Monday, July 31, 2006 12:42:43 PM
Dwie osoby... blisko... chca sie dotknąć, chodz wiedzą że nie mogą...
One robią to...
Pieprzą się...
ale ciii... nikt nic nie widzial... moze ktos z dolu tylko slyszal...
Zamknij oczy i zyj z tym, o tak wlasnie... slicznie... tak jak do tej pory...
NAMSTO TY CiPO GROCHOWA !!!
Sunday, July 30, 2006 8:08:16 PM
- Nie lubie mocnego słońca...
- Wiem...
- Skąd niby wiesz?
- Wiem ze lubisz ciemnosc, wolisz deszcz i gdy jest chlodniej. Jestes dziwny. Robisz rzeczy ktore inni nie robią... I...
- Zamknij się
- Dobrze, chcesz cos zjesc ?
Sunday, July 30, 2006 6:28:26 PM
Ufam w ludzkie dobro i ponosze klęske...
// nie nie... ja tego powiedziec nie moge...
lecz Ty, po jakims czasie znajomosci ze mną...
Saturday, July 29, 2006 11:28:07 PM
Już nie potrafię żyć bez niej. Jest dla mnie wszytkim. Moje serce jest pełne żalu gdy jej nie ma obok mnie. Wiem że muszę czekać na nią. Nie mam innego wyboru. Jest jak anioł który dodaje mi sił abym mógł żyć dalej. Gdy jej nie ma nie mogę już myśleć o innym jak tylko o tym kiedy znów będę mógł jej prosto w oczy powiedzieć że ją kocham. Nie ma nic bardziej pięknego niż słowa wypowiedziane przez nią. Gdy kolejny raz spoglądam na jej zdjędcie przekonuję się, że nie istnieje piekniejsza osoba. Żadna istota opisana przez poetów nie była tak piękna jak ona. Żadna bogini nie może się równać z jej urodą. Jedne jej spojrzenie... ah ! Uwiodła swym urokiem. Miałem ten zaszczyt usłyszeć od niej że mnie kocha. Zawsze jak to mówi jestem znów i znów pełen szczęścia. Wszytkie nieszcęścia przestają dla mnie istnieć. A zło ucieka jak ćma przed słońcem. Gdy już muszę rozstać się z nią czuję ból w sercu. Nie chcę tego ale nie mam innego wyboru. Bez niej poprostu nie mogę powstać. Ból jest niemiłosierny. Tylko gdy znów mogę do niej mówić wprost, dotknąć, poczuć to odczuwam ulge. Działa jak narkotyk. Przestaję czuć ból a świat znów staje się kolorowy i piękny. Za każdym razem chcę tego coraz więcej. Otrzymuję kolejną dawkę ale jej działanie nie jest dostatecznie długie. Czuję się wspaniale dopóki jest ze mną. Gdy już zabraknie jej wszytko zaczyna się od początku...
Zupelnie jak teraz...
Saturday, July 29, 2006 10:37:06 PM
1.)
Polishtracker - (historia) User->Link's hunter->Power User->VIP->First Line Support->User->VIP->Lite Uploader->Uploader->
VIP2.)
Zalozyciel (byly SysOp) strony
sharetorrents3.) Scene boy...
4.)
Zalozyciel forum sobota.xt.pl
5.)
Moderator VirtualT6.)
Byly moderator strony z albumami pl [ tylko pl scene rls ]
7.)
First line support (pierwsza pomoc) na zagranicznej stronie
FeedThe.Net8.) Stats na
PT Ratio: 1.855 Wysłano: 1.47 TB Pobrano: 813.22 GB
Stats na
ST Ratio: 4.417 Wysłane: 369.38 GB Pobrano: 83.63 GB
Stats na
VT Ratio: 136.336Wyslane: 613.72 GB Pobrano: 4.50 GB
9.)
Administator wortalu o torrentach
10.)
Właściciel FTP z polską muzyką ( spis
tutaj )
and mooore... (się pochwalilem o!)
Saturday, July 29, 2006 9:56:21 PM
"Jak Syzyf kamień pcham, ja muszę los pod góre taszczyć, Tu trzeba przetrwać, a nie wdrapać się na szczyt"
Saturday, July 29, 2006 9:41:27 PM
Wrrrr... nie wytrzymam! Wstaję, nie, nie będę zmywał tych pieprzonych garów! Zakładam buty, biorę klucze. Kiedy wrócę? A co cię to obchodzi! Trzaskam drzwiami. Winda. Znów jakiś palant trzyma windę. Szybciej, ludzie czekają! Wolna. Wchodzę. Jakiś pies nalał na podłogę. Smród przez cztery piętra. Idę do drzwi. Otwieram. Co? Czy mogę drzwi przytrzymać? Dobra, byle szybko babciu. Co ja taki zły? Bo mi się babciu spieszy! No już, właź do środka bo mi autobus ucieknie. Szybko, do kiosku. Ulgowy. Co? Nie mam legitki. A jak mnie złapią? Nie złapią, po prostu dawaj ulgowy! Nie, nie mam pięciu groszy! Na przystanek. Ej, zatrzymaj się!. Kurwa. Musiał przyjechać za wcześnie? Jak trzeba wcześniej to on zawsze o 10 min. się spóźnia! Kiedy następny? Nie ma?! Cholera, przecież jest święto. Ruszam z buta. Którędy? Na około? Nie, skrótem, koło kościoła! Nie, nie mam pieniędzy. Nie masz co jeść? A co mnie to... idź do pracy kobieto, a nie tu czas tracisz. Szybciej, bo na mnie czeka. Teraz tylko przez park. Kurwa. Te psy srają wszędzie! Musze buta czyścić. Szybciej, szybciej, biegiem. Na miejscu. Sorry, że musiałeś czekać. Masz towar? Dawaj! Dzięki, uratowałeś mój humor, stary. Nara. No, nareszcie. Teraz tylko do domciu i w kanał. O, idą dresy. Lepiej przejdę na drugą stronę. Idą za mną? O co im chodzi? Nie jestem twoim kolegą pało. Że mam mordę nie wyparzoną? No i co z tego? Nie mam dwa złote pożyczyć. Nawet jakbym miał, to bym ci sukinsynu nie dał. Łapy precz! To, to krew jest??? Moja krew. Leżę na chodniku. Niech mi ktoś pomoże. Dlaczego słońce zachodzi? Przecież jest południe... Zi... zii.. zim... n...imno... A było 30 stopni jak wychodziłem. Nie mogę usiąść. Mój brzu... brzuch. Kłuje... lece wzwyż...
Autor: Anonim