Gdzieś w Internecie

dawniej Bezsensowne wypociny Michasia

Subscribe to RSS feed

Posts tagged with "web"

WebM i IE9

, ,

Pojawiła się finalna wersja IE9, więc postanowiłem uwzględnić nową przeglądarkę w moich eksperymentach z video w formacie HTML5. Na obecną chwilę wszystko wskazuje na to, że należałoby się zainteresować formatem WebM. Przynajmniej w kontekście polskiego rynku.

Teoria jest prosta. Instalujemy dodatkowe oprogramowanie dla systemu Windows i odtwarzanie video w nowym formacie działa. Dostępne na stronie http://www.webmproject.org/. W praktyce oczywiście z jakiegoś nieznanego powodu nie działało. Natrafiłem przypadkiem na pewną stronę (http://ie.microsoft.com/testdrive/graphics/videoformatsupport/default.html), na której nieoczekiwanie format WebM działał jednak w IE9. Na mojej stronie testowej nie chciał.

Rozwiązanie okazało się jednak banalne.

Należy ustawić odpowiednie mime na serwerze http.
video/webm dla plików webm

Sęk w tym, że trochę to trwało, nim na nie wpadłem.

P.S.
Moja strona testowa (na chwilę obecną):
http://flash.wwsi.edu.pl/test.html

Coś pozytywnego (dla mnie) o Google (i otwartych standardach)

, ,

Google porzuca kodek h.264 w Chrome. To ważne wydarzenie. Drastycznie zmienia się układ sił w walce o przyszłość video na stronach WWW. Do tej pory mieliśmy pewną formę impasu.

Opera ma zbyt mały udział w rynku, aby móc kształtować standardy. Microsoft ma bardzo duży problem z wprowadzaniem nowych wersji swojej przeglądarki na rynek, więc mimo sporego udziału ma też niewiele do powiedzenia w tej kwestii. Firma Google zaś do niedawna stała sobie z boku i nie opowiadała się po żadnej stronie.

Pojedynek toczył się więc między Mozillą a Apple. Kompromis, głównie z powodów finansowych, był nieosiągalny. Ten pierwszy podmiot to całkiem udany projekt otwartoźródłowy, niestety praktycznie bez wsparcia ze strony komercyjnych instytucji, w dodatku też trochę mało medialny. Ten drugi zaś to firma, która na rynku urządzeń przenośnych z dostępem do Internetu odniosła bezprecedensowy sukces.

Teraz do Mozilli przyłącza się firma Google, wraz ze swoim ogłoszeniem planów porzucenia natywnego wsparcia dla h.264. Ów podmiot ma na rynku trzy silne bastiony: popularny serwis z treściami video, popularną platformę dla urządzeń przenośnych i całkiem sporo szumu medialnego.

Cóż, ograniczenie funkcjonalności to zawsze trudna decyzja. Niestety impas powodował, że na rynku nie następowały zmiany, które byłyby korzystne dla mniejszych producentów różnych urządzeń i systemów. Portowanie całego środowiska Flash dla nowych, często egzotycznych platform tylko po to, aby ktoś mógł sobie wyświetlić głupi filmik, jest raczej mało opłacalne dla Adobe.

Rozumiem osoby, którym ta decyzja Google nie odpowiada. Ale to ich problem. Ba, to bardzo ich problem. Ja tam chcę dostać nową, fajną zabawkę.

Sieć i video, kolejne przemyślenia

,

O miano standardu video w Sieci obecnie walczą głównie dwa rozwiązania. Jednym z nich jest Ogg Theora, drugim MPEG-4 AVC, znane też jako h.264. Pierwsze jest wspierane przez Mozillę i Operę, drugie przez Apple i Nokie. Firma Google zajmuje relatywnie neutralne stanowisko, chwilowo skłania się jednak bardziej ku MPEG-4. Kodeki audio i kontenery multimedialne są tutaj sprawą drugorzędną, podporządkowaną właśnie kodekom video.

Zasadniczo h.264 oferuje lepszy współczynnik jakości do szerokości strumienia danych. Posiada też nieporównywalnie lepsze wsparcie ze strony producentów sprzętu. Z drugiej strony, w przypadku braku dedykowanych układów, zbyt mocno obciąża procesor komputera. Ale to nie jest główny problem. Niestety ów kodek w kilku miejscach na świecie jest płatny, czyli końcowy użytkownik musi w jakiś sposób wydać własne pieniądze, aby móc z niego korzystać. W Polsce jest darmowy.

Niestety normalny sposób, czyli wliczenie tego kosztu w cenę samej przeglądarki, odpada. Microsoft niestety zepsuł rynek, kiedy wliczył koszt swojej aplikacji do systemu operacyjnego. Czyli przeglądarka nie może sama w sobie owego kodeku zawierać. Nie można też polegać na udostępnieniu odpowiednich mechanizmów przez system Operacyjny, Microsoft jest znany z robienia problemów tego typu. Nie można nawet liczyć też, że końcowy użytkownik sam zainstaluje sobie jakieś wtyczki.

Firmy Apple, Nokia zarabiają na produkcji sprzętu, w cenę którego mogą wliczyć dodatkowy kodek. Trzeba zauważyć, że sprzęt mobilny jest praktycznie ograniczony do h.264, posiada stosowne układy dedykowane. Firma Google z kolei zarabia na reklamach i dostarcza treści video. Urządzenia mobilne są więc dla niej na tyle atrakcyjnym rynkiem, że warto zapłacić za prawo do kodeku. Dla pozostałych producentów, czyli Mozilli i Opery, jedyne akceptowalne rozwiązanie nie może pociągać za sobą dodatkowych kosztów licencyjnych.

Jest jeszcze kwestia oprogramowania do tworzenia treści video. Tutaj opłaty licencyjne są jeszcze wyższe. Co prawda większość ludzi robi plik video w jakimkolwiek formacie, a potem wysyła do jakiegoś serwisu, gdzie wszystko jest przekodowywane na coś akceptowalnego. Niemniej jednak, gdyby ktoś chciał być bardziej niezależny, miałby problem. Musiałby zapłacić dość duże pieniądze. Znowu nie dotyczy Polski.

Wypadałoby tutaj zaznaczyć, że właściwie jest pewne rozwiązanie, które by umożliwiło wszystkim producentom instalować obsługę h.264 i nie uiszczać opłat licencyjnych. Należałoby się umówić z firmą trzecią (względnie kilkoma), która by dostarczyła instalator odpowiedniego kodeka dla różnych systemów i pozwoliła go rozpowszechniać razem z przeglądarką, bez opłat, reklam i innych niedogodności. Niestety najwyraźniej nie ma odpowiedniej firmy trzeciej.

Tutaj zasadniczo kończą się prawdziwe powody decyzji, a zaczynają kłamstwa.

Pierwszym jest różnica w jakości przy takiej samej szerokości strumienia danych, ten argument mocno akcentuje Google. Gdyby to była prawda, YouTube w pierwszej kolejności nie bazowałoby na technologii Flash. Czyli liczy się głównie popularność danego rozwiazania. Dopiero wersja 8 przyniosła dobrą jakość, a wtedy już był to uznany i dominujący standard. Sam kodek h.264 został wprowadzony dopiero w jednej z kolejnych poprawek do wersji 9.

Jeśli tak sobie pooglądać różne pliki video, jakie ludzie umieszczają w Sieci, argument lepszej jakości przy ograniczonym strumieniu zdanych jeszcze bardziej traci na znaczeniu. Jeśli ktoś już wyśle bardzo mocno skompresowany filmik, praktycznie nic nie poprawi jego niskiej jakości. Tutaj Ogg Theora ma tą zaletę, że teoretycznie będzie można wysłać do serwisu video format, który nie będzie wymagał już przekodowywania. W efekcie filmiki słabej jakości mogą wyglądać lepiej w teoretycznie gorszym formacie.

Aby wspierać urządzenia mobilne, nie można też wykorzystać całego potencjału, jaki leży w AVC. Trzeba uwzględnić ograniczenia możliwości ich układów, inaczej ich posiadacze nie będą mogli owej treści odtworzyć.

Ponadto sam Ogg Theora oferuje całkiem przyzwoitą jakość. Co prawda dopiero w wersjach testowych, ale na dzień dzisiejszy to wystarczy. Technologia integracji obsługi video w przeglądarce internetowej jest bowiem dopiero w fazie testowej. Jest jeszcze bardzo daleko do uzyskania znacznego udziału w rynku.

Kolejnym argumentem za stosowaniem h.264 są potencjalne ukryte patenty, czyli dodatkowe koszty, za jakie w niesprzyjających warunkach będzie trzeba zapłacić przy implementacji Ogg Theora. Właściwie jednak owe koszty dotyczą praktycznie wszystkich kodeków. Ponadto w przypadku MPEG-4 już same opłaty za jawne patenty są same z siebie wysokie i w ciągu roku mają prawdopodobnie jeszcze podrożeć. Firma BBC uznała nawet, że taniej jest opracować swój własny format video. Jedyna zaleta h.264 polega na tym, że kilka firm już za niego zapłaciło, względnie ma udziały we wspomnianych patentach.

Osadzanie SVG

, ,

Pobawiłem się znowu trochę w osadzanie SVG na stronach. Wniosek? Cóż, nie dziwię się, że ów standard zdobywa tak wolno swoją popularność. Na razie zamieszczam link do strony z testem.
http://www.michas.eu/mc_lab/svg-test/

Telewizja internetowa UPC

UPC, ku mojemu zaskoczeniu, okazało się mieć telewizję Internetową. Udostępniają zaledwie kilka kanałów, ale akurat tych ciekawych. Niestety oficjalnie wymagają Microsoft Windows 98 SE albo jego sukcesora, Microsoft Internet Explorer 6 albo jego sukcesora, Windows Media Player 9 albo jego sukcesora. Odpaliłem to już na Operze, nawet bez problemów, ale jeszcze nie na moim Linuksie. Cóż, to tylko kwestia czasu...
February 2012
S M T W T F S
January 2012March 2012
1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29