Wednesday, 8. July 2009, 21:00:59
Taka terapia zajęciowa ostatnio. W pracy do późniego popołudnia, a do wieczora poza domem, w biegu, załatwianie wszystkich możliwych rzeczy. Wszystko po to, by nie zostało zbyt wiele czasu na myślenie i zamknięcie w czterech ścianach.
A co robię potem?
Jestem aniołem stróżem po godzinach.
Pomagam zagubionym owieczkom Wszechmogącego.
A On o mnie dba.
Każdego dnia.
Everyday life.
(...)
Sunday, 5. July 2009, 21:52:54
Kim jestem?
Jestem tęczą Twoich zielonych oczu, które tak bardzo wydają się brązowe. Jestem całym Twoim charakterem zawartym w tej niepozornej sylwetce. Jestem łukiem Twoich bioder i linią kreślącą trójkątem delikatny dekolt. Jestem każdym lokiem Twoich włosów. Jestem wrażliwym miejscem na Twoim karku i konstelacją piegów na Twoich ramionach. Jestem zdziwieniem Twoich rozchylonych ust i zapachem doskonale zapamiętanych perfum. Jestem niesfornym ramiączkiem w Twojej kreacji i odrobiną pudru na zadartym nosku.
Kim jesteś?
Może jesteś złośliwością tego spojrzenia lub zaciętością wydętych ust? Albo wrodzoną pewnością siebie, nutką arogancji i ironii? Czy też celowością korzystania z Twojego eros, gotowością na wyzwania...? Przygodą w niespodziewanym miejscu i czasie? Spontaniczną reakcją...? Różkami aniołka..?
Nie.
Jesteś delikatną dziewczyną ze łzami w oczach po opiekuńczym całusie w środek czoła. Jesteś krucha, zawsze trochę bezbronna, zawsze trochę słabsza. Jesteś zawsze gotowa oddać wszystko za swoją wizję piękna i miłości, która kiedyś przyszła do Ciebie w śnie. Chcesz kochać i być kochana w sposób absolutnie nadzwyczajny i oderwany od tej rzeczywistości.
Chcesz drżeć z zimna w lekkiej sukience i cieszyć się nagle z ciepłej i ciężkiej kurtki, pachnącej wyjątkowym zapachem.
Chcesz, by ktoś zajrzał głęboko w Ciebie i na zawsze związał się z tym, co tam znajdzie.
Mnie nie oszukasz.
Jakkolwiek Cię życie nie zmieni.
Patrz głęboko w siebie. I chroń to jak największy skarb.
________________________
Dla K.
Monday, 22. June 2009, 12:48:32

1. Glucosum
2. Salfazin
3. Apap
4. No-spa forte.
Wednesday, 20. May 2009, 22:25:49
Szok. Szok, szok, szok.
Jestem w połowie studiów, mam ambitną pracę, samochód, niby poukładane życie, które zapodaje mi ostatnio coraz większą dawkę odpowiedzialności, a nie mogę się wyzbyć przeczucia, że lepiej, idealniej już było. Kiedy? W liceum.
Nie musiałem się martwić o pensję i dochody, nie musiałem się martwić o wydatki i spłatę wszelkich spraw związanych z samochodem, wsiadałem na tył przegubowego autobusu ze słuchawkami na uszach i obserwowałem ludzi. Metaforyczny ptak mojej wyobraźni machał skrzydłami i wznosił się wysoko, a teraz siedzi sobi zgnieciony w klatce i zaczynam się zastanawiać, czy tak naprawdę z czegoś tutaj nie rezygnuję. Mój przyjaciel miał takie motto (oczywiście po łacinie, jak my wszyscy), a brzmiało one: 'Per age vitam' - czy dosłownie przejdź przez życie. I tego mi chyba brakuje, niedawno skończyłem dwudziestkę, a czuję się, jakby cały świat zewsząd, łącznie ze mną, usiłował mnie wtłoczyć w krój odpowiadający ustatkowanemu trzydziestolatkowi.
Słowem: młodość ucieka bezpowrotnie, a ja nie chcę i nie zamierzam się z tym godzić. To są trudne decyzje, bo człowiek boi się samotności i przez to szuka bezpieczeństwa i stateczności, ale z drugiej strony kusi przygoda. Kuszą wakacje bez żadnych hamulców, imprezy bez zobowiązań, jak za starych dobrych czasów. A tu co? Rzeczywistość i iście małżeńskie problemy.
Utkwiłem w pułapce pomiędzy pokusą wygodnego, spokojnego, statecznego i bezpiecznego życia a kontynuowania przedwcześnie ukróconej przygody.
Dla Andy'ego chyba jeszcze nie czas na spokojne stateczki... sam już nie wiem.
P.S. Tekst puszczam bez poprawek, mogą się zdarzyć dziwne fragmenty, uwzględniając pewną dozę alkoholu w krwioobiegu.
Tuesday, 14. April 2009, 21:51:44
Dość, dość, ja pierdzielę, dość tego gulaszu w głowie, sterty niepotrzebnych wspomnień, cholernego bagna, dzięki któremu nie da się ruszyć do przodu.
Być na zero z tym, co było, może i wtedy było fajnie, ale człowiek chce się czasem zmienić, nie wszystko pasuje do nowej sytuacji, tak?
Problem w tym, że starych, dobrych i cieplutkich przyzwyczajeń ciężko się pozbyć.
I to jest najgorsze, zaciera się alternatywa, reszta życia zaczyna lecieć z takiego samego kopa.
Czuję się trochę tak, jakbym właśnie dostał ostatnią szansę, żeby coś zmienić, w stylu - olejesz teraz okazję na skręt w bezpieczną ścieżynkę i dalej będziesz wyrabiał, to skończysz źle. Dokładnie takie mam uczucie.
Że tam nie czeka nic ponad samotne drinki w drogiej knajpie, przelotne znajomości, banalny seks dla seksu, pernamentna samotność, strzał w skroń.
Gwiżdże mi w głowie ostatni gwizdek, by przeciąć pępowinę.
I skręcić.
Trzeba skręcić. Trzeba, kurna, skręcić, i to za wszelką cenę.
Thursday, 12. March 2009, 22:03:28
Praca
Pieniądze
Majątek
Poprawność
Nijakość
czy
Wolność
Przyjaźń
Miłość
?
Ja
Wolność
Przyjaźń
Miłość
Monday, 9. March 2009, 21:54:48
Wiosna.
Będą kwitnąć wszystkie te kwiaty, które niedawno na zdjęciach widziałem. I tak mi się spodobały.
Wiosna wiosna wiosna wiosna wiosna.... na na na na :-)
Thursday, 8. January 2009, 00:25:49
Ciepło. A właściwie parno, bo słońce zaszło ledwie kilka godzin temu. Mogę mieć tylko wygodną koszulę z podwiniętymi rękawami, a i tak kropelki potu spływają mi po plecach. Jak na małą śródziemnomorską miejscowość przystało, wieczorem jest
fiesta, jest zabawa. Długie drewniane ławy, zakąski, wino, śmiech, zapach morza i oliwek. Papierowe lampiony rzucające trochę światła. I muzyka.
Me cuesta abrir los ojos (...)No i podeszłaś, wyłamując palce i spuszczając wzrok. Bez uśmiechu, z badawczym i ciekawym spojrzeniem w oczach. W zwiewnej, prostej, białej sukience, idealnej na gorące dni. Z małym różowym kwiatuszkiem za uchem, uroczym w swojej przypadkowości.
Y lo hago poco a poco...Pierwsza myśl - o matko, wszyscy będą na nas patrzyć. Sensacja w okolicach żołądka, zabawnie otwarte usta, chłopięca wstydliwość. Kilka szybkich oddechów i druga myśl - nie odmówię, chyba do końca życia bym sobie to wypominał. Trochę szybszy puls i trzecia myśl, gdy obserwuję Twoją drobną dłoń śmielej sięgającą po moje ręce - przecież sobie zrobisz krzywdę w tych szpilkach. Na co uśmiechasz się nieśmiało. To nic, powiadasz, będę tańczyć boso.
Volver a respirar la lluvia que caerá
sobre este cuerpo y mojará
la flor que crece en mi,Różowe usta. Jak ten mały kwiatek za Twoim uchem. Ciemne i ciepłe oczy z jakimś cichym zapytaniem, którego jeszcze nie odgadłem. I ten głos, od którego dostaję dreszczy. A właściwie szept, z lekkim zachrypnięciem, z domieszką dziecięcej naiwności.
y volver a reír
y cada día un instante volver a pensar en ti. Szaleństwo.
* * *P.S. Dziękuję Ci za podesłaną inspirację. ;-)
_____
Cytaty za:
http://tlumacz.wordpress.com/2007/06/14/bebe-siempre-me-quedara/Tło: Bebe - Siempre me quedara
Thursday, 25. December 2008, 23:56:54
Odkrywam Święta na nowo. Nie odzyskam już tych dziecięcych świąt z dawnych lat, które nie zawsze były w stu procentach udane, ale za to mogę je teraz należycie przeżywać. Wkładać serce w ręcznie pakowane prezenty, co mi, odpowiedzialnemu za łowienie zwierzyny i rozpalanie ogniska, przychodzi z pewnym trudem. Ubierać choinkę, co zawsze robiłem razem z moim kochanym rodzeństwem. Łamać się opłatkiem i robić to bez ogromnej traumy, która towarzyszyła temu wydarzeniu przez lata. Odprowadzić babcię pod rękę po zaśnieżonej drodze do domu. Oby tak dalej, oby tak dalej. Powoli do przodu.
Ten okres, w którym tak bardzo cieszy dopełnianie różnorakich tradycji, podsuwa pewne skojarzenia. Tradycja. Tradycyjność. Stara szkoła. Mój ojciec pośród wielu rzeczy, które mógł zrobić, a nie zrobił, dał mi kilka lekcji, za które będę mu wdzięczny do końca życia. Ja już pewnie nie trafię do wojska, ale dzięki niemu mogłem poznać, co to znaczy prawdziwa wojskowa dokładność.
Froterowanie wypastowanej podłogi co sobotę. Teraz już nikt nie pastuje podłóg pastą, którą później trzeba froterować (polerować). Ja do końca życia nie zapomnę zapachu tej pasty. Owa podłoga, mimo upływu lat, dalej pozostaje idealnie gładka.
Pastowanie i glancowanie butów. Kolejna rytualna czynność, która odbywała się co sobotę. Nie można iść do Kościoła w niewypastowanych butach. Tak więc obuwie stało sobie w rządku, każda para czekała na swoją kolej. Pasta równomiernie nałożona od czubków aż po cholewki. Potem kilka minut na zaimpregnowanie buta i glancowanie do połysku. Tego zapachu też nigdy nie zapomnę.
Ścielanie łóżka. Źle pościelane łóżko czekał tylko jeden los - ojciec z uśmiechem robił pościeli "lotnika", a ja, również z uśmiechem, układałem wszystkie kanty na nowo, tym razem z należytą pieczołowitością.
Reperowanie, wszelkiej maści naprawy, sklejanie, konstruowanie, przecinanie, wykańczanie, malowanie - ta lista jest bardzo długa. Jestem typem człowieka, który woli pomiętać pozytywne akcenty, nawet jak tych negatywnych było więcej. Ta szkoła przyda mi się na całe życie i... mam nadzieję, że kiedyś przekażę ją swojemu synowi. :-)
Thursday, 18. December 2008, 22:43:48

Napoleon Bonaparte - ok. 168 cm wzrostu (razem z koniem będzie 260 cm).
(...)
Nicolas Sarkozy - 165 cm wzrostu (bardzo czuły na tym punkcie. Cóż, Carla Bruni ma 178 cm).
Wladimir Putin - 167 cm wzrostu (jako eks-pułkownik KGB nie musi się martwić o różnice we wzroście).
Silvio Berlusconi - 164 cm wzrostu (oficjalnie podaje, że ma 171 cm. Również wrażliwy okaz).
Lech Kaczyński - 168 cm wzrostu (pogodzony ze swym losem).
Sami Napoleonowie rządzą tym kontynentem ?!
1 2 3 4 5 ... 10 Next »
Showing posts 1 -
10 of 92.