08.08.08, godzina 08:08 PMWielkie otwarcie igrzysk olimpijskich w Pekinie. Przepiękne widowisko, które każdy powinien był zobaczyć. Idealna synchronizacja, świetne wykorzystanie światła, przestrzeni, najnowszych technologii itp. Chiny otrzymały szansę pokazania swojej historii, kultury oraz potęgi. Jak można było się spodziewać, wykorzystały ją w stu procentach.
Co na to polscy komentatorzy?
Starszy pan, weteran komentatorów sportowych, wspominał olimpiadę w Meksyku. Opowiadał jak to udało mu się zachować krawat i kapelusz lubelski, który nosili wtedy w dniu otwarcia polscy reprezentanci. Chiński show mu się nie podobał. Dlaczego? Bo tak.
Następny był reżyser tragicznego abonamentożernego show telewizji publicznej, który mógł pochwalić się tym, że dzięki programowi poznał swoją żonę i przy okazji załatwił jej kontrakt Gwiazdy w TVP (czyli zarabia tyle co np. Tomasz Lis). Jak widzimy, człowiek wielce doświadczony i posiadający niezliczoną liczbę sukcesów w swoim CV, będzie za chwilę wypowiadał się o organizacji tak ważnego przedsięwzięcia transmitowanego na cały świat. Co może powiedzieć "reżyserska gwiazda polskiej telewizji publicznej"? Oczywiście, że on by to zrobił lepiej. Pan Reżyser lepiej by wykorzystał światło, przestrzeń, układ i co tylko jeszcze.
Po dwóch negatywnych głosach przyszła kolej na Ewę Minge. Zdziwiłem się, że mamy podobną opinię co do piękna chińskiej ceremonii otwarcia igrzysk. Zwróciła także uwagę na to, na czym zna się najlepiej - pochwaliła krój i jakość strojów.
TybetDenerwuje mnie to, że media ciągle mieszają igrzyska olimpijskie z sytuacją w Tybecie. Skoro łamanie praw człowieka jest takie złe to dlaczego nie reagują, kiedy w Polsce, w aresztach tymczasowych przetrzymuje się ludzi, którzy często nie mają nawet postawionych zarzutów?
Według mnie najgorsze jest to, że media próbowały wywrzeć presję na naszą kadrę olimpijską. Dlaczego jednak Polscy sportowcy mieliby rezygnować z udziału na Olimpiadzie, skoro przygotowywali się do niej przez ponad cztery lata? Tak wielkie wydarzenie jest marzeniem każdego sportowca, a politycy chcą zepsuć atmosferę tego święta mieszając ich w swoje gry. Po co w ogóle przyznano organizację tej imprezy Chinom, jeżeli nie respektują one praw człowieka? Odpowiedź jest prosta i tragiczna - dla pieniędzy. Dla śmierdzących dolarów, wymiętolonych euro i obrzydliwych CeHaeFów.
Nikt nie liczy się z prawami człowieka. Nieprawda? Popatrzcie tylko na głowy państw, które krzyczały ze swoich mównic do wszystkich na świecie: "Nie wspierajcie Olimpiady! Chiny mordują i prześladują ludzi!" Najlepszy w tego typu widowiskach był George W. Bush. Warto jednak dodać, że on jako jeden z pierwszych potwierdził swój udział w ceremonii otwarcia.
Na Zachodzie kreuje się obraz "Chiny są złe, bo Tybet..." Jednak dlaczego nikt nie wspomni o tym, że Chińczycy uwolnili niewolników od systemu feudalnego, w którym władzę mieli tylko najwyżsi mnisi? Dlaczego nikt nie powie prawdy o elektryfikacji tych terenów przez "chińskich komuchów"?
Niemożliwe? W takim razie, gdzie znajduje się najwyżej położona kolej górska?
Transhimalajska kolej przez Płaskowyż Tybetański połączy Golmud, u wrót Tybetu, ze stolicą Lhasą. Do budowy kolei na "Dach Świata" ściągnięto 20 tys. robotników z całych Chin. Wykuwali tunele na wysokości powyżej 4 tys. m, pracując w maskach tlenowych w temperaturze poniżej 30 st. Położyli 1142 km torów, 80 proc. na wysokości powyżej 4 tys. m, 30 wiaduktów i 20 km tuneli. Doprowadzili tory na wysokość 5072 m, czyli o 200 m wyżej niż najwyżej położona dotąd kolej świata - w Andach.
Cytat z gazeta.pl
UstrójW Chinach istnieją nadal obozy masowej zagłady, nie ma wolności słowa, nie dba się o szarego człowieka. Tak wygląda Kraj Środka w oczach Zachodu. Jednak czy ma to tak wielkie znaczenie dla zwykłego Chińczyka? Wychowany w kulturze Dalekiego Wschodu, nasiąknięty ideami konfucjanizmu, które głoszą "zbudowanie idealnego społeczeństwa i osiągnięcie pokoju na świecie jest możliwe pod warunkiem przestrzegania obowiązków wynikających z hierarchii społecznej oraz zachowywania tradycji, czystości, ładu i porządku" (Wikipedia).
Chińczyk wie, że oddaje część swoich praw obywatelskich dla dobra całego kraju. Zresztą, czy "zachodni człowiek" ma cokolwiek z wolności słowa? Może mówić, że nie lubi prezydenta, ale nie może obrażać głowy państwa wobec jego wyborców, bo poczują się obrażeni i zgłoszą sprawę do sądu. "Zachodniak" może pisać na blogu, dla gazet, dla portali, które i tak mogą nie dopuścić artykułu do publikacji. Bądźmy szczerzy, w dzisiejszych czasach prasa jest jak tania prostytutka. Za złoty pięćdziesiąt kupujesz gazetę, która pasuje do Twoich poglądów, a innych nie czytasz, bo są "zbyt stronnicze" i piszą na ten sam temat.
Obozy, w których nie obowiązują prawa człowieka? "Tylko w Chinach!". Na pewno? A przecież nie tak dawno cały świat poznał prawdę odnośnie amerykańskiego
więzienia Guantanamo.
Przedstawiając portret typowego Chińczyka warto wrócić do czasów PRLu. Negatywne wspomnienia z tamtego okresu dotyczą w głównej mierze biedy. Nie chodzi mi o działaczy opozycyjnych, bo każdy słyszał o ich heroicznych czynach i ciężkim losie. Interesuje mnie po prostu typowy dzień "peerelowskiego szaraczka". W sklepach pusto, a wszystko co najlepsze - w Peweksie za dolary. Nic dziwnego, że ludzie burzą się przeciwko władzy, która nie jest w stanie zapewnić im środków i warunków do życia.
W Chinach jest odrobinę inaczej. Każdy ma dostęp do wszelkich artykułów potrzebnych do życia. Wyjątkami są rzeczy, przy pomocy których można uzyskać treści antypropagandowe, np. aby uzyskać pozwolenie na telewizję satelitarną trzeba posiadać zezwolenie (przynajmniej tak jeszcze było do niedawna). Internet? Chińczycy mają do niego dostęp. Mogą przeglądać zaaprobowane przez rząd strony i te, które wyszuka im Google. Wydawać by się mogło, że mają tak dobrze jak my, ale... Google sprzedało się chińskiemu rządowi i nie wyświetla "złych stron". Wielu z Was powie: "Ha! My mamy full deluxe wersje internetu". Nie do końca. Materiały dostępne dla Chińczyków, nie są dostępne dla nas. Dlaczego? Nie wiem. Pewnie są niestosowne. Albo
ktoś mądrzejszy czuwa nad naszymi opiniami. Ale nie popadajmy z kolei w teorię spiskową, gdyż może być po prostu tak, że Chiny nie chcą pokazywać swojej obłudy udostępniając materiały propagandowe.
PodsumowanieNie zrozumcie mnie źle, nie uważam systemu obecnego w Chinach za coś wspaniałego, ale po prostu chcę spojrzeć na to wszystko z trochę innej perspektywy. Prawda jest zawsze pośrodku. Sztuką jest jednak znaleźć tę idealną proporcję.