Wednesday, 12. April 2006, 19:46:05
Spiesznym krokiem zmierzam z uczelni na dworzec PKP w Katowicach i docieram tam około godziny 15:10. Na peronie pierwszym sporo ludzi... wszyscy wracają na święta (zwłaszcza studenci z gigantycznym bagażem). Podjeżdża piękna lokomotywa - 140-067-0, słynna "Bobina" na czele pociągu przyspieszonego "Góral" z Katowic do Bratysławy. Mimo dużej liczby pasażerów udaje mi się zająć dobre miejsce i nie muszę stać w korytarzu do czego wiele osób było zmuszonych. Pociąg ruszył i podróż przebiega bardzo przyjemnie, zwłaszcza, że standard słowackich wagonów jest bardzo wysoki. Wszystko zakłóciła jednak prękość pociągu, która tuż przed Pszczyną bardzo zmalała. Wtedy już wiedziałem, że będzie opóźniony, ale myślę sobie "normalna rzecz, widocznie coś przed nim się wlecze, albo nie odjechało z Pszczyny". W końcu się do Pszczyny doczołgał i stoi. Minęło dziesięć minut, piętnaście, dwadzieścia i wzburzone towarzystwo zaczyna dociekać przyczyny tak długiego postoju. "Coś tam przy lokomotywie robią" słyszę głosy z korytarza. Nagle wszyscy powtarzają słowa mechanika, który skapitulował - "padła". Wówczas sobie myślę "biedna Bobina", a pasażerowie złorzeczą na PKP, choć lokomotywa jest własnością słowackich kolei. Ze szczekaczki dobiegł komunikat: "pociąg przyspieszony Góral do Bratysławy jest opóźniony na czas nieograniczony". Wyszedłem na peron i słyszę słowa konduktora: "jedzie zastępcza lokomotywa z Czechowic". Wbrew wzburzonym współpasażerom myślę sobie "fajnie, będzie ciekawie". Chodzę po peronie i wypatruję tej "odsieczy" z Czechowic, ale nic nie widać. Za to na horyzoncie pojawiła się lokomotywa o czerwonym czole... zbliżała się dość szybko i nic w tym dziwnego, bo była to EP09-012 z EC Praha. Tak więc spotkało mnie szczęście w nieszczęściu, gdyż mogłem sobie obejrzeć tą unikalną lokomotywę (zdaje sobie sprawę, że dla wielu byłoby to negatywne przeżycie). Czas leciał, a lokomotywy z Czechowic nie było widać. Za to pojawił się kolejny pociąg zmierzający do Żywca i długo przez wszystkich pechowych pasażerów wyczekiwany. W tym wyczekiwaniu najgorsze było to, że stał tuż przed stacją pod semaforem, bo dyżurny puścił najpierw trzy pociągi jadące z przeciewnego kierunku. Gdy w końcu wtoczył się na peron trzeba było chwilę zawalczyć o dostanie się do pociągu. Skład był złożony z dwóch EN57-19XX. Ja też do niego wsiadłem nie czekając na dalsze wypadki związane z Góralem, bo głód mnie straszliwie możył. Całą drogę wypatrywałem przez okno czy zmierza owa lokomotywa z Czechowic i minął nas z przeciwka jamnik jadący luzem. Czy to była ta lokomotywa? Nie mam pojęcia i żałuję, że nie zaczekałem w Czechowicach aż Góral dojedzie, bo świetnie musiałby wyglądać pociąg pasażerski z ET41 i jeszcze jednym, w tym wypadku zdefektowanym, lokiem. No ale jak już mówiłem głód. Może ktoś inny wie jak sprawa się zakończyła?
Profeta
Monday, 10. April 2006, 16:25:26
Jak widać zdobyłem naftę i zapałki

-fullscreen w galerii-
Niestety to juz nie te czasy, których pokłosem jest choćby ET22-304. Kiedyś miało się więcej zapału do takich rzeczy. Prace posuwając się więc powoli. Narazie mamy zapalone, podłączone światła. Uwagi dopomina się górny reflektor, który jest następny w kolejce. Próba zmian na teksturze wyszła fatalnie i została zarzucona (sam pomysł był jednak dobry). Chodzi głównie o boczne okna, które same w sobie nie prezentują się najlepiej... o ich składaniu na teksturze już nie wspomnę.Akvin
Sunday, 9. April 2006, 20:48:52
Wykorzystując sprzyjającą po części pogodę, wybraliśmy sie z Profetą w naszą stałą trasę. Uzbrojeni w bicykle wystartowaliśmy z stacyjki Cz-Dz Przystanek. By kierując sie wzdłuż rafinerii ( stonka z Lotosu na manewrach) dojechać do głównej stacji w Czechowicach. Największą atrakcją okazała się ET13 z CTLa. Pozatym standardowo - kible, siódemki. Przy szopie trochę byków, jamniki (w całości lub rozczłonkowane) i rząd rdzewiejących stonek. Co dalej... dalej były już docelowe Goczałkowice Zdrój. Niestety dzisiaj szczęścia zbyt wiele nie mieliśmy... Epoka w starym malowaniu i byk (garnkowiec) z tych konkretniejszych rzeczy. Dalej było już tylko zimno... więc ewakuacja.
Wczoraj za to trafił mi się ET42 w Katowicach-Ligocie. Jeżeli powiem ze "realnie" pierwsze spotkanie zrozumiecie incydentalność tego zjawiska.
Akvin
Friday, 31. March 2006, 20:45:21
Czołem!
Tego screena to już pewnie wiele osób widziało na eu07.pl

No i z zewnątrz wygląda to wciąż tak samo, bo i co tu poprawiać?

Za to co do kabiny to poczyniłem niemałe postępy, choć jeszcze sporo jest do zrobienia. Co tam będę gadał... wygląda to mniej więcej tak

lub z innego ujęcia

tylnia ściana też się nieco wzbogaciła o elementy

Kilka pomniejszych elementów kabiny funkcjonuje w niej dzięki uprzejmości kolegi Oli_EU.
A jak wyglądała ta kabina na początku? Bardzo prymitywnie. Szkoda, że wykasowałem wszystkie "historyczne screeny"... no ale trudno - trzeba patrzeć w przyszłość i nie oglądać się za siebie. Dlatego proces tworzenia kontynuowanym będzie, choć w tempie wysoce niezadowalającym, gdyż studentem jestem i na nadmiar wolnego czasu nie narzekam.
To tyle żeby nie przynudzać... Jak coś nowego dojdzie to się tu pojawi.
Pozdrawiam, Profeta!
Friday, 31. March 2006, 20:11:36
I tak oto powstają wiadra... niedłączny atrybut EP23.
Tak więc powoli, powoli... posówamy się do celu jakim jest wydanie EPki. Niestety narazie siedzę nad nią sporadycznie. Ale przyjdzie czas że ziszczą się sny na żelaznych szlakach... pamarańczowe sny 
Akvin
Friday, 31. March 2006, 19:41:06
...i historyczny.