem dedykowanych funkcji.
4. Pełno opcji, z których znaczną część trzeba niestety sobie samemu ustawić.
5. Liczne konfiguracje, które często wymagają robienia jednej rzeczy na różne sposoby.
6. Pełno przestarzałych funkcji zostawionych dla zgodności wstecznej.
7. Oraz pełno innych, przestarzałych konstrukcji, których omijanie wymaga pisania dziwnego kodu.
To tak ogólnie. Aby nie popaść w szaleństwo, pozostaje człowiekowi obudować jak najwięcej w obiekty. A tutaj niespodzianka, okazuje się to dużo wygodniejsze, niż w przypadku C++. Składnia jest nawet całkiem przyjemna i spójna. (Jak drugi razy robili, to im w końcu wyszło.) Nie da się zaprzeczyć, że w takim Ruby programować obiektowo jest dużo łatwiej. Ale tylko PHP zniechęca tak skutecznie do programowania w inny sposób.
Wednesday, January 25, 2012 9:07:06 PM
Zasadniczo dokument ACTA bardzo mi się nie podoba z 3 powodów. Każdy z nich jest dostateczny, aby wyrzucić go do kosza w całości.
1. Rząd przygotowywał ową umowę w tajemnicy. W demokratycznym państwie coś takiego jest z definicji złe. Czasami dopuszczalne, ale zawsze złe.
2. Nikt do tej pory nie powiedział konkretnie, gdzie nastąpią jakieś zmiany na lepsze dla obywateli. Ogólnikowo w sumie też do mnie nie dotarło. Po co podpisywać coś, co nic nie zmienia albo zmienia na gorze?
3. Osobiście jestem za drastycznym ograniczeniem zewnętrznej kontroli kogokolwiek nad Internetem, zarówno państw jak i wielkich przedsiębiorstw. Możliwość wymiany poglądów i informacji bez ingerencji wielkich koncernów medialnych jest wiele warta. Równie ważna jest wolność od propagandy państwowej. Dużo więcej, niż drobne ułatwienia dla przestępców, którzy i tak sobie poradzą.
Jeśli chodzi o protesty. Na razie są to dzieci. Może w dużej liczbie, ale to nie są profesjonaliści. W dodatku akcje są bardziej pokazowe, niż cokolwiek. Bardziej ostrzeżenie przed tym, co może się stać.
W tej chwili możliwa jest już dezinformacja, skuteczne podszywanie się pod wysoko postawionych polityków, jeśli chodzi o różne internetowe serwisy. Do tego tajna korespondencja i inne ważne dokumenty mogą zostać opublikowane. Nie zdziwiłbym się, gdyby już teraz znajdowały się w nieodpowiednich rękach. Problemem jest bardziej ich bezpieczne opublikowanie. Do tego dochodzą różne kompromitujące, mniej luba bardziej, materiały. Mniej lub bardziej tajne.
Nie chcę brnąć w filozofię, światopogląd, może nawet metafizykę... Może innym razem...
Wypiję za zdrowie przegranych.
Saturday, January 21, 2012 7:32:17 PM
Instalacja bazy danych PostgreSQL. Wersja skrócona.
http://www.postgresql.org/docs/9.1/static/install-short.htmlDokładnie tyle, ile potrzeba. Krótko i bardzo czytelnie.
Friday, January 20, 2012 6:19:29 PM
Postanowiłem użyć ffmpeg do stworzenia video w formacie, który jest trawiony przez Safari Apple. Niby wszystko w porządku. Trochę ściągania różnych źródeł i kompilowania. Nic nadzwyczajnego. Problemy się zaczęły, kiedy miałem już plik mp4.
Efekt był taki, że przeglądarka uległa przeciążeniu i reagowała na moje komendy z bardzo dużymi opóźnieniami. W tym czasie ściągała sobie plik video. Dopiero po jego ściągnięciu zaczynało się normalne odtwarzanie. Myślałem, że to problem serwera, wiec postawiłem zupełnie inny. Bez zmian. W końcu postanowiłem sprawdzić działanie pliku, który stworzył ktoś inny. Ten zadziałał, odtwarzanie się rozpoczęło, przeglądarka zachowywała się normalnie i w międzyczasie ściągała resztę materiału filmowego.
Rozwiązaniem okazało się zainstalowanie narzędzi z biblioteki mp4v2 i zoptymalizowanie pliku. Zadziałało.
Wednesday, January 11, 2012 3:10:09 PM
ARM
Najwspanialszą cechą procesorów ARM jest to, że praktycznie nikt nie wie, jakiej wydajności się po nich spodziewać (w porównaniu do x86_64). Wiadomy jest tylko pobór energii, który sam w sobie jest już na dostatecznie dobrym poziomie. (Pomijam ograniczenia obsługi pamięci operacyjnej.) Teoretycznie można zrobić różne testy, ale natrafia się na kilka problemów.
Read more...
1 2 3 4 5 ... 23 Next »