Tuesday, 25. July 2006, 20:15:00
Wracam sobie z wakacji, przeglądam sieć i w kilku miejscach trafiam na tę samą śpiewkę, odtwarzaną od dłuższego czasu przez kolegę Gandalfa. Co rusz Gandalf obwieszcza światu, że źli użytkownicy Opery, zwani przez niego z niezrozumiałych względów z angielska
zealotami (co jest nie tak z polskim słowem
fanatyk?), przy każdej okazji wykrzykują „Opera rulez”. I to zachowanie go mierzi. Gorzej. W jednym z komentarzy
stwierdza, że takie zachowania
cechują społeczność Opery. Jeśli chodzi o inne zachowania - proszę o oświecenie.
Nie mogę takiego postępowania prominentnego członka społeczności Mozilli pozostawić bez wyrażenia swojego oburzenia, co niniejszym czynię.
Tę starą śpiewkę mógłbyś już drogi Gandalfie porzucić, gdyż staje sę ona nudna i, delikatnie mówiąc, wykrzywia rzeczywistość. Okrzyki te nie są cechą „fanów” Opery, a fanatyków wszelkiej maści - włączając w to fanatyków Firefoksa, Legii Warszawa czy Mandaryny (z użyciem być może nieco innych słów). W komentarzach do artykułów dotyczących Opery, w których nikt nie wspomina o Firefoksie, nie pytani o nic fanatycy Firefoksa wykrzykują „Firefox rulez”. I nie ma to nic wspólnego ze społecznością jako taką.
Jest wszakże pewna różnica. Poważni użytkownicy Opery, czy też członkowie społeczności Opery, pomijają te wybryki firefoksowych fanboyów należnym im milczeniem. Zarówno wówczas, gdy się na nie natkną, jak i później - po prostu je ignorują i nie przywołują przy każdej sposobności. Więc przestań, Zbigniewie, rzucać oszczercze kłamstwa na temat
cech społeczności użytkowników Opery. Kropka. Czy naprawdę nie potrafisz w tej kwestii zachować się uczciwie? Bezustanne próby tworzenia obrazu całej społeczności na podstawie pojedynczych zachowań odpowiednio dobranych, anonimowych użytkowników, użytkowników zwykle z tą społecznością nie mających nic wspólnego, jest bardzo niepoważne i krzywdzące wszystkich, którzy się z tą społecznością identyfikują.
Niedawno napisałeś
w jednym z komentarzy: „Zostalem wychowany w przekonaniu, ze tylko osoby o zenujacym poziomie kultury osobistej pozwalaja sobie na stawianie zarzutow zanim je potwierdza”.
Udowodnij więc swoją tezę o cechach społeczności Opery, albo tę społeczność przeproś.Przy okazji: większość członków społeczności Opery nie ma nic wspólnego z techniką, nie interesuje ich branża IT, ani konkurencja. Przyjrzyj się
wybieranym ostatnio laureatom tytułu „member of the week” serwisu
my.opera.com, zajrzyj na ich blogi lub przeczytaj, za co zostali uznani. A potem dopiero wygłaszaj swoje sądy o społeczności użytkowników Opery, gdyż to, co
zrobiłeś ostatnio (przytaczam z pamięci Twoje ulubione stwierdzenie)
świadczy o Twoim kompletnym braku wiedzy na ten temat. Społeczność Opery wygląda zupełnie inaczej, niż ty to widzisz ze swej szklanej wieży. Ty zwracasz uwagę tylko na tę „techniczną” część społeczności, przy czym z niezrozumiałych względów członków tej społeczności szukasz wśród małoletnich gnojków wykrzykujących jednego dnia „Opera rulez”, innego „Firefox rulez”, a jeszcze innego „Windows sucks”, czy „użytkownicy Windows to lamerzy”, albo „Legia Pany”. A
uwaga na temat ewentualnego powstania społeczności Winampa, która „blogowalaby, wymieniala poglady, znajdowala bledy, dyskutowala o nowych funkcjach w nowych wersjach, wyczekiwala nowych wersji beta itp. Byloby to ciekawe zjawisko, prawda?” jest co najmniej nietrafiona, gdy skonfrontujemy ją z odnośnikami do blogów „członków tygodnia”. Niepojęte zjawisko. Prawda?
Przy okazji zastosuj swój tok rozumowania do opisania charakterystycznych cech społeczności Mozilli, okazywanych w komentarzach do
skomentowanego ostatnio przez Ciebie artykułu. Że co? Osoby tam się wypowiadające trudno nazwać przedstawicielami społeczności? No właśnie. Z treścią artykułu można się nie zgadzać (mi też się nie podoba), ale przyznasz chyba, że poziom komentarzy na stronach Chipa jest żenujący. Podobnie jak lincz, który zaczyna się tam odbywać. Tylko czekać, aż pojawi się tam życiorys TT, jego zdjęcie, numer telefonu i adres. Co potem? Serwis No-FF-Lovers-Watch?
Co ciekawe, co rusz zajmujesz się analizowaniem potencjału Opery, czy też związanej z nią „społeczności” (cokolwiek miałoby to znaczyć). Czy takie zainteresowania są „cechą” społeczności Mozilli? A może jednak prywatnymi upodobaniami jednego z jej prominentnych członków? Nieważne. Z drugiej strony takich przepełnionych szczerą troską, ani żadnych innych, głosów po prostu nie ma.
Co musi się stać, abyś przestał mącić wodę, gdy tylko staje się zbyt klarowna?
Parafrazując słowa Roca „Mozilla zealots are idiots. Same as our zealots. It has nothing to do with smart people in Mozilla”. Niestety jednak w tej przerobionej wersji słowa te nie są w moim odczuciu prawdziwe.
Zealots i
insiders nie są grupami rozłącznymi - posiadają niestety zbiór wspólny.