Tak się tworzy spiskową teorię dziejów, czyli o widżecie - potworku językowym
Tuesday, 18. December 2007, 22:29:16
Zacytuję kolegę Gandalfa (zbranieckiego):
Ja się zastanawiam, jakie motywacje, pragnienia chciał zaspokoić autor tego wpisu…No właśnie. Jakie?
Komentuję ten wpis tutaj, u siebie, gdyż padł tam mój nick. Mój artykuł, do którego odwołuje się kolega Gandalf, został opublikowany 1 kwietnia 2006 r., a nie, jak podano, 31 marca (data miała tu ogromne znaczenie, choć nie ze względu na widżety). I zapewne nie jest to jedyna pomyłka (choć na pewno jest najmniej znaczącą) w tym zupełnie dla mnie niejasnym wywodzie. Ale… gdyby szanowny autor baczniej się przyjrzał temu, co tego dnia (1 kwietnia) w tymże poście opublikowałem, to znalazłby zapewne materiał do kilku kolejnych (filozoficznych?) wpisów obnażających okropne mechanizmy rządzące tym światem (hint: chodzi o jednodniową zmianę nazwy pewnego istotnego elementu interfejsu użytkownika Opery w związku z moim wieloletnim pozostawaniem w błędzie). Życzę miłych i owocnych badań nad tą materią, gdyż tu aż prosi się o wysnuwanie kolejnych spiskowych teoryjek…
A jeśli chodzi o widżety, to proponuję zapoznanie się z opinią osoby o kompetencjach językowych przewyższających kompetencje kolegi Gandalfa i moje. (Dzięki jasisz; Gandalf, uwaga, pod podanym odnośnikiem kolejny raz występuje magiczna data 30 czerwca 2006!)
Szanowny Panie,No właśnie. Jakie kontrpropozycje mają ci, którzy widżet nazywają potworkiem językowym? I dlaczego swą spiskową (może nie spiskową, ale, jak napisałem wcześniej - wywód jest dla mnie niejasny) teorię Gandalf wysnuł półtora roku po opisywanych wydarzeniach? Może teraz moja kolej na niejasny wywód o kolejnym spisku?
polszczenie pisowni wyrazów zapożyczonych jest procesem jak najbardziej normalnym, świadczącym postępującej adaptacji pożyczek. W przypadku tego wyrazu jego nowy (polski) kształt graficzny jest sensowny, oddaje wymowę i nie widzę powodu, by to kwestionować. Jeśli natomiast część użytkowników nie zgadza się z tą decyzją, to trzeba zapytać, jakie mają kontrpropozycje.
Łączę pozdrowienia- prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
Przy okazji… Wielu krytyków słowa widżet pytało: „A dlaczego w takim razie nie Łidżet?” i jednocześnie, dla zwiększenia efektu, powoływało się na „łikend”, czy „łykend”. Otóż, szanowni koledzy, nie polszczyzmy pisowni angielskiej litery w wymawianej jak ł.
No i na koniec najważniejsze: koledzy z aviary.pl upatrzyli sobie Operę, jako cel ataku, jeśli chodzi o słowo widżet (kolega Gandalf w swym artykule w użytkownikach Opery widzi wręcz jedynych promotorów tego określenia). Zapomnieli przy tym (albo po prostu o tym nie wiedzieli), że używane było ono znacznie wcześniej i nie zostało (żałuję) wymyślone przez tłumacza Opery (podobnie, jak to miało miejsce z kartami). Nie wiem jak i gdzie przebiega dyskusja dotycząca „wymyślenia” innego tłumaczenia słowa widget dla Firefoksa. Nie wiem też po co w ogóle się odbywa. Nie wróżę jednak tym próbom powodzenia.









