Monday, January 23, 2012 10:29:32 PM
jestem totalną ignorantką jeśli chodzi o politykę, gospodarkę, giełdę, ekonomię, kryzysy i głodującą Afrykę.
Wednesday, August 31, 2011 8:33:08 PM
według Einsteina
Jeśli trzyma się wrzący garnek, sekunda wydaje się godziną. Jeśli jest się z gorącą laską przez godzinę, wydaje się to być sekundą
Powiedział kucharz w filmie o zmutowanym rekinie, który właśnie leci w tv.
Tuesday, August 16, 2011 8:58:56 PM
jak mnie denerwuje, jak nie ma Internetu!!!
Tuesday, May 24, 2011 9:48:29 PM
nie chce Misie!!!
Szukam zajęć zastępczych, a później przypominam sobie, że sprawko miało być zajęciem zastępczym.
Najgorsze, że nie wiem w co ręce włożyć.
Thursday, January 27, 2011 12:23:16 AM
Strasznie krwawo broni się tego inżyniera. Wczoraj dwa nosy Panów Inżynierów rozbite i brzeg stołu w mojej głowie.
Dziś po kolei poobijałam oba kolana, łokieć i zdarłam brodę na lodzie.
Wednesday, January 12, 2011 11:36:45 PM
czasoprzestrzeń się zagięła.
Pani z dziekanatu się ugięła.
Saturday, November 20, 2010 9:32:57 AM
Chodzi się po mieście, jeździ tramwajem. Nic nie może bardziej zepsuć humoru z rana niż patrzące zewsząd ryje wyfotoszopowanych kandydatów.
Wednesday, October 27, 2010 9:23:28 PM
Żeby nigdy nie móc się cieszyć lub rozczarować! Nigdy nikogo nie kochać, nie móc się rozgniewać na tego kogoś, a potem mu przebaczyć. Nie móc spać, ani marznąć, nigdy się nie mylić, nie mieć bólów brzucha i potem wyzdrowieć, nie obchodzić urodzin, nie pić piwa i nigdy nie mieć nieczystego sumienia... To wszystko jest straszne.
T.J.
Monday, October 25, 2010 3:40:04 PM
herbata z powerrade smakuje nieźle.
Tuesday, August 10, 2010 10:46:21 AM
i go słoma w dupe kole
patrzcie, patrzcie wszyscy święci
jak tam diabeł dupą kręci
Czyli weselnie.
Przy śniadaniu sklejanie filmu. Opowieść ojca Pana Młodego.
Budzę się rano. Patrzę, jedno łóżko, drugie łóżko. Gdzie ja jestem? Znów wytrzeźwiałka? Patrzę dalej, matka na łóżku obok. Ale heca. Hihihi. Też się schlała. Ale nie... Lustro na ścianie, to chyba w jakimś domu jestem.
Thursday, August 5, 2010 8:12:50 PM
kąpię się w różnych dziwnych miejscach...
Zakrzówek nocą, po sesji we wrzesniu,
Zakrzówek porą burzową,
wykopaliska piachu z moimi nimfami,
stawy głogowskie nago o północy,
basen na ogródku Ani w urodzinowe party
zatem chyba wiem jak zginę.
Monday, June 7, 2010 6:10:01 PM
Lila nauczyła się nowego słowa, które u dorosłych wywołuje salwy śmiechu. A im więcej radości sprawia, tym chętniej jest powtarzane. Robak.
Monday, May 17, 2010 11:34:44 PM
Ubiegłej niedzieli siedzę sobie w mieszkaniu. Klepię jakiś kodzik w javce, w kuchni równolegle gotuję ryż na sałatkę. Prawie przypalam kurczaka, bo trzy wątki to za dużo na mój procek. Nagle słyszę pukanie w okno. Idę więc do drzwi, otwieram, ale nikt nie idzie. Wracam do okna, otwieram je, a tam stoi Denis. Zmoknięty jak kura patrzy takim strasznie biednym wzrokiem.
- Agnieszka! Agnieszka! Ratuj!
- Jezus Maria! Denis! Co się stało? Wchodź! - pożar, powódź, ktoś umarł. Setka głupich scenariuszy przebiegła mi przed oczami, kiedy tak Denis błagalnym głosem wypowiadał moje imię.
- Głodujemy! - Ulga, to tylko obiad wystarczy im ugotować i wszystko wróci do normy - pomyślałam.
Ale Denis nie chce wchodzić, tylko dalej stoi i moknie w deszczu. - Agnieszka, głodni jesteśmy, zbankrutowaliśmy, całe nasze mieszkanie nie ma pieniędzy. Bankomaty nie działają, nie mamy co jeść.
- Denis, to wchodź!
Dałam mu sałatki, pożyczyłam stówę i wysłuchałam pasjonującej historii na temat dwóch amerykańskich malinek na obu stronach jego szyi.
Sunday, April 4, 2010 8:50:06 PM
"Miodową" trzeba powtórzyć, słyszysz K.? Już szykuję najwyższe buty i najkrótszą spódniczkę.
Sunday, February 21, 2010 9:41:37 PM
Ledwie wróciłam do tego miasta i znów zaczyna mi nie pasować smak wody w kawie, smak chleba, zapach powietrza.
Wednesday, February 17, 2010 6:59:35 PM
Nie cierpię ignorancji, pustoty, bezmyślności, nieuprzejmości.
Ludzie na drogach zachowują się bezmyślnie. Nie włączają świateł, nie używają kierunkowskazów, jeżdżą na letnich oponach. Polska to nie Meksyk! Tam nie ma zasad, ale nie ma też dwumetrowych zasp śniegu, a słońce świeci im znacznie przychylniej niż nam. Dlatego miło byłoby przestrzegać jednak tych głupich zasad.
To nie koniec mojej irytacji dziś. Mówiłam kiedyś, że nie znoszę zakupów? Jestem zmęczona chińskim badziewiem za kilkanaście złotych, albo chińską ubrandowioną tandetą za kilkaset złotych.
Wednesday, February 17, 2010 6:15:46 PM
jeśli by nie chcieć użyć brzydkiego wyrazu to jednak nic nie chcę powiedzieć.
Sunday, February 14, 2010 12:56:50 PM
Portraits: 2nd prize singles
World Press
Pieter Ten Hoopen, the Netherlands, Agence Vu.
Katie, Hungry Horse, Montana.
Sunday, January 31, 2010 1:26:44 PM
Chyba zacznę poważnie realizować swój plan ucieczki do dżungli.
Wednesday, January 20, 2010 6:49:37 PM
Wsiadamy jak co dzień do windy. Tym razem Szefo nie będzie miał powodów do opierniczenia nas, za overflow. Mimo, że winda nie jest przeładowana nie rusza. Drzwi nie zamykają się. Przyciskanie guzika kilkakrotnie też nie pomaga.
- Wysiądźmy i wsiądźmy jeszcze raz - mówię.
Wysiadamy i wsiadamy. Winda rusza. Odzywa się kolega po fachu
- Po czym poznać prawdziwego informatyka?
- Zanim zacznie diagnozować problem, sprawdzi czy reset nie pomaga - odpowiada drugi kumpel.
Thursday, December 31, 2009 4:13:38 PM
Zakładam pustelnię i wypierdalam z tego społeczeństwa. C.
Monday, December 7, 2009 9:29:16 PM
Średniowieczną zasadą trójpolówki, moja motywacja leży odłogiem. Zajmuję się tym co niezbędne do przetrwania, czyli obieram ziemniaki w przerwie pisania referatu. Współlokator, z którym nigdy nie mam czasu zamienić więcej niż "cześć" zalewa proszkowe puree wrzątkiem.
- Co u Ciebie nowego? - pytam.
- A nic nadzwyczajnego. Jakaś jesienna depresja mnie łapie. Ciężko tak jakoś.
- Co ty opowiadasz? To za życie trzeba się brać, a nie dawać przygnębić pogodzie. - Mówię bez przekonania, klęcząc nad łupami z ziemniaków. Myślę, jak to fantastycznie, że babcia dała całe ćwierć tony takich ziemniaków!
Ziemniaki dochodzą, a sąsiadka przyszła i zapytała, czy może się schować.
Monday, November 23, 2009 7:52:47 PM
Aby mieć dostęp do części prywatnej >> add me to friends.
Wnioski o przyznanie statusu zaufanego rozpatruję indywidualnie.
Tuesday, November 17, 2009 6:01:38 PM
Grupa studentów wsiada do windy towarowej w naszym budynku. Jadą na kolokwium z grafiki komputerowej. Cześć z nich nie zauważa jak pomiędzy nimi wśliznął się do tejże windy prowadzący.
- Kurde, ale lipa z tym kolokwium. Musimy to dzisiaj pisać?
- Może da się zioma uprosić, żeby to przełożył.
- Nie bardzo - odzywa się prowadzący z kąta windy. Z drugiego kąta kolega nieświadomy obecności prowadzącego ripostuje
- Toś powiedział.
Sunday, November 8, 2009 10:48:55 PM
W teorii nie ma różnicy między teorią i praktyką. W praktyce taka różnica istnieje.
Y.B.
Thursday, November 5, 2009 6:45:09 PM
W. nie może się doczekać, aż znów zostanie bohaterem mojego bloga. Dwoi się i troi (a już jest dość gruby) wymyślając coraz to nowe sposoby na dostarczenie mi powodu, abym uwieczniła jego maxima persona. Podobno jeśli ktoś zacytuje jego tekst w internecie łechce to jego grubą próżność.
Thursday, October 29, 2009 9:28:44 AM
kojarzy mi się z zapachem pieczonych jabłek
Monday, October 26, 2009 7:17:24 PM
Od dziś staram się mieć dobry humor.
B. mi dziś rano w samochodzie powiedział: gdyby ktoś mnie wpuścił w tym zasranym korku, nie spóźniłbym się po ciebie, nie denerwowałbym się, nie miałbym wrażenia, że wszystko się dziś psuje. Puszczę teraz tę panią. Może będzie miała dzięki temu milszy dzień.
Sunday, October 18, 2009 4:52:00 PM
czyli uroki życia studenckiego - new season, episode one
Niedzielne popołudnie, pukanie do drzwi. Idę otworzyć. W drzwiach widzę postać o ciężkim wyrazie twarzy z kubkiem w ręce. Już myślę, kurcze, nie mam drobnych.
A on - Ludzie, ratunku, kawy! - blady jak nieszczęście, oparł się o futrynę. - Jestem sąsiadem z pod czwórki. Zapłacę.
- Cholera no, ale ja kawy nie piję - szkoda mi się go zrobiło, bo nawet nie byłby w stanie dojść do Żabki. - Poczekaj, może współlokatora okradnę. Zaczęłam grzebać w szufladzie i wpadła mi nesca jednorazowa do ręki, którą trzymam na czarną godzinę.
- Dzięki, dzięki, dzięki. Ile?
- Co ile? Idźże chłopie z Bogiem, przyjdę kiedyś po cukier.
Tak ucieszonego człowieka dawno nie widziałam. A wystarczyła odrobina kawy.
Friday, October 2, 2009 9:17:01 PM
Chleb z Głogowa M. ma niesamowity smak.
Thursday, September 24, 2009 1:29:59 PM
Panie W. musiałam to upamiętnić. Może za jakiś czas się wyspowiadam. Teraz nie ma co mówić, bo i tak każdy dorobi sobie do tego swoją teorię.
Friday, September 18, 2009 3:41:30 PM
Wiecie co Wam dziś powiem? Że życie nie jest ani czarne, ani białe.
Wednesday, August 26, 2009 11:06:07 PM
Zofia nabrała ostatnio dużego dystansu. Do siebie. Do ludzi i życia. Poza tym nic się nie zmieniło. Może poza...
- Kochana - zadzwoniła B. - Wiesz co się stało? M. się żeni. Zadzwonił dziś mi to zakomunikować.
Zofia wiedziała, że nie był szczęśliwy.
Wednesday, August 26, 2009 7:44:49 AM
Wiem, że jak się nie ma nic ciekawego do powiedzenia, to lepiej siedzieć cicho.
Ktoś kiedyś powiedział Mów to, co myślisz. Ja uważam, że powinno się myśleć nad tym, co się mówi.
Saturday, August 22, 2009 7:57:13 PM
Jeden z wykładowców na mojej uczelni podobno ma słonia w Afryce. Chwali się, że zwierzę kosztuje go 400$ rocznie.
Sąsiad ma lamborghini murcielago. Skoro go stać na stado wściekłych motocykli pod maską, nie zastanawiam się, ile takie cacko spala.
Kilka dni temu człowiek z mojego miasta kupił sobie lwa za 50k PLN. Hoduje go w domu.
Pytanie: Kto jest lepszy?
Na deser polecam obejrzeć polski film "Duże zwierzę", później posłuchać "Polowania na wielbłąda".
Drobnym druczkiem dodam, że Anna Dymna, Jerzy Stuhr i Artur Rojek są wielcy.
Saturday, August 22, 2009 7:25:25 PM
Tato wywiercił już szesnastą dziurę w ścianie. Z czego ta, jak pięć innych jest na wylot do kantorka, gdzie maluję rurkę koło dziury. Przy okazji zaglądam przez nią do coraz piękniejszej kuchni.
- No!!! Trzymaj tuuu. Tuuuu. No mówię ci tutaj. - Słyszę jak tata wydziera się do mamy.
Robię zeza do tej kwadratowej dziury, wyję "Uuuuu!" i zaczynam się śmiać z tego dziurowego obrazka, jak oni tam sobie coś kleją przy meblach.
- Co się chichrasz? - pyta tata.
- A bo was widzę.
Na to mama, mistrz ciętej riposty
- Już nie długo.
Tak oto przypomniała mi, że zbliża się jesień.
Thursday, August 20, 2009 2:21:30 PM
Dziś niemiłosiernie gorąco. Blaszany błękit nieba niezmącony ani jedną chmurką. Powiedziałam dość siedzenia po zimnych piwnicach i odmalowywania czego się da.
Brat zasuwa naprzemiennie łopatą i kilofem przy podjeździe. Opalony jak murzyn popija sobie zimną Nałęczowiankę. Pozazdrościłam mu. Proszę mi zadać dziś jakąś pracę na zewnątrz. To przynajmniej opalę swoje białe dziewicze ciało.
Kilofem się nie podzielił. Ale dostałam kosiarkę. Przyodziawszy, a właściwie pozbywszy się zbędnej garderoby, w czarnym bikini wyruszyłam na podbój hektarów naszego trawnika. Niespełna dwa kółka, do brata przychodzi Bolek, czy mu nie pomóc czasem przy podjeździe. Uraczony łopatą dzielnie poci się razem z bratem. Kolejne kółeczko, pan Staszek podjeżdża traktorkiem z przyczepką, żeby im było wygodniej. Zostawia traktorek i podziwia. Oczywiście ten nowy podjazd, który będziemy mieć. Zbliżam się do podjazdu. Bolek skoczył usunąć z drogi taczki i rower. Za chwilę pojawia się Prezes i z ręcami w kieszeni nadzoruje progres. Kiedy kończę, przy podjeździe ciężko pracuje trzech kolegów brata, a Prezes z panem Staszkiem czuwają nad prawidłowym postępem prac.
Jakich ja mam uczynnych sąsiadów. Pewnie jakbym nie wyszła kosić trawy żyłabym w nieświadomości ich dobroci.
Thursday, August 20, 2009 2:21:13 PM
Trudne są takie historie i ciężko się je opowiada. Zwłaszcza te o ludziach, którym coś zawdzięczamy. O takich, których mamy na co dzień, lecz ich nie doceniamy.
Wioska jak tysiące polskich wiosek. Wygrana bitwa o życie jedzie do domu składanym rowerkiem. Uśmiecha się. Cały czas się uśmiecha.
- Nic się pani nie zmieniła.
- Zaczęłam żyć od nowa. Mieszkam tam za rogiem. Zapraszam na herbatę.
Już drugi raz wygrałam z chorobą. Zostałam babcią. Syn z dziewczyną i młodym Tymoteuszem Wojciechem P. wynajmują mieszkanie w miasteczku. W sobotę będą go chrzcili. Tymoteusza. Tymka. Wróciłam teraz do miejsca, w którym wkraczałam w dorosłość. Uczyłam w tej szkole dwadzieścia lat temu. Teraz moi wychowankowie przyprowadzają swoje dzieci do biblioteki, gdzie teraz pracuję. Zarabiam grosze. Jak na początku. Ale to lepiej niż renta. Teraz żyję. Jestem szczęśliwa. Mogę powiedzieć, że w moim ciele nie ma już ani jednej komórki rakowej. Okazało się, że nie jestem odporna na testową dawkę promieniotwórczą. Bierze się doustnie. Niewiele osób reaguje na ten eksperyment. Miałam wielkie szczęście. Choroba miała dwa nawroty. Straszyli mnie przerzutami do kości. Szło taką falą. Teraz wiem, że to nie wróci. Że mam takie same szanse na ponowne zachorowanie jak każdy zdrowy człowiek. Odetchnęłam. To nie jest to sześćdziesiąt, czy pięćdziesiąt procent szans na przeżycie. Z wyrokiem śmierci żyje się... W ogóle się nie żyje. Teraz cieszę się. Jestem szczęśliwa. Sprzedałam mieszkanie w mieście. Kupiłam ten domek. Biednie tu. Ale żyję. Oddycham. To się liczy. Zaczynam wszystko jeszcze raz.
***
Zyska sławę, królem będzie
Kto na szklaną górę wejdzie.
...
I dopiero krew rozlana
Wskaże gdzie jest szklana ściana.
Więc po śladach cudzej krwi
Wiedzie wąski ślad na szczyt.
Ale nie wie nikt wśród żywych
Czy ten szlak, to szlak prawdziwy.
I niejeden całe życie
Nie wie, że już był na szczycie.
Wednesday, August 19, 2009 11:03:54 PM
Pytania, na które dziś odpowiedziała Agnieszka Woźniak w XIX wieku krążyły wśród bywalców europejskich salonów. Dwa razy odpowiadał na nie Marcel Proust.ur. w sierpniu 1988 r. w Rzeszowie, studentka AGH w Krakowie.
- zakochana w sobie i życiu
Moja dewiza: Umysł ludzki i głupota nie mają granic. Główna cecha mojego charakteru:
Optymizm
Cechy, których szukam u mężczyzny:
męskość
Cechy, których szukam u kobiety:
kobiecość
Co cenię u przyjaciół:
to, że są
Moja główna wada:
narcyzm
Moje ulubione zajęcie:
stanie przed lustrem
Moje marzenie o szczęściu:
spełnia się
Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk:
zamknięte pomieszczenia
Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem:
choroba
Kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem:
aniołem
Kiedy kłamię:
nie umiem kłamać
Słowa, których nadużywam:
ja
Ulubieni bohaterowie literaccy:
Dirk Pitt
Ulubieni bohaterowie życia codziennego:
brać akademicka
Czego nie cierpię ponad wszystko:
nadużywania mojego zaufania
Dar natury, który chciałabym posiadać:
słuch absolutny, albo przynajmniej odrobinę pamięci muzycznej
Jak chciałabym umrzeć:
spektakularnie
Obecny stan mojego umysłu:
superpozycja
Błędy, które najłatwiej wybaczam:
nie ja rozgrzeszam
Wednesday, August 19, 2009 10:29:58 PM
Czy nie macie czasem tak, że czytając jakiś tekst, artykuł albo książkę zastanawiacie się po co autor to napisał?
Ja tak czasem mam. Czytając ulotki albo blogi.
Saturday, August 8, 2009 6:44:38 PM
Oto dziś zrobił nam się rozłam w drużynie. Miała być impreza, mieliśmy iść. Czekaliśmy na nią. A tymczasem... Jeden B. wczaił się drugiemu B. na randkę. Więc ten drugi strzelił klasycznym fochem, czego owocem jest, że ani na randkę, ani na imprezę obrażony nie pójdzie. Ten pierwszy ukazał Kaśce swoje prawdziwe oblicze, więc ona też ochoty nie ma. A pan C. zasiadł nareszcie do pisania pracy magisterskiej. Ja wróciłam do malowania sufitów.
Thursday, July 30, 2009 6:58:51 PM
Polacy niech lepiej nie robią filmów po angielsku. Polskie zespoły niech lepiej nie śpiewają po angielsku.
Tuesday, July 28, 2009 9:28:24 AM
Tutaj niebo o północy jest tak niesamowite, patrząc z głową zadartą czuję się taka mała. A o świcie wróbel wleciał mi do pokoju.
Tuesday, July 21, 2009 2:56:48 PM
Przypomniało mi się pewne zdarzenie. Pewnego dnia wyszliśmy na miasteczko studenckie. Pomiędzy akademikami są boiska, trawnik z reguły bez trawy, ławki. Niemalże nieodłącznym elementem krajobrazu są panowie, nazywani sekcją "ochrony środowiska". Do ich zadań należy oczyszczenie terenu miasteczka z cennych surowców wtórnych.
Piękna pogoda, niebieskie niebo, aż chce się poleżeć na tych resztkach trawy. Kilka metrów od nas, na ławce siedzą owi ekolodzy. Nie trzeba zgadywać, że mają mocny problem alkoholowy.
- Jak to jest, że studenci grzeją trawę, a oni mają większe prawa do zajmowania ławek?
- A wyrzucisz go z domu?
Tuesday, July 14, 2009 11:31:35 PM
Tego mi było trzeba. Takie trochę niezamierzone starcie z przeszłością uświadomiło mi jak bardzo się zmieniłam. I zarazem jak wiele przez to straciłam.
To było straszne zobaczyć moją młodszą siostrę w sytuacji w jakiej się było przed kilkoma laty. Wiedzieć dokładnie co zrobi za chwilę, bo ja tak samo robiłam. Patrzyłam sobie tak na nią, zmęczoną, styraną, całą czerwoną na twarzy i tak szczęśliwą, jak ja byłam kiedyś.
Teraz już wiem, że za późno, żeby wrócić do tego czasu. Ale wiem jedno, nie chcę go odkręcać. Przeraża mnie to, że za parę lat ona będzie taka sama. Jeśli da jej to tyle satysfakcji co mi daje teraz, to...
... widocznie tak miało być
1 2 Next »