Skandal!!!
Tuesday, 26. June 2007, 18:23:55
Dnia 26 czerwca wracałem z Katowic pociągiem nr 717 relacji Katowice - Żywiec. Skład pociągu zestawiony był z jednej jednostki EN57-2036. Godzina odjazdu 14:40. Z Katowic odjechał z lekkim opóźnieniem (2 minuty) ze względu na to, iż pięć minut opóźniony był EC "Sobieski" z Warszawy do Wiednia. Niestety już na pierwszym przystanku - Katowice-Brynów ów "cud techniki" zdefektował. Mechanik grzebał w szafie NN, ale skapitulował i pasażerom nakazano opuścić pociąg. Spojrzałem na zegarek, była mniej więcej 15:00. Myślę sobie "na pewno zatrzyma się 'Góral' i zabierze pasażerów". O 15:10 odjeżdża bowiem pociąg przyspieszony "Góral" nr 333 z Katowic do Żiliny. Nie przewidziałem jednak tego, że dla PKP jestem tylko pasażerem, którego łaskawie trzeba przewieźć. Kierownik naszego pociągu poinformował, że dyspozytor w Katowicach się nie zgodził na to by "Góral" się zatrzymał i jechał do Żywca jako osobowy. Ależ było rozgoryczenie na brynowskim peronie. Około 15:15 przez ów przystanek po drugim torze przejechał pociąg do Żiliny prowadzony EU07-516. Sytuacja była o tyle żałosna, że pociągi jadą tamtędy jak sądzę 20 km/h. Ludzie w "Góralu" patrzyli w oknach ze zdziwieniem na zgraję bezradnych "podróżnych" na peronie. W końcu jeden starszy pan nie wytrzymał i zaczął wrzeszczeć i wyzywać PKP PR (i chwała mu za to). Następnie poinformowano nas o tym co nastąpi. Otóż... Ma przyjechać inna jednostka, która jednak najpierw zaciągnie zdefektowaną do Katowic, a dopiero później przyjedzie po pasażerów i pojedzie dalej!!! Ów drugi kibel nadjechał około 15:30-15:35 (!) i sprzęgnięty został ze zdefektowanym (ciekawy widok - 20XX z klasycznym kiblem w parze). Po sprzęgnięciu odjechały. Natomiast zbędny balast pociągów PKP PR nadal stał sobie na peronie i z każdą chwilą potęgowała się jego niechęć do kolei. O godzinie 15:45 do Brynowa wjechał pociąg osobowy do Wisły Głębce nr 315. Postanowiłem wracać tym pociągiem i z Goczałkowic-Zdroju iść do domu do Czechowic na nogach (piesza wycieczka zajęła mi jedyne pół godziny). Dla niewtajemniczonych krótkie wytłumaczenie. Pociągi jadące do Wisły nie jadą przez stację Czechowice-Dziedzice, ale łącznicą od p. odg. Most Wisła do p. odg. Ochodza i dalej przez Zabrzeg, Chybie. A Goczałkowice-Zdrój to ostatni przystanek wspólny z trasą na Bielsko-Białą, Żywiec, Zwardoń. Idąc już do domu zastanawiałem się ile ci biedacy tam jeszcze czekali, ale pokonując most na Wiśle widziałem jakiegoś EN57-20XX pokonującego jego kolejowy odpowiednik. I teraz zagadka... Czy udało się jednak szybko naprawić tego zdefektowanego i pojechał, czy może jakiś inny? Numerów niestety nie dojrzałem. Niemniej wnioskuję, że w Brynowie czekali jeszcze jakieś 10 minut na upragniony pociąg. Zatem pasażerowie w sumie czekali sobie "tylko" ponad godzinę, a rzecz wydarzyła się 2 km od Katowic głównych. Podejrzewam, ze 30% z nich już nigdy nie wsiądzie do pociągu... jakiegokolwiek. Brawo PKP PR! A pan panie dyspozytor... Kup sobie pan trąbkę do pierdzenia i zmień zawód.
Pozdrawiam, Profeta.


Anonymous # 11. August 2007, 12:01
Jak Pan śmie obrażać naszą świętą inteligentną firmę !!!!!!!!!
Przecież my jesteśmy piękni, a Pan ???????????????